Starość może być piękna.....

Wysłane przez mariabo 

mariabo (offline)

Post #1

22-07-2011 - 00:33:54

Szczecin 

Starość może być piękna….
Nigdy nie myślałam o sobie, że będę stara…. Oczywistym było że kiedyś się pięknie zestarzeję i doczekam wnuków a może nawet prawnuków. Cóż, nasza rodzina była długowieczna… raczej…
Dziwne to, kiedy tak leżę, ledwie ruszając kończynami, łapiąc oddech jak ryba wyjęta z wody. Miłe to nie jest, o nie… Zdarza się…
Może to nie jest dobry moment na pisanie, po chemii, po Neulaście, przed radioterapią ; nie wiem jednak, czy mój umysł będzie chciał współuczestniczyć ze mną w radosnym tworzeniu rzeczywistości takiej jak ją widzę…

Z natury jestem Optymistką , aż do granic zdrowego rozsądku. Ekstrawertyczka , z robakami... w wiadomym miejscu. Bo, życie jest piękne, bo, ludzie są, bo, kocham ten świat, bo….

Lubię szkocką zimę i wiosnę, whisky, moją działkę- chwaszczak, lubię piękno w każdej postaci, lubię dobry dowcip, smaczne i kolorowe choćby nieznane potrawy, uwielbiam muzykę i literaturę… tak wiele rzeczy mnie wiąże. Prawie całe życie…

Mając lat 7, w porywach do 10, myśli się o trzydziestolatkach : staruchy, a o tych jeszcze starszych – zombie. Ja myślałam o tym jaka stara będę mając 31 lat : w 2000 roku. Może nastąpi już koniec świata, a może nie dożyję tego dnia, a może… Los chciał, bym dożyła końca 2010 roku, ba – nawet go przeżyła.
Z wiekiem życie nabiera smaku; jest jak wino : dobrze przechowywane jest coraz starsze i coraz lepsze, niezależnie od ilości burz i nawałnic ( a może właśnie dlatego ) z którymi przychodzi nam się zmierzyć.

******************************************************************************************************
Znalazłam „go” sama, po kąpieli, tak jakoś krzywo stanęłam przy lustrze….
Cholera, co to ? Co za …? Potem : wizyta u „rodzinnej”, u onkologa w poradni „na chama”, bez kolejki, mammografia i usg prywatnie, bo szybciej, biopsja gruboigłowa (dziadostwo uciekało spod igły, to siedem razy próba pobrania ) też bez kolejki i …

He, he, he : wynik za 2 tygodnie. Dwa tygodnie czekania jak na szpilkach, nieprzespana noc, a pani w okienku mówi: NIE MAM ! Jak to?!!! Nie mam? To co się stało? Zginęła próbka, trzeba będzie powtórzyć, czy jak?...
A kiedy było pobranie? No, równo 2 tygodnie - mówię . Aaaa…. To – 2 tygodnie robocze są, to, jeszcze nie ma, proszę przyjść za…

Zeszło ze mnie całe powietrze, cały stres, już wszystko przestało być ważne… Przyszłam „ w terminie”, wynik jest, proszę poczekać do gabinetu 4 , doktor przyjmie panią . Znaczy się że nie jest dobrze – kombinuję, wynik już jest w gabinecie. No, to się porobiło … nie jest dobrze … taki tam, mały guzek … usuniemy .. oszczędzająca … węzeł wartowniczy … hormonozależny … d**a blada !!! Może się rypneli w tym opisie z biopsji, może to nie to, może …. Komisja, powtórka z wizyty w gabinecie … Dodatkowe info: jak coś będzie w wartowniku – to druga operacja: tniemy węzły limfatyczne z pod pachy… trans …

******************************************************************************************************
Gdzieś w głowie kołacze się myśl: jak sobie poradzą w domu, mój mąż, moi synowie, moja matka… Ale im zafundowałam prezent !!! Mój własny Smok, ziejący ogniem i siarką, mój własny Armagedon…

