Powrót do pracy po chorobie

Wysłane przez basia04 

basia04 (offline)

Post #1

07-03-2011 - 16:02:10

Olsztyn 

23 03 wracam do pracy po półtorarocznym zasiłku rehabilitacyjnym i muszę powiedzieć, że mam trochę stracha...Z jednej strony się cieszę, bo wracam do "życia", z drugiej portki mi się trzesą. Swoją pracę lubię, ale...trochę stresa mam...Kadrolka biedna mówi, że w końcu wykorzystam 42 dni zaległego urlopu...
Tak, że powrót na dobre będzie dopiero pod koniec maja (przynajmniej moja dziura w brzuchu się zagoi). Moja praca wymaga skupienia, uwagi i dobrej pamięci. Tak myślę, że może po chemii, juz nie jestem taka "bystra" jak kiedyś. niedowiarek



krakuska (offline)

Post #2

07-03-2011 - 16:12:10

Kraków 

Będzie dobrze. Mnie powrót do pracy bardzo dobrze zrobił, choć też z moją bystrością, pamięcią , koncentracją jest coś nie tegesduży uśmiech,
a teraz po roku czuje sie bardzo zmęczona . Ale to pewnie większość tak ma po zimie ...wiosna idzie, będzie lepiej.
Ty jeszcze sobie odpoczniesz.....do maja ....urlop wypoczynkowy jak sama nazwa mówi służy wypoczynkowi. A więc odpoczywaj i zbieraj się do kupy...
Praca zmusza troszke do wysiłku szare komórkibuzki



Al_la (offline)

Post #3

07-03-2011 - 22:26:25

k/Warszawy 

Ja wróciłam do pracy po półtora miesiąca od ostatniej chemii.
Było kiepsko, bo nie mogłam się skoncentrować i nie za bardzo docierało do mnie, to co inni mówili oczko
Ale dość szybko wróciłam do stanu używalności chichot
Poradzisz sobie pociesza



W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho



Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

basia04 (offline)

Post #4

24-05-2011 - 18:23:03

Olsztyn 

Byłam dzisiaj pierwszy dzień w pracy i..przywitano mnie "bardzo serdecznie" Od razu wypomniano mi, że pracuję 7 godzin, że mam 36 dni urlopu, że będe chodzić do lekarza i nie musze tego odpracowywać ....i wiele innych pretensji, w ogóle odniosłam wrażenie jakbym była chora na jakąś zarazę. Doszło do lekkiej wymiany zdań, bo mówiąc delikatnie wkurwiłam się. I to powiedziała osoba, która zapewniała mnie o swojej życzliwości. Niby kobiety, osoby kształcune a zachowują się jak.....szkoda słów. Przeciez nie będę udowadniać, że nie jestem garbata, bo nie mam na to ochoty i nie muszę. Jeżeli dyskusja się powtórzy, to po prostu powiem, że nie życzę sobie komentarzy dotyczących mojej choroby. Nie wiem, czy wiedza o chorobach onkologicznych jest u nas wystarczająca, po swoim dzisiejszym dniu sądzę, że nie..Poczekam trochę, jeżeli sytuacja się nie poprawi poprosze o przeniesienie do innego działu. A jak nie to trochę popracuję, pewnie przez lato, potem wezmę urlop i pójde na zwolnienie. Najważniejsze jest moje zdrowie, a tego nie mam zamiaru tracić przez pracę..Zawsze pracowało mi się dobrze, a tu taka niespodzianka na przywitanie.



Haniap. (offline)

Post #5

24-05-2011 - 18:30:59

Poznań 

Basiu masz rację, najważniejsze jest Twoje zdrowie, psychiczne też. Popracuj, posłuchaj jak będą się do Ciebie odnosić i spokojnie zadbaj o siebie. Ty sama już będziesz wiedziała, co zrobić.... A może masz jedną życzliwą Tobie, której będziesz mogła "sprzedać" trochę wiedzy onkologicznej. Tak niby przypadkiem, między plotkami..... Powodzenia. Praca zawodowa jest ważna dla nas. Sama wiem to doskonale, bo gnałam do szkoły jak tylko poczułam się troszkę silniejsza radocha



