Ocena:
oceń

rozmiar czcionki

|

|

poleć

|

drukuj

|

forum

|

2009-05-04 00:00:00

Raka można w Polsce leczyć lepiej

Jednej trzeciej zachorowań na nowotwory złośliwe można zapobiec, jedną trzecią wcześnie zdiagnozować i wyleczyć - twierdzą onkolodzy. Tylko jak to zrobić?

Konsultanci krajowi z dziedziny onkologii wraz z minister Ewą Kopacz przedstawili zbiorcze dane na temat leczenia raka. Statystyki mówią, że choć wyraźnie wzrasta coroczna liczba zachorowań na raka piersi, jądra, jelita grubego, chłoniaki, to liczba zgonów - nie. Leczenie jest coraz skuteczniejsze. W przypadku raka szyjki macicy zmniejsza się również liczba zachorowań. Poprawiają się też wskaźniki pięcioletniego przeżycia pacjentów z diagnozą raka. Ta korzystna tendencja zaczęła się już ponad 10 lat temu. Jednocześnie jednak dane demograficzne pokazują, że społeczeństwo się starzeje, a to oznacza nieuchronny wzrost zachorowań na nowotwory. Czy jesteśmy na to gotowi?

W ostatnich dwóch latach skrócił się czas oczekiwania na radioterapię i unowocześniły metody leczenia. W 2008 r. na jeden aparat megawoltowy przypadało 373 tys. Polaków, co - według autorów raportu - zbliża nas do normy europejskiej wynoszącej 300 tys. Ale w woj. podlaskim na jeden aparat przypada 238 tys. mieszkańców, a w trzech województwach - małopolskim, mazowieckim i warmińsko-mazurskim - jeden aparat musi obsłużyć niemal pół miliona Polaków. Najlepsza średnia w Podlaskiem to efekt dramatu, jaki spotkał tam kilka lat temu chore na raka kobiety - poparzono je przestarzałym sprzętem. Dopiero po tym znalazły się pieniądze na nowe aparaty. W szpitalu onkologicznym w Łodzi jest np. pięć aparatów do naświetlań, ale działają tylko dwa.

Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych, czyli ustawa z 2005 r., zobowiązuje państwo do inwestowania w rozwój aparatury do leczenia raka. - Jeśli gdzieś w Polsce chory czeka dwa, trzy miesiące na naświetlania, to wina organizacji. Powinien czekać od dwóch do czterech tygodni - mówił prof. Marian Reinfuss, krajowy konsultant ds. radioterapii.

Na diagnozowanie i leczenie nowotworów w ub.r. praktycznie nie było limitów. 2008 r. był wyjątkowy, bo pieniędzy ze składek było więcej, niż zakładał NFZ. Nie oznacza to, że chorzy nie czekali na operację czy chemioterapię. - Kobiety, u których wykryto guzek, nadal czekają cztery miesiące na miejsce w szpitalu, żeby się zdiagnozować. Wiele z nich robi badania prywatnie. A później zapożyczają się, żeby zapłacić 6 tys. zł za amputowanie piersi - mówi Elżbieta Kozik, szefowa Stowarzyszenia Amazonek z Warszawy.

W warszawskim Centrum Onkologii na operację czeka się trzy miesiące. Ma być krócej, bo od poniedziałku osiem sal operacyjnych będzie dłużej pracować. Prof. Marek Nowacki, szef Centrum, przyznaje, że Fundusz lepiej płaci za leczenie raka, ale szpitale nie są w stanie przerobić tych pieniędzy, bo brakuje im lekarzy.

Za mało mamy ośrodków onkologicznych, w których pacjent byłby leczony kompleksowo - począwszy od diagnozy, przez operację po chemioterapię, pomoc psychologa, a na rehabilitacji kończąc. Na taką opiekę mogą liczyć tylko pacjenci szpitali klinicznych i trzech regionalnych ośrodków w Krakowie, Warszawie i Gliwicach.





Elżbieta Cichocka, Gazeta Wyborcza

Minister Ewa Kopacz ogłosiła z okazji 500 dni rządu sukces w leczeniu raka. Choć statystyki pokazują, że z leczeniem jest coraz lepiej, to nie jest to osiągnięcie tego rządu, a korzystne trendy rodzą się od 15 lat, a nie od 500 dni. Do sukcesu jeszcze daleko. Kto jest winien, że tak nierówno rozdysponowany jest sprzęt i środki? Rząd, ministerstwo, NFZ, czy samorządy?

źródło: http://wyborcza.pl
poleć znajomemu drukuj skomentuj rss
Oceń artykuł:

Autor

Elżbieta Cichocka

Forum

  • viki (offline)

     

    Avatar

    2012-03-17 13:46:22
     

    Przecież rak nie rośnie jak przyslowiony grzyb po deszczu, tylko latami. Od kilku lat mialam objawy raka, przewlekle zmęczenie, z burzy wlosów takich jak koński wlos, przerzedzily sie jak u starusz...
  • b_angel (offline)

     

    Avatar

    2012-03-17 15:31:41
     

    u mnie urósł jak grzyb po deszczu
  • kesy (offline)

     

    Avatar

    2012-03-19 19:24:14
     

    U mnie niestety też..nie cały rok po ostatnim badaniu...gdzie nic nie znaleziono...sama znalazłam i miał juz 2/5cm Nie wiadomo komu wierzyć i w co..te wszystkie apele to pic na wodę.

Poczytaj również