Ocena:
oceń

rozmiar czcionki

|

|

poleć

|

drukuj

|

forum

|

2021-01-31 17:15:00

„Być blisko w chorobie – jak dbać o relacje intymne w chorobie nowotworowej.”

Szok, niedowierzanie, zaprzeczanie – te trzy słowa prawdopodobnie dość dobrze oddają stan, w jakim znajduje się zdecydowana większość kobiet mierzących się z diagnozą choroby nowotworowej. Moment rozpoznania choroby, i rozpoczęcia wymagającego, trudnego i długotrwałego leczenia, jest często związany z silnym niepokojem i lękiem, które trudno porównać do jakichkolwiek dotychczasowych doświadczeń. Z drugiej strony, moment ten może stanowić początek niesamowitej wręcz mobilizacji sił osoby chorej i jej najbliższych – zarówno w zakresie życia domowego, nowego podziału ról i obowiązków, technicznych aspektów organizacji leczenia, jak i w wymiarze emocjonalnym. Chwila, w której mierzymy się z wiadomością o rozpoznaniu choroby, to czas silnego zbliżenia między członkami najbliższej rodziny, jednocześnie mocno odgradzający nas od reszty świata. W niepokoju i niepewności czasu związanego z leczeniem, łatwiej funkcjonujemy w znanych sobie schematach zachowań. Jedno jest jednak (prawie) pewne: czas diagnozy i rozpoczęcia leczenia, to rzadko czas dbałości o intymny charakter relacji w związku. Strach o powodzenie leczenia jest na tyle silny, że „rozlewa się” na wiele sfer naszego życia – powodując, że wydają nam się mniej ważne. To naturalne, że myślenie o intymnej, seksualnej sferze związku, czy realizowanie się w niej nie jest w tym czasie naszym największym zmartwieniem. Dlaczego więc warto o nią dbać i o niej rozmawiać? 

 Powodów jest kilka.  Jednym z nich jest fakt, że choć prawdopodobnie na początku leczenia jesteśmy mocno skoncentrowani na jego efektach, to w miarę upływu czasu potrzeba intymności, bliskości, dotyku, czy potrzeby seksualne, mogą stać się na powrót dla nas ważne. Z drugiej strony, w przypadku raka piersi, ani fakt wystąpienia choroby, ani stosowane leczenie, nie mają działania znoszącego korzystny dla naszego samopoczucia wpływ dotyku i bliskości. Wręcz przeciwnie – dbając o komfort i przyjemności naszego ciała, poprawiamy jego samopoczucie i zwiększamy możliwości mobilizacji do znoszenia różnorakich trudów leczenia. Wreszcie, sfera bliskości z  drugim człowiekiem, w której doświadczamy akceptacji i miłości, może być dla nas namiastką poczucia bezpieczeństwa i normalności, którego często w trakcie leczenia tak bardzo brakuje.

