Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 08-01-2017

    macie farta,ze macie kluby amazonek.Ja mieszkam w Wieluniu ukuło 30.000 mieszkańców i klubu nie mamy.miałam 41 lat,kiedy dowiedziałam się,że mam raka piersi.Amputacja,a potem chemioterapia.Wróciłam do pracy.Byłam 20 lat pod opieką onkologa.Robiłam regularnie co pół roku badania.w maju 2016 roku po 20 latach po pierwszej operacji dowiedziałam się,że mam raka drugiej piersi.Mam guza,który rósł 3 lata.Następna amputacja piersi,chemioterapia.W mieście,którym mieszkam nie ma nawet poradni onkologicznej.Muszę jechać 100 km. do lekarza,nawet muszę tam jechać robić badania.Ten sam NFZ,to samo woj.a nie mogę porobić badań w swojej przychodni,ponieważ badania zlecił np.lekarz z Łodzi.Prywatnie oczywiście.Wcale mnie nie dziwi,że przy takiej opiece lekarskiej jest taka duża zachorowalność na raka.Mam jednak satysfakcje,że wbrew temu, co narzuca nam amazonkom NFZ,to znaczy zabrania nam wyjazdu do sanatorium ja pojechałam. Nie bałam się,że tam zakończę mój żywot.Pojechałam Pół roku po operacji i 2 miesiące po zakończeniu chemii.po pierwszej operacji też byłam już po roku w sanatorium i minęło już 20 lat.0becnie mam 62 lata.Wróciłam z san.wypoczęta psych.i fizycznie.Miałam wspaniałe zabiegi związane z moją chorobą.nie mam pojęcia, komu zależy na tym aby nam nie pozwalać na wyjazd do san.Może fundusz lepiej zainteresuje się, aby powstało więcej przychodni,aby było więcej badań.Ja przez 2o lat miałam tylko badania ogólne krwi.mamografie,przeswietlenie klatki piersiowej.Obecnie jestem na etapie badan po przebytej operacji i chemii i na dzień dobry dostałam skierowanie na badanie krwi,a po miesiącu mam jechać 100 km po następne skierowanie ,może to będzie prześwietlenie klatki pier.no i jak tu nie chorować.POZDRAWIAM WSZYSTKIE AMAZONKI.

    cały wątek