Przerzuty do wątroby

Wysłane przez Amazonki.net 

Amazonki.net (offline)

Post #1

19-02-2010 - 15:09:47

Forumowo 

Tu można wymieniać się doświadczeniem i informacjami na temat przerzutów do wątroby (metastases ad hepar).

doris (offline)

Post #2

10-04-2010 - 21:54:45

 

mam przerzuty do wątroby i owszemzly od czterech lat zdiagnozowane, teraz biorę taxol.

ajaka (offline)

Post #3

10-04-2010 - 22:14:10

40km od Warszawy 

W mojej wątróbce jest podejrzana zmiana, lekarze nie są pewni czy to węzeł czy guzek przerzutowy...W kolejnych badaniach TK jego obraz pozostawał taki sam. W zeszłym miesiącu moja ulubiona doktorka na usg stwierdziła że to coś zmniejszyło się o połowę i wygląda jak zasuszona blizna....huraaaaaa!!!



"Jeszcze nigdy tak nie było żeby jakoś nie było.." ....Szwejk

savanach (offline)

Post #4

22-04-2010 - 19:03:20

 

5,7 i 9 mm i ja mam;(

danka58 (offline)

Post #5

15-03-2011 - 14:47:55

k/Gniezna 

Radioembolizacja raka wątroby dostępna w Polsce .Mikroskopijne kuleczki zawierające izotop itru mogą pomóc chorym na zawansowane, nieoperacyjne nowotwory wątroby. Choć metoda jest dostępna w Polsce od ponad roku, wciąż wie o niej niewielu pacjentów, a nawet lekarzy - powiedział dr n. med. Jarosław B. Ćwikła z warszawskiego szpitala CSK MSWiA.
Metodę radioembolizacji, znaną na świecie jako SIRT (ang. selective intraarterial radiotherapy), stosują lekarze z warszawskich szpitali CSK MSWiA na Wołoskiej (dr J.B. Ćwikła i dr M.L. Nowicki) oraz WIM na Szaserów (dr P. Piasecki. Metoda może być stosowana w przypadkach gdy chemioterapia nie jest skuteczna lub jej stosowanie ze względu na stan chorego nie jest możliwe.

Wątroba to jeden z najważniejszych narządów naszego ciała - główna "fabryka" chemiczna. Nowotwory wątroby - pierwotne lub przerzutowe - są problemem tysięcy Polaków. Jeśli guza (lub guzów) nie daje się usunąć chirurgicznie, pozostaje chemioterapia, która w wielu przypadkach niestety nie jest skuteczna. Chemioterapeutyki są podawane do układu żylnego i w związku z tym ich działanie obejmuje nie tylko wątrobę, lecz również cały organizm, wywołując przy tym różnorodne i źle znoszone przez pacjentów skutki uboczne.

Większość nowotworów rozrasta się szybko i dlatego doskonałym pomysłem jest odcięcie im dostaw pożywienia i tlenu - wystarczy w odpowiedni sposób zamknąć dopływ krwi do komórek guza (embolizacja). W odróżnieniu od zdrowego miąższu wątroby, komórki nowotworowe czerpią zdecydowaną większość składników odżywczych wyłącznie z tętnicy wątrobowej, a nie żyły wrotnej, dlatego też idea zablokowania dopływu krwi do guza polega na embolizacji naczyń tętniczych zaopatrujących guz w krew. Zabieg wykonywany jest przez radiologów interwencyjnych, a polega na wprowadzeniu bardzo cienkiego cewnika do naczyń wątroby (jak najbliżej rozwijającego się guza) i podaniu przez niego substancji powodujących zamknięcie naczyń.

Rozwinięciem tej metody jest radioembolizacja - pacjentowi wstrzykuje się ok. 50 milionów ledwie widocznych gołym okiem kuleczek (mikrosfer) o średnicy około 20-60 mikronów, wykonanych ze specjalnej żywicy - ewentualnie 1,2 miliona drobnych kuleczek szklanych o średnicy ok. 25 mikronów. Sfery te zawierają promieniotwórczy izotop itru 90Y (czas połowicznego rozpadu 2,67 doby), wysyłający promieniowanie beta (-), o zasięgu w tkankach miękkich maksymalnie do 11mm." Jest to czysta energia promieniowania korpuskularnego (strumień elektronów) - radioizotop działa tylko miejscowo i ulega dezintegracji" - mówi dr J.B. Ćwikła. Promieniowanie beta po podaniu radioizotopu [90Y] do łożyska naczyniowego guzów wątroby praktycznie nie szkodzi ani innym narządom, ani osobom z otoczenia pacjenta - jego zasięg nie przekracza skóry pacjenta. Kuleczki więzną w drobnych patologicznych naczyniach oplatających guza wątroby i tam pozostają na stałe. Efektywne napromieniowanie guza trwa 11 dni, po tym czasie izotopu rozpada się zupełnie i przestaje wysyłać promieniowanie. Po silnym napromieniowaniu miejscowym komórek nowotworu (średnia dawka to 50 Gy/kg tkanki przy podaniu 1 GBq radioizotopu 90Y) guzy mogą się na tyle zmniejszyć, że możliwe jest ich usunięcie chirurgiczne lub też innymi metodami na przykład za pomocą termoablacji.

