historia całkiem inna .....

Wysłane przez nie 

lulu (offline)

Post #1

22-11-2010 - 20:02:51

k/Kwidzyna 

"Za forum bo bez niego niewiele bym znaczyła i niewiele dobrego bym otrzymała."
Nie mogę się całkowicie zgodzić z Tobą, jeśli chodzi o to zdanie, a właściwie o część zdania ; "niewiele bym znaczyła". Forum może bardzo pomóc, ale nasza wartość nie zależy od niego. Ty to Ty, i żadne portale nie stworzą Ciebie, to Ty możesz coś nowego wnieść tam, ubogacić, dać komuś impuls, pocieszenie, nadzieję i zarazem otrzymać coś dla siebie.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Jolar (offline)

Post #2

22-11-2010 - 21:02:47

niedaleko Warszawy 

Cytuj
nie
Moja historia pozornie tak sama ale inna bo moja.. .... szukam utraconego czasu pędzę pod prąd życia
to miało być szczęście , to były plany , wyjazd z ukochanym

Historia przejmująca... choć bardzo "zbliżona" do moich odczuć, bez wątku rodzicielskiego (ten mam już za sobą dawno)...
Otoczona ludźmi.., a jednak samotna "dryfująca" na swojej "wyspie bezludnej"....
Wyobrażenia o szczęściu i spokoju...silnym męskim ramieniu...załamka zaczęły konfrontację z rzeczywistością (samotny powrót po pobycie w szpitalu - operacja "uzdrowicielska - rekonstrukcja" z przyczepionym "smyczą " pojemnikiem na ... wydzielającą się ciecz...pooperacyjną).. powrót zatłoczonym tramwajem w godzinach szczytu.. (nie wyglądam jeszcze na zasuszoną staruszkę, więc i o miejscu do siedzenia mogłam zapomnieć...)...pojemnik "smętnie zwisał... "ciągnęło" co pozostało po ... interwencji chirurga"..., no cóż zabrakło "kogoś", zabrakło czegoś..., pozostał smutek... żal (a były deklaracje uczuciowe)...pozostała ... pustka... (operacja "przecięcia wrzodu"winking smiley .... zbierało, zbierało, aż trzeba było coś z tym zrobić myśli) teraz jest mi o wiele lżej... nie myślę, czy ... ktoś pomyśli...lub domyśli się..., wszystko jest prostsze....jest mi lżej....
I tego Kochanie Ci życzę... przede wszystkim wiary w siebie..., spełnienia wszystkich marzeń, radości z macierzyństwa...i ... dalszych celów życiowych ... jakich, no cóż ty sama wiesz najlepiej, co Ci sprawia przyjemność ... mnie osobiście radość sprawiają podróże i kontakt z moimi dziećmi...(internetowy częściej niż realny, ale dość bliski kontakt)
Wszyscy mamy swoje "małe szczęścia" i to one decydują... czy naprawdę jesteśmy szczęśliwe....
Pozdrawiam serdecznie....




" Nie daj się ludzie niech swoje myślą...
Nie daj się z diabłem do piekła wyślą...
Nie daj się warto być zawsze tylko sobą..."




Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 22-11-2010 - 21:08:31 przez Jolar.

Magda (offline)

Post #3

22-11-2010 - 22:00:33

Jastrzębie Zdrój 

buziakrozumię cię doskonale,wzruszyłam się przypomniało mi się co nie co sprzed 3 lat płacze







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 22-11-2010 - 22:00:58 przez Magda.

andzia73 (offline)

Post #4

23-11-2010 - 11:18:18

Gdańsk 

Wzruszająca historia.Ja dopiero jestem w blokach startowych zmagania się z chorobą...a cześć wstydu,bólu,akceptacji samej siebie już za sobą...Co dalej nie wie nikt....wie tylko Bóg....Każdy ma jakieś zadanie do wypełnienia,jakiś cel...Momentami przychodzi strach,uczycie beznadziei...ale walczyć trzeba...Wszystkiego dobregobuziak




Polcia (offline)

