Ocena:
oceń

rozmiar czcionki

|

|

poleć

|

drukuj

|

forum

|

2010-04-01 16:39:38

W życiu szczęście trzeba mieć (3)

Może pomoże aspiryna

Promocja książki "W życiu szczęście trzeba mieć" w Żyrardowie w 2005 r

zdjęcie: ze zbiorów autora

Promocja książki "W życiu szczęście trzeba mieć" w Żyrardowie w 2005 r

Pobyt w Gdańsku szybko minął. Wakacje też. Ostatnie ich dni i początek roku szkolnego to przygotowanie rozkładów nauczania, przedmiotowego systemu oceniania, planu rozwoju zawodowego i mnóstwo papierów. Na szczęście nie jestem już wychowawcą klasy więc część biurokracji mi odpada. Problem cycka idzie w cień. Nie mam dla niego czasu. Wraca problem i jest czas w połowie września. Środę mam wolną. Odwożę Elę i Małgosię do pracy. Wracam do domu. Pogoda nie sprzyja spacerom. Parzę kawę. Włączam pudło. Na „dwójce” – „Pytanie na śniadanie”. O raku sutka i prostaty. W studiu osoby które przeżyły – lekarze, dziennikarze. Pani doktor opowiada jakie wielkie szczęście miała, bo kolega lekarz wykrył u niej i zoperował dosyć wcześnie. Tego szczęścia już nie miała jej pacjentka. Przyszła zbyt późno. Od roku nie żyje. Pani doktor prosi kobiety o samokontrolę, zgłaszanie się do lekarza. Im wcześniej wykryty rak piersi tym większe szanse na całkowite wyleczenie. Na powrót do pracy. Profilaktyka taniej kosztuje niż leczenie. Kosztowne. Później się dowiem, że operacja kosztuje 5000 zł. Chemioterapia tyle co średniej klasy samochód. Drugie tyle radioterapia. A koszty zwolnienia lekarskiego? Długotrwałego? Gdy się robi bilans zysków i strat taniej wychodzi profilaktyka, badania przesiewowe (skrining). Dlaczego zatem nie ma na nie pieniędzy? Pytanie do polityków aktualne od lat. I jeszcze długo będzie aktualne. Przyszła pora na doktora od prostaty. Czemu mężczyźni zapadają na nowotwór prostaty? Bo ją mają. Poza tym niewiele można powiedzieć o przyczynach tej choroby. Wiadomo tylko, że u mężczyzn po 50 roku życia występują zmiany hormonalne. Zmniejsza się ilość hormonów męskich – androgenów. Większy wpływ mają żeńskie hormony – estrogeny. Prawda jest taka, że kobiety i mężczyźni produkują oba rodzaje hormonów. Różne są tylko proporcje. Ze studiów to wiem. Estrogen np. produkowany jest w korze nadnerczy i tkance tłuszczowej. Należy zgłosić się do lekarza, gdy występuje utrudnione oddawanie moczu, częstsza potrzeba oddawania moczu zmuszająca do wstawania w nocy do toalety. Nie raz, a kilka razy. Z czasem oddawanie moczu staje się niemożliwe do końca. Część moczu cały czas zalega w pęcherzu co jest doskonałą pożywką dla bakterii. Pojawiają się takie objawy jak ból i pieczenie podczas oddawania moczu, brak apetytu, osłabienie. Należy się wtedy szybko zgłosić do lekarza. Nie rozpoczęte leczenie prowadzi do bardzo poważnych konsekwencji. Pan doktor namawia mężczyzn, którzy skończyli 45 lat aby poddali się profilaktycznym badaniom. Na PSA i „per rectum”. Gdy pojawi się krew w moczu – nie zwlekać. Ktoś pyta o raka piersi u mężczyzn. Lekarze mówią stanowczo: niech mężczyźni pilnują prostaty, rak piersi ich nie dotyczy. Czuję się uspokojony. Mój guz w cycku to nie rak. Jeśli chodzi o prostatę badań na PSA nie robiłem, ale objawy nie występują . Strużka nie jest cienka . W nocy wstawać nie muszę. Za to rano jak w przysłowiu: „ kto rano wstaje ten leje jak z cebra „(to taka zmieniona wersja w czasie zabaw językiem polskim jeszcze w technikum). „Pytanie na śniadanie” uśpiło moją czujność i zdolność logicznego myślenia. Skoro mężczyzna może zachorować na raka prostaty, bo ją ma to przecież piersi też ma. No to co, że