Avatar

Przebieg choroby

Przez dwa wieczory zauważyłam zaczerwienienie wokół prawego sutka bezbolesne. Po dwóch dniach pojawił się guzek wielkości Jasia Fasoli. Zaczął się stan zapalny. Po dwóch dniach wizyta prywatna u ginekologa, ktróra nie do końca ale zasugerowała guza zapalnego piersi.  dalej to już szybko USG u dobrego diagnostyka, który wprowadził mnie w stan osłupienia oświadczając, iż to ten staraszny, bardzo agresywny guz złośliwy. Wręcz nakazał mi tego samego dnia wyrobienie Zielonej Karty Onkologicznej i szybko do CO Ursynów. Tak też zrobiłam. Działałam wraz moim mężem jak automat. Zostałam zarejestrowana w CO jako Zielona Pacjentka i tego samego dnia: mammografia i konsultacja z lekarzem. Lekarz prowadzący natychmiast po badaniu palpacyjnym wykonał biopsję węzłów cienkoigłową oraz Palpacyjną gruboigłową guza. Po tygodniu wynik: nie wykryto komórek rakowych w węzłach oraznie wykryto komórek rakowych w guzie. Byłam w pełni szczęścia. Niestety lekarz ostudził  moją euforię i dał skierowanie na biopsję gruboigłową pod USG. Biopsja cienkoigłowa prawidłowy wynik. Po tygodniu wynik był następujacy: ER PS:0 IS: ER-0%,    PGR PS:0 IS: PGR- 0%,   HER2 +++ (uwagi:Ki67 70%     CKAE1/3 +). Zrobiłam RTG klatki, badnie krwi, USG jamy brzusznej oraz ECHO serca. Badania ok. nie wykazały przerzutów. Dalej to Konsylium i poddanie chemioterapii, następnie operacja całkowita z wycięciem węzłów a po tym radioterapia. Po wyjsciu z gabinetu za kilka minut otzrymałam telefon z gabinetu abym przyszła ponownie. Lekarz prowadzacy zaproponował mi przystąpienie do badań klinicznych w ramach programu biopoobnego leku Trastuzumabu. Oczywiście podjęłam natychmiast decyzję o przynależności do tego typu leczenia, gdyż dzień wczesniej przeczytałam o tych badaniach w internecie. A dalej to już kolejne wymogi badaniowe, badanie próbek potwierdzających w labolatorium, w Londynie. No i zostałam zakwalifikowana. Jestem już trzy dni po pierwszej chemii. Czuję sie dobrze, wlewy przez przeszkód, Nie mam odruchów wymiotnych jak do tej pory. Otzrymałam oczywiście recepte na leki przeciwwymiotne na wrazie czego (drogie ale na R czyli darmowe. Po tygodniu badanie lekarskie plus krew. Nie wiem jak będzie dalej ale guz, który otrzymał pierwsza dawkę chemii: biopodobny lek lub Herceptin (randomizacja) plus Docetasel wieczorem dał o sobie znać tzn. zaczerwieniłą się pierś i nie bolał ale jakby się "wiercił" była niespokojny tak to odczułam. Rano ta różowatość zbladła. Dziś jest podobnie i zastanawiam się, czy to reakcja guza na leki czy sygnały z mojego mózgu, bo duzo myślę. Wzrok mie jednak nie myli czsami pojawia się różowatość i blednie. Prosze o podpowiedź, czy to dobre reakcje i rokowania, czy nie. Wandka. Czas dalszej opowieści. Miałam 4 cykle docetaxel+herceptyna co trzy tygodnie (znioslam bardzo dobrze bez sensacji)Nast,epnie cztery cykle FEC, Fluoro...co,,,,,,s tam+hreceptyna,Równiez zniosłam dobrze. Operacja całkowita. Zniosłam dobrze. Z drenem chodzilam aż chłonka przestała lecieć.Blizna bardzo ładnie się goiła ćwiczylam intensywnie, masowałam. Następnie 10 wlewów herceptyny i radio 20 frakcji. Zniosłam bez problemowo. Hisopad : zero komomórek rakowych a w wyciętych 15 węzłach chłonnych w jesnym ślady resekcji. Po operacji i wyjęciu drenu ani razy nie byłam na ściąganu chłonki. Serce nie uległo uszkodzeniu w czasie hrceptyny. Zakończyłam leczenie w kwietniu 2016 r. Wróciłam do pracy i pracujęnon stop. 4 września minęło dwa lata od operacji.Jest ok. i oby tak pozostało. Nadmienię, żeani razu nie wmiotowałam. Następnego dnia po wlewie siadałam na rower i robiłam km. Również prowadziam samochód.

Operował mnie prof, Zbigniew Nowecki Ordynator. Lekarzem prowadzącym jest dr. Roman Dubiański, wspaniały młody onkolog. W dalszym ciągu kontaktuję się z prof.Noweckim (cudowny człowiek).