Post #5

23-11-2010 - 12:02:36

 

Dziewczyny to jasne jak słońce- rak a zwłaszcza leczenie onkologiczne oszpeca
ale to mija jak najdłuższa żmija chichoti po chorobie można wyglądać super a nawet lepiej niż przed choroba
Wymyśliłam hasło dla wszystkich amazonek:


Wyglądam po raku lepiej niż przed rakiem
Po raku jestem piękniejsza niż przed rakiem
Po raku jestem bardziej kobieca niż przed rakiem


Prawda jakie fajne hasła

A jaki problem w to uwierzyć i wprowadzić w czyn
żaden problem , według mojej skromnej opinii


następne hasło jakie wymysliłam

Po raku jak Ja zachcę, to nawet Brad Pitt mnie zechcę
śmiech

]Moje życie ani się nie zaczyna ani nie kończy na raku- rak to tylko przystanek w szary , pochmurny deszczowy dzień, po którym znów wyszło słońce[/b]

p.s te zmiany bo koloruje literki



Dano Ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już Twoja sprawa, jak Ty ją opowiesz .................

Marek Hłasko "Sowa, córka piekarza"



Zmieniany 3 raz(y). Ostatnia zmiana 23-11-2010 - 12:14:25 przez Polcia.

nie (offline)

Post #6

23-11-2010 - 17:16:54

gdańsk 

Janusz jesteś partnerem dla swojej żony a to nie takie częste, wiem to od tych które wstydziły się biorąc wstyd na swoje barki.Patrzę przed siebie i widzę prostą drogę , patrzę w lustro i odnajduję siebie z przed lat , wymagało to czasu ale mogę śmiało powiedzieć że udaje się bardzo powoli ale do przodu.Nikt nie jest ideałem a ja myślałam że taki mnie się trafił. Pomyłka , jak jedna z wielu.1 grudnia proszę wszystkich wierzących o modlitwę za udany zabieg rekonstrukcji a pozostałych jak zwykle o dobrą myśl.bea



Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu odkrywając nie tylko moje ciało ale i duszę . Przekonałbym ludzi jak bardzo są w błędzie myśląc że nie warto zakochać się na starość. Nie wiedzą bowiem że starzeją się właśnie dlatego iż unikają miłości. Powiedziałbym że śmierć nie przychodzi wraz ze starością lecz z opuszczeniem.

Masza70 (offline)

Post #7

26-11-2010 - 09:25:04

 

dokładnie, historia jednej z nas....
wiesz co? u mnie czasami świeci słońce i jest OK w życiu, a czasami czuję się tak samo. Samotność w chorobie i poczucie, że jest się wykluczonym z jej powodu z reszty zdrowych i roześmianych ludzi - to jest bardzo trudne do przełknięcia.
Ja też się wybieram na szlak Św. Jakuba do Hiszpanii w przyszłym roku. Pozwolę sobie do Ciebie napisać później i popytać jak tam było smiling smiley A na razie życzę wspaniałych nowych cycków, tak się akurat składa, że sztuczne cycki to nie tylko my będziemy nosiły winking smiley)i życzę żeby nie bolało za bardzo po zabiegu i szybko się zagoiły rany. I mam też nadzieję, że to co złe już za Tobą.
o rany... przez Ciebie spóźniłam się do pracy winking smiley po prostu musiałam to przeczytać do końca, to co napisałaśsmiling smiley
kwiatek



Polcia (offline)

Post #8

26-11-2010 - 15:50:13

 

Ja tam się nie czuje wykluczona z powodu choroby z reszty zdrowych , roześmianych ludzi
ostatnio spotkałam parę osób chorych na chłoniaka, normalni , weseli ludzie, jakby ich mijała na ulicy w życiu bym nie stwierdziła- mieli raka
takich ludzi jest tysiące, którzy chorowali na raka, mieli zawal serca, wylewy, cukrzycę, stwardnienie rozsiane i tysiące innych chorób
bo rak to jedna z tysiąca chorób przewlekłych , na które ludzie tez zapadają, chorują i umierają
a są gorsze choroby niż rak, np taki tętniak w mózgu - pęka i po człowieku a w przypadku raka można się leczyć i wyleczyć
okres leczenia jest trudny i wtedy faktycznie człowiek może się czuć kiepsko , bo to włosów nie ma, bo złe samopoczucie po chemii itd ale po skończonym leczeniu, życie wraca na normalne roześmiane tory


p.s widzę , że moja twórczość - moje hasła zostały wogóle nie zauważone a takie optymistycze są i fajne według mnie