mniejsze? Estrogen może w nich swoje zrobić. A jest to czynnik istotny przy tej odmianie raka. Czemu wtedy tak nie pomyślałem? Zacząłbym leczenie dwa miesiące wcześniej. Zacząłbym. Gdybym. Ale nie pomyślałem. Nie zacząłem. W gazecie informacja, że angielscy uczeni stwierdzili, iż aspiryna hamuje rozwój raka (nie złośliwego), który zniekształca mięśnie. Może to ja mam takie świństwo? Idę do apteki po aspirynę. Na wszelki wypadek kupuję Aspiryn protect. Jak nie pomoże to przynajmniej nie zaszkodzi. Łykam codziennie. Tak żeby Ela nie widziała. Po co ci to? Co ci dolega? Czy byłeś u lekarza? Co bym jej powiedział? Że myślałem, że mam raka? Że teraz myślę, że chyba nie mam bo mnie audycja telewizyjna uspokoiła? Musiałbym się martwić o siebie i o nią. Chyba nawet o nią bardziej!
Praca, zebrania, pierwsze zawody. Aspiryna . Tak mijają kolejne dni. Ela przyniosła informację i zaproszenie na spotkanie po latach instruktorów ZHP. W Ojcówku. Z noclegiem. Mamy dać odpowiedź czy będziemy uczestniczyć. Pewnie, że będziemy. Z niektórymi spotykamy się na co dzień, ale z niektórymi tyle lat się nie widzieliśmy.
Koniec września. Jeszcze ciepło. Są wszyscy żyjący Komendanci Hufca ZHP Żyrardów. Znów płonie ognisko i szumią knieje. W piosence i obok nas. Śpiewamy hymn instruktorski. Jakie piękne i mądre słowa: „Tam w lesie nad jeziorem wśród wysokich smukłych drzew, wesoły ogień płonie i echo niesie śpiew. Idziemy prostą drogą, by o nowy walczyć ład, o nowe lepsze życie, o nowy lepszy świat”. Prostą drogą doszliśmy daleko. Są wśród nas nauczyciele, inżynierowie, architekci, technicy i robotnicy. Są porządni ludzie. Wychowawcy wielu pokoleń porządnych ludzi, patriotów, społeczników. Nie wstydzimy się tego co robiliśmy, robimy. Patrzymy śmiało w oczy swoich wychowanków. Prowadziliśmy ich prostą drogą. Nauczyliśmy ich walczyć o nowe lepsze życie. O nowy lepszy świat. Nauczyliśmy ich, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej i nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Przypomina się nieżyjący już Komendant, który sprawił, że do żyrardowskich szkół instruktorzy ZHP byli przyjmowani w pierwszej kolejności. I jego słynne: „nie jest źle, jest tragicznie, ale gorzej bywało i ludzie też chwalili”.
Ognisko płonie, śpiew leci pod niebo. Nikomu nie chce się odejść. Jesteśmy głodni tego zapachu, tej atmosfery. „Kto raz się zachłyśnie podobnym zapachem ten nigdy nie uśnie pod dachem”. Jesteśmy też głodni tak zwyczajnie, po ludzku. Proszą nas na kolację, później znowu do ogniska. Będą kiełbaski. Przy kolacji wspomnienia, rozpoznanie kto jest kto.
-To niemożliwe, żeby to był Andrzej mówią dziewczyny – przecież on był szczupły!
Był, 30 lat temu. Wszyscy byliśmy. Szczupli, z czuprynami, dziś w stanie szczątkowym u niejednego.
– A pamiętasz to?, a pamiętasz tamto? słychać dookoła. „Czy pamiętasz druhno jak przy ognisku w ciemnym lesie, na polanie spotkaliśmy się, las nam szumiał rzewnie, byłaś tak blisko, serca nasze z żarem iskier połączyły się”. Wiele harcerskich małżeństw. Może dlatego udawało się przetrwać trudne chwile mając wsparcie w drugiej osobie spod tego samego znaku. Spod znaku harcerskiej lilijki. „Czy to noc, czy to dzień, chodzi za mną twój cień, mazowiecka harcereczko ma. Kwitną róże i bzy, a w oczętach twych łzy i spokoju nie dajesz mi ty”. Łzy smutku i łzy szczęścia . W życiu różnie się wiodło lecz „nam trud nie straszny, ani znój”, „nasza pogoda jasny wzrok, niechaj rozjaśnia ludziom mrok , niechaj i innym szczęście da, harcerska dola radosna”. Tak śpiewaliśmy i tak postępowaliśmy w życiu. Może dlatego się udało. Udało się dobrze przeżyć życie. Pozostać sobą w każdy czas.
