Ocena:
oceń

rozmiar czcionki

|

|

poleć

|

drukuj

|

forum

|

2014-07-24 10:45:00

Warto zadbać o jakość życia pacjentek z nowotworem piersi

 Na świecie coraz większą wagę przywiązuje się do wydłużania okresu, w którym pacjentka z nowotworem piersi ma względny komfort w codziennym funkcjonowaniu - mówi dr Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Centrum Onkologii Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

dr n. med. Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld

dr n. med. Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld

 Rynek Zdrowia: - Jaki jest mechanizm powstania rozsianego raka piersi?

Dr Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld: - O rozsianym, czy też uogólnionym raku piersi mówimy wówczas, gdy ogniska przerzutowe raka znajdują się poza piersią. Mogą to być płuca, wątroba, kości, mózg. Ognisk przerzutowych może być wiele. W niektórych przypadkach bywa tak, że przerzuty odległe mają miejsce już w momencie rozpoznania nowotworu. U niektórych pacjentek przerzuty pojawiają się po pewnym czasie od leczenia radykalnego np. po kilku latach.

Około 80 proc. wszystkich raków piersi to raki hormonozależne. To, czy rak jest hormonozależny czy też nie, stwierdzamy na podstawie analizy histopatologicznej, w trakcie której oznaczamy obecność receptorów estrogenowych i progesteronowych. Jeśli receptory te są obecne w komórkach nowotworowych, mówimy wówczas, że jest to rak hormonozależny.

- Jak wygląda dobór leczenia w przypadku takiego nowotworu?

- W sytuacji, gdy mamy nowotwór hormonozależny, to - o ile to możliwe - staramy się włączyć leczenie hormonalne, znacznie mniej toksyczne niż chemioterapia i często także bardziej skuteczne w tych typach nowotworów. Są to raki, które stosunkowo wolno rosną, co oznacza, że w danym momencie dzieli się mały odsetek komórek nowotworowych (poniżej 20 proc. lub mniej). Z tego wynika mniejsza wrażliwość na chemioterapię, działa ona bowiem na te komórki, które w danej chwili ulegają podziałom. Dlatego w przypadkach raków hormonozależnych bardziej skuteczną metodą jest oddziaływanie na receptory estrogenowe i progesteronowe. Oddziaływanie na te receptory, w różnych sposób, w zależności od tego, jakie leczenie stosujemy, powoduje, że część komórek nowotworowych obumiera i w efekcie uzyskujemy efekt przeciwnowotworowy.

- Dużo mówi się obecnie o leczeniu ewerolimusem. W jaki sposób działa ten lek?

- Jest on stosowany zazwyczaj w przypadkach, kiedy wykorzystane już zostały pewne możliwości leczenia hormonalnego i pojawia się oporność na to leczenie (mówimy tu w szczególności o oporności na inhibitory aromatazy). U takich pacjentek możemy na nowo “uwrażliwić” komórki nowotworowe na działanie leków hormonalnych poprzez dołączenie ewerolimusu, działającego na szlaki wewnątrzkomórkowe, dla inhibitorów aromatazy. U większości pacjentek leczonych w ten sposób uzykujemy bardzo dobre odpowiedzi i chore te mogą być jeszcze przez wiele miesięcy leczone hormonalnie. Nie muszą w tym czasie poddawać się chemioterapii, zyskując przez to zdecydowanie lepszą jakość życia.

 - Jak ocenia Pani dostępność do leczenia polskich pacjentek z hormonozależnym rakiem piersi?

 

- Obecnie, jeśli chodzi o leczenie ewerolimusem, nie ma takiej możliwości. Mają ją jedynie pacjentki, które rozpoczęły leczenie przed otrzymaniem negatywnej opinii Rady Przejrzystości. Nowych zgód w ramach chemioterapii niestandardowej NFZ już nie przyznaje. Zresztą sama chemioterapia niestandardowa jest już wygasającą opcją. Ta negatywna rekomendacja wynika z faktu, że w badaniu klinicznym oceniajacym skuteczność leczenia ewerolimusem w połączeniu z exemestanem w porównaniu tylko z exemestanem nie wykazano wydłużenia całkowitego czasu przeżycia chorych.

Uważam jednak, że bardzo ważna jest tutaj jakość życia pacjentek, które przez pewien czas mogły uniknąć chemioterapii: ewerolimus, nawet jeśli nie przedłużał czasu przeżycia całkowitego, to jednak pozwalał na utrzymanie jakości życia. Można zauważyć, że na świecie właśnie do tego aspektu przywiązuje się coraz większą wagę. Środek ciężkości przesuwa się właśnie w kierunku wydłużania okresu, w którym pacjent ma względny komfort w codziennym funkcjonowaniu. Dlatego w wielu krajach Europy ewerolimus jest refundowany i pacjentki nie mają żadnego problemu z dostępnością do tej terapii.

- Jak duża grupa pacjentek mogłaby skorzystać z leczenia ewerolimusem?

- Kwalifikują się do niego kobiety, które nie mają dużej dynamiki choroby ani też masywnych przerzutów do narządów miąższowych. Chodzi raczej o chore z przerzutami bezobjawowymi lub skąpoobjawowymi. Wydaje się, że ta właśnie grupa odnosi największe korzyści z leczenia ewerolimusem, co ma przełożenie na jakość życia. Jeśli jakość życia jest wyjściowo dobra, a podanie chemioterapii by ją istotnie zaburzyło, dbałość o to, aby pacjentka dobrej jakości życia nie straciła, ma sens. Jeżeli natomiast już na wstępie chora ma problemy związane z przerzutami i jej jakość życia nie jest dobra, to właściwszym rozwiązaniem wydaje sie kwalifikacja do leczenia chemioterapią.

źródło: rynek zdrowia
poleć znajomemu drukuj skomentuj rss
Oceń artykuł:

Autor

Poczytaj również

  • Avatar

    2018-05-17 16:05:28

    Leczenie obrzęku limfatycznego w Polsce

    Jestem jedną z polskich Amazonek, która cierpi na obrzęk limfatyczny i choruje na zapalenie tkanki łącznej...
  • Avatar

    2018-05-17 16:01:05

    Nawracający ropień piersi

    Od roku walczę z nawracającymi ropniami, pierś cały czas mocno boli. Obecnie zastanawiam się nad usunięciem już całej...
  • Avatar

    2018-05-17 15:57:51

    Interpretacja przypadku

    Mam 46 lat. Rak piersi lewej, BRCA1/2 (-), podtyp potrójnie ujemny, indeks proliferacyjny ki67 w przedziale 80-90%,...