Dano Ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już Twoja sprawa, jak Ty ją opowiesz .................

Marek Hłasko "Sowa, córka piekarza"



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 26-11-2010 - 15:52:19 przez Polcia.

nie (offline)

Post #9

26-11-2010 - 17:51:14

gdańsk 

Polciu zaaaauuuuwwwaażone i wzięte do serca ...mocno .Dzięki za optymizm ale ja nie uważam za coś złego przyznanie się do porażek w chorowaniu , pisanie o nich jest swoistym oczyszczaniem siebie i odwagą na którą jest stać tylko odważnych .Zazdroszczę że w Twoim chorowaniu były tylko zwycięskie chwile.U mnie też takie bywały ale bywały też inne , mniej radosne a ten smutek zbliża ludzi i pomaga zrozumieć że rak jest dla ludzi i leczenie też jak to ujęła moja siostra .przykre , dokuczliwe byle skończyło się dobrze.Dzięki za potencjał optymizmu.bea



Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu odkrywając nie tylko moje ciało ale i duszę . Przekonałbym ludzi jak bardzo są w błędzie myśląc że nie warto zakochać się na starość. Nie wiedzą bowiem że starzeją się właśnie dlatego iż unikają miłości. Powiedziałbym że śmierć nie przychodzi wraz ze starością lecz z opuszczeniem.

Polcia (offline)

Post #10

26-11-2010 - 18:43:37

 

Ależ ja okropnie przeżywałam raka, to był dla mnie szok!!! A jeszcze bardziej trzasnęło we mnie,jak piorun , że guza miałam 5 cm i zajęte węzły a na forum wyczytałam, że dziewczyny miały małe guzy , z wyjątkiem Ali. Bardzo to przeżywałam , ale wmówiłam sobie tak- Ala miała 5 cm i żyje, to ja też i zawsze jej to powtarzam jak ją widzę!! Potem sobie wmówiłam, że duże guzy są mniej agresywne ( nie wiem czy to jest prawda) ale tak zaczęłam uważać i zdania nie zmieniam.uśmiech , Potem , że owszem zajęte węzły ale bez przekroczenia torebki a to sama lekarz powiedziała , ze dobrze bardzo rokuje radocha.Na raka potrójnie ujemny- to super bo nie truję się tamoksifenami . Na wszystko znalazłam sobie wytłumaczenie na plus. A na samego raka , ze go miałam- to znalazłam jeszcze gorsze choroby niż rak , bo takie są chociaż trudno może nam w to uwierzyć .Na obciętą pierś- lepiej , że ucięli cycka a nie nogę czy rękę .Ze miałam 8 kursów chemii a inne dziewczyny miały 4 czy 6 to ja - dali więcej wiec bardziej skuteczna będzie chemia.
Ma każdy minus mam parę plusów i już. I tak ciągnę zgodnie z moim kolejnym hasłem:

Alleluja i do przodu







Dano Ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już Twoja sprawa, jak Ty ją opowiesz .................

Marek Hłasko "Sowa, córka piekarza"



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 26-11-2010 - 18:46:04 przez Polcia.

mag_dag (offline)

Post #11

26-11-2010 - 19:02:18

Sosnowiec 

Cytuj
Polcia
Ależ ja okropnie przeżywałam raka

potwierdzam w całej rozciągłości, pamiętam z poprzedniego forum i cieszę się Polciu, że teraz jesteś już "zreformowana" - każdy na dojście do optymizmu potrzebuje widać czasu, jedni mniej, inni więcej uśmiech









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

ToJa (offline)

Post #12

26-11-2010 - 19:49:50

 

hehehe ja tez pamietam okropne Polci przezywanie raka.......
w pewnym momencie przestalam czytac Polci wątek, bo tam panika straszliwa byla......
a potem, potem, potem to juz od naocznych świadkow slyszalam, że Polcia to fajna dziewczyna....