Przeciwwskazaniem do radioembolizacji są niektóre nieprawidłowości naczyniowe, zwłaszcza przepływ krwi tętniczej z wątroby do płuc, żołądka lub trzustki. Gdyby trafiły tam promieniotwórcze mikrosfery, mogłyby wywołać groźne dla życia powikłania. Dlatego przed ich podaniem wykonuje się złożone badania naczyniowe, mające na celu ocenę anatomii łożyska naczyniowego wątroby i okolicznych narządów, a także jednoczasowo wykonuje się zabiegi wewnątrznaczyniowe powodujące zamknięcie niektórych z tych naczyń.

Dodatkowym ograniczeniem tego typu leczenia jest wydolność wątroby - zniszczenie guza w zaawansowanej marskości wątroby może być niebezpieczne dla chorego - wyjaśnił dr J.B. Ćwikła.

Po zabiegu, w ciągu 2-5 dni, pacjent może odczuwać niespecyficzne dolegliwości bólowe oraz ogólne osłabienie, co wynika z działania radioizotopu i stopniowego napromieniowania nowotworu.Koszt jednej terapii chorego (przy zajęciu obu płatów wątroby) to około 50 tysięcy złotych. W przypadku zajęcia przez raka pojedynczego płata wątroby kwota jest nieco niższa. Koszty zabiegu obejmują procedury przygotowawcze do radioembolizacji oraz samo podanie radioizotopu. Koszt ten jest porównywalny bądź niższy w stosunku do leczenia z zastosowaniem leków onkologicznych nowej generacji wymagającego stałego podawania chemioterapeutyku, zwykle miesiącami, aż do czasu wystąpienia progresji nowotworu lub rozwinięcia się braku tolerancji tego typu leczenia. Ponieważ radioaktywne, wykonane z żywicy mikrosfery są produkowane w Australii, terminy zabiegów muszą być bardzo dokładnie zaplanowane, tak by dawka leku, która dociera drogą lotniczą do kraju nie straciła swojej aktywności. "Według naszego doświadczenia" - mówi dr JB Ćwikła - "jeden ośrodek krajowy jest w stanie przeprowadzić rocznie około 150 zabiegów". Zdaniem doktora JB Ćwikły w Polsce - podobnie jak w Niemczech - metoda powinna być dostępna w każdym dużym ośrodku akademickim. Wystarczy typowo wyposażona pracownia radiologii naczyniowej, wyszkolony zespół radiologów interwencyjnych i specjalista medycyny nuklearnej. Przed zabiegiem radioembolizacji pacjent zawsze konsultowany jest przez onkologa klinicznego oraz chirurga onkologa, co do oceny braku możliwości leczenia standardowego.

Lekarze i pacjenci zainteresowani takimi zabiegami powinni się kontaktować z dr Jarosławem B. Ćwikłą i dr Mirosławem L. Nowickim z Zakładu Radiologii CSK MSWiA na Wołoskiej 137 lub dr Piotrem Piaseckim z Pracowni Naczyniowej Szpitala WIM ul. Szaserów 128. Metoda radioembolizacji ma również pełne poparcie krajowego konsultanta w dziedzinie medycyny nuklearnej prof. dr hab.Leszka Królickiego.


[www.e-diagnoza.pl]



W życiu piękne są tylko chwile i dla tych chwil warto żyć.





Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 15-03-2011 - 17:18:43 przez Al_la.

