Ocena:
oceń

rozmiar czcionki

|

|

poleć

|

drukuj

|

forum

|

2015-06-01 11:45:00

Łuk. Symbol Amazonek a różowa wstążka.

Zacznę od tego, że organizacją, która prowadziła niejako równoległą do naszej działalność była – nieistniejąca już – Narodowa Koalicja do Walki z Rakiem (używająca początkowo nazwy Narodowa Koalicja do Walki z Rakiem Piersi). Założyła ją w 1996 r. Maria Spasowska-Grochulska, która wiele lat spędziła w Stanach Zjednoczonych, a wtedy właśnie wróciła do Polski. 

To była fundacja skupiająca przede wszystkim osoby znane i ważne w świecie nauki i kultury. Należeli do niej między innymi profesor Cezary Szczylik i Irena Koźmińska. A ja przez jakiś czas byłam członkiem Rady. Głównym celem tej organizacji było gromadzeniem funduszy na własną działalność. Jednak, pomimo dużej przychylności ze strony establishmentu, Koalicja rozpadła się. Wspominam o tej organizacji, ponieważ to właśnie ona propagowała różową wstążkę. Krystyna Kaszuba, która też należała do Koalicji, już od 1995 r., po powrocie ze Stanów rozpowszechniała to logo na łamach czasopisma „Twój Styl” oraz poprzez założenie Stowarzyszenia Różowej Wstążki.
W zasadzie od samego początku „toczyłyśmy walkę” z różową wstążką i powszechnie funkcjonującymi skojarzeniami jej z rakiem piersi i z kobietami po leczeniu tej choroby.
Łuczniczka napinająca cięciwę łuku została wymyślona przez Zosię Michalską z klubu warszawskiego. I od razu się przyjęła. Byłyśmy bardzo dumne z tego symbolu, dlatego też stał się on naszym wspólnym emblematem. Niektóre kluby posiadają swoją własną tożsamość – na przykład kluby w Legnicy i w Szczecinie odwołują się do św. Agaty, męczennicy i patronki kobiet z rakiem piersi.
Gdy pojawiła się u nas różowa wstążką, ja też uległam jej czarowi – to przecież bardzo ładny symbol. Pamiętam swój i koleżanek przyjazd do Iwonicza Zdroju w październiku 1997 roku na szkolenie. Przypięłyśmy sobie do klap marynarek różowe wstążeczki. Krystyna Mika była na nas za to bardzo zła. Nie rozumiałam wtedy, o co jej chodzi ani co jej się nie podoba w tym ślicznym, różowym znaczku. Buntowałam się, bo wydawało mi się, że jako Amazonka mam szczególne prawo do noszenia wstążeczki. Wtedy nie było jeszcze mowy ani o Avonie, ani o tym, że wstążka jest po prostu symbolem komercyjnym.
Gdy Federacja zaczęła współpracę z firmą kosmetyczną Avon, miałam już większą świadomość konfliktu ideowego, ale uważałam, że nic nie tracimy na propagowaniu różowej wstążki podczas naszych akcji. Avon deklarował finansowanie naszych szkoleń i zapraszał nas do swoich inicjatyw. Coraz wyraźniej widziałam, że ta firma wykorzystuje sieć naszych kontaktów i sytuację kobiet po leczeniu raka piersi do realizowania własnych celów. Nie przeszkadzało mi to jednak, bo sądziłam, że i my na tym korzystamy. Na przykład w 1998 r. Avon chciał przeprowadzić swoją akcję promocyjną w Gnieźnie i innych miastach wielkopolski. Tam jeszcze nie było klubów, więc konsultantki tej firmy nieoficjalnymi drogami rozpowszechniały informacje o imprezie. I my w jakąś październikową sobotę wręczałyśmy ludziom ulotki o profilaktyce raka piersi, a przy okazji rozdawałyśmy dostarczone nam przez Avon gadżety z różową wstążką. Dość szybko zorientowałam się, że na naszej współpracy bardziej korzysta firma kosmetyczna – pieniądze, które miałyśmy od niej otrzymać, wciąż pozostawały w sferze obietnic.