Polcia (offline)

Post #13

26-11-2010 - 20:07:00

 

nie wiem co to znaczy "zreformowana" chichot
nie znasz mnie i chyba nigdy nie znałas na serio Mag Dag, tylko mogło Ci się wydawać, że mnie znasz bo wyrobiłas sobie subiektywną opinię po wirtualnych wpisach
mam silny charakter i dlatego sama poradziłam sobie i z rakiem i 5 cm i zajętymi węzłami
wszytko jest w głowie- juz pisałam kiedyś - mózg jest naszą siła i słabością
staram się aby był moją siłą

teraz np jestem chora bo ciągle mnie boli, spać nie mogę , biorę tony leków neurologicznych itd itd
ale ja o tym nie myślę , tylko jaką sobie torebkę mam kupic

O tak Toja znam mnie Ewcia, znają dziewczyny z podkarpacia z klubu, znałą dobrze SP Iwonka, Jolar, Katty i inne A A chichot
duży uśmiech

ps. AA to Atrakcyjne Amaznoki
klub działa w Marylandzie , jest wesoło, zabawnie , ba jest cudownie a ja nawet na koniu galopowałam po górach




Dano Ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już Twoja sprawa, jak Ty ją opowiesz .................

Marek Hłasko "Sowa, córka piekarza"



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 26-11-2010 - 20:16:22 przez Polcia.

betty (offline)

Post #14

26-11-2010 - 20:16:14

 

ja sobie też wymyślałam plusy tej choroby, gdzieś o tym pisałam na pierwszym albo drugim wątku - nie pamiętam (SKS)
po pierwsze, że mam go ja a nie moje dzieci
po drugie że to rak piersi a nie mózgu
po trzecie, że bez cycka da się żyć normalnie, bez nogi byłoby trudniej
itp. itd.
to bardzo dobra metoda i u mnie się sprawdziła, teraz widzę że u Polci też buziak




Polcia (offline)

Post #15

26-11-2010 - 20:33:33

 

Bo to działa- jak spada diagnoza to czlowiek sie czuje, jakby piorun walnął w głowę, jakby przyjaciel w plecy wbił nóż
czlowiek mysli dlaczego ja, itd itd itd itd potem paraliżuje strach bo to w końcu rak a nie grypa a wiadomo , ze nadal panuje powszechne przekonanie- rak to wyrok
potem to paskudne leczenie, które kobietę oszpeca i nadal strach o zycie

i dlatego trzeba sobie w głowie to poukładac , zrobić taką
analize SWOT

Strengths a więc mocne strony z faktu choroby, wszystko co może być jakimś atutem, np u kogos moze to być mały guz albo brak Her dodatniego czy hormonozależnosć
Weaknesses[/colo[color=#009900]r] a wiec słabe strony - bariery, wady- poznać - spojrzec prawdzie w oczy ale pamiętać o mocnych stronach
Opportunities a wiec szanse - co jest moja szansą na pokonanie choroby , na zycie to może byc silna psychika, to może byc zmiana stylu zycia, to może być wiara w leczenie itd to moze byc szansa , ze wymysla jakis lek np
Threats a wiec zagrożenia - tez przeanalizowac


rozpisac to na kartce w punktach i uczepić sie mocnych stron i szans , potem wyznaczyc sobie cel do którego się dąży
np cel zdrowotny albo cel inny , np zrobienie prawa jazdy, albo pojscie na studia, albo zmiana pracy, albo cos tam i dążyc do tego celu

słabe strony zamienic na mocne , zagrozenia zamienic na szanse
dzisiaj w telewizorni wypowiadała sie psycholog, który ocenial 3 chłopców , którzy przez przeszło miesiac pływali po oceanie w blaszanej łódce, ze przeżyli bo mieli ogromną chęć życia i to uznał za najważniejszy czynnik




Dano Ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już Twoja sprawa, jak Ty ją opowiesz .................