Weszłam na stronę Amazonki.net : na forum. Ile tu optymizmu… jak bardzo tego potrzebowałam… wiem już, co to za durne słowa które cedzą do mnie lekarze … „ Dziewczyny” po przejściach, w trakcie i tuż przed … Odpowiedzi na prawie wszystkie pytania, ciepłe powitania, trochę łez, trochę złości i trochę radości z codzienności … Życie …

Operacja, narkoza i ja: Śpiąca Królewna. Wszystkie z Sali na chodzie a ja – śpię… One w domu, a ja: ledwie krok do przodu. Cóż, taka moja uroda… Znów magiczne dwa tygodnie … bez nerwów, spoko.

lulu (offline)

Post #2

22-07-2011 - 08:57:26

k/Kwidzyna 

I tak kolejne każde dwa tygodnie będą przybliżały Cię do tego "starczego" stanu. Ja widzę, że dzieciaki w wieku 7-10 lat, niezależnie gdzie chowane mają podobne myśli ... te "trzydziestoletnie staruchy". Mając po trzydziestce, po przypomnieniu sobie swojej oceny wieku "starczego", miałam ubaw po pachy. Nieco później, zastanawiałam się nad tym, że wtedy nigdy nie przyszło mi na myśl porównanie mojej babci, czy dziadka z tymi trzydziestolatkami ... przecież nasi rodzice byli wtedy już w tym "starczym" wieku.chichot



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

mariabo (offline)

Post #3

22-07-2011 - 19:21:30

Szczecin 

Qrde, ile można zjeść buraków, natki pietruszki, pokrzywy, i innych naturalnych polepszaczy krwi? Oba wartowniki zajęte… Peszek… Znowu magiczne 2 tygodnie, Komisja i wycinanka reszty węzłów… I jak zwykle sen, sen, sen…

Przez ten miesiąc, bieganie do poradni, do zabiegowego, do Pani Złote Ręce. Raz tylko wizyta na oddziale w zabiegowym, w niedzielę i kicha, boli jak diabli. Następnym razem poczekam na „moją” Panią w zabiegowym: trudno, wytrzymam z balonikiem chłonki pod pachą, do poniedziałku… A może spytam o rehabilitację? Łapa jakby nie moja, coś uwiera, gniecie, ciągnie… Tak, proszę , skierowanie, tu naprzeciw szpitala jest oddział rehabilitacji, proszę się umówić. Może za szybko było i za wcześnie, a może to ja, konstrukcją jestem taką: dość powiedzieć – infekcja, antybiotyk i znowu sen, sen, sen… Już czułam się jak miś brunatny na jesieni. Spotkanie w domu z Halą z forum, ogromne wsparcie i ciepło…

CZEKANIE. Magia 2 tygodni… wynik – czyste, brak komórek atypowych, Komisja… chemia, radio, 5 lat antyhormonów…

*********************************************************************************

Pierwsza wizyta u Pani Chemik…( nie mylić z Chomik – też przechowuje: nasze wyniki, ksera, karty i pamięć twarzy ) Damy 2 x po 3 cykle różnej ale dość mocnej chemii, włosy wyjdą prawie na pewno, proszę dbać siebie, jeść na co ma Pani ochotę, pić dużo płynów ale najpierw obejrzymy wyniki… Kręci głową: cienko to widzę … Pani doktor, one i tak są lepsze, niż przed pierwszą operacją – tłumaczę… Bo są, ale na styku najniższych parametrów… Dobrze, dziś damy pierwszy wlew a za trzy tygodnie najpierw wyniki potem do mnie na wizytę, jak będzie słabo to damy wspomaganie…

Piękna czerwień !!!

