Jazzowa (offline)
O mnie
Witam...
Trafiłam tutaj za swoją przyczyną. Myślę, że sama sprowokowałam to, że mam raka.
1) zignorowanie usunięcia woli na tarczycy w 1992 - nie podtrzymywanie żadnego leczenia... omijanie endokrynologów wielkim łukiem..
2) dieta - a właściwie jej brak... żywienie się byle jak... byle gdzie.. byle szybko...
3) praca siedząca - brak ruchu.. pomimo bardzo czynnego uprawiania sportów w wieku nastu lat.. w wieku późniejszym sporadycznie rower, sporadycznie basen, sporadycznie siatka, sporadycznie narty... Zaczęłam uczęszczać na jogę i pilates mniej więcej na pół roku przed wykryciem raka...
4) stres - praktycznie praca sprawiająca stres w postaci notorycznej.. (prowadzę biuro rach.)..
Staram się zmienić to wszystko.. skutek różny... chemia wpłynęła na właściwie zanik kondycji (a może to sobie ja tak tlumaczę - lenistwo w tym temacie mam jakieś mocarne)... pozostają spacery i czasami odkurzane kijki do nordic walking...
Mam 13letnią córkę - ot ona mi się udała jak nic innego... wspaniala istotka.. którą kocham tak po rodzicielsku ale i niezwykle lubię i cenię jako człowieka...
No i muzyka... ta jest moją fascynacją... głównie jazz.. ale i blues.... poezja śpiewana.. rock... soul....

mooning (offline)
Tuszyn/ Łodzi
2011-07-02 09:39:29
Wtaj Beatko zapewne w domku dojdziesz do siebie o wiele szybciej,przynajmniej sie wyspisz normalnie a to bardzo duzo przy naszej chorobie-osiagniecie psychicznej stabilizacji,spokój....jestem z Tobą cały czas myslami i modlitwą-szkoda,bardzo sie ciesze,ze mogłam osobiście Cie poznac ...szkoda ze w takich okolicznosciach(na wspólnej chemii
)ale super,ze mogłysmy pogadac...jestes silną wspaniała dziewczyną i tak trzymaj....musi byc dobrze ja,też już innej opcji nie biorę pod uwage....trzeba sie poddac leczenu co zreszta sama kontynuuje,czekac na pozytywne efekty,życ i cieszyc sie każdym dniem....mamy przeciez wspaniałe córki,dla których musimy istniec....choć czasami niełatwo....trzymaj sie buziaczki.
amor (offline)
Siemianowice Sl.
2011-06-30 20:04:44
Beatko przykro ,ze nie poszło jak chciałas, ale jesli lepiej Ci sie oddycha to przynajmniej tyle.Dzielna nasza amazonko na ile mozemy na tyle jestesmy z Tobą - w myslach, w modlitwach, w przesyłaniu energii....Cholera bierze na te chorobsko,, wierze ze dasz radę! Przytulam mocno...

akzseinga74 (offline)
2011-06-30 17:53:55
Beatko - kciuki trzymam żeby w końcu pomogli Ci przepędzić to raczysko. Może talkowanie zrobią teraz po ściągnięciu płynu? Trzymaj się dzielna kobietko
Agnieszka (offline)
2011-06-30 16:28:43
Beatko pozdrawiam serdecznie, życzę zdrówka, jestem z Tobą........bużka
trzymaj się kochana
kabaja (offline)
Nakło n. Notecią
2011-06-29 22:13:43
Perła (offline)
Łódź
2011-06-29 21:54:42
Wiesz, jak szłam do Ciebie i chcąc nie chcąc przedzierałam się przez korytarzowy tłumek,poczułam całym swoim "jestestwem" , że ten szpital...że ja już nie chcę go oglądać! Nie chcę tam widziec żadnej z moich koleżanek, robić badań, gadać z lekarzami. Nie chcę całej tej k...sytuacji!!! Beata, wyłaź stamtąd jak najprędzej! Ja Cię proszę
Marzenna (offline)
Łódź
2011-06-29 21:29:38
Monia_B (offline)
Łódź
2011-06-29 20:04:14
Beatko normalnie ręce opadają jak się to wszystko czyta...
Strasznie mi przykro, że się męczysz już tyle czasu - oby ten antybiotyk zadziałał !!!
Myślę o Tobie codziennie i wiem, że dasz radę !!!
Buziaki przesyłam i kciuki zaciskam za pomyślność leczenia
Dortek (offline)
2011-06-28 20:46:55
A jednak brakowało mnie tam... coby przypilnować, że by zrobili co było w planie.
Ale Beatko, nie ma tego złego... przynajmniej czujesz się lepiej.
Perełka (offline)
2011-06-28 20:08:19
Jak zwykle , mialo wyjśc inaczej i wyszlo inaczej. Nasza kochana slużba zdrowia!
Mam nadzieję Beatko, że ten drugi antybiotyk "dobije" na amen to zapalenie płuc. i szybciej wrócisz do zdrowia.
Caluśki czas kciuki mam zaciśniete na maksa. Wracaj do zdrowia Beatko, wracaj do sił.
Pzrestlam moc pozdrowień, dobra energię i caluski