Oczywiście różowa wstążeczka nie jest własnością Avonu, używa jej wiele firm. Jednak nikt inny nie prosił nas o promowanie swojego logo w czasie naszych akcji. Z drugiej strony, gdy ktoś nawiązuje z nami współpracę, to opatruje swoje produkty, z których część zostanie nam przekazana, właśnie znakiem różowej wstążki. Tak jest np. w przypadku jubilerskiej firmy YES i papierniczej firmy Pentel. Cieszymy się, że ktoś chce nam przekazać pieniądze na naszą działalność, dlatego akceptujemy użycie tego logo. Dzięki temu bowiem możemy przeprowadzać szkolenia, organizować Spartakiady, zapewniać rehabilitację itp.
Nasza współpraca z Avonem potrwała ze trzy lata, potem ich zarząd podjął decyzję o wspieraniu tylko klubu warszawskiego. Na całą Polskę zrobiło się nagle głośno o zakładaniu Gabinetów z Różową Wstążką, za czym stał Klub Warszawa Centrum. Rozeszła się też plotka, że Avon posiada ogromny, wielomilionowy fundusz na akcje społeczne i zaczął się szał – w kolejnych miastach i miasteczkach zaczęły powstawać kluby. W 2007 r. nastąpił największy rozkwit grup amazońskich, a wraz z nim zapanował kult Avonu i różowej wstążki. Dziewczyny były zafascynowane i pełne entuzjazmu. Od starszych koleżanek – poznanych na przykład podczas szkolenia w Warszawie – uczyły się zakładać nowe kluby. Organizowały też zazwyczaj wielkie otwarcie, na które zapraszały lokalne media i władze miasta. A wszystkie Amazonki obowiązkowo z różowymi wstążeczkami! (mimo że Avon z tymi wydarzeniami nie miał nic wspólnego) Te inauguracje mnie przygnębiały, ale nie krytykowałam ich. Wiedziałam, że dziewczyny nie rozumieją sytuacji. Mówiłam im tylko: „Burmistrzowi/staroście już przypięłyście wstążeczki, to po co wy jeszcze je na sobie eksponujecie?”. One odpowiadały tylko: „Bo to takie ładne”. Starałam się im wytłumaczyć, o co chodzi i dlaczego ja nie jestem zwolenniczką różowej wstążki. Zawsze jednak były to osobiste rozmowy, a nie jakieś publiczne osądzanie. Nawet w moim klubie dziewczyny nadal chętnie przypinałyby ten symbol do swoich ubrań. Naprawdę trudno jest to wytłumaczyć, tym bardziej, że różowa wstążka jest dosłownie wszędzie: w gazetach, w telewizji, w sklepach. Nikt już się nie zastanawia nad sensem tego symbolu – po prostu większości się podoba, przyciąga ich uwagę i zainteresowanie.
Myślę, że teraz już powoli docieram do koleżanek ze swoimi uwagami. Niejednokrotnie mówiłam im zresztą: „Dziewczyny, mamy Kapitułę Złotego Łuku. Brońmy swojego etosu”. Staram się tłumaczyć to obrazowo: „Dziewczyny, wyobraźcie sobie, że wasz mąż lub wy pracujecie w firmie Volkswagen. Jest wielka uroczystość firmowa, a wy przychodzicie ze znaczkiem Fiata czy Citroëna w klapie. Co zrobi wasz szef? Prawdopodobnie was zwolni, bo każdy walczy o swoją markę, bo na tym zarabia. Przecież nawet jak są podróbki, to producentom wytacza się ogromne procesy. Więc dlaczego wy używacie cudzego symbolu (różowej wstążki) zamiast własnego znaczka (łuczniczki napinającej łuk)?”. Zwracam im uwagę, żeby lepiej zrozumiały sedno problemu: „Wy zupełnie nie szanujecie ważności własnego symbolu. Przez to lekceważycie tożsamość Amazonki. Jeśli chcecie kogoś odznaczyć, to przypinajcie łuk, bo właśnie on ma dla nas znaczenie. Jak ktoś ma się czuć dowartościowany, kiedy dostaje od was różową wstążeczkę – znaczek bez żadnego głębszego sensu”.
