Ocena:
oceń

rozmiar czcionki

|

|

poleć

|

drukuj

|

forum

|

2011-04-19 23:45:00

Innowacje w onkologii - w poszukiwaniu źródeł finansowania

Nad wprowadzeniem w Polsce dodatkowych powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych jako źródła finansowania nowoczesnych terapii onkologicznych i stosowania innowacyjnych leków w praktyce medycznej zastanawiali się lekarze onkolodzy, ekonomiści, etycy oraz przedstawiciele administracji, sektora finansowego i ubezpieczeniowego oraz pracodawców. Pierwsza debata naukowa kampanii "Liczymy się z naszym zdrowiem" odbyła się 15 kwietnia w Warszawie.

 

Rak będzie głównym zabójcą XXI wieku - stwierdził prezes Polskiej Unii Onkologii (PUO) dr Janusz Meder. W jego ocenie, bariery dostępności do innowacyjnych terapii to nie tylko problem polski i społeczeństwo musi partycypować w dążeniu do ich zniesienia. Wskazywał na opłacalność i efektywność badań screeningowych i kampanii promujących zachowania prozdrowotne.

SŁUŻBA ZDROWIA W KRYZYSIE EKONOMICZNYM

"Finanse służby zdrowia są w stanie kryzysu ekonomicznego i jest to paradoksalnie dowód ogromnego sukcesu medycyny. Ludzie żyją dłużej, a koszt utrzymania zdrowia jest wyższy niż skłonność ludzi do płacenia za ochronę zdrowia" - powiedział prof. Marek Belka, występując podczas debaty nie jako prezes Narodowego Banku Polskiego, ale jako honorowy prezes PUO.

Jego zdaniem postęp, jaki dokonał się w ekonomizacji służby zdrowia w Polsce, uchronił ją przed bankructwem. Jednak konflikt między chęcią bycia leczonym najlepszymi terapiami a niechęcią do płacenia wtedy, kiedy jesteśmy zdrowi, to stałe zjawisko. Prof. Belka popiera wszelkie starania PUO o zmianę zachowania pacjentów. Podkreśla, że powinniśmy żyć tak, by korzystać z profilaktyki medycznej i minimalizować prawdopodobieństwo choroby. Dodatkowe ubezpieczenie to według niego jeden ze sposobów racjonalizacji zachowań prozdrowotnych.

Minister Michał Boni, szef doradców strategicznych premiera, zauważył, że stan zdrowia społeczeństwa ma wielką wagę dla bilansu sytuacji na rynku pracy i nieuniknionego wydłużania okresu aktywności zawodowej Polaków. W jego ocenie, zdrowie i dostęp do nowoczesnych usług medycznych to ważny element jakości życia, którego długość od 1989 roku zwiększyła się o 4-5 lat.

"Z jednej strony medycyna ma coraz lepsze wyniki, a z drugiej - z tym związane są kłopoty organizacyjne systemu ochrony zdrowia. Drażliwym społecznie elementem jest finansowanie. () Potrzeby zdrowotne są potrzebami pierwszego rzędu i powszechne staje się oczekiwanie, że pojawi się mechanizm gromadzenia środków na wypadek choroby "na wszelki wypadek" - analizował minister Boni.

Jego zdaniem, służba ochrony zdrowia wymaga nieustannego reformowania i zarządzania zgodnie z zasadami zarządzania zmianą. Zadaniem administracji jest znalezienie takiego rozwiązania, żeby społeczeństwo chciało uczestniczyć w systemie dodatkowych ubezpieczeń i żeby nie był on dostępny wyłącznie dla bogatych.

BIOMARKERY CZY NOWE LEKI - BADANIA, KTÓRE DAJĄ NADZIEJĘ

Prof. Maciej Krzakowski dyrektor Centrum Onkologii w Warszawie i krajowy konsultant w dziedzinie onkologii klinicznej wskazał oczekiwane przez lekarzy kierunki badań. Jak przypomniał, innowacje w onkologii polegają m.in. na poszukiwaniu nowych leków oraz, co istotniejsze, wskaźników skuteczności leku zwanych biomarkerami, które pozwolą lekarzom na zastosowanie leczenia zindywidualizowanego, z uwzględnieniem uwarunkowań genetycznych.

"Musimy odejść od tego, co teraz jest praktyką - że dowiadujemy się, czy leczenie jest słuszne u danego pacjenta, już po jego podjęciu. To leczenie musi być a priori skierowane do właściwych adresatów. Z przykrością muszę powiedzieć, że postęp w wykrywaniu nowych, bardzo kosztownych leków, jest o wiele bardziej dynamiczny, niż postęp, jaki istnieje w wyszukiwaniu biomarkerów. Na ogół najpierw pojawia się lek i zaczyna się walka o jego finansowanie, a dopiero później zaczyna się myślenie o tym, komu ten lek podać" - zauważył prof. Krzakowski.

