Tekst konkursowy: Fianiebieska

Wysłane przez mgiełka 

mgiełka (offline)

Post #1

23-02-2019 - 16:23:46

Radom 

Ile światła, ile cienia?...

W moim życiu zawsze było więcej cieni niż światła, Melancholia to taka moja duchowa siostra, która podąża za mną krok w krok. Jednak, pomimo mojej osobowości
i mutacji genetycznej, które robiły ze mnie idealną kandydatkę do zachorowania na raka, tak naprawdę nigdy bym nie pomyślała, że tak się może stać. Oczywiście wiedziałam, że przy mutacji patogennej w genie BRCA2 jest to bardzo prawdopodobne, jednak wiedzieć, to nie znaczy uwierzyć.

I tak w lipcu 2015 r. podczas badań kontrolnych wykryto u mnie raka piersi i to w dodatku raka trójujemnego. Na początku nie chciało mi się w to wierzyć, to niemożliwe… znowu ja? znowu los uderza we mnie?

A jednak to było to.
To byłam znowu ja.
Moje zdrowe komórki postanowiły spłatać mi figla i przekształciły się w siejący zło guz.

Co czuje człowiek w takiej sytuacji? Prócz niedowierzania ja czułam dziwny spokój, jakby nadeszło decydujące starcie w moim życiu, starcie, które musiałam wygrać ze względu ma syna, którego urodziłam 4 lata wcześniej. Cały okres leczenia przetrwałam w dziwnym otępieniu, na zewnątrz starałam się pozostać optymistką, a w środku mnie szalała zamieć śnieżna. Starałam się cieszyć i doceniać każdą normalną chwilę, ale po wlewach z doksorubicyny zawsze popadałam w kilkudniowe stany depresyjne. Było mi naprawdę trudno. Nie pomagali niestety znajomi wykrzykujący frazesy: „kto jak nie ty?” albo podważający zasadność chemioterapii i namawiający zamiast tego do picia soku z buraka.
Normalne życie skończyło się tak czy owak, jednak nawet najgorsze doświadczenia mają to do siebie, że kiedyś się kończą i tak też się stało.

W połowie 2016 r. zakończyłam leczenie i poczułam szczęście, że przetrwałam tę życiową zawieruchę. Może to dziwne, ale z perspektywy czasu widzę, że choroba wyzwoliła we mnie wszystko co najlepsze.

Przede wszystkim już po skończonym leczeniu zostałam obdarzona łaską nawrócenia. I to właśnie wiara w Boga pozwoliła mi przetrwać kolejne zmagania, ze wznową, z nerwicą lękową, z codziennymi wyzwaniami.

Razem z wiarą przyszła miłość do ludzi. Do tych najbliższych - staram się być lepszą żoną, matką czy siostrą, osobą cierpliwszą, czulszą i uważniejszą. Ale też do tych obcych, chętnie rozsyłam ciepłe uśmiechy wokoło i staram się być pomocna, nie tylko przez uczestnictwo w różnych akcjach charytatywnych, ale też przez pomoc codzienną, w drobnych sytuacjach.

Stałam się też osobą bardziej świadomą swojego ciała, bardziej je doceniam i staram się zapewnić sobie maksimum wypoczynku i relaksu. Potrafię być asertywna, wiem, że nie mogę tak jak dawniej stawiać się na ostatnim miejscu, za potrzebami i humorami wszystkich, muszę czasem po prostu pobyć egoistką, być sama dla siebie najlepszym przyjacielem.

Jedną z najlepszych rzeczy, które wnoszą wiele światła i radości do mojego życia, są moje pasje plastyczne. Prowadzę nawet dwa internetowe blogi na ten temat. Poznałam dzięki nim wiele bardzo ciekawych osób.

Mam wrażenie, że gdyby nie choroba, tkwiłabym wciąż w tym samym miejscu, a dzięki niej moje życie w wielu aspektach bardzo się poprawiło. Choć fizycznie jest dużo gorzej, moje nowe, spokojne podejście do życia, rekompensuje nawet z nawiązką poniesione „straty”. Jestem innym człowiekiem, pewniejszym siebie, bardziej twórczym i bardziej wyczulonym na sprawy innych ludzi.

Żyję tu i teraz, nie chcę rozpamiętywać swojej przeszłości i wiem, że rozmyślanie o przyszłości ciągnie mnie w stronę lęku i cienia. Skupianie się na codzienności i małych przyjemnościach, szczęśliwych chwilach to moim zdaniem recepta na szczęśliwe życie!

Fianiebieska






Z amazonki.net od 2006 roku.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 23-02-2019 - 16:26:57 przez mgiełka.

goja66 (offline)

Post #2

23-02-2019 - 18:01:15

Ozorków 

Fianiebieska -dzięki -uświadomiłaś mi właśnie skąd mam w sobie ( o dziwo ) teraz taki dystans..i umiem być asertywna ...I czuję t moc...no czuję ...że teraz mogę więcej ...więcej powiedzieć , bardziej bronić swojego i nie tylko swojego ….bo ..NAGLE mnie słuchają bardziej ...Choćby z tego powodu ,żeby mi nie robić przykrości..bo ja taka schorowana ....ale zawsze to coś ..




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%

dziubas (offline)

Post #3

23-02-2019 - 18:53:41

Gdańsk 

fainiebieska!!! serce miło Cie poczytać także w koncentracie!!! oczkobuziak





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat

fianiebieska (offline)

Post #4

26-02-2019 - 13:07:07

Warszawa 

Ojej, dziwnie to czytać tu, na forum, buziaki dla Was moje siostry różebuzki



fianiebieska opowiada

aga66 (offline)

Post #5

26-02-2019 - 22:01:17

Warszawa 

Fajnie się czyta Twoje przeżycia twórcza dziewczyno ????



"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono". W. Szymborska
Alexis de Tocqueville „Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.” Niestety, wielu z nas uważa, że ich wolność nie podlega ograniczeniom, przynajmniej nie takim, które oni sami by akceptowali...





Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 26-02-2019 - 22:01:51 przez aga66.

Al_la (offline)

Post #6

27-02-2019 - 16:47:59

k/Warszawy 

Pięknie brawo serce





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

myszka (offline)

Post #7

28-02-2019 - 22:47:51

Poznań 

Fia dokładnie...skupiaj się na TU i TERAZ ... brawobuzki



Nie marnuj swojego życia na to by zaimponować innym ludziom.Po prostu rób to co kochasz i kochaj to co robisz...serce
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 419
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018