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



magda2411 (offline)

Post #6

24-05-2011 - 18:44:41

Olsztyn 

Basiu, pierwszy dzień jest najtrudniejszy - tak myślę. Może wszystko się ułoży? Ale jeśli pracujesz z kobietami to... marnie to widzę duży uśmiech Trzymaj się, jakby co to będą bęcki smiling smiley Jano044 pomoże, On silny chłop a i w Olsztynie bywa smiling smileysmiling smiley



basia04 (offline)

Post #7

24-05-2011 - 19:42:01

Olsztyn 

Magda, niestety z kobietami, ale szefa mam faceta. chichotA w ogóle to wydaje mi się, że jestem teraz silniejsza psychicznie niż przed chorobą i tak właściwie to mi to zwisa, a siebie nie pozwolę tak traktować. A jak nie to bęcki,,,,



lulu (offline)

Post #8

24-05-2011 - 20:38:01

k/Kwidzyna 

Basiu zawsze możesz dać odpowiedz, na głupie uwagi o urlopie itp, a chciałabyś się zamienić ze mną, weź mój urlop i 7godzinny dzień pracy, a chorobę oddam w gratisie. chichot



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

basia04 (offline)

Post #9

24-05-2011 - 20:45:10

Olsztyn 

Lulu tak mam zamiar odpowiadać.chichoti chemię tyż mogę dodać



lulu (offline)

Post #10

24-05-2011 - 20:55:30

k/Kwidzyna 

Ja to pewnie bym zaproponowała protezę ... już od teraz ... niech się oswoją chichot



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

basia04 (offline)

Post #11

24-05-2011 - 20:59:57

Olsztyn 

O nie, protezy nie oddam, póki co, ale zawsze mogę pożyczyć.A co tam lepiej żartowac niż chorować.....chichot



Maja048 (offline)

Post #12

24-05-2011 - 23:15:30

Wronki 

basiu ja do pracy wróciłam miesiąc po powrocie ze szpitala...szef mnie bardzo prosił...pracowałam wtedy w kiosku z gazetami...ja tylko sprzedawałam a ciężką "robotę " wykonywał szef lub Jego szwagier... chemię brałam tak aby przypadała na moje krótkie dniówki...z jeżdżeniem do kontroli też nie było problemu...Teraz od przeszło dwóch lat pracuję gdzie indziej...szefowa od początku wiedziała co i jak...wcześniej miałam wizyty kontrolne co trzy miesiące...wyznaczone...więc wcześniej mówiłam kiedy jadę.../mam samodzielne stanowisko/...teraz też nie jest źle...Ale i ja sama uzgadniam ewentualne terminy...Wizyty u lekarza na miejscu ...piszę kartkę na drzwi i idę, oczywiście szefowa wie o tym...Nawet jak idę rano do fryzjera - farba to otwieram biuro godzinę później...No ale nie chwaląc się...gdzie znajdzie TAKIEGO pracownika...klienci oceniają mnie na "szóstki"...basiu...nie daj się...najwyżej wykorzystasz drugi wariant tzn urlop...zwolnienie...a koleżankom powiedz,że mimo wszystko nie życzysz Im tego samego ale w razie czego aby nie trafiły na takie koleżanki w pracy...Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia i sił...



mag_dag (offline)

Post #13

25-05-2011 - 09:27:17

Sosnowiec 

Basiu, nie mów im tak wprost, że mogą się z Tobą zamienić i jak wezmą chorobę, to i 7 godzinny dzień pracy dostaną i więcej urlopu - bo się obrażą oczko

powiedz im, że na Twoim przykładzie dowiedziały się jakie przywileje ma osoba niepełnosprawna i jakby_tak_nie_daj_boże_coś_im_się _przytrafiło, na przykład taki rak piersi - to będą wiedziały, o co upominać się u szefa the finger smiley

może jak ta Twoja koleżanka pomyśli, co powiedziała, to się zreflektuje










Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

basia04 (offline)