Choroba nowotworowa, niezależnie od swojej lokalizacji, wpływa negatywnie na stan emocjonalny osoby chorującej, i sposób, w jaki myśli ona o sobie. Rak piersi jest jednak jedną z tych lokalizacji, która w dotkliwy sposób wpływa na samoocenę, poczucie własnej atrakcyjności i wartości u chorujących kobiet. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest znaczenie kobiecych piersi, przypisane im w kontekście kulturowym. W kulturze zachodu kobiecy biust uważany jest za synonim atrakcyjności i kobiecości. W ostatnich latach, w których kult ciała osiągnął niewyobrażalne dotąd rozmiary, duże piersi to nieodłączny element większości reklam – od pasty do butów po farby ścienne. Nic więc dziwnego, że kiedy choroba pozbawia kobietę narządu, który w jej kręgu kulturowym funkcjonuje jako atrybut kobiecości, obok naturalnego lęku o życie i powrót do zdrowia, pojawiają się wątpliwości dotyczące poczucia atrakcyjności, a także obawy o utrzymanie związku. Dla wielu kobiet wciąż silnym źródłem niepokoju jest obawa, czy utrata jednej lub obu piersi w wyniku choroby nowotworowej nie będzie przyczyną rozpadu relacji z mężem lub partnerem. Obawy te podsyca utrata włosów, jako uboczny skutek leczenia chemioterapią, często stosowaną rozpoznaniu raka piersi. O ile efekty mastektomii nie są widoczne gołym okiem dla większości ludzi, utrata włosów i konieczność używania peruk czy turbanów, wciąż jest trudnym do zaakceptowania emocjonalnym kosztem walki o zdrowie. Tymczasem, jak wynika z wielu relacji mężów i partnerów naszych pacjentek, to nie zmiany w fizycznym wyglądzie kobiet są źródłem kryzysów toczących się w związkach osób z chorobą nowotworową. Powodem tych trudności jest rosnące poczucie izolacji, tabu dotyczące wielu ważnych obszarów, które utrudnia szczere rozmowy na temat przeżywanych trudności, a w efekcie – potencjalne porozumienie i bliskość. Jednym z naturalnych skutków pojawienia się choroby w życiu pary, jest pewne usztywnienie granic odgradzających ją od świata zewnętrznego. Z drugiej strony – granice oddzielające od siebie partnerów, w sytuacji silnego stresu również się usztywniają. Powoduje to między innymi, zgłaszane przez pacjentki i ich bliskich, próby nierozmawiania o trudnościach, w obawie przed zranieniem partnera/ partnerki, przed jego załamaniem i w efekcie – szkodą dla związku. Rozmawiając na ten temat z pacjentkami, proponuję im refleksję nad potencjalnymi zyskami ze szczerej rozmowy – zdarza się bowiem często, że nasze obawy przed trudnymi rozmowami, które mogłyby obnażyć nasze słabości i gorsze momenty, są wyolbrzymione przez to, że nie doszacowujemy zysków takiego wysiłku. 

Na spadek zainteresowania bliskością fizyczną z partnerem, w tym – na ograniczenie aktywności w życiu seksualnym, ma wpływ jeszcze jeden, bardzo ważny czynnik związany z leczeniem, o którym rzadko myśli się w tym kontekście na etapie jego planowania. To pojawienie się przedwczesnej menopauzy, będące efektem ubocznym stosowanej chemio- lub hormonoterapii. Obok spadku libido, kobiety leczone chemio- lub hormonoterapią mogą odczuwać szereg przykrych dolegliwości, jak na przykład uderzenia gorąca czy suchość w pochwie. Samopoczucie fizyczne w tym czasie jest na tyle odmienne od pożądanego, że z pewnością nie wpływa korzystnie na szeroko rozumiane relacje intymne – powodując zwiększone niepokój, zniecierpliwienie, rozdrażnienie.  Naraża nas tym samym na częste konfrontacje i konflikty, silniejsze i częstsze przeżywanie przykrych emocji, a co za tym idzie – niechęć do nawiązywania i podtrzymywania bliskich, intymnych relacji. 

Co można więc zrobić, by zadbać o tę ważną sferę naszego życia, która nie znika przecież wraz z rozpoczęciem leczenia onkologicznego? Wiele trudności życia intymnego można – jeśli nie wykluczyć, to ograniczyć na tyle, by móc w satysfakcjonujący sposób zadbać o bliskość. Pomocna w tym będzie otwartość, gotowość do zadawania pytań i pewna doza elastyczności na zmiany, które w sposób nieunikniony przyniosło ze sobą leczenie onkologiczne. 

Pacjentki leczone z powodu raka piersi o swoim życiu seksualnym w trakcie leczenia zwykle mówią, że – przynajmniej na początku – wygląda ono inaczej, niż przed jego rozpoczęciem.  Prawdopodobnie jest ono też zupełnie inne niż to, niż można je  sobie wyobrazić. Te różnice mogą sprawiać kobietom trudność; nie jest to przecież zmiana, którą zaprosiły do swojego życia. Jednak czerpania radości, przyjemności i odprężenia z bliskości z drugą osobą można się nauczyć – podobnie, jak nauczyłyśmy się tego dorastając i rozpoczynając życie seksualne. 