Marek Hłasko "Sowa, córka piekarza"

mag_dag (offline)

Post #16

26-11-2010 - 20:45:35

Sosnowiec 

Cytuj
Polcia
nie wiem co to znaczy "zreformowana" chichot
nie znasz mnie i chyba nigdy nie znałas na serio Mag Dag, tylko mogło Ci się wydawać, że mnie znasz bo wyrobiłas sobie subiektywną opinię po wirtualnych wpisach

oczywiście, że tylko tak Cię znam Polciu (czyli z wpisów na forum) i nigdy nie twierdziłam, że Cię znam naprawdę taką jaką jesteś

skoro znamy się z czytania siebie nawzajem, to właśnie nasza opinia jest subiektywna - zresztą to głupie określenie akurat w tej sytuacji - poznać mogę tylko subiektywnie, bo to JA odczuwam i odbieram sygnały,
mogę starać się spojrzeć na kogoś obiektywnie ale poznaję go zawsze subiektywnie - nie da się inaczej - poznawanie jest zawsze subiektywne

więc z wpisów na starym forum tak się właśnie dałaś poznać Polciu - bardzo inna niż teraz, bo teraz potrafisz pisać optymistycznie i zarażać swoim optymizmem innych - i to jest wyraźna zmiana - czyli po mojemu "zreformowanie" (nie mylić z wątkiem o reformach z gadu-gadu oczko )










Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

Masza70 (offline)

Post #17

26-11-2010 - 20:49:38

 

A ja to widzę nieco inaczej.
Ja rozumiem potrzebę przelania na papier (czytaj: w sieć) swoich myśli. To daje mi poczucie jakiegoś ich uporządkowania, zmusza do tego, żeby ponazywać niektóre uczucia. Po prostu pomaga. Polcia, ja uważam, że Ty nie zrozumiałaś, jakoś niewłaściwie odebrałaś to wszystko co napisała Bea. Pewnie, że ten blog był dość depresyjny, za to szczery, i niech mnie licho! - która z nas nie przeżywała po części tego samego? ktoś może uważać, że to dla innych dołujące takie teksty, ja uważam, że ktoś, kto sam nie potrafi u siebie ponazywać niektórych emocji, przyjdzie tutaj przeczyta i pomyśli sobie - o matko, ja też tak miałam! Ja też tak rozliczyłam swojego raka jak Ty Polciu, próbowałam mu nawet poobcinać rozmiarów ale ekspert nie chciał mi przytaknąć (szkodawinking smiley).
Po tym co Bea przeżyła w krótkim czasie - a można by tymi nieszczęściami obdzielić parę osób, trudno kazać komuś w jej sytuacji być beztroskim, uśmiechniętym optymistą. Ja uważam, że to wszystko co nam przynosi los, na co nie mamy wpływu trzeba po prostu przyjąć i przeżyć. Uśmiechać się jak jest radośnie, płakać jak smutno, szukać otuchy jak przychodzi strach. Ja też uważam się za silną psychicznie osobę. Jednak daję sobie też pozwolenie na smutek, słabość, strach itd. Kurczę, chyba nie do końca napisałam o co mi chodziło, tak mniej więcej.



mag_dag (offline)

Post #18

26-11-2010 - 20:54:29

Sosnowiec 

bardzo mądrze napisałaś Maszo









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

Al_la (offline)

Post #19

26-11-2010 - 21:15:48

k/Warszawy 

Brawo Masza. Też już od pół roku staram się napisać "swoją historię", ale ciągle ją czytam i zastanawiam się, czy nie za dużo w niej smutku, czy powinnam pokazywać ten depresyjny nastrój po usłyszeniu diagnozy. Ale, jak mam pisać, że od razu wzięłam się w garść i byłam dzielna, to nie będzie moja historia.
Historia Beaty jest pełna dramatycznych emocji, ale prawdziwa. Myślę, ze będzie przykładem dla wszystkich amazonek czujących podobnie, że da się z tego koszmaru wyjść. A przecież o to chodzi uśmiech