Truskawki, woda z saturatora, Bolero Ravela, i ta ilość ma sponiewierać? W sumie, to tylko 2 małe woreczki i 4 strzykawki płynów… Trzy dni jak przez mgłę powracają w formie wyciętych kadrów: kęs wody, sen, kibelek, Atossa, kęs wody, kibelek… Masz dużo pić, trzeba to wypłukać: grzechocze w głowie, nic z tego. Wodę tylko gryzę zamiast połykać, nie wcisnę nawet kromki chleba, nie mówiąc o czymkolwiek innym, nawet pies mnie opuścił… Atossy wystarczyło ! W sumie to tydzień w domu, w łóżku i to bez erotycznych podtekstów… Następny tydzień: pierwszy spacer z Qilą, zadyszka na pierwszym piętrze, jeszcze trzy do przejścia, do łóżka…Ryba bez wody, trzepot zdychającego karpia w piersi, łyk powietrza, jeszcze jeden…
Znów sen, sen, sen… Gorączka, zimno – gorąco na przemian. Trzeci tydzień: już dobrze – prawie zdrowa tylko ta zadyszka i osłabienie. Jest dobrze ! Pierwsze koty za płoty.

Wyniki chyba w normie, wizyta u Pani Chemik, jednak wspomaganie po drugim wlewie wykupić i zapodać…

Znów czerwień… nadal piękna choć już bardziej metaliczna, gorzko – słona, z podtekstem…

Następne trzy dni: powtórka z rozrywki… W międzyczasie Neulasta. Takie tam mililitry w strzykawce… Cholerstwo, sponiewierało podwójnie. Kości i stawy to chyba mogłabym wymienić każdą ( gdybym znała nazwy ), a już na pewno, wszystkie które są w okolicach krzyża. Ostatni raz kręgosłup mnie tak bolał przy porodach…
Tym razem wszystko rozwlekło się w czasie… Dziesięć dni w domu, spacerek z pieskiem i powolne stawanie się człowiekiem…Z pozycji karpia… Wszystko w zwolnionym tempie. A mnie nosi.. już nie mogę , duszę się…

Wyniki, no; na styk, będzie wspomagacz znowu… Spotykam dziewczynę z herceptyny: umawiamy się na amazońskie spotkanie , ma być pokaz makijażu, wizażu, strojów. Coś się pokiełbasiło i nici z planów.. Spotkamy się znowu – na chemii… Papiery na stopień niepełnosprawności złożone, tup, tup, tup…

Już trzecia czerwień… Nie przestała być piękna.
Ponoć ma pomóc uśpić na zawsze mojego Smoka - jak szpada torreadora. Żyła trochę wysiada, ale co tam, to już półmetek… Boli mnie głowa, brzuch, wszystko…

Neulasta, trzy dni, cztery, boli…śpię, śpię, śpię… Tydzień, dziesięć dni, jedenaście…
Cdn…

mariabo (offline)

Post #4

23-07-2011 - 19:13:45

Szczecin 

Leżąc myślę sobie: starość może być piękna… bo przecież jej doczekam, zobaczę…

Słyszałam, że niektóre Panie w czasie chemii pracowały – Szczęściary ! Ledwie powłóczę nogami, łapię oddech po przejściu kawałka do Biedronki, z psem. Trzeci tydzień to głównie mobilizacja psychiki do ataku czerwieni, do walki …

Na pytania znajomych o samopoczucie, odpowiadam z szerokim uśmiechem: świetnie, jest ok. Nie mogę sobie pozwolić na inne myślenie: samą siebie do tego przekonuję każdego dnia, wieczora. Na przekór - a może właśnie dlatego - zakładam z satysfakcją koszulkę, z napisem FUCKING CANCER, chustkę na głowę w płomieniach z trupimi czaszkami i czarny płaszczyk ( bo cholera, zimno mi, nawet w upały ). Przecież kibicują mi Wszyscy, jak maratończykowi, jak na Grand Prix Monaco…

Więc będę łykać te buraki, porzeczki, pietruszki, i inne wspomagacze, zastrzykować się kiedy to wskazane i inne takie bo… starość może być piękna…

bozena_stanczyk (offline)

Post #5

27-03-2013 - 17:54:57

Tomaszów Mazowiecki 

Jaka tam starość? Z werwą opisane ważne wydarzenia z życia.Znowu inaczej, indywidualnie,ciekawie.róże
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 452
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018