Jednym ze skutków ubocznych leczenia onkologicznego może być zmniejszenie w pochwie produkcji śluzu, który chroni nas przed bólem, otarciami i dyskomfortem w trakcie stosunku. Aby tego uniknąć, warto wypróbować lubrykanty zapewniające dodatkowe nawilżenie. Ważne, by były to bezzapachowe żele na bazie wody. Można je kupić w popularnych drogeriach, w pobliżu prezerwatyw lub środków do higieny intymnej. Aby zapewnić sobie pożądany efekt, środki te warto stosować przed rozpoczęciem stosunku; można też parokrotnie powtórzyć tę czynność w trakcie jego trwania. Stosowanie lubrykantów warto też polecić partnerowi. Jeśli para prowadząca wspólne życie intymne nie próbowała dotąd takich praktyk, samo czytanie o nich może być zaskakujące. Z czasem jednak zwyczaj ten może stać się nowym, przyjemnym i ważnym elementem gry wstępnej i satysfakcjonujących pieszczot. 

Innym utrudnieniem na drodze do udanego życia seksualnego, na jakie niekiedy skarżą się pacjentki, jest ból w trakcie stosunku. Aby go ograniczyć, warto przyjrzeć się okolicznościom, w jakich występuje. Czy sprzyja mu określona pora dnia, lub pozycja ciała? Jeśli ból (lub inne dolegliwości fizyczne, niekoniecznie związane z samym stosunkiem) utrzymuje się przez jakąś część dnia, na zbliżenie warto wybrać porę, w której odczuwa się je najmniej. Pozwoli to w większej mierze skoncentrować się na przyjemności i podnieceniu, a niedogodności i dyskomfort będą mogły zejść na dalszy plan. Opanowaniu dolegliwości bólowych sprzyjają też ćwiczenia mięśni pochwy i mięśnie Kegla. Jeśli w trakcie stosunku towarzyszy nam napięcie (a może dziać  się tak z wielu przyczyn – jedną z nich jest ból, lub jego antycypacja - czyli oczekiwanie, że może się pojawić), możemy (nieświadomie!) jeszcze silniej zaciskać mięśnie wokół pochwy, co powoduje dodatkowy dyskomfort. W ten sposób zamyka się błędne koło dolegliwości, które powoduje, że nasza niechęć do zbliżenia rośnie. Kontrola napięcia i rozluźnienia mięśni pochwy jest jednak możliwa i właściwie nie kłopotliwa – ćwiczenia, dzięki którym nabywamy tę umiejętność, są niezauważalne dla otoczenia; nie są też obciążające dla kobiety. Dlatego można wykonywać je na tyle często, na ile przyjdzie nam na nie ochota.

Na odczuwanie przyjemności czy dyskomfortu duży wpływ ma także pozycja, w jakiej para uprawia seks. Dlatego w tym szczególnym czasie, jakim jest leczenie, ważna jest otwartość na nowości. Nawet, jeśli dotychczas para prowadziła udane życie seksualne w jednej, ulubionej pozycji, teraz ważne będzie to, czy umożliwia ona kontrolowane ruchów ciała. Czasami panie po chirurgicznym leczeniu raka piersi skarżą się na ból ramion czy klatki piersiowej – dlatego pozycja seksualna powinna uwzględniać możliwość zastosowania poduszek lub innych przedmiotów umożliwiających dodatkowe podparcie. Innym, ważnym aspektem w doborze pozycji będzie to, na ile swobodnie czuje się partnerka – czy widoczna jest jej blizna, i czy jej to przeszkadza. 