Czas znowu do ogniska . Znowu piosenki. Te stare i całkiem nowe. „Lądowe” i żeglarskie. Turystyczne i wojenne. Do marszu i do przytulania. Po prostu harcerskie. Do rana. Trochę się przespaliśmy i w las na grzyby. E, tam, na grzyby. Połazić i pogadać. Zostali sami najwytrwalsi. W międzyczasie ukradkiem łykałem aspirynę. Sprawdzam czy zgrubienie się zmniejszyło. Ni cholery . Może za krótko. To dopiero dwa tygodnie jak łykam. Rozjeżdżamy się z perspektywą spotkania na początku października w MDK-u. Będzie koncert piosenki harcerskiej. Nie może nas nie być!
Sprawa cycka znowu idzie w cień. Dużo pracy w szkole. Od lat organizujemy powiatowe biegi przełajowe. Przygotowanie i przeprowadzenie wymaga wiele wysiłku. Wszystkich. Ponadto szkoła przygotowuje się do jubileuszu 80-lecia istnienia i otwarcia nowego budynku gimnazjum. Będzie mnóstwo gości. Na razie jest mnóstwo pracy. Jak jest dużo pracy czas szybko mija. Ani się spostrzegliśmy jak nadszedł 18 października . Moja rola to opieka nad pocztami sztandarowymi. Naszym - szkolnym, strażaków i harcerzy. Zaczyna się mszą. Odprawia X. biskup Józef Zawitkowski. Mówi o wartości edukacji i o roli szkoły w życiu każdego człowieka. Wspomina swoje szkolne lata. „Nie były takie jak wasze„ – mówi – Nie było tyle nam wolno. Nie mieliśmy tak pięknego sztandaru. Nie mieliśmy nowego budynku. Ale bardzo pragnęliśmy się uczyć. Szanujcie to co wam dane. Po mszy przemarsz z orkiestrą, poczty sztandarowe na czele. Przed nowym budynkiem udekorowanym biało czerwonymi-balonami zaproszeni goście: Wojewoda Mazowiecki – Leszek Mizieliński, MENiS reprezentuje Czesława Kunkiewicz – Waligóra, posłowie na Sejm – Benedykt Suchecki i Bronisław Komorowski (były minister obrony narodowej, a może i przyszły?), przedstawiciele Urzędu Wojewódzkiego , NFOSiGW, Starostowie - żyrardowski i grodziski, władze samorządowe powiatu i okolicznych gmin. Poczty sztandarowe, młodzież obu szkół. Ich rodzice i dziadkowie.
Na tym polega międzyborowski fenomen. Miejscowość żyje życiem szkoły. Jej budową i rozbudową. Bliską współpracą rodziców i nauczycieli na wielu płaszczyznach. Dzięki temu Międzyborów ma swój czas. I nie tylko o gazetę „Czas Międzyborowa” chodzi. Idzie o czas, który upływa. Międzyborów ma swój czas przeszły, czyli historię. Związaną z twórcą, wieloletnim kierownikiem – obecnie patronem szkoły – Józefem Jagielskim. Międzyborów, LZS, gazyfikacja, elektryfikacja, asfaltowanie ulic, budowa remizy, Józef Jagielski. Tego nie da się rozdzielić. To wszystko jest powiązane
i nawzajem się przenika. Międzyborów ma swój czas teraźniejszy. To co dzieje się dziś też ma związek z Józefem Jagielskim. To jego uczniowie, z Maćkiem Śliwerskim (obecnie wójtem), skupieni w Społecznym Komitecie Budowy Gimnazjum doprowadzili do wybudowania w ciągu roku nowego budynku (wmurowanie aktu erekcyjnego 20.10.2002r.). To co dzieje się dziś jutro przejdzie do historii. Jutro zacznie się tworzyć przyszłość. Lepszą przyszłość międzyborowskiej szkoły i Międzyborowa. Po to budowano to Gimnazjum.
Mam nadzieję, że to jutro będzie z moim udziałem. Że cycek, który coraz bardziej uwiera nie stanie na przeszkodzie. To będzie jutro.
Dziś wójt Maciej Śliwerski wita zebranych i prosi Wojewodę, przedstawiciela MENiS, i byłego ministra o przecięcie wstęgi. Dzieciaki puszczają baloniki z napisem: „80 lat” i „dziękujemy”. Biskup poświęca budynek. Kiedy przyklęka i całuje próg szkoły płyną łzy .