Post #14

25-05-2011 - 15:42:23

Olsztyn 

Mag_dag dzięki,,,Dzisiaj niby zostałam przeproszona, ale jakoś nie wierzę, w szczerość intencji. Dzisiaj mam 60. lecie firmy na 19 idę na kolację i....mam zamiar się dobrze bawić....buziak



Haniap. (offline)

Post #15

25-05-2011 - 17:55:49

Poznań 

No to miłej zabawy radocha



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



basia04 (offline)

Post #16

26-05-2011 - 18:23:34

Olsztyn 

W pracy spokojniej. W końcu do mojej koleżanki dotarło, że to ja jestem jej przełożoną a nie ona moją i chyba pogodziła się z tym, że będzie jak było przed moją chorobą. Wczoraj wybawiłam się i wyśmiałam za wszystkie czasy....



ewiz (offline)

Post #17

26-05-2011 - 18:24:31

 

Witam,minęło już 8 lat jak wróciłam do pracy i do tej pory noszę w sobie żal z powodu jak mnie potraktowano.Zastanawiałam się czy iść jeszcze w chustce czy pierwszy raz ją zrzucić.Zdecydowałam się na drugą opcję. Praca od godz 7 a moja koleżanka a zarazem przełożona raczyła mnie zauważyć o godz.12.Po niedługim czasie od mojego powrotu(praca w laboratorium) wprowadzono nocny system pracy. Zafundowano mi kilka nocek.Musiałam się ratować. Wyrobiłam orzeczenie o niepełnosprawności(stopień umiarkowany na 4 lata, praca w warunkach chronionych ,ale mogłam sobie go włożyć w tyłek.Pracodawca oznajmił,że nie wygra z PIP.Wszystko zrozumiałam.Koleżanki zaoferowały się podzielić się moimi nockami między sobą.Komentarz jaki padł przełożonej "niech się zwolni jak się nie nadaje" ,że "coś mi się zrobiło w głowę". Jak przekazano mi te komentarze długo to nosiłam w sobie.Jednak zdecydowałam się poinformować ją,że wiem jak ona mnie traktuje.Usiadła na krzesełku i popłakała się a ja podeszłam do niej przytuliłam ją do siebie i głaskałam po głowie,czułam,że ją skrzywdziłam.

lulu (offline)

Post #18

26-05-2011 - 19:12:16

k/Kwidzyna 

Ewiz chyba mam kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem. Ty skrzywdziłaś ... a jak nazwać to co Ciebie spotkało.

Mnie po roku spotkała redukcja etatów, ale decyzja zapadała w Warszawie, więc moje koleżanki (spora część poleciała razem ze mną) nie miały na to wpływu. Jednak ten rok przepracowany po chorobie wspominam miło, żadnych uwag, raczej pomoc, zrozumienie może połączone ze współczuciem.



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

magda2411 (offline)

Post #19

26-05-2011 - 21:56:11

Olsztyn 

Cytuj
basia04
W pracy spokojniej. W końcu do mojej koleżanki dotarło, że to ja jestem jej przełożoną a nie ona moją i chyba pogodziła się z tym, że będzie jak było przed moją chorobą. Wczoraj wybawiłam się i wyśmiałam za wszystkie czasy....


Basiu, ta koleżanka taka agresywna, bo... przelożona wróciła (czyli Ty)... teraz to juz wiadomo, w czym rzecz smiling smiley



Haniap. (offline)

Post #20

26-05-2011 - 22:09:11

Poznań 

Ja wróciłam do pracy w kwietniu po pięciu miesiącach zwolnienia. Nadal chodzę w chusteczce i nikt z tego powodu nie robi zdziwionych oczu. Moi uczniowie przyjmują mnie taką, jaka jestem. Oni mnie uwielbiają i bardzo się cieszą, gdy mamy zajęcia. Pracuję tylko 9 godzin tygodniowo, zresztą dlatego dostałam zdolność w medycynie pracy, bo mam mało godzin. Jak wracałam, bardzo się bałam reakcji dyrekcji, chociaż przez cały okres choroby byli wszyscy mi życzliwi. Pracę podjęłam 1 września, a 16 października poszłam na zwolnienie. Moja dyrekcja jest bardzo wyrozumiała, a koleżanki podkreślają, że jeśli będę zmęczona, mam powiedzieć, to one mi pomogą. Miłe to serce



