Masakryczne komplikacje po rekonstrukcji

Wysłane przez madziuraaa 

madziuraaa (offline)

Post #1

12-06-2011 - 22:18:36

 

Witam. Może zacznę od tego, że chodzi o moją mamę. W 2008 r zachorowala na raka piersi - zostala ona usunieta. W marcu tego roku pełna radości, optymizmu no i oczywiście strachu poddała sie rekonstrokcji. Materiał pobrano z brzucha. Wszystko miało być dobrze, po około tyg miała wyjść do domu. Niestety .... martwica zaatakowała skóre na brzuchu. Po 4 tyg zostala ponownie zoperowana w celu usunięca tkankek martwych. Dodam ze ten caly czas w bolu spędzila w szpitalu. 2 dni po operaci wypuszczono ją do domu (pewnie dlatego ze byly siweta wielkanocne i mama byla juz wyczerpana, poniewaz nie mogla juz nic przelknac po tej drugiej operacji, nawet nie pila - nie wiem co by bylo zeby jej nie wypisali). Miało byc ok. Mamy juz czerwiec a gehenna trwa nadal. Piers sie przyjela. Brzuch miala juz szyty 6 razy i za kazdym razem szwy sie rozchodzily razem z rana. Jakby nie chce jej sie polaczyc skora z druga. To caly czas peka. W tej chwili mama ma dziure o srednicy okolo 4 cm. Rana jest otwarta, niezbyt gleboka - poprostu nie chce sie zagoic. Lekarze zapewniaja ze bedzie ok tylko to roche potrwa. Teraz zjuz nic niee szyja bo to nie ma sesu tylko zostawili ją zeby ta skora sie sama zregenerowala i mowia ze trzeba czekac. Tylko ciezko jest czekac na niewiadomo co z otwarta rana na brzuchu. Poprostu nie wiemy czego sie spodziewac. Nie ma z kim o tym pogadac, z kims kto moze przezyl cos podobnego. Moze tu znajdzie sie ktorac z WAS ktora opowie o swojej sytuacji, o tym jak dlugo sie to goilo i jak to wwszystko wygladalo. Szukam juz pomocy wszedzie bo chcialabym dodac mamie otuchy ze faktycznie to sie wygoi i bedzie mogla normalnie zyc bo poki co kazdy dzien wiaze sie z tym samym strachem, bolem i zalamaniem mojej mamy. I bardzo zaluje ze zdecydowala sie na ta operacje mimo ze ma swoja wyczekana piers. Powiedziala ze nigdy by sie drugi raz na to nie zgodzila - nikt nie ostrzegl jej ze takie komplikacje moga miec miejsce. Z gory dziekuje za wszystkie informacje, sa nam bardzo potrzebne. Magda

basia04 (offline)

Post #2

12-06-2011 - 22:30:02

Olsztyn 

Mój szew rozszedł się po operacji chirurgicznej dołu od pępka do wzgórka łonowego. Rana goiła się 4 miesiące. Trzeba przemywać octeniseptem, myć mydłem biały jeleń nie drażnić rany i ........być bardzo cierpliwym. To jest gojenie przez ziarninowanie.







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 12-06-2011 - 22:31:58 przez basia04.

justyna81 (offline)

Post #3

12-06-2011 - 22:35:12

 

jejku to straszne... :/ aż mi się słabo zrobiło smutny bardzo współczuję Twojej mamie:/ Magda, życzę Ci i mamie, żeby wszytko się dobrze się skończyło smiling smiley trzymam kciuki



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 12-06-2011 - 22:37:14 przez justyna81.

agawa (offline)

Post #4

12-06-2011 - 22:36:32

okolice 

Myślę sobie, że po każdym zabiegu mogą być komplikacje... Ja też przygotowuję sie do rekonstrukcji (inną metodą) i też myślę o tym, że to jest operacja w zasadzie upiększająca, poprawiająca jakość życia, ale nie ratująca życie. I też mam ciągle z tyłu głowy możliwość powikłań.
Tego nikt nie przewidzi...
Rozważam zyski i straty. Straty zapewne to możliwe komplikacje...
*
No i przesyłam Mamie setki buziaków i morze cierpliwości buzki
*
Acha, się mi przypomniało: a Twoja mama nie paliła przypadkiem kiedyś czy teraz papierosów? Jest to bezwzględne przeciwskazanie do rekonstrukcji tą metodą. Może to jest przyczyna?