Grażyna 1955 (offline)

Post #6

09-07-2014 - 15:54:55

Łódź 

5 lat brałam tamoxifen po raku piersi, chemia, operacja,chemia, radioterapia i było dobrze i nagle w lipcu 2013 przy USG kontrolnym jamy brzucha wyszły przerzuty do wątroby. Ogniska nieoperacyjne bo jest ich sporo.Przez kilka miesięcy brałam Taxol, ale już nie działa i teraz biorę 2 serię Xelody. Czy ktoraś z Was brała ją, jakie mogą być skutki, bo teraz bardzo pieką mnie stopy i smaruję olejem kokosowym.Czy ktoś bierze AHCC lub wyciąg z granata czy curcumy? Podobno bardzo dobrze działa nawet podczas chemoiterapii? Rodzina mi to sprowadziła z USA a ja się trochę boję bo mój onkolog jest przeciwny braniu czegokolwiek. Pozdrawiam

bursztyn (offline)

Post #7

06-08-2014 - 10:49:13

 

Też brałam tamoxifen a potem arimidex i po 8 latach w kwietniu 2014r. podczas badania stwierdzono przerzuty w watrobie - nieoperacyjne bo paskudnie umiejscowione. Obecnie przyjmuję DOCETAXEL /wlew/ oraz przez 14 dni XELODE. / 2 CYKL/.Całość bardzo toksyczna .Też pieką mnie stopy, ale najgorsze jest to ,że boli mnie żołądek,nie mogę jeść.Boję sie o wyniki krwi.

dziubas (offline)

Post #8

06-08-2014 - 11:15:37

Gdańsk 

Trzymajcie sie dziewczynki! pocieszabuzki Bedzie dobrze! ok

sasky7 (offline)

Post #9

06-02-2015 - 14:44:31

Warszawa 

Hop, hop!
Jest tu kto?

Zapomniałam się wpisać w tym wątku w listopadzie.
W sześciu segmentach mam zmiany ogniskowe - jest ich razem 8.

Podgrzewam je zabiegami hipertermii miejscowej i biorę Xelodę.
Zobaczymy 9.03 ... z jakim skutkiem.

Pozdraviam uśmiech



anusia95015 (offline)

Post #10

07-02-2015 - 17:47:48

 

Jestem ja, a właściwie moja mama. Ma przerzuty do watroby, róznych wezlow chlonnych w brzuchu i klatce piersiowej i pluc. Zalamka, az taaak sie skurczybyk rozsial. DOstaje paclitaxel, jest po 2 wlewie, czuje sie dobrze, guzek na wezlach podoobjczykowych jej zginal po pierwszej chemii, wiec moze dziala na tego dziada

U nas tez wszystko zaczelo sie w listopadzie, ale cala diagnostyka trwala do prawie koca stycznia :-( i dopiero 28.01 dostala pierwsza chemie


edit: scalono posty; w przypadku gdy nie minie 15 minut od ostatnio napisanego postu a chcemy coś dopisać, bądź poprawić używamy funkcji zmień oczko



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 11-02-2015 - 17:03:34 przez myszka.

majka1 (offline)

Post #11

11-02-2015 - 14:03:47

Jastrzębie -Zdrój 

Ja również mam zmiany w watrobie po 3 cyklach chemii xeloda i lapatynib zrobiono tk dzis wynik zmiany sie zmniejszaja z 16 mm na 6mm i z 16 na 9 w nadobojczu zniknął rączek. Dodam ze wspomagalam się hipertermia mialam 6 zabiegów





DUM SPIRO SPERO - dopóki oddycham nie tracę nadziei

anka21 (offline)

Post #12

11-02-2015 - 14:11:32

 

Maja świetne wiadomoścismiling smiley oby tak dalejsmiling smiley trzymam kciuki



życie jest jak pudełko czekoladek nigdy nie wiesz na co trafisz...

Al_la (offline)

Post #13

11-02-2015 - 15:35:17

k/Warszawy 

Majka ok



W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho

anusia95015 (offline)

Post #14

11-02-2015 - 16:59:26

 

Majka to super.Walczysz i dajesz nadzieję. Moja mama czuje się super, gdyby nie przypadkowe badanie to w słodkiej nieświadomości przerzutów żyłaby sobie do dziś. Widzę, że podobne lokalizacje macie z moja mamą, z tym że u ciebie o ile dobrze kojarzę jeszcze kostki dziad zaatakował, a u mamy płuco :-(

sasky7 (offline)

Post #15

11-02-2015 - 19:41:12

Warszawa 

Witam
Swoją wątrobę ogrzewałam przez 3 zabiegi hipertermii miejscowej.

