Avatar

Przebieg choroby

W 2009 w lipcu zgłosiłam sie do mojej pani ginekolog (specjalizujacą się w chorobach piersi) w celu sprawdzenia czy moje zatrzymanie okresu nie jest spowodowane zaburzeniami hormonalnymi (klimakterium), poniewaz mamografie miałam dawno skierowała mnie na mamografie, która wykazała torbiele w prawej piersi i wskazana konsultacja USG, poszłam prywatnie , zrobiłam badanie i lekarz radiolog uspokoił mnie że jest wszystko ok i wszystko sie wchłonie mam spac spokojnie, ponieważ miałam skierowanie na państwowe badanie poszłam za dwa dni na kolejne USG, w trakcie badania Pani radiolog skupiła sie na lewej piersi i powiedziała że potrzebna jest konsultacja onkologiczna. Poszłam do mojej pani ginekolog z wynikiem i zaleceniem, a Pani doktor wzieła klisze pod swiatło i powiedziała "co ona chce przeciez tu nic nie ma", ale w koncu dała skierowanie do poradni chirurgii onkologicznej. Poszłam zrobiono biopsje cienkoigłową. Jak poszłam z wynikiem do chirurga onkologa, on wziął tą sama kliszę co moja Pani ginekolog i powiedział "rak w 70 % złośliwy, kiedy operujemy?", ustalił termin na 9 grudnia 2009 r. Ja chcąc jeszcze upewnić się czy to nie pomyłka, poszłam do innego chirurga onkologa i on powiedział, że nie byłby dla mnie taki łaskawy , że jest to w 100 % złosliwy rak, tak więc 9 grudnia 2009 r miałam oszczędnosciowa operację, a w styczniu 2010, usunięto węzeł wartowniczy,

Opis na wypisie ze szpitala: zmiana piersi - I,II - Carcinoma tabulare infiltrativum. Bloom I. G-1. pTlc.Max. diam. 1,2 cm III - Tela neoplasmatica absens. Dysplasia benigna fibroso - cystica mammae. 

Immunohistochemia: ER - (+++)  w ok. 80% kom,órek neo; PGR - (+++) w ok. 80% komórek neo.; HER 2 - (0)

Z leczenia miłam Radioterapię 25 naswietlań i jestem w trakcie brania tamoxifenu, 2 lata brałam ZOLADEX, w styczniu skończyłam

Zauwazyłam ostatnio czeste spadki nastroju lęki i zastanawiam sie czy to nie tamoxifen, oprócz tego mam straszne bóle kosci, ale mój onkolog mówi ze to od tamoxifenu. Niby wszystko jest ok badania ok ale ja przed zabiegiem miałam badania "ok" Takie informacje jak smierc Ireny Jarockiej, Gabrieli Kownackiej zaczynaja mnie dołować, ale moze to tylko chwilowe. Przez dwa lata walczyłam z Depresją u męża , który nie mógł sie pogodzic z moją choroba , to ja musiałam go pocieszać. Teraz z nim  jest lepiej , ale mnie cos dopada. Nic musze sie przestac rozczulać. Życzę wszystkim dużooo zdrówka:-)