Prezes Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych Infarma, Jerzy Toczyski zapewnił, że przemysł farmaceutyczny na całym świecie inwestuje olbrzymie zasoby na badania i rozwój w obszarze onkologii ponieważ tam istnieje największa niezaspokojona potrzeba zdrowotna.

"Będziemy mieli coraz więcej doskonałych leków onkologicznych - to wiadomość dobra dla lekarzy i pacjentów. Zła jest taka, że będziemy musieli znaleźć na nie środki. Przemysł farmaceutyczny nie stawia się tu w pozycji gangstera, który chce obrabować system. Staramy się kreatywnie współpracować z płatnikiem i szukać sposobów poradzenia sobie z narastającym oczekiwaniem społecznym udostępnienia tych terapii" - podkreślił.

Toczyski zadeklarował gotowość do zawierania umów, na mocy których płatnik płaci tylko za efekt terapeutyczny, a firma pokrywa koszt ryzyka zastosowania terapii u pacjentów, u których innowacyjny lek nie zadziała. Jego zdaniem, zagrożeniem dla Polski jest m.in. proponowany w nowej ustawie o badaniach klinicznych przepis, który ogranicza badaczom liczbę prowadzonych programów. Z szacunków Infarmy wynika, że 4 proc. pacjentów onkologicznych w Polsce jest leczonych w programach klinicznych, a 30 proc. badań klinicznych w Polsce stanowią badania onkologiczne. U kilkudziesięciu tysięcy pacjentów, na koszt przemysłu farmaceutycznego stosowane są najnowocześniejsze terapie. Ograniczenie może spowodować, że badania kliniczne będą musiały być wykonywane poza najwyższej klasy centrami onkologicznymi, a firmy nie będą robić badań w ośrodkach, które nie spełniają najwyższych norm, np. amerykańskich, niezbędnych dla rejestracji leków.

UBEZPIECZENIA DODATKOWE - LEKIEM NA CAŁE ZŁO?

Orędownikiem zmian polegających na wprowadzeniu w Polsce systemu dodatkowych (komplementarnych) ubezpieczeń zdrowotnych jest dr Krzysztof Łanda, prezes Fundacji Watch Heath Care (WHC). Jak stwierdził, ceny supernowoczesnych leków są ustalane adekwatnie do możliwości bogatych rynków i wysokorozwiniętych społeczeństw. W Polsce próg opłacalności jest niższy, nasz portfel mniej zasobny.

Dr Łanda tłumaczył, że obecnie leczenie onkologiczne w Polsce finansowane jest w formule opłaty za usługę. Oznacza to płacenie w sytuacji, kiedy zachorujemy, za leki warte miesięcznie nawet 20 tys. zł. "To najgorszy możliwy sposób wydawania pieniędzy. Te pieniądze powinny pracować w ramach ubezpieczeń dodatkowych. Wtedy możemy ubezpieczonym zaoferować znacznie więcej i inna będzie struktura świadczeń" - zapewnia ekspert.

"Dołączenie jednego leku innowacyjnego do polisy komplementarnej kosztuje miesięcznie ubezpieczyciela od kilkudziesięciu groszy do kilku złotych. Jestem przekonany, że będzie możliwe zaproponowanie Polakom systemu ubezpieczeń, który stanie się na tyle powszechny, żeby ryzyko finansowania rozłożyło się na dużą populację" - mówił dr Łanda.

Dodał, że dzięki temu środki ze składki podstawowej na ubezpieczenie zdrowotne stoją w dysproporcji z koszykiem gwarantowanych usług medycznych, niektóre świadczenia są dostępne tylko teoretycznie. Rodzi to patologie systemu, takie jak kolejki, korupcja, wykorzystanie przywileju.

Pracodawcy głosem dr Wojciecha Bociańskiego z Business Center Club podkreślali, że usprawnianie systemu powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, poprzez dostosowanie go do realiów wolnorynkowych, znajdzie znaczące grono przeciwników, którzy będą zarzucali temu rozwiązaniu niekonstytucyjność. W opinii przedsiębiorców istotne jest, żeby NFZ nie był monopolistą w zakresie ubezpieczeń, a dodatkowe składki były wyłączone z podatku dochodowego. Prezes BCC Marek Goliszewski potwierdził poparcie dla rządu w pracach idących w takim właśnie kierunku.

Andrzej Klesyk prezes PZU, przypomniał, że oferowanie ubezpieczeń zdrowotnych musi dawać ubezpieczycielowi możliwość zarobienia pieniędzy. Potwierdził, że w praktyce niemożliwe jest ubezpieczenie osoby już chorej lub z wysokim ryzykiem zachorowania, jak również ubezpieczenie leczenia onkologicznego lub transplantacji. "Żeby to się opłacało, muszą być więc ubezpieczeni wszyscy, ważna jest też stabilność. Żeby wejść w ubezpieczenia medyczne muszę wiedzieć, że te same reguły będą obowiązywały za miesiąc, dwa lata i dwadzieścia lat" - wyliczał.

