Ocena:
oceń

rozmiar czcionki

|

|

poleć

|

drukuj

|

forum

|

2015-03-19 11:30:00

Specjaliści o refundacji leku podawanego podskórnie w leczeniu raka piersi.

Refundacja podawanej podskórnie herceptyny w leczeniu raka piersi to podniesienie jakości życia pacjentek i znaczne oszczędności dla świadczeniodawców - przekonywali we wtorek (17 marca) uczestnicy posiedzenia senackiej komisji zdrowia. Obecnie NFZ refunduje lek podawany dożylnie.

prof. Tadeusz Pieńkowski

prof. Tadeusz Pieńkowski

  posiedzeniu komisji dotyczącym informacji ministra zdrowia na temat dostępności farmakoterapii onkologicznej w Polsce wzięli udział m.in. wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki, lekarze onkolodzy, przedstawiciele szpitali i pacjentów.

Na problem refundowania herceptyny w leczeniu raka piersi zwróciła uwagę Senator Dorota Czudowska (PiS). Pytała wiceministra zdrowia m.in. jakie byłyby koszty refundowania tego samego leku, ale podawanego podskórnie.

Uczestnicy posiedzenia podkreślali, że czas podania herceptyny podskórnie to kilka minut, natomiast dożylnie - nawet 90 min. Przedstawicielki Stowarzyszenia Amazonek mówiły, że ma to bardzo duże znaczenie m.in. dla pacjentek, które chcą wrócić do pracy. - Chodzi o jakość życia kobiet - zaznaczyła Bożena Koźlik z Wodzisławskiego Stowarzyszenia Amazonek.

Wiceminister zdrowia mówił, że strategią MZ jest dążenie do poprawy efektywności leczenia raka piersi m.in. przez wprowadzenie nowych technologii oraz wcześniejsze rozpoczynanie terapii, a nie zamiany sposobu stosowania tej samej technologii.

Igor Radziewicz-Winnicki ocenił, że stosowanie leku podskórnie w tym samym stadium zaawansowania choroby nie jest istotną korzyścią terapeutyczną i nie rozwiązuje głównego problemu pacjentek. Podkreślił, że pula środków publicznych na leczenie jest ograniczona.

Przemysław Biliński z Regionalnego Ośrodka Onkologicznego w Łodzi przekonywał z kolei, że refundacja podskórnego podawania herceptyny to znaczne oszczędności dla świadczeniodawcy; chodzi m.in. o czas pracy personelu medycznego związany z podaniem leku.

Powiedział, że z "twardych" danych z jego ośrodka wynika, że z budżetu 15 mln zł przeznaczanego na 115 chorych udałoby się zaoszczędzić blisko 1,8 mln zł, gdyby zmienić sposób podawania herceptyny.

- W wyniku takiej zmiany w aptece w naszym szpitalu zaoszczędzimy prawie tysiąc godzin, co jest związane z przygotowaniem leku, przewiezieniem, metkowaniem go. To ewidentny zysk - zaznaczył Przemysław Biliński.

Zwrócił też uwagę, że pacjentki, które dostaną ten lek podskórnie nie będą go przyjmowały jednocześnie dożylnie więc nie będzie to oznaczało zwiększenia wydatków NFZ. Dodał, że potrzeba jedynie rozszerzenia wskazań o nową drogę podania leku.

Prezes Polskiego Towarzystwa do Badań Nad Rakiem Piersi prof. Tadeusz Pieńkowski ocenił, że programy terapeutyczne są zbyt szczegółowo opisane i wystarczy, by chory nie spełniał jednego, także nieistotnego klinicznie czynnika, aby nie mógł być leczony. Kolejnym problemem - jak zaznaczył - jest to, że aktualizacja programów nie dorównuje aktualnemu stanowi wiedzy.

Prof. Pieńkowski uważa, że herceptyna jest tego dobrym przykładem, gdyż na świecie stosuje się ten lek w pierwszym rzucie, natomiast w Polsce chorzy muszą najpierw otrzymać inny rodzaj chemioterapii, co jest stratą czasu.

- Sytuacja, w której pacjent wie, że istnieje dostępna metoda, która może mu wydłużyć lub ułatwić życie, a nie może być zastosowana z przyczyn administracyjnych, formalnych jest ogromną tragedią dla tego chorego i obciążeniem moralnym lekarza - zaznaczył prof. Pieńkowski.

źródło: www.rynekzdrowia.pl
poleć znajomemu drukuj skomentuj rss
Oceń artykuł:

Autor

Poczytaj również