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

nie (offline)

Post #20

27-11-2010 - 14:36:07

gdańsk 

No właśnie tylko o to .Co tam połóg a zaraz menopauza , nie chcieli mnie operować bo laktację miałam nie do zniszczenia ale co tam , co tam że po roku odjęli mi drugą , co tam że po kolejnym usunęli jajniki macie rację człowiek trzyma się dopóki może a potem roztrzaskuje się na milion kawałków ale trzeba przez to przejść żeby się z tego otrzepać. Dziękuję tym które to rozumieją i zachęcam do pisania swoich depresji.Ja ze swojej już wyszłam pozostały po niej te wspomnienia .I dlatego warto je pisać by nie udawać nad odważnej jeżeli się ją nie jest .Ta odwaga jest w każdej z nas i pcha nas do życia a dowodami są kolejne lata i zakończone etapy leczenia.bea.



Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu odkrywając nie tylko moje ciało ale i duszę . Przekonałbym ludzi jak bardzo są w błędzie myśląc że nie warto zakochać się na starość. Nie wiedzą bowiem że starzeją się właśnie dlatego iż unikają miłości. Powiedziałbym że śmierć nie przychodzi wraz ze starością lecz z opuszczeniem.

Haniap. (offline)

Post #21

27-11-2010 - 15:58:45

Poznań 

Beatko jesteś wspaniałą dziewczyną buzki
W zeszłym roku napisałam książkę (za duże słowo, ale ma to taką właśnie formę), która jest rozliczeniem się z rakiem piersi. Nie wydałam jej i pewnie nigdy mi się to nie uda, ale samo pisanie jej było dla mnie swoistą terapią. Wywalenie z siebie całego strachu, buntu, agresji, która była we mnie bardzo mi pomogła. Teraz mam przerzuty i boję się chyba bardziej niż cztery lata temu. Teraz wiem co może mnie spotkać, wtedy wszystko było dla mnie nowe i szłam w to z ufnością, że lekarze wiedzą co robić. No i wtedy miałam motywację, której teraz za bardzo nie mogę sobie wymyślić..... Sama chęć życia mi nie wystarcza.



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



vabena (offline)

Post #22

27-11-2010 - 20:15:14

 

Beatko wiele przeszłaś w trakcie zmagań z rakiem i jego następstwami. A zawarłaś to w tak pięknych i wzruszających słowach, że nie sposób oderwać się od ich czytania. Gdyby pojawiła się książka właśnie z takim opisem, to zapewne nie zagrzałaby długo miejsca na półkach księgarń.

ewad55 (offline)

Post #23

27-11-2010 - 20:55:47

Stokholm 

Haniu!A może przelejesz książkę na forum,a my poczytamy,co?Czy mamy czekać na wydanie?Pomyśl?!Mamy wszystkie tu na forum podobne odczucia i warto się nimi podzielić!buzki
Beatko,wspaniale opisujesz swoją depresję,i wiesz mam wraznie,ze to sa Twoje myśli,zapisane już dużo wcześniej,a teraz przekazane nam na forum.Kurcze dziewczyny tak cudownie piszecie!Macie talent!Piszcie,to Wasze pisanie naprawdę bardzo pomaga!tak
Alu kochana nasza!Też coś napisałaś!?!Podziel się z nami.Prosimy!brawoprosi



nie (offline)

Post #24

29-11-2010 - 04:23:36

gdańsk 

Więc zachęcam wszystkie te bardzo dzielne i te mniej , otwórzmy najciemniejsze zakamarki swej "przyjazni"z rakiem i wygońmy go z nas raz na zawsze.O książce myślałam ale chciałam w to wmanewrować "ukochanego" by znalazły się jego odczucia też .a to jeszcze za świeże .Przeleję na forum moje zapiski z ciąży w której byłam bardzo szczęśliwą nic nie podejrzewającą że oto pod sercem oprócz dzidzi zamieszkał rak .Bo jestem lewostronna , genetyczna , niehormonalna z guzem 4, 5 cm z czarną chemią bez zabezpieczenia.Napisać chcę do wszystkich tych a w szczególności do ciężarnych by były czujne bo ten stan niczego nie gwarantuje.



Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu odkrywając nie tylko moje ciało ale i duszę . Przekonałbym ludzi jak bardzo są w błędzie myśląc że nie warto zakochać się na starość. Nie wiedzą bowiem że starzeją się właśnie dlatego iż unikają miłości. Powiedziałbym że śmierć nie przychodzi wraz ze starością lecz z opuszczeniem.

nie (offline)

Post #25

29-11-2010 - 04:34:48

gdańsk 

więc zrób mu na złość i pokaż że się nie dasz a ja jestem z Tobą i każda z nas.Polecam Ci książkę Antyrak szczęścia zdarzają się i to dosyć często jak wynika z niej i naszej obecności tu...bea



Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu odkrywając nie tylko moje ciało ale i duszę . Przekonałbym ludzi jak bardzo są w błędzie myśląc że nie warto zakochać się na starość. Nie wiedzą bowiem że starzeją się właśnie dlatego iż unikają miłości. Powiedziałbym że śmierć nie przychodzi wraz ze starością lecz z opuszczeniem.

Polcia (offline)

Post #26

06-12-2010 - 15:35:12

 

Beatko ja Cie rozumiem, bo na starcie dowiedzieć się guz 4,5 cm a nie np 1 cm, potrojnieujemna a nie hormonozależna to trzeba mieć na serio bardzo silną psychike aby sobie z tym poradzić a nie całkowicie załamać. Wiem coś o tym.
Dla mnie najgorszą rzeczą było zdziwienie jednej amazonki jak sie dowiedziała , ze miałam guza 5 cm. Nie potrafiła ukryć na twarzy zaskoczenia pomieszanego z niedowierzaniem i takim zapytaniem- to co Ty dziewczyno robiłas, ze takie guza sobie wyhodowałas? hi hi hi I taki wyraz jej twarzy , gdzie spisała mnie na straty- bo to można było wyczytać z jej zaskoczenia, którego nie potrafiła ukryć na twarzy, w oczach.
A ja sobie wtedy pomyslałam wtedy - ech ty głupia babo , co ty możesz wiedzieć co komu jest pisane. Jak ja mam żyć to będę zyc, ty mozesz sobie oceniac mnie i moje rokowania po ludzku ale masz do gadania w w kwestii co ze mną będzie, tyle co żyd za okupacji.
Zresztą uratowałam tyłek rzutem na taśmę poprzez szereg różnych dziwnych zbiegów okoliczności. A skoro zdążyłam to nie po to aby tak szybko się poddać.

Beatko założycielka fundacji wyroluj raka Magda Prokopowicz też miała raka i byłą w ciązy. Sporo takich dziewczyn jest.
Haniu nawet nie wiedziałam , że znowu zmagasz się z chorobą. Ale masz przerzuty czy wznowe czy drugiego raka w piersi bo to są różne sprawy.
Haniu w tej sytuacji polecam Ci Jezusa.
Mag Dag ale walnęłaś wykład hi hi poznaje subiektywnie aby opisać obiektywnie ale to tez subiektywne co moze byc obiektywne hi hi hi
Ja Tam tez Ciebie nie znam ale był taki Ktoś , co Ci zrobił dobrą reklamę u mnie i Temu Komuś wierzę na słowo.



Dano Ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już Twoja sprawa, jak Ty ją opowiesz .................