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



basia04 (offline)

Post #21

27-05-2011 - 20:20:40

Olsztyn 

Cytuj
ewiz
Witam,minęło już 8 lat jak wróciłam do pracy i do tej pory noszę w sobie żal z powodu jak mnie potraktowano.Zastanawiałam się czy iść jeszcze w chustce czy pierwszy raz ją zrzucić.Zdecydowałam się na drugą opcję. Praca od godz 7 a moja koleżanka a zarazem przełożona raczyła mnie zauważyć o godz.12.Po niedługim czasie od mojego powrotu(praca w laboratorium) wprowadzono nocny system pracy. Zafundowano mi kilka nocek.Musiałam się ratować. Wyrobiłam orzeczenie o niepełnosprawności(stopień umiarkowany na 4 lata, praca w warunkach chronionych ,ale mogłam sobie go włożyć w tyłek.Pracodawca oznajmił,że nie wygra z PIP.Wszystko zrozumiałam.Koleżanki zaoferowały się podzielić się moimi nockami między sobą.Komentarz jaki padł przełożonej "niech się zwolni jak się nie nadaje" ,że "coś mi się zrobiło w głowę". Jak przekazano mi te komentarze długo to nosiłam w sobie.Jednak zdecydowałam się poinformować ją,że wiem jak ona mnie traktuje.Usiadła na krzesełku i popłakała się a ja podeszłam do niej przytuliłam ją do siebie i głaskałam po głowie,czułam,że ją skrzywdziłam.


Kotku a czym Ty ją skrzywdziłaś? I nie mogłas pracować w porze nocnej, jakbyś podała w PiP, że pracujesz w porze nocnej i przyszliby skontrolowac grafik (mam nadzieję, że nie tworzyli innych "zastępczych), to szefowa i pracodawca, dostaliby po dupsku jak nic.



CarpeDiem (offline)

Post #22

30-08-2011 - 12:36:39

Łódź 

Witam,
jestem wolontariuszką w Fundacji, która zajmuje się profilaktyką raka piersi. smiling smileyChcąc rozszerzyć działania Fundacji wpadłam na pomysł, aby zająć się problemami kobiet po odbytym leczeniu... Pierwszą rzeczą, jaka przyszła mi na myśl była możliwość wykluczenia z pracy zawodowej (powrotu na stare bądź znalezienie nowego stanowiska pracy). Moim aktualnym, małym celem jest ustalenie czy ten problem istnieje, a jeśli tak - w jaki sposób uwidacznia się?? A może są inne problemy, na które warto zwrócic uwagę? Mam nadzieję, że pomożemy sobie nawzajemsmiling smiley
Będę wdzięczna za wszystkie odpowiedzi.
Pozdrawiamsmiling smiley

pola2005 (offline)

Post #23

07-02-2012 - 19:34:03

Kraków 

A ja jutro wracam do pracy i cieszę się bardzo.Nie mogę już wytrzymać w domu,sezon nie bardzo odpowiedni na wolne.Zima,za zimno,zeby gdzieś wyjść.Chęć podjecia pracy swiadczy o powrocie do zdrowia.Napiszę jutro jaka była reakcja innych,ale myślę,ze nie spotkają mnie jakieś przykrości.O chorobie wie kierownictwo.O czasie przcy,godzinach pracy i ilosci tych godzin sama decyduję.Mam możliwość wybierania dni ,w które chcę mieć wolne.Praca jest przez 7 dni w tygodniu,w godzinach od 7 do 22.Wszystko moge ustalić,mam na pełny etat wyrobić 156 godzin miesięcznie,jak sie nie uda,to mniej zarobię.Zarobki to najniższa płaca krajowa,czasem dojdzie premia,ale trzeba mieć wszystkie składowe,a jest ich chyba z 50 maja być ponad srednia.radochahura



marszal78 (offline)

Post #24

08-02-2012 - 14:10:16

Warszawa 

Ja do pracy wróciłam po rocznej przerwie i chociaż pracodawca był łaskawy przeniuł mnie do innego lżejszego działu-to te pierwsze dni były tragiczne.Nie wszyscy,ale zdecydowana większośc patrzyła na mnie jak na kosmitę.Nie wszycy wiedzieli o mojej przypadłości,większość pewnie tylko z plotek.Dziś mineły prawie 3 miesiąceod mojego powrotu do pracy i chociaż nie którzy dziwnie patrzą ja poprostu to olewam i robię swoje bo szkoda zdrowia.....