Nadmienił, że 22 proc. wydatków pacjenta na leczenie, a 30 proc. wydatków u pacjentów onkologicznych, przypada na ostatni rok jego życia. Koszt leczenia w ostatnim roku życia jest 14 razy większy niż przeciętnie w poprzednich latach życia człowieka. "Pojawiają się tu pytania z zakresu etyki - czy pomagać? Kto powinien decydować o tym, komu pomoc się należy? Społeczeństwo musi tu wypracować decyzje systemowe, bo różnica ekonomiczna w wydatkach jest gigantyczna, a czasami efektem kosztownej pomocy jest przedłużenie życia o 2-3 miesiące" - oszacował.

PROBLEMY SPOŁECZNE, DYLEMATY ETYCZNE

"Jeżeli pacjent cierpi na chorobę nowotworową, to lekarz ma obowiązek dostarczyć mu wszelkie terapie, bez względu na koszta, to jest moralny imperatyw medycyny współczesnej. Tak są wychowywani nasi lekarze i nikt nie pyta, kto za to zapłaci" - zauważył etyk prof. Zbigniew Szawarski, jedyny humanista w składzie rady konsultacyjnej Agencji Oceny Technologii Medycznych.

Przyznał, że koszty nowych technologii medycznych są niewiarygodnie wysokie i rosną, a żaden budżet na świecie nie pokryje rosnących potrzeb zdrowotnych swojego społeczeństwa. Można szukać różnych technik racjonalizacyjnych, jak medycyna prywatna czy ubezpieczenia, ale zasada "popyt przewyższa podaż" w służbie zdrowia jest uniwersalna. Słuszna strategia polega na radykalnym zmniejszeniu liczby pacjentów onkologicznych. Można zmienić sposób postępowania Polaków, nakłaniając ich do wykupywania polis, ale prawdziwa zmiana polega na tym, żeby nauczyć ludzi odpowiedzialności moralnej za własne zdrowie.

"Jako zbiorowość tkwimy w systemie pojęć, które są eufemistyczne, a ukrywają sprawy przykre - że służba zdrowia kosztuje, że z wiekiem człowieka staje się coraz droższa, że koszty jednostkowe również rosną. Uczciwy system zakłada dotrzymywanie obietnic. Jest nie do przyjęcia jest sytuacja, w której obywatelowi obiecujemy świadczenie, którego nie otrzymuje, a to zakładała umowa. Kiedy mój kontrahent, jakim jest publiczna służba zdrowia mnie zawodzi, to powoduje rozczarowanie i coraz większą niechęć do dzielenia się kosztami i ryzykiem" - dodał etyk prof. Paweł Łuków.

Według niego, kluczową jest wiedza o tym, że istnieją programy profilaktyczne, które zapobiegają zachorowaniu na choroby onkologiczne, gdzie można się zgłosić, jak szukać informacji, edukacja na temat metod zapobiegania, wykrywania i leczenia schorzeń onkologicznych.

Zdaniem prof. Józefiny Hrynkiewicz z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, populacja emerytów, która potrzebuje i będzie potrzebowała terapii onkologicznych, nie znajdzie środków na leczenie. Nie pomoże tu urynkowienie systemu na zasadzie podobnej do prywatyzacji szpitali. "Przybywa szpitali prywatnych, ale nie zakaźnych, psychiatrycznych czy onkologicznych, a więc tych wszystkich, które są bardzo drogie (...) Jeżeli będziemy w nowym systemie łączyć sektor prywatny z publicznym, wówczas sektor prywatny będzie zbierał to, co jest korzystniejsze" - mówiła. Jej zdaniem konieczne jest wprowadzenie, na wzór niemiecki, kontroli jakości leczenia, co dałoby znaczne oszczędności w ochronie zdrowia.

W dyskusji wzięli również udział, m.in. wiceminister zdrowia Marek Haber, prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych dr Wojciech Matusewicz, Paweł Kalbarczyk - przewodniczący Komisji Ubezpieczeń Zdrowotnych i Wypadkowych oraz Jan Prądzyński prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Więcej o kampanii "Liczymy się z naszym zdrowiem", jej założeniach i organizatorach w serwisie Nauka w Polsce tutaj oraz na stronie: www.liczymysieznaszymzdrowiem.pl .

PAP - Nauka w Polsce, Karolina Olszewska

krf/
 

poleć znajomemu drukuj skomentuj rss
Oceń artykuł:

Autor

Poczytaj również