Inną, doświadczaną niekiedy w trakcie leczenia onkologicznego trudnością, jest kłopot w osiąganiu satysfakcji seksualnej, czyli orgazmu. Pomocna okazać się może zmiana pozycji seksualnej, lub zmiana ułożenia nóg. Użyteczne bywają też urządzenia zwiększające stymulację miejsc wrażliwych na dotyk, jak wibrator dla kobiet, czy masażery nakładane na członek u mężczyzny. Ważna jest też rola naszej wyobraźni, która, przy naszej koncentracji na przyjemności, dawnych udanych doświadczeniach lub aktualnych fantazjach, może ułatwić osiągnięcie przyjemności. Pomocne są też takie pieszczoty partnera, które uwzględniają wyjątkowo wrażliwe na dotyk okolice naszego ciała. W tym kontekście nie do przecenienia wydaje się rola dobrej, otwartej, życzliwej komunikacji w związku. Napięcie emocjonalne, wpisane w leczenie choroby onkologicznej, bywa źródłem konfliktów i wzajemnie wrogiego nastawienia. Przekłada się to nierzadko na pewną tendencję do odczytywania zachowań i intencji partnera jako złośliwych, nacechowanych wrogością i złymi intencjami. Jeśli będziemy próbowali rozmawiać ze sobą z założeniem, że partner to ważny członek „naszej drużyny”, porozumienie może okazać się łatwiejsze do osiągnięcia. Jego błędy w komunikacji mogą bowiem wynikać bardziej z niewiedzy czy bezradności, z jaką sam się mierzy, niż chęci zdania krzywdy. Neutralna, pełna empatii i pozbawiona złości komunikacja w związku, zwłaszcza w kontekście wyrażania swoich potrzeb w sferze seksualnej, bywa wyzwaniem; przynosi jednak wiele korzyści dla życia całej rodziny. Warto zatem również i w tym obszarze, korzystać z adekwatnego wsparcia.

Jak widać, czasem robiąc niewiele, można dokonywać wielkich zmian. Ważne, by powyższe wskazówki traktować jak drogowskazy, do których, można się stosować, ale warto robić to w swoim tempie i właściwym dla siebie rytmie. Przydatna jest cierpliwość, pozwalająca na wprowadzanie zmian jedna po drugiej, zamiast kilku naraz. Zdarza się jednak i tak, że mimo wielu wysiłków i prób – ból lub inne dolegliwości natury fizycznej, nie ustępują, a mimo silnej motywacji i wielu wysiłków, powyższe porady okazują się niewystarczające. Warto wtedy szukać porady u specjalisty – lekarza, psychologa, seksuologa czy fizjoterapeuty uroginekologicznego. Pomoże on rozstrzygnąć, co leży u podłoża aktualnie przeżywanych trudności, oraz dobrać adekwatne środki, by im zaradzić. Wsparcie specjalisty jest przydatne zwłaszcza wówczas, gdy z trudnościami w sferze intymnej mierzyliśmy się jeszcze przed wystąpieniem choroby i leczenia. 

Szukanie profesjonalnej pomocy i korzystanie z niej nie jest powodem do wstydu. Wręcz przeciwnie – świadczy o aktywnej, zaangażowanej postawie wobec doświadczanych trudności. Na to, czy nas one spotkają, nie zawsze mamy bowiem wpływ. Jednak to, co możemy robić, i co na pewno jest warte wysiłku, To próba zapobiegania negatywnym skutkom trudnych doświadczeń, i ograniczanie tych skutków, jeśli ich eliminacja jest niemożliwa. 