========================================

Gosia66 (offline)

Post #25

08-02-2012 - 14:34:02

B-B 

To ja jestem szczęściara. Wróciłam w grudniu - jak do swoich. Może dlatego, że wiedzieli od początku. I widzieli mnie w różnych sytuacjach. A ci najbliżsi nawet w łóżku i łysą. I rozmawialiśmy dużo zawsze jak przychodziłam do pracy w trakcie leczenia. I tak, jak mówi Mag, trzeba ich oswajać, bo nie wiadomo, kiedy się kto będzie musiał zmierzyć z chorobą swoją lub najbliższych. A teraz juz nie ma tematu i tylko czasem sprawdzają, ile mi jeż urósł przez weekend. duży uśmiech



"Są góry, przez które trzeba przejść, inaczej droga się urywa...."

pola2005 (offline)

Post #26

08-02-2012 - 18:06:49

Kraków 

Pierwszy dzionek minął mi milutko.radocha,trochę sie szkoliłam,a przez kilka godzin obsługiwałam klientów.Bardzo dużo zapomniałam,ale myślę,że tydzień pracy i wszystko sobie przypomnęsmileys with beer.Jutro mam 10 godzin trzeba od razu rzucić się na głęboką wodę.Uwielbiam ruch,dużo ludzi,dużo pracy,wielkie miasto.....czuję się wtedy wspaniale,o złych rzeczach zapominamradocha.Koleżanki ,te dalsze przywitały mnie bardzo miło,a te bliższe niemal z owacjami.Wracam do normalności.!!!!!rotfl



pola2005 (offline)

Post #27

08-02-2012 - 18:08:32

Kraków 

emotikonka z piwkiem to przez pomyłkębuzki



kasiaf (offline)

Post #28

23-02-2012 - 17:49:36

SZKLARĘBA 

Witam
A ja pracuję cały czasradocha...Mam taka fajna pracę ,że dzięki niej nie mam czasu na myślenie o pierdołach(choroba).Roboty od...cholery mówiąc delikatnie bo sezon zimowy w pełni.Na zwolnionko oczywiscie pójdę tylko nie wiem na jak długo bo i tak podczas zwolnienia pensjonatu muszę przypilnować.Ale będę tylko pańcią od machania paluszkiem a nie od mopa,gości ,garów i szmaty.....hahahaaha już się nie mogę doczekać ...jeśli po operacji wszystko będzie szło ku dobremu to to będą moje pierwsze od 2,5 roku wakacje!!!!!
I wiecie co??? Latam cały czas w chustce na głowie bo to z łysą pałką w zimie troszkę chłodno i o dziwo nie słyszę na ten temat żadnych dziwnych pytań ani nie widzę dziwnych spojrzeń...Może dlatego ,że sama się tym nie przejmuję??Nie wiem.Wiem że to co robię sprawia mi przyjemność i zamierzam odpuścić sobie tylko na taki czas jaki będzie to konieczne!!!
papabuzki



- Żyj! - powiedziała nadzieja.
- Bez Ciebie nie mogę - odparło cicho życie.

Magda (offline)

Post #29

24-02-2012 - 14:24:25

Jastrzębie Zdrój 

uśmiechkochana Ty się masz ze sobą dobrze czuć...reszta przyjmie cię taką jaką jesteś
a jaka jesteś to ty wiesz sama....super kobietka śmiech



kasiaf (offline)

Post #30

24-02-2012 - 19:14:29

SZKLARĘBA 

Dzięki Madziu i tego się trzymam !!!!ok
I wszystkim życzę tego samego !!!!!duży uśmiech



- Żyj! - powiedziała nadzieja.
- Bez Ciebie nie mogę - odparło cicho życie.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 392
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 3503 dnia 20-09-2016