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 12-06-2011 - 22:38:50 przez agawa.

magda2411 (offline)

Post #5

13-06-2011 - 10:17:55

Olsztyn 

Witaj madziurraaa... mialam rekonstrukcję w 2009 roku, inna metodą (LD+proteza). Zrobiła mi się zamartwica skóry (na zrekonstruowanej piersi, u dołu, dziura była na ok 3-4 cm). Leczyłam sie dłuuuugoo, ok pol roku. Ona musiala sie sama wyziarinować, czyli odrodzić - przy jednoczesnym usuwaniu skory tej martwej (brzydkiej, czarnej), a to trwa bardzo, bardzo długo. Dziś mam wstrętną bliznę, bo ta nowa skora to po prostu blizna, ktora trzyma mocno i deformuje piers.
Madziuraaaa - trzeba uzbroic sie w cierpliwosc. Po prostu. Ja jestem dowodem na to, że się wyziarinuje i bedzie ok!

Agawa, wiesz ja niby wiedzialam, ze rokonstrukcja to zabieg operacyjny itd, ale malo jest negatywnych wpisow (takze tu na forum), ze moze byc cos nie tak. Wszyscy namawiaja, polecaja. Cud, miod i orzeszki. Rzeczywistosc bywa inna, co nie znaczy, ze jest pewnie wiekszosc tych udanych rekonstrukcji! W moim przypadku operacja upiekszająca okazala sie oszpecająca i to nie tylko klatke piersiowa, ale takze plecy (mialam jedna, niezla blizne po mastektomi, teraz mam blizn "kilometry" - z przodu, pod pacha, na polowie plecow).



Padłaś. Powstań. Popraw koronę i zasuwaj.

Polcia (offline)

Post #6

13-06-2011 - 11:11:45

 

Co innego rekonstrukcja expander , gdy ktoś nie miał radioterapii a co innego rekonstrukcja z brzucha czy z pleców , jak się jest po radioterapii. Tych metod nie można nawet porównywać , bo wiadomo expander to pikus przy brzuchu i plecach.
A na forum cud , mod i orzeszki piszą najczęściej te co miały expandera i nie miały radio a więc miały idealną sytuacja do rekonstrukcji. Dobrze, że piszecie o cieniach rekonstrukcji. Bo największy dylemat mają właśnie dziewczyny po radioterapii.




Dano Ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już Twoja sprawa, jak Ty ją opowiesz .................

Marek Hłasko "Sowa, córka piekarza"

madziuraaa (offline)

Post #7

13-06-2011 - 12:08:44

 

Dzieki wszytkim. Ktoś pytał o palenie, nie moja mama nie pali. Nie miała też radioterapi tylko chemia+rok herceptyny. Magda można powiedzieć że troche mnie pocieszyłąs bo jest nadzieja że to faktycznie sie kiedyś wygoi. A co do blizn to jej brzuch juz jest jedna wielka blizna. Lekarze coś wspominają że potem bedzie potrzena operacja plastyczna ale mama chyba sie na nią nie zdecyduje po tym co przechodzi bo wcale nie ma pewnosci ze nie zrobi jej sie to samo w miejscu pobrania kolejnego materialu. Powiedzieli tez ze jest druga pacjętką z takimi komplikacjami, nie wiem czy w całej Polsce czy chodziło o ich pacjentki. Wiec suma sumarum odsetek jest niski. Wszystkie kobiey ktore mialy operacje po niej czyli po 30 marca ( a robione sa w tym szpitalu co srode jedna) przeszly je bez kompikacji takiego typu. NAjwazniejsze jest zeby ktos uprzedzal o takiej sytuacji ze moze miec miejsce to kobiety same beda mialy prawo wyboru czy chca zaryzykowac czy nie.

magda2411 (offline)

Post #8

13-06-2011 - 13:21:21

Olsztyn 

Polcia napisala chyba sedno sprawy. Ekspander bez radio - lux. A te wszystkie przeszczepy z placow, z brzucha itd. moim zdaniem nie warto!




madziuraaaaa - powiedz mamie, ze bylam zalamana i w dolku, tak jak ona. Trzeaba być cierpliwym i jeszcze raz cierpliwym! Nic wiecej nie poradzisz! smiling smiley



Padłaś. Powstań. Popraw koronę i zasuwaj.