Marek Hłasko "Sowa, córka piekarza"

mag_dag (offline)

Post #27

06-12-2010 - 16:07:06

Sosnowiec 

Cytuj
Polcia
Mag Dag ale walnęłaś wykład hi hi poznaje subiektywnie aby opisać obiektywnie ale to tez subiektywne co moze byc obiektywne hi hi hi
Ja Tam tez Ciebie nie znam ale był taki Ktoś , co Ci zrobił dobrą reklamę u mnie i Temu Komuś wierzę na słowo.

mało jest na świeci ludzi, którym wierzę na słowo, kilka razy się sparzyłam i polecam ostrożność

zresztą nie ma to jak samemu poznać i mieć SWOJE i tylko swoje zdanie - zapewniam Cię Polciu, że niczyje słowa (ani dobre, ani złe) nie zastąpią mi nigdy moich własnych obserwacji śmiech

ale, że reklama dźwignią handlu to wiem, wiem
rotfl









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 06-12-2010 - 16:07:33 przez mag_dag.

Polcia (offline)

Post #28

11-12-2010 - 15:15:08

 

nie mogę mieć swoich obserwacji bo cóż nie znamy się osobiście, więc wierze reklamie a trudno mi było uwierzyc hi hi hi
i gdyby reklamę wygłosiła każda inna amazonka to bym nie uwierzyła za chiny ludowe,hi hi a tu takie zaskoczenie miałam z Tobą , że hej
wiec cóż powinnaś się cieszyć, ze ktoś Cie tak wysoko cenił

Nie, w kampanii wyroluj raka była amazonka, która będąc w ciąży w 6 miesiącu otrzymała diagnozę rak piersi, urodziła zdrowego chłopca i z tym malcem była na spotkaniu
fajnie abyście jakiś klub założyły- mamy po raku piersi , albo fundację np
coraz więcej kobiet rodzi dzieci po raku piersi, i niestety coraz więcej kobiet dowiaduję się o raku będąc w ciąży ale rodzą zdrowe , śliczne bobaski




Dano Ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już Twoja sprawa, jak Ty ją opowiesz .................

Marek Hłasko "Sowa, córka piekarza"

nie (offline)

Post #29

03-01-2011 - 08:28:06

gdańsk 

trochę zrobiło się gorąco , dyskusja zagrzała atmosferę a ja Wam napiszę tak " W życiu nie chodzi o to by przeżyć burzę ale by tańczyć w deszczu" wszystkim życzę dobrego i zdrowia i marzeń do spełnienia.bea



Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu odkrywając nie tylko moje ciało ale i duszę . Przekonałbym ludzi jak bardzo są w błędzie myśląc że nie warto zakochać się na starość. Nie wiedzą bowiem że starzeją się właśnie dlatego iż unikają miłości. Powiedziałbym że śmierć nie przychodzi wraz ze starością lecz z opuszczeniem.

nie (offline)

Post #30

03-01-2011 - 08:45:21

gdańsk 

3.01.2011 Po zabiegu czuję się słaba i jeszcze dużo upłynie czasu zanim powrócę do pełnej sprawności .Warto było tak cierpieć i tyle znów bólu sobie fundować? Tak. !!!! dr miał rację trzeba to zrobić by psychicznie stanąć na baczność! By odzyskać cząstkę siebie. By nie chodzić z plecakiem i kontrolować się czy coś mi wystaje, czy mogę się schylić , kupować ciuchy i wyzbyć się nakazów że to nie dla mnie , bieliznę nabywać w sklepach z bielizną a nie za niebotyczne ceny w specjalistycznych , strój kąpielowy nie pod szyję lecz wygodny , niekrępujący.( uwielbiam pływać!) Co tu dużo pisać zrozumieją mnie tylko te które są zrekonstruowane a te które nie odważyły się jeszcze podjąć takiej decyzji niech jej nie odkładają bo ....Życie może być wygodniejsze i prostsze wybór należy do ciebie...... niestety z całym "dobrodziejstwem inwentarza".bea



Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu odkrywając nie tylko moje ciało ale i duszę . Przekonałbym ludzi jak bardzo są w błędzie myśląc że nie warto zakochać się na starość. Nie wiedzą bowiem że starzeją się właśnie dlatego iż unikają miłości. Powiedziałbym że śmierć nie przychodzi wraz ze starością lecz z opuszczeniem.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 454
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018