Telefon ze szpitala. Tak się strasznie boję

Wysłane przez Imari 

benia1960 (offline)

Post #1

18-04-2017 - 16:57:21

Szczecin 

Imari! Nie przesadzaj!

gosia0101 (offline)

Post #2

18-04-2017 - 19:20:58

małopolskie 

Tydzień po chemii piję codziennie troszkę czerwonego wytrawnego wina,na poprawę krążeniauśmiech.Niektórzy lekarze nawet to zalecają.Dodam że wcześniej byłam totalną abstynetkąuśmiech

Imari (offline)

Post #3

19-04-2017 - 09:24:34

Łódź 

Fiksuję już, bo czytałam, że alkohol jest be i wpływa na rozwój raka. Nawet tu na stronie Amazonek coś takiego wyczytałam. Nigdy alkoholu nie nadużywałam, jak dwa razy w miesiącu napiłam się wina czy piwa to już było dużo. A teraz popadam w paranoję tak jak z cukrem.bezradny



dziubas (offline)

Post #4

19-04-2017 - 09:41:04

Gdańsk 

w diecie antynowotworowej czerwone wino jest zalecane ze wzgledu na reserwatol który jest antyoksydantem...drink.gif



Aneta68 (offline)

Post #5

19-04-2017 - 10:10:01

Manchester 

Imari dziewczyno kochana nie popadaj w paranoje bo to ze spotkala nas taka choroba a nie inna nie znaczy ze mamy przestac cieszyc sie z zycia bo wpadniemy w bledne kolo. Idac takim tokiem myslenia nie powinno sie zjesc smazonego kotleta bo moze byc zaraz zmiana w watrobie a wychodzac z domu powinnismy brac butle tlenowa bo smog przyczynia sie do nowotworu pluc.



Imari (offline)

Post #6

19-04-2017 - 10:57:07

Łódź 

Staram się na logikę sobie tłumaczyć różne kwestie ale logika się wywala tam gdzie jest strach. Ja dopiero miesiąc po diagnozie jestem i jeszcze ciężko mi się zdystansować. Pewnie stąd te napady fiksum odnośnie jedzenia czy picia.



Imari (offline)

Post #7

19-04-2017 - 13:54:14

Łódź 

Bardzo się zdziwiłam dziś jedną rzeczą.
Mam kilka chustek, takich cieniutkich apaszek. Ładne ale nigdy ich nie nosiłam bo nie miałam do czego. Wpadłam na pomysł, żeby je poprzymierzać na głowie - w końcu niedługo będą mi potrzebne.
No i okazało się, że mi w nich ładnie. smiling smiley



gosia0101 (offline)

Post #8

19-04-2017 - 16:47:16

małopolskie 

Cytuj
dziubas
w diecie antynowotworowej czerwone wino jest zalecane ze wzgledu na reserwatol który jest antyoksydantem...drink.gif
dziubasku to jutro pół kiliszeczka winka drink.gifoczko

Imari (offline)

Post #9

21-04-2017 - 12:00:06

Łódź 

Najnowsze wieści z linii frontu.
Wychodzi, że jestem trójujemna. Wiem, że w moim wieku to żaden fenomen ale miałam cichą nadzieję na hormonowrażliwość.
Moich wyników jeszcze dzisiaj nie było i mój anielsko cierpliwy doktor się zezłościł, przy mnie zadzwonił do laboratorium i ich ścignął, że co sobie wyobrażają. Podali mu moje wyniki przez telefon. Wstępnie wszystko na minus. Z ujemnego her akurat się cieszę, z hormonów mniej.
Pod koniec przyszłego tygodnia lub na początku maja (w majówkę? o_O'') mogę się spodziewać pierwszej chemii, miałam przyjemność dziś poznać moją chemiczkę. Dostałam kolejne skierowanie na badanie krwi, mam je zrobić dwa dni przed planowanym wlewem lub zabiegiem założenia portu (jeszcze nie wiadomo co będzie pierwsze, dostanę telefon z informacją).
No i tyk...