Haniap. (offline)

Post #9

13-06-2011 - 13:45:33

Poznań 

Magda i tak warto, nawet przeszczep zrobić. Ja jestem po radio i rekonstrukcji ekspanderem. Mam już wszczepiony silikon i jestem zadowolona. Nie muszę nosić protez! A z własnego materiału bym zrobiła, tylko mam brzydką bliznę po wyrostku, idzie pionowo. To uniemożliwia pobranie płatu do przeszczepu. Gdyby nie to, nie ryzykowałabym ekspandera po radio.



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



magda2411 (offline)

Post #10

13-06-2011 - 13:50:51

Olsztyn 

Cytuj
Haniap.
Magda i tak warto, nawet przeszczep zrobić. Ja jestem po radio i rekonstrukcji ekspanderem. Mam już wszczepiony silikon i jestem zadowolona. Nie muszę nosić protez! A z własnego materiału bym zrobiła, tylko mam brzydką bliznę po wyrostku, idzie pionowo. To uniemożliwia pobranie płatu do przeszczepu. Gdyby nie to, nie ryzykowałabym ekspandera po radio.

Haniu, nie miałaś takiej operacji i nie wiesz czy warto. Moim zdaniem nie!

Po radio każda rekonstrukacja ma zwiększone ryzyko powiklan, niezależnie od metody.



Padłaś. Powstań. Popraw koronę i zasuwaj.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 13-06-2011 - 13:52:35 przez magda2411.

madziuraaa (offline)

Post #11

13-06-2011 - 22:08:36

 

Może jeszcze o cos spytam. Mama nie może się wyprostowć, cały czas chodzi przygarbiona bo ciągnie ją siatka wszyta na miejsce mięsnia. No i tez nie wiemy czy to jest normalne po ponad 2 miesiacach od operacji. Rano jak wstanie jest cialo wypoczete i nie jest zle , ale z godziny na godzine jest coraz gorzej i od tego boli kregoslup. Czy to tez wroci do normy? z gory dziekuje za wpisy

akzseinga74 (offline)

Post #12

15-06-2011 - 20:58:22

 

Ja miałam robioną rekonstrukcję z brzucha - dwu etapową. Spędziłam w szpitalu 3 tygodnie i wszystko zagoiło się bez żadnych komplikacji (wspomnę, że jestem po radio). Lekarze, pielęgniarki mówią, że bardzo ładnie nowa pierś wygląda.
Oczywiście, że po każdym nawet najdrobniejszym zabiegu mogą być komplikacje. Miałam teraz operację (usunięcie jajników i macicy) i ..... teraz rana w 3 miejscach nie chce się goić, chociaż po poprzednich operacjach (a miałam ich kilka) goiło się szybko.
Madziuraaa - ja po rekonstrukcji musiałam po powrocie do domu chodzić jeszcze miesiąc schylona. Tylko, że mi nie wstawiali siatki. Myślałam, że juz taka schylona zostanę, ale nie, wyprostowałam się. Skoro Twojej mamie brzuch się nie goi to i pewnie z tym wyprostowaniem ma gorzej. Będzie dobrze - zobaczysz. Pozdrawiam Ciebie i mamę.

agnieszka30 (offline)

Post #13

17-06-2011 - 17:01:04

Będzin 

kurcze dziewczyny to doslownie podobny przypadek jaki ja mam tyle ze po rekonstrukcji expanderem i nie mialam radio,jednak komplikacje mam, dziura mi sie zrobila po szwie i tez sie nie goi juz od lutego sie ty wzmagam! ale zyje nadzieja ze w koncu sie zagoi, caly czas mi woda tamtedy uchodzi(limfa) lekarz chcial mi to wszystko juz dawno usunac ale ja nie chce juz przechodzic drugiej mozna powiedziec mastektomi.Sami widzicie innym operowanym pacjentkom i do tego duzo starsazych odemnie rekonstrukcja przebiegla bez powiklan a u mnie lipa.

