Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 22-07-2018

    Irenko! juz nie raz o tym pisałam i jeszcze raz powtórzę, ze dobrze przynajmniej raz a nawet dwa razy do roku zbadac poziom wit D3, niestety refundacja jest tylko przy skierowaniu od endokrynologa! w pozostałych przypadkach trzeba niestety zapłacić, koszt takiego badania od 80 PLN do 170 PLN, trzeba szukac w necie gdzie najtaniej, w Gdańsku najnizsza cene ma GUMed czyli Gdański Uniwersytet Medyczny (dawniej Akademia Medyczna). Cena bodaj 75+4 za ukłucie. Chyba, że ktos jest pod stała kontrolą endokrynologa to moze mu sie uda wydebić dwa skierowania w roku. Na sprawe poziomu wit D3 uczuliła mnie terapeutka z Akademii Walki z Rakiem. Pierwszy wynikmiałam w dolnej granicy normy.Terapeutka zaproponowała, zeby przez 1 mc używać 8000 jm a potem po 6000 jm, natomiast mój całkiem madry w wielu kwestiach lekarz rodzinny mało nie zszedł na zawał, jak to usłyszał! Wyjatkowo zgodził sie na zanizona wersję 6000/ 4000. I cóz sie okazało? 4000 uzywałam akurat w okresie wakacyjnym. Fakt, nie wyleguję sie juz na słońcu tak jak kiedyś uwielbiałam! I po upływie 4 mcy zrobiłam badanie i wyszło... ponizej normy! Więc wróciłam do dawki 6000 jm w okresie jesienno -zimowym i dopiero doszłam do normy ok 50 i to był juz bardzo dobry wynik! Moja kolezanka leczy sie u jakiejs profesor w Poznaniu i ta jej zleca uzywanie 10 000 jm! I nie jestem pewna czy Beata bada sobie poziom D3 we krwi! Kilka dni temu słyszałam w radio o opinii WHO nt wit D3 i suplementacji. Tak wiec ta organizacja czy raczej instytucja zwłaszcza osobon starszym zaleca suplementację na poziomie 2000 jm na dobę! Moim zdaniem to pomaga jak umarłemu kadzidło, a u otyłych osób witamina gromadzi się w tłuszczu i kości i cały organizm nie ma z niej zadnego pożytku!Gdy juz wiedziałam, ze mam niedobór a niewiadomo jak długo on trwał, zeozumiałam dlaczego zęby zaczęły mi się kruszyć! Dawno temu mój rodzinnypowiedział, ze wg jego opinii nie jestem typem pacjentki, której grozi osteoporoza. Typował szczupłe szatynki, to tak jak moja siostra, która do dzis uzywa leki na osteoporozę! A tu taka niespodzianka! Przypuszczam, ze miałam tylko osteopenię. Dzieki chorobie nowotworowej uniknęłam zagrozenia inna powazna chorobą! Wybaczcie, ze tak sie "rozwlekłam", ale dzis nie umiałam krócej za pare godzin trzeba bedzie wstawać, bo jedziemy z siostrzeńcem do Włocławka do siostry i szwagra, a wczesniej trzeba sie na 1,5 tygodnia spakować... Dobranoc!

    cały wątek

  • 21-07-2018

    wspomne jedynie, ze ja bedąc na kontroli po oeracji kregosłupa zapytałam czym smarowac blizne i usłyszałam , ze po nazwe maści mam sie zwrócic do piele gniarki natomiast on uważa, ze tkanka w bliźnie sama sie bedzie regonerować dlatego on by po prostu wietrzył, mył i interweniował gdyby tam bliznowiec sie pojawił...

    cały wątek

  • 21-07-2018

    Akurat moja rodzina jest w podobnej sytuacji... moja siostra powoli odchodzi mając glejaka wielopostaciowego w mózgu, juz za trzy dni asiostrzenica z rodzina z Anglii, będę ja i siostrzeniec i szwagier... ja wiem od poczatku, ze to jest choroba terminalna i że nie ma takiego przypadku, zeby ktoś przeżył z glejakiem, dla niektórych lekarzy juz sam fakt, ze glejak nie daje przrerzutów odległych to powód, żeby sie cieszyć, ze chory nie bedzie się bał, ze choroba sie rozsieje, guz siostry jest nioperacyjny i rosnie mimo radiochemioterapii, nastepnego cylu chemioterapii juz nie zlecono , mówiac otwarcie, że leczenie w ogóle nie zadziałało i pozostaje tylko opieka paliatywna, ja wole jak lekarz gra w otwarte karty, ale musi to mówić z ogromna empatia, delikatnością, a nikt nawet w Akademii Medycznej studentów tego nie uczy, tak wiec każdy lekarz zachowuje się jak mu rozum podpowiada, czego sie w życiu nauczył, kto prowadził jego specjalizację, u czyjego boku pracował i w końcu zalezy od jego wychowania i wrazliwości, i dlatego jest jak jest i niestety my pacjenci mozemy a nawet musimy ściągać lekarzy nad ziemię domagajac sie informacji, empatii itd!, za moich mlodych lat, kiedy chciałam sie mamie przypodobać, marzyłam, żeby studiowac medycynę, Bóg zlitował sie jednak nad moimi potencjalnymi pacjentami , wtedy sie mówiło, że ksiądz, lekarz itd, to powinni być ludzie z pkowołania,dlatego też do dzis nasywa się to Służba Zdrowia a nie inaczej, tylko tak naprawdę komunizm ludzi tak zdeprawowł, ze nikt juz sie nie zastanawia co znaczy słowo SLUZBA , natomiast w wbrew ogolnym dziś opiniom, w Kościele bardzo często mówi sie o służbie i służeniu - wiem, bo jestem dzieki łasce bożej cała soba w kościele, wiem, bo słysze co sie mówi, moja znajoma jest Warszawie ginekologiem i robi specjalizację z onkologii ginekologicznej i ona mi juz dawno powiedziała, ze nie dziwi sie współpracownikom, począwszy od salowej do ordynatora, ze nie wiuedza onic o misji jaka maja w słuzbie ZDROWIA, BO NIE MAJĄC ZYWYCH RELACJI Z bOGIEM, ROBIA WSZYSTKO Z ZASIŚNIETYMI ZĘBAMI I TYLKO O WŁASNYCH SIŁACH, TYMCZAEM PRZYCHODZI TAKI MOMENT, ZE SIĘ TRAFIA NA ŚCIANĘ I... koniec miłosierdzia, empatii, wrazliwości, wczuwania sie , bo trzeba sie bronic, żeby w tej poracy wytrwać do emetytury, więc każdy sie obleka w gruba skórę i zachowuje siejsak np Ci lekarz, o których nieraz tu wspominamy, wybaczcie, że sie wtrąciłam i w niodpowiednim watku , ale musiałam to napisać inaczej bym sie udusiła kocham Was Wszystkich, trzymajcie kciuki albo módlcie sie , zebym byla dla siostry i najbliższych tym dobrym Samarytaninem a nie faryzeuszem!

    cały wątek

  • 20-07-2018

    brawo!!! pisz proszę!!! bede tu zaglądać!!!

    cały wątek

  • 20-07-2018

    https://youtu.be/c1_nhsZEBgs SDM mogłabym słuchać dzień i noc!!! MIŁEGO DNIA!!!

    cały wątek