Dziś zdecydowaliśmy się z doktorem na jeszcze 3, bo jak na razie bardzo dobrze znoszę zabiegi.
Jak TO WSZYSTKO skutkuje - przekonam się dopiero na TK 9.03

Czy można się wspomagać teraz jeszcze jakimiś preparatami? (np. Essentiale cośtam lub ostropestem plamistym itp.)



majka1 (offline)

Post #16

11-02-2015 - 20:26:18

Jastrzębie -Zdrój 

Ja lykam silimarol na wątrobę jest to lek na bazie ziół pomaga w regeneracji a Pani onkolog również doraznie gdyby bolala wątroba mowi ze można np. Hepatil

Sylimarol oczywiście miałam na mysli :-D


edit: scalono posty; w przypadku gdy nie minie 15 minut od ostatnio napisanego postu a chcemy coś dopisać, bądź poprawić używamy funkcji zmień oczko





DUM SPIRO SPERO - dopóki oddycham nie tracę nadziei





Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 27-02-2015 - 13:03:31 przez myszka.

sasky7 (offline)

Post #17

12-02-2015 - 00:32:58

Warszawa 

Majka1
Dziękuję za odpowiedź.
Moja mnie nie boli, "mieści się spokojnie pod żebrem i jest miękka" - to słowa pana doktora.

Chciałabym jej jakoś jeszcze dopomóc, stąd zapytanie.
Sylimarol - mówisz? To pochodna ostropestu plamistego.

Jak pytałam moją onkę, czy mogę ten ostropest brać, to ona ... że żadnych ziół w czasie chemioterapii!!!

Olej z ostropestu stoi więc i czeka ... tylko na co? Aż się przeterminuje, czy może aż nie będzie komu go pić?

Nie chciałabym czegoś przegapić. I nie wiem, kogo się radzić? Cóż ...



Al_la (offline)

Post #18

12-02-2015 - 12:17:47

k/Warszawy 

Onkolodzy są ostrożni, bo nie były robione badania odnośnie łączenia chemii z preparatami naturalnymi.
U nich przede wszystkim "szkiełko i oko" oczko
Wcale się nie dziwię, bo to duża odpowiedzialność.

Na szczęście moja onka nie zabraniała mi, więc brałam co się dało i popijałam chemią przewraca_oczy
Ale nikomu nie polecam, bo każdy organizm jest niestety inny...



W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho

McOffska (offline)

Post #19

21-03-2015 - 14:11:22

Warszawa 

Hej, jakie wiadomości z walki?

Moja mama niecałe pół roku temu miała częściową mastektomię z usunięciem węzła wartowniczego. Teraz, po niecałym pół roku przypadkowo (miała usuwany woreczek żółciowy) dowiedziała się w szpitalu, że pojawił się przerzut na wątrobie sad smiley 11mm w tak krótkim czasie...

Do tej pory żyłam trybem szpital-praca-mieszkanie z nadzieją, że już niedługo skończy się seria zdrowotnych nieszczęść mojej mamy i wróci do domu. Jestem załamana wszelkimi prognozami, są beznadziejne, chociaż wiem, że statystyka to jedno, a indywidualny przypadek to drugie.

Patrzyłam jak moja babcia umierała na raka i jestem teraz przerażona. Od wczoraj non stop płaczę, nie byłam jeszcze u mamy (pojechałam posprzątać jej mieszkanie, bo jej to obiecałam, ale szczerze to nawet dobrze, bo w tej chwili nie byłabym w stanie nie płakać przy mamie, a nie chcę tego robić - dziś odwiedzili mamę moi bracia).

Zmiana jest wcześnie wykryta, ale fakt, że to obrzydlistwo dało w tak krótkim czasie odległy przerzut mnie przeraża.

Mama jest taką kochaną i serdeczną osobą. Chciałabym, żeby jeszcze mogła być na moim ślubie, patrzeć jak rosną moje dzieci...

sasky7 (offline)

Post #20

22-03-2015 - 11:57:07

Warszawa 

Witajcie
Moja chemioterapeutka na wtorkowej kwalifikacji do Xelody powiedziała, że ... właśnie nadszedł czas, żeby wspomóc wątrobę. Napisała mi na kartce kilka nazw leków hepa/cośtam, silimarol, ranigast.
Koleżanka/Amazonka polecała na receptę heparegen.

Mam wspomniany wyżej olej z ostropestu. On wystarczy?

P.s. wczoraj znalazłam artykuł w przedwczorajszej prasie o metodzie termoablazji . Ktoś wie coś na ten temat?
Przy jednym guzie to ma zapewne sens, ale ja mam kilkanaście zmian ogniskowych, więc nie robię sobie nadziei w tym kierunku.