barbara500 (offline)

Post #14

06-03-2012 - 22:41:15

Legnica 

Współczuję Wam dziewczyny czytam to wszystko i motylki w zołądku mi latają.bo ja oczekuję na rekonstrukcję obustronną expanderem 18 lat temu amputacja i radioterapia a 4,5 lat temu amputacj bez radioterapi bo się rozsial na płuca i czytając Wasze problemy to przerażona jestem. Zyczę Wam wszystkim powrotu do zdrowia i radości . Sciskam i całuję Was wszystkie

Halinka (offline)

Post #15

07-03-2012 - 07:28:28

 

Basiu, nie bój siępociesza - najlepiej porównaj ilość wpisów tych o zadowoleniu z tymi o komplikacjach (a te przecież mogą się zdarzyć nawet po 'zwykłym'wyrwaniu zęba czy grypie). Śmiało do przoduok

agawa (offline)

Post #16

07-03-2012 - 09:22:36

okolice 

Barbaro, nawet nie chce mi się opisywać/wspominać swojego lęku przed rekontrukcją... A jestem 3 misiące 'po'. I bez komplikacji. I jestem bardzo zadowolona.
Trzymaj się buzki

halinar (offline)

Post #17

07-03-2012 - 10:04:41

 

Barbaro ja jestem 10 dni po rekonstrukcji i do tego wątku tylko zaglądnęłam bo zauważyłam ostatni wpis agawy.Wiadomo komplikacje mogą zawsze wystąpić ale ty nie myśl o nich(strach zawsze towarzyszy bo rekonstrukcja to co nowego, nieznanego)Myśl pozytywnie, ciesz się że będziesz mogła wreszcie iść kupić normalny biustonosz, założyć bluzkę z dekoltem i nie martwić się że coś wystaje...............Na prawdę na dzień dzisiejszy jest super i bardzo się cieszę że się zdecydowałam.



Maja048 (offline)

Post #18

07-03-2012 - 18:30:17

Wronki 

Basia jestem ciut starsza od Ciebie...10 kwietnia idę do szpitala na wymianę expandera...Po operacji przeszło 7 lat...Jest wszystko ok...Poczytaj sobie w innym wątku o rekonstrukcji...Głowa do góry...Pozdrawiam pocieszabuziak



madziuraaa (offline)

Post #19

07-03-2012 - 20:11:01

 

Witam, widze ze temat sie ozywil wiec napisze co było dalej. W tej chwili prawie rok po operacji (30.03 minie) brzuch można powiedzieć że się zagoił. Oczywiście nie do takiego stopnia że mama może się tam dotknąć czy założyć np jeansy ale żywej rany już nie ma. Ja widzę że to już nawet w połowie nie bedzie taka sprawność jak prze operacją. Po kilku chwilach w kuchni czy sprzątaniu brzuch jej się spina, robi się twardy jak skała i nic na to nie pomaga, jedynie odpoczynek na leżąco. Mam nadzieję że to z miesiąca na miesiąc bedzie bardzoej odpuszczało. Teraz mama się zastanawia nad rekonstrukcją brodawki (podobno bardzo prosty i nieinwazyjny zabieg) .... ale chyba sie nie zdecyduje, przynajmniej jescze nie teraz. Lekarz próbował zauważyć pewną zależność u kobiet z komplikacjami po rekonstrukcji, przypuszcza że moze mieć to coś wspólnego z rodzajem chemi jaką brały, ale dowodów na to nie ma. Mam nadizeje że jak najwięcej z Was przejdze to bez komplikacji, tego Wam życzę. Pozdrawiam

karolina21 (offline)

Post #20

08-03-2012 - 21:37:07

Strzelce Krajeńskie 

Od rodzaju przyjmowanej chemii ?eye popping smileymyśli



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 103
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 815 dnia 05-07-2012