Ile plusów, ile munusów - tekst konkursowy: Dziubas

Wysłane przez mgiełka 

mgiełka (offline)

Post #1

31-05-2020 - 23:06:33

Radom 

Ile plusów, ile minusów?...

Jak rak wpłynął na moje kontakty:

- Rodzinne
Najbliższą mi osobą z rodziny w chwili zachorowania była moja siostra Krystyna, 2,5 roku starsza. Wcześniej miałyśmy ze sobą bardzo dobre, głębokie relacje. Fakt mojego zachorowania jeszcze je pogłębił. Zawsze byłam przekonana, że dużo modli się za mnie, widziałam wiele łask w moim życiu i bardzo jej za to jestem wdzięczna. Gdy ona też stała się pacjentem onkologicznym, miałam nadzieję, że pomogę jej jako "siostra w raku", ale to był całkiem inny rak... Rak mózgu atakuje intelekt i bardzo szybko choroba postępowała, i równie szybko straciliśmy z nią kontakt werbalny, i pozostał tylko monolog i modlitwa. W dalszej rodzinie, ze strony kuzynostwa, cioci, siostry szwagra, a nawet teściowej mojej siostry zawsze spotykałam się ze zrozumieniem i życzliwością. I żywym zainteresowaniem - jak przebiega leczenie, jak się czuję, jakie są wyniki badań kontrolnych.

- Przyjacielskie:
w chwili diagnozy miałam wielu przyjaciół i bliskich znajomych: ze wspólnoty neokatechumenalnej, ze studiów, ze szkół. I każdego z nich przy nadarzającej się okazji informowałam o swojej sytuacji i prosiłam o modlitwę. I zawsze spotykałam się z ich strony ze zdrowym zatroskaniem, nic mi nie wiadomo o takim przypadku, żeby ktoś spośród nich zaczął mnie unikać. Gdy założyłam konto na forum amazonki.net ilość moich przyjaciół i bliskich znajomych oraz po prostu znajomych znacząco się zwiększyła. Naprawdę wszystkich z forum traktuję jak moje rodzeństwo. Jednych poznałam już osobiście, wielu znam po głosie dzięki kontaktom telefonicznym, pozostałych znam "wirtualnie" - rozmawiamy na forum, sytuacja jest dynamiczna i rozwojowa. Z chwilą zapisania się do Akademii Walki z Rakiem znowu zyskałam nowych znajomych, których obecność uświadomiła mi, że ta choroba atakuje nie tylko piersi, lecz także inne organy. Poszerzyło się moje postrzeganie zawężone pewnie moim uzależnieniem od forum amazonki.net - nie winię tu oczywiście forum!

- Społeczne
Może zabrzmi to nieskromnie, ale przez fakt zachorowania czuję się powołana do misji wobec zdrowych ludzi. Nierzadko "zaczepiam" współpasażerów w komunikacji miejskiej, zagaduję oczekujących na przystanku, by nawiązać kontakt, a gdy sytuacja temu sprzyja - mówię o swoim zachorowaniu, zachęcam do badania się, przekonuję, że raka się leczy i diagnoza to nie wyrok. Nie znaczy to wcale, że rozmawiamy wyłącznie o raku! Jak dotąd nie spotkałam się z negatywną reakcją na zachętę do nawiązania rozmowy! Moje doświadczenie choroby pomaga mi więc jeszcze bardziej otwierać się na ludzi. Szukałam w pamięci i w sercu negatywnych stron mojej choroby w relacjach międzyludzkich i po prostu nie znalazłam! Tak to postrzegam dziś. Jak będzie jutro – nie wiem!

<dziubas> ponad siedem lat po raku piersi






Z amazonki.net od 2006 roku.

etruzilka (offline)

Post #2

01-06-2020 - 11:01:05

Olsztyn 

brawo
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 416
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018