McOffska (offline)

Post #21

22-03-2015 - 15:51:54

Warszawa 

Sasky,

w artykule jest wspomnianych kilka zmian ogniskowych, więc czemu nie? Może warto się czegoś dowiedzieć.

Ja na razie tylko gromadzę informacje.

sasky7 (offline)

Post #22

22-03-2015 - 19:23:13

Warszawa 

Jutro spróbuję do nich zadzwonić uśmiech

Jutro też pierwsza - odkładana już 2 razy - hipertermia całego ciała (14 miejscowych już za mną). Cztery godziny "podgrzewania" a potem godzina "dochodzenia do siebie" oczko. Jak to wytrzymać tyle czasu na leżąco?



Agni (offline)

Post #23

23-03-2015 - 11:40:05

 

I jak sasky7? Wyleżałaś się? Wygrzałaś?
I ja mam COŚ na wątrobie, jutrzejszy PET ,mam nadzieję ,wykaże, czy to jedna zmiana czy więcej.
Też mnie ta hipertermia interesuje. Za to się płaci?

McOffska (offline)

Post #24

23-03-2015 - 12:10:33

Warszawa 

Sasky,

jesli sie czegos dowiesz, to daj znac, prosze :-)

A jak hipertermia? Pomaga?

Przepraszam, ze tak wybaduje pod katem mojej mamy, odruch. Ale trzymam kciuki tez za Was :-)

PS Agni, mam nadzieje, ze okaze sie, ze to nic powaznego.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 23-03-2015 - 12:11:16 przez McOffska.

Agni (offline)

Post #25

23-03-2015 - 12:37:35

 

Dzięki McOffska! Już niedługo będę wiedziała. Też trzymam kciuki za Twoją Mamę!

sasky7 (offline)

Post #26

23-03-2015 - 22:10:52

Warszawa 

Babeczki

Dziś miałam pierwszą całościową hipertermię.
5 godz. w CMOiH.
Osiągnęłam gorączkę 38,7 i utrzymywali mi ja przez 3,5 godz.
Potem ... ledwo doszłam do pokoju odpoczynkowego, zrobiło mi się słabo i "nudnie", chociaż prawdziwa nuda to było to leżenie na wznak przez tyle czasu.

Dziś też dzwoniłam do szpitala MSW w Białymstoku w sprawie kwalifikacji do termoablacji.
Tam nikt nic nie wie. Dosłownie. Bo dopiero ruszają z tą metodą. Wie ordynator chirurgii, ale on dziś był nieosiągalny, więc nie dowiedziałam się, czy mam robić sobie jakieś nadzieje.

Mój doktor od hipertermii powiedział dziś, że trzeba próbować: może zrobią mi 2-3 największe zmiany? W środę trochę się wyjaśni, bo znalazłam inne dojście do ordynatora uśmiech

Dam znać, jak będę znać coś więcej.

Pozdraviam serce



Al_la (offline)

Post #27

24-03-2015 - 09:00:03

k/Warszawy 

Trzymam kciuki, żeby się udało "dojść" i zakwalifikować ok



W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho

McOffska (offline)

Post #28

24-03-2015 - 09:53:49

Warszawa 

Sasky, ja tez pewnie bede dzwonic do Bialegostoku w czwartek\piatek. Co prawda nie wiem jeszcze jak bedzie z mama (1 kwietnia ma konsultacje z onkologiem odnosnie dalszego postepowania - nie wiem jak ulokowany jest przerzut, moze bedzie operacja, moze najpierw chemia, ale chcialabym w razie czego miec juz informacje). Jak tylko uda mi sie czegos dowiedziec, to sie podziele.

Rozmawialam wczoraj z Mama dlugo w szpitalu. Ma duza wole walki, w zasadzie to ona pocieszyla mnie, a nie ja Mame smiling smiley Chec zycia, poczucie humoru i spokoj to chyba najwazniejsze leki w tej chorobie.

Wam tez ich zycze thumbs up

sasky7 (offline)

Post #29

24-03-2015 - 10:51:57

Warszawa 

McOffska
Wczoraj, siedząc jeszcze przy recepcji w CMOiH pani zza lady szukała w necie informacji na temat: termoablacja.
Wyskoczyły jej Gdynia i Bydgoszcz.

P.s. mój lekarz od hipertermii mówił wczoraj, że w CO-I też to kiedyś robili, ale ... aparat im się zdezelował.



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 102
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 815 dnia 05-07-2012