Misia77 (offline)

Post #10

21-04-2017 - 12:19:38

Gdańsk 

Cytuj
Imari
Czy bardzo źle zrobiłam, że wypiłam u teściowej lampkę białego, wytrawnego wina? Teściowa nic nie wie, że jestem chora, kupiła wino do obiadu świątecznego.

Na pewno to nic złego!

Ale ja na przykład tak się zafiksowałam od samego początku, gdy tylko dowiedziałam się o moim raku (a było to w styczniu br.), że od dnia diagnozy nie wypiłam ani kropli alkoholu i teraz, gdy jestem w trakcie leczenia (za mną trzeci wlew chemii) nadal nie piję. Mam jakiś taki paniczny lęk w sobie, głównie o wątrobę która jest już i tak obciążona chemią - że nie tykam alkoholu. A wcześniej byłam wesołą imprezowiczką, uwielbiałam i winko, i drineczki, i whisky od czasu do czasu. Tęsknię za moim dawnym życiem, za kieliszkiem winka od czaus do czasu ale powiedziałam sobie że trudno - trzeba jakoś przetrwać te miesiące, gdy przyjmuję chemię, jak zakończę to cholerstwo to sobie wypiję. A teraz...jakoś mnie nie ciągnie, nic a nic. Ale wiem że wiele dziewczyn od czasu do czasu "dla zdrowotności" pije sobie i winko, i piwko i jest ok smiling smiley



Imari (offline)

Post #11

21-04-2017 - 12:41:06

Łódź 

Ja z tym alkoholem w ogóle jestem dziwoląg. Muszę mieć stosowną oprawę i okoliczności xD bo inaczej mi nie smakuje. Piwo "Skalak" było pyszne, kiedy je piłam w schronisku pod Łabskim Szczytem, po całodniowej rajzie szlakiem. W domu już tak nie smakowało, ot zwykłe piwo. Wino dobrze mi wchodzi przy jakimś ładnym obiedzie lub kolacji, samo już nie. Kolorowe drinki są fajne w lokalu, pubie czy innym przybytku jedzeniowo-pijalniowym. W domu wydają mi się jakieś takie... smętne i żałosne. Whisky i jej podobnych nie ruszam w ogóle bo mam wrażenie, że piję zwietrzałą wodę kolońską.
Mąż się podśmiewa, że jestem kosztowna w piciu i alkoholizm mi raczej nie grozi.



dziubas (offline)

Post #12

21-04-2017 - 13:28:16

Gdańsk 

the finger smiley



Imari (offline)

Post #13

23-04-2017 - 11:01:40

Łódź 

Jutro idę obciąć włosy. Umówiłam się do salonu, który przekaże je fundacji Rak'n'Roll, na peruki dla pań po chemioterapii. smiling smiley
Mąż niepocieszony - lubi mnie w długich włosach, jeszcze ciągle namawiał, żebym ufarbowała się na ciemno, najlepiej na czarno.
Mam nadzieję, że po chemii odrosną mi ciemne, taki miły bonus dla męża. winking smiley



Imari (offline)

Post #14

23-04-2017 - 19:25:06

Łódź 

Im bliżej mojej chemii tym bardziej zastanawia mnie pewna kwestia, może śmieszna ale chciałabym na przyszłość wiedzieć co i jak xD Wiem, że wlew może potrwać kilka godzin. I teraz sedno problemu - a co jak w trakcie zachce mi się do łazienki? Jak pójść do toalety kiedy jest się przypiętym do kroplówki?myśli



braja (offline)

Post #15

23-04-2017 - 19:38:58

 

Imari, w szpitalu gdzie ja brałam chemię byly dwa wyjącia. Jesli miało sie stojak tylko dla siebie, jechało się do łazienki ze stojakiem winking smiley Jesli stojak służyl jeszcze innym osobom, trzeba bylo zatrzymać kroplwke i pomykać już tylko z woreczkiem. Nie pamietam jednak jak to działało jesli ktoś był podłaczony do pompy, wydaje mi się że pompa nie pozwalała na swobodne poruszanie się... Moja chemia nie schodziła jednak tak długo, czerwona maksimum pół godziny, taksany troche dlużej, więc na ogól szlam do łazienki w przerwie między wlewami, lub potem, jak już tylko mialam w woreczku elektrolity.