Jednak „wstążkowa dywersja” nadal wśród Amazonek istnieje i daje o sobie znać w najmniej spodziewanych momentach – na przykład na pielgrzymce w Częstochowie można było zobaczyć morze różowych baloników i parasolek (od razu udało się ujednolicić ,że mamy jako symbol kwiat w ręce np. białą różę, a w tym roku będzie to słonecznik ) . Trzeba zresztą pamiętać, że wśród Amazonek lub wśród ich bliskich jest wiele konsultantek Avonu, więc one mają chyba inną perspektywę: promują różową wstążkę, bo na tym zarabiają. Nie zdają sobie jednak sprawy, że w ten sposób popierają nieetyczne działania. Wszystkim bowiem wydaje się, że jeśli produkt oznaczony jest logo różowej wstążki, to cena, jaką musi za niego zapłacić klient, w całości idzie na Amazonki lub na kampanię uświadamiającą w zakresie raka piersi. Zwykle jednak ta czy inna firma odprowadza zaledwie 10 lub 20 groszy od towaru. Natomiast sama wcześniej podnosi cenę produktu, sugerując, że specjalnie kosztuje on więcej, żeby więcej pieniędzy poszło na szczytny cel. I tak gadżet zamiast kosztować 5 zł, kosztuje 15 zł. Klient kupuje droższą – bo z różową wstążką – rzecz, przekonany, że przyczynia się do poprawy sytuacji zdrowotnej kobiet, a w rzeczywistości przede wszystkim generuje większy zysk producenta. U nas ciągle brakuje świadomości dotyczącej takich mechanizmów rynkowych, a jeszcze bardziej informacji od producenta o prezencie od sprzedaży towarów, który jest przekazywany organizacjom pozarządowym. Za nieetyczne uważam też reklamowanie się swoim prospołecznym nastawieniem przez różne firmy, reklamowanie się poprzez użycie różowej wstążeczki. Firma zyskuje w oczach starych klientów i zdobywa nowych, natomiast Amazonki zupełnie nic na tym nie zyskują, choć przecież często biorą aktywny udział w tych akcjach promocyjnych.
Nikt za nas nie nada rozgłosu łukowi – obnosząc się z różowymi wstążeczkami same siebie ośmieszamy. Wstążeczki może nosić każdy, a do noszenia łuku mają prawo tylko Amazonki i uhonorowane przez nie osobistości. Wstążeczka jest dla ludzi zdrowych i ma ich poniekąd uświadamiać o zagrożeniu rakiem piersi. A ja i inne Amazonki nie potrzebujemy już uświadamiania, my znamy to zagrożenie od podszewki. Naszym symbolem może być tylko łuk, który mówi: „walczyłam, zwyciężyłam”. Dlatego chcę podkreślić, że ja nie jestem przeciwna różowej wstążce, nie zgadzam się natomiast na promowanie jej przez Amazonki.
Niech różowa wstążka będzie symbolem podnoszenia świadomości na temat ważności walki z rakiem piersi. Niech przypomina zdrowym kobietom, że istnieje takie zagrożenie zdrowotne. Niech informuje, że jest szansa na wczesne wykrycie choroby, a więc i na zmniejszenie liczby ofiar raka. Nie podoba mi się natomiast, że różowa wstążka kojarzy się ludziom z Amazonkami, a więc z kobietami po leczeniu. Te potoczne skojarzenia idą więc w złą stronę – bo nam, Amazonkom, w ogóle to nie służy i nas nie dotyczy. Pozostałe kobiety natomiast często próbują zignorować sprawę – zakładają, że to nie jest przekaz do nich adresowany, choć przecież jego celem jest ponaglanie odbiorczyń do zadbania o własne zdrowie. Tak więc u nas zagubił się gdzieś edukacyjny element różowej wstążki – znaczenie tego symbolu zostało przeinaczone.

  

poleć znajomemu drukuj skomentuj rss
Oceń artykuł:

Poczytaj również