X. Tymoteusz niejednokrotnie pisał o znaczeniu szkolnictwa dla narodu i państwa. Dziś daje dowód na wielki szacunek dla edukacji. Uczcie się dzieciaki. To nie puste słowa. To wymowny gest. Klucz od wójta, poprzez Dyrektora trafia do dzieciaków. Szkoła otwarta. Jeszcze piękne wiersze i podniosła muzyka potęgujące nastrój i zaproszenie do środka. Zwiedzanie, rozmowy – jest wielu znajomych (stąd i stamtąd), moi byli uczniowie – dziś rodzice moich uczniów. Wspomnienia, śmiech i tylko cycek, cholera, uwiera. Uwiera dosłownie. Koszula szemrze po wyraźnej wypukłości.
W auli ostra jazda. W kilku krótkich skeczach przedstawiono dzieje szkolnictwa w Międzyborowie i współczesne osiągnięcia szkoły. Taniec, muzyka kameralna i znane hity w wykonaniu uczniów. Sport, recytacje, plastyka . Historia, tradycja i współczesność. Jak się patrzy na taką młodzież widzi się jasną przyszłość.
Na schodach zamieszanie. Strojna w swoje tradycyjne stroje Kapituła Orderu Uśmiechu robi wrażenie. Dzieciaki z Międzyborowa wystąpiły do niej o Order Uśmiechu dla Maćka (wójt) i stało się. Dziś ojciec czworga dzieci stanie się kawalerem... Orderu Uśmiechu. Ekipę prowadzi kobieta w harcerskim mundurze i dużym skautowskim kapeluszu. Znam tę twarz. To przecież Danuta Rosner. Poznaliśmy się na Głodówce. Z dużej litery piszę bo nie o protest chodzi, lecz o Ośrodek Szkoleniowo – Wypoczynkowy KG ZHP, między Bukowiną Tatrzańską a Łysą Polaną. Rozciąga się stamtąd przepiękna panorama Tatr. Byliśmy tam na wczasach jakie dla instruktorów ZHP i ich rodzin organizowała Główna Kwatera. Wszyscy podziwiają wodzirejowskie zdolności Danusi. I jej śpiew. Maciej wypija puchar soku cytrynowego, otrzymuje Order i jest kawalerem całą gębą. Co na to Małgosia? Przyjmuje ze spokojem.
Dalsza część w sali gimnastycznej. Czyżby? To sala gimnastyczna? Nie bankietowa? – pytają ludzie z zewnątrz. Przeplatają się kolory: bordo i złoty, świece
i lampiony, piękna dekoracja stołów, w tle muzyka w wykonaniu zespołu Janka Stokowskiego sprawia wrażenie jak byśmy byli w sali bankietowej w stylu barokowym. Całości dopełnia poczęstunek – jak w dobrej restauracji. W czasie poczęstunku podziękowania i niespodziewane odznaczenia. Przyjaciel Dziecka – z TPD dla kilku nauczycieli. 80-lecie szkoły w Międzyborowie pokryło się z 50-leciem Szkolnego Związku Sportowego. Ponieważ nasza szkoła, co wynika z dokumentów, rozpoczęła działalność sportową również 50 lat temu i odgrywa znaczącą rolę na terenie powiatu i województwa Zarząd Wojewódzki SZS wyróżnił honorową odznaką 50-lecia 8 osób związanych ze sportem w Międzyborowie . Nauczyciele w-f (byli i obecni), działacze UKS i LKS „ Wrzos”. Sam o nie wystąpiłem stąd nie było zaskoczenia. Niespodziankę natomiast sprawił Urzędujący Wiceprzewodniczący SZS Warszawy i Województwa mazowieckiego – Piotrek Foks przywożąc piękne albumy: „Od Aten do Sydney„ dla Wójta, Dyrektora, Barbary Siemianowskiej i dla mnie. Ponadto dla mnie statuetkę: „Za wkład pracy w rozwój sportu szkolnego na terenie Warszawy i woj. mazowieckiego”. Podziękowaniom, rozmowom
i wspomnieniom nie ma końca.
Tak się zdaje. Ale wszystko co dobre się kończy. Jutro trzeba się zabrać do pracy by na następny jubileusz doszły nowe wspomnienia. Praca, pracą, ale trzeba będzie znaleźć czas dla cycka. Mimo aspiryny coraz wyraźniej uwiera. Już muszę uważać przytulając Elę by nie wyczuła. Nie przytulać nie mogę, bo potrzebujemy tego oboje. Martwić się za oboje to za trudne. Zwłaszcza, że za nią musiałbym się martwić podwójnie.

poleć znajomemu drukuj skomentuj rss
Oceń artykuł:

Autor

Józef Adamczyk (j2003)

Forum

Poczytaj również