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 23-04-2017 - 19:39:40 przez braja.

renatar (offline)

Post #16

23-04-2017 - 19:44:07

sieradz 

Ja paklitaksel wchłaniałam 6 godzin więc chodziłam ze stojakiem. Na początku nie wiedziałam że tak można to prosiłam pielęgniarke o blokadę , nieprzyjemne po tej blokadzie było płukanie żył więc pózniej chodziłam ze stojakiem bo dużo w trakcie piłam i mam słaby pęcherz.



T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.

Imari (offline)

Post #17

23-04-2017 - 21:25:15

Łódź 

Uff, uspokoiłyście mnie. winking smiley Ja zawsze mam ten problem, że ledwo wyjdę z domu to mi się chce do łazienki. Zwłaszcza kiedy w perspektywie nie będzie możliwości skorzystania z niej. xD



jagodula (offline)

Post #18

23-04-2017 - 22:10:07

Sławkow 

jablkoimari, to też mój odwieczny problem. W kazdej knajpie, sklepie itp szukam wcchichot,W szpitalu gdzie brałam chemię nie było problemu. Byłyśmy podpięte do osobnych stojakówbrawo wc było dostępne dla każdej tankującejserce

Mroczkowska (offline)

Post #19

24-04-2017 - 03:15:54

USA 

Bez paniki. Dobra rzecza dla trojujemnych jest to ze nie beziesz brala lekow wstrzymujacych produkcje chormonow przez nastepnych pare lat. Nie beda cie sztucznie wpedzac w monopalze. Ja po chemi, operacji, radioterapii nie biore zadnych lekow zwiazanych z nowotworem. Zyje normalnie, co 3 miesiace chodze na kontrole. Nie ma co ukrywac jest to jeden z najzlosliwszych, najmniej zbadany rodzaj raka ale optymistyczny jest fakt wedlug tutejszych lekarzy ze jesli nie nastapi nawrot przez kolejne 5 lat to do konca zycia jest spokoj. Niezwykle zadko nastepuje wznowa po tym okresie.
Jeszcze jedno ci radze, perulka z krotkimi wlosami. W lecie jest niezwykle w niej goraco, szyja sie poci, nawet jesli jest ona z naturalnych wlosow. Przed chemia wylecz zeby - to tez radze. Bo podczas chemii dentysci wielu zabiegow nie wykonuja.



Hanna

Imari (offline)

Post #20

24-04-2017 - 08:30:18

Łódź 

Cytuj
jagodula
imari, to też mój odwieczny problem. W kazdej knajpie, sklepie itp szukam wc,W szpitalu gdzie brałam chemię nie było problemu. Byłyśmy podpięte do osobnych stojaków wc było dostępne dla każdej tankującej
Mój mąż dostaje cholery jak gdzieś jedziemy razem rotfl zwłaszcza autostradą, bo zaraz mu marudzę "zjedźmy na MOPa, ja muszę siusiu". xD Mam nadzieję, że podczas chemii będę na tyle mobilna, żeby bez większych kłopotów skorzystać z toalety.

Cytuj
Mroczkowska
Bez paniki. Dobra rzecza dla trojujemnych jest to ze nie beziesz brala lekow wstrzymujacych produkcje chormonow przez nastepnych pare lat. Nie beda cie sztucznie wpedzac w monopalze. Ja po chemi, operacji, radioterapii nie biore zadnych lekow zwiazanych z nowotworem. Zyje normalnie, co 3 miesiace chodze na kontrole. Nie ma co ukrywac jest to jeden z najzlosliwszych, najmniej zbadany rodzaj raka ale optymistyczny jest fakt wedlug tutejszych lekarzy ze jesli nie nastapi nawrot przez kolejne 5 lat to do konca zycia jest spokoj. Niezwykle zadko nastepuje wznowa po tym okresie.

