Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 25-01-2012

    No jak się tak czyta Wasze wpisy to trochę nadziei jest. Wam gratuluję wygranej walki, a my będziemy żyć nadzieją, że też się uda. W piątek, po konsultacji onkologicznej, dowiem się kiedy się rozpocznie i jaki rodzaj chemii będzie stosowany. Wtedy pewnie jeszcze poproszę o jakieś rady co dalej i jak postępować. Pozdrawiam

    cały wątek

  • 24-01-2012

    Dziękuję Betty. Trochę już czytałem o rodzajach chemii i wiem, że są różne. Poczekamy na decyzję lekarza. A odnośnie diety to byłem w sklepie z różnymi "zdrowymi" specyfikami, które rzekomo zabijają komórki rakowe, hamują rozwój nowotworu, zapobiegają przerzutom. Czy ktoś mógłby mi coś polecić? Czy można to stosować równolegle z chemią? Może są jakieś "cudowne" środki?

    cały wątek

  • 24-01-2012

    Bardzo dziękuję za wszystkie wpisy. Napewno poczytam Mamie. Mam nadzieję, że to ją trochę podniesie na duchu, bo na razie to chyba tak jak u większości kobiet na początku walki - totalna załamka. Pamiętam jeszcze, że po pierwszej biopsji, jeszcze przed zabiegiem wycinki był jakiś wynik, który podawał, że guz ma nr 5 w sześciostopniowej skali - nie pamiętam dokładnie z czym to się wiązało, ale chodziło chyba o prawdopodobieństwo wykrycia / określenia, że to właśnie rak, a nie zwykły guzek. Dla Mamy to był właśnie ten pierwszy wyrok. Teraz trochę się już pogodziła, że jest nosicielką, choć wszyscy mamy nadzieję, że właśnie całe zło usunięto razem z piersią. Niestety ostatnie wyniki, które podałem na początku znowu wprowadzają strach i niepewność co przyniesie jutro... Jest co prawda światełko w tunelu - chemia - ale przeraża nas fakt, że jest ona bardzo wyniszczająca dla organizmu i nie wiemy czy pomimo męczarni z tym związanych przyniesie oczekiwany skutek...

    cały wątek

  • 24-01-2012

    Dziękuję wszystkim bardzo. Mag_dag Pytałem Mamę jaki to rak. Powiedziała tylko, że o dużym stopniu złośliwości Grade 3 (lub jakoś tak...). A ilo stopniowa jest ta skala?

    cały wątek

  • 24-01-2012

    Bardzo dziękuję za ten opis. Jeżeli z niego wynika, że przerzuty nie były badane to może to i prawda. Z tego co słyszałem to na razie nic potwierdzonego nie wykryto, chociaż na płucach podobno są jakieś smużenia - mamy jednak nadzieję, że to nie ma związku i że to nie są przerzuty. Lekarz prowadzący powiedział, że tym zagadnieniem zajmą się później, jednak to tylko wzmaga nasze wątpliwości co do związku z rakiem. Informację jaki to rak to spróbuję od Mamy wyciągnąć, może pominąłem coś w wynikach, ale z tego co mi mówiła wynikało, że to wyjątkowo złośliwa bestia...

    cały wątek