Jak wspomniano wyżej, leczenie nowotworu piersi nie wpływa negatywnie na odczuwanie pożądania ani zdolność przeżywania satysfakcji seksualnej. Wpływa natomiast na poczucie własnej wartości. Podsyca niepokój o akceptację nowego wyglądu przez partnera. Wiele kobiet przeżywa silne obawy przed obnażeniem ciała w jego obecności, a nagość w  sytuacji intymnego zbliżenia wydaje się czymś niewyobrażalnym. Obawy te można niekiedy pokonać, zakładając na czas zbliżenia krótkie koszule nocne, koronkową bieliznę czy stanik z protezą. Jednak kluczem do poprawy samopoczucia może być próba koncentracji na tym wszystkim, co nadal – mimo choroby – jest naszą zaletą i mocną stroną. Przeżywanie żalu po utraconym fragmencie naszego ciała jest naturalne. Ale warto pamiętać, że  - choć to ważna część nas samych  - to nadal mamy wiele mocnych stron i atutów, które razem składają się na to, jak wartościowe i wyjątkowe jesteśmy. W unaocznieniu tego użyteczne bywa ćwiczenie, które wymaga od nas wygospodarowania 15 minut koncentracji na własnym ciele i jego wyglądzie. Stań przed największym lustrem, jakie masz w domu, i dokładnie popatrz na swoje ciało. Na które jego części zwracasz największą uwagę? Które części swego ciała lubisz najbardziej? Za którymi nie przepadasz? Co Ci się w sobie podoba? Czy choroba i leczenia zmieniły sposób, w jaki myślisz o swoim ciele? Wykonaj to ćwiczenie w ubraniu, w którym czujesz się atrakcyjna dla otoczenia, i w którym chętnie pokazujesz się innym ludziom. Kiedy poczujesz się pewniej, zadaj sobie te same pytania oglądając się w lustrze w stroju, w który chciałabyś się ubrać dla swojego partnera. Powiedz sobie przynajmniej 3 komplementy dotyczące własnego wyglądu. Na koniec, spróbuj wykonać ćwiczenie, stojąc przed lustrem nago – nie zakrywając żadnych zmian spowodowanych chorobą i leczeniem. Jeśli czujesz się spięta, oddychaj głęboko, a w trakcie wydechu spróbuj rozluźnić wszystkie mięśnie. Powtarzaj ćwiczenie, aż uda Ci się dostrzec przynajmniej 3 pozytywne elementy swojego wyglądu, lub przypomnisz sobie te, o których myślałaś w poprzednim wariancie ćwiczenia. 

Inne zadanie polega na zapisaniu negatywnych myśli, które najczęściej przychodzą Ci do głowy, kiedy myślisz o swoim ciele i atrakcyjności. Niektóre z nich mogą być związane z twoim leczeniem; być może pojawią się też takie, które znasz jeszcze sprzed okresu choroby. Przy każdej negatywnej myśli spróbuj zapisać przynajmniej 3 pozytywne. Spróbuj podjąć dyskusję z negatywnymi twierdzeniami na swój temat – zwłaszcza, jeśli masz poczucie, że gdyby takie uwagi na swój temat wyraził ktoś inny, stanowczo byś się im sprzeciwiła.  Ćwiczenie to pokazuje to, co dobrze wiemy: wobec wyglądu innych osób jesteśmy często zdecydowanie bardziej wyrozumiali i pobłażliwi; wobec siebie samych nasze oczekiwania szybują w górę.

Pozostawanie w bliskiej, intymnej relacji to piękne, choć trudne doświadczenie. Rozmawianie o niej, i wszystkich jej aspektach – także. Doświadczenie choroby i leczenia nie ułatwia spraw, ale jestem przekonana, że nie zabiera ono możliwości czerpania sił i radości – zarówno z bliskiej relacji, jak i z tego jej obszaru, jakim jest intymne życie pary. Czy ta relacja będzie udana i bardziej dla nas satysfakcjonująca, w pewnej mierze zależy od nas. Warto spróbować wykorzystać ten wpływ, a relację z bliską osobą móc traktować jako jedno ze źródeł energii, witalności i siły.

 

Literatura:

 

de Walden-Gałuszko, K. (2011). Psychoonkologia w praktyce klinicznej. Warszawa, PZWL.

Dietzfelbinger, H, Dorfmuller, M. (2012). Psychoonkologia. Warszawa, Wydawnictwo Medyczne Urban & Partner

Seksualność kobiety w chorobie nowotworowej. Poradnik dla kobiet i ich partnerów. Fundacja Tam i z powrotem

www.kancersutra.pl

poleć znajomemu drukuj skomentuj rss
Oceń artykuł:

Autor

Justyna Kędziora-Antkowiak

Poczytaj również