Jeszcze jedno ci radze, perulka z krotkimi wlosami. W lecie jest niezwykle w niej goraco, szyja sie poci, nawet jesli jest ona z naturalnych wlosow. Przed chemia wylecz zeby - to tez radze. Bo podczas chemii dentysci wielu zabiegow nie wykonuja.

Hanna
Dziękuję za wszystkie rady. smiling smiley O peruce właśnie myślałam, żeby kupić krótką. smiling smiley W kwestii mojej trójujemności też pocieszam się faktem, że ten dziad jeśli nie wróci w ciągu pięciu lat (Kuba tu chyba nawet pisał o trzech latach) to już jest spokój.



Mroczkowska (offline)

Post #21

24-04-2017 - 18:02:35

USA 

Modl sie tylko zeby chemia zadzialala. Zeby ci tego raka dobrze kopnela. To jest najwazniejsze. Wszystkie skotki uboczne sa do przezycia, przemina wszesniej czy pozniej. Leki sa w stanie je zlagodzic. Podobno chemia na tojaczka wyjatkowo dobrze dziala. Ja po drugiej czerwonej juz czulam ze sie zmniejsz, po trzeciej lekarze sami mowiedzieli ze dobrze zareagowalam na chemie. Po czerwonej juz byl niewyczuwalny. Po operacji oszczedzajacej badania wykazaly ze z 2.5 cm zostalo 2mm, wycieli 1 dkg. tkanki z marginesem. Dlatego zycze ci zeby cie ta chemia dobrze kopnela, bo ona nie ma byc lekka ma byc skuteczna - to jest najwazniejsz. Na oko roznicy w wielkosci moich piersi nie widac. Ciecia 2 x ok 4 cm nie widac w kostiumie kapielowym jedno przykrywa kosiium a to ciecie od wartownika zrobione na zalamaniu fald tluszczowych tylko ciecie od portu jest widoczne. Ja nie zgodzilam sie na tatulaze potrzebne do radiacji . Przykleili mi wiec tylko jakies plastry z oznaczeniami I one sie trzylamy jakos 3 tyg. Oni je robia dla swojej wygodzy bo latwiej jest taka pacjntke ustawic do naswietlan.



Hanna

Imari (offline)

Post #22

24-04-2017 - 20:00:44

Łódź 

Modlę się o to... bardzo... marzę, żeby zobaczyć jak to dziadostwo w mojej piersi mięknie i znika, teraz jest twarde jak kamień, obudziło mnie to raz w nocy, kiedy przez sen obróciłam się na lewy bok - jakbym na kawałku gruzu leżała... Naprawdę, wezmą najmocniejszą chemię jeśli będzie trzeba, o skutki uboczne będę się martwić później. Czytałam tu wątek Hundzika, jak ona się męczyła z cisplatyną. Ale wyleczyła się i to jest najważniejsze. Ja też chcę się wyleczyć i żyć.
Jutro idę do poradni genetycznej, mam nadzieję, że uda mi się zrobić badanie. No i czekam na kolejny telefon ze szpitala - tym razem, kiedy zaczynamy leczenie...



Mroczkowska (offline)

Post #23

24-04-2017 - 21:50:53

USA 

Zobaczysz ze peknie, musisz w to wierzyc. Niech juz tylko zaczna ta chemie, to czekanie jest najgorsze, potem to juz bedzie ciagle do przodu, kazdy dzien blizej konca. Ja tez znosilam AC bardzo zle Taxol - to byla pestka. Po 2 czerwonej wladowalam w szpitalu. Tam spedzilam 4 dni, postawili mnie na nogi I zgodnie z terminarzem leczenia poszlam na kolejna AC. Wszystko dokaladnie z planem. Ty tez rob wszystko zeby podania chemii nie musieli nigdy odwlekac - to jest wazne zeby trzymac te interwaly czasowe dla efektow leczenia. Dlatego jeszcze jedna rada - trzymaj sie z daleka od osob chorych, kichajacych, od duzych skupisk ludzi, jak mozesz to odkarzaj I myj rece jak najczesciej (ja odkarzalam nawet uchwyty w wozkach sklepowych). Zobaczysz moze ciebie tez -tak jak mnie - po 2 chemii zaczniea piers bolec - zaraz zadzwonilam do lekarza ze strachu ze cos jest nie tak - a to chemia to g... zaczela wypalac. Bedzie dobrze zobaczysz tylko przygotuj sie ze nie bedzie latwo.



Hanna

Imari (offline)

Post #24

25-04-2017 - 13:53:53

Łódź 

Przyjął mnie doktor Huzarski dzisiaj grinning smiley Potraktował mnie bardzo poważnie i powiedział, że zrobimy badania w trybie "pilne" i jeżeli wyjdzie, że mam mutację to osobiście się ze mną skontaktuje telefonicznie czy trzeba jeszcze robić jakieś badania, czy trzeba wprowadzać jakieś modyfikacje do leczenia i tym podobne. smiling smiley
Nie wiem czemu miałam wizję, że ten doktor to jakiś szpakowaty profesor z brodą xD a tu przyszedł dwumetrowy, rudy facet w średnim wieku winking smiley



Imari (offline)

Post #25

29-04-2017 - 08:05:50

Łódź 

Wczoraj zmacałam sobie z lewej strony szyi, ok. 4-5 cm poniżej ucha taką jakby małą kuleczkę - czy to węzeł chłonny? Przestraszyło mnie to, bo raka mam właśnie w lewej piersi. Czy taki węzeł mógł się powiększyć od przewiania szyi? Jak czekałam na badania genetyczne, ktoś otworzył okno na korytarzu i był straszny przeciąg, wiało na mnie akurat z lewej strony. Aż się potem pielęgniarka zmartwiła "jakie pani ma zimne ręce... zmarzła pani". A ja się teraz martwię tą kulką na szyi - nie widać jej, muszę trochę przycisnąć, żeby ją wyczuć, wydaje mi się trochę mniejsza niż wczoraj ale nadal jest. I tą szyję z lewej strony mam jakby... mniej elastyczną? Myślicie, że to tylko od przewiania...?



Al_la (offline)

Post #26

29-04-2017 - 15:39:59

k/Warszawy 

Może być od przewiania.



W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho



Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Imari (offline)

Post #27

30-04-2017 - 09:13:37

Łódź 

To coś na szyi chyba się zmniejsza - dzisiaj już nie przypomina kulki, zrobiło się bardziej płaskie i mniej wyczuwalne, mąż macał i też powiedział, że ledwo to czuć... uff, mam nadzieję, że zniknie całkiem.



Imari (offline)

Post #28

02-05-2017 - 08:58:11

Łódź 

Siedzę i ryczę...
Mam zajęty węzeł chłonny pod pachą, wczoraj go wymacałam... Pobolewało mnie pod tą pachą i swędziało ale nic tam nie mogłam wyczuć. Do wczoraj - złapałam się pod bok i jest - miniaturka tego co mam w piersi, twarda jak kamyk kulka. Na razie ruchoma, spokojnie daje się suwać i ucieka spod palców ale twarda i spora - przynajmniej wielkości monety jednogroszowej... Nie mam złudzeń co do tego czym to jest... załamka
Cieszyłam się, że w biopsji węzeł wyszedł czysty... a tu się okazuje, że albo biopsja była nie tego węzła albo nie złapała komórek rakowychsad smiley
Już byłam w miarę spokojna, nie bałam się tak, innych pocieszałam... a teraz znowu jestem przerażona... i jeszcze to wszystko się tak ciągnie, ponad miesiąc już wiadomo, że mam raka a nie dostałam nawet łyżeczki chemii... nikt do mnie nie dzwoni z przychodni... im się nie spieszy, przecież jak coś to ja się przekręcę nie oni...



Aneta68 (offline)

Post #29

02-05-2017 - 09:33:04

Manchester 

Maju ostatnio siedzialas w przeciagach moze byc jakas infekcja i wezel wywalilo.



Imari (offline)

Post #30

02-05-2017 - 09:44:47

Łódź 

Ale on jest twardy jak kamień... taki jak ten w piersi, tylko dużo mniejszy.załamka



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 199
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 3503 dnia 20-09-2016