pertuzumab/perjeta+trastuzumab/herceptyna+docetaxel/taxotere

Wysłane przez Agania 

Agania (offline)

Post #1

10-02-2019 - 14:24:43

Austria 

Ponieważ nie widzę takiego wątku, zakładam go, żeby podzielić się informacją o tym, jakie miałam skutki uboczne podczas dostawania tej immunoterapii i chemii i jak sobie z nimi radziłam. Oczywiście każdy reaguje inaczej, ale może komuś się coś przyda.

Zacznę może od tego, że mój guz po czterech podaniach zmniejszył się z 7 cm do 8 mm. To bardzo dużo.

Wszystkie wlewy dostawałam przez port naczyniowy.

Najgorszym skutkiem ubocznym był potworny ból nerwów po pierwszym podaniu. Ból był tak silny, jakby całe moje ciało płonęło, nie do wytrzymania. W szpitalu podali mi tramal, ale nawet tramal nie był w stanie tak naprawdę pomóc, zmniejszył ból, ale dalej był on bardzo intensywny. Uważam, że kążdy powinien przed dostaniem pierwszego podania dostać tramal i morfinę, żeby być zabezpieczonym przed tym cierpieniem. Mam żal do lekarzy, że receptę na morfinę dali mi dopiero potem, jak już nie była mi potrzebna. Ten ból nerwów był tak straszny u mnie tylko po pierwszym razie, potem wystarczał tramal. Nie usuwał bólu nerwów cąłkiem, ale sprawiał, że ból stawał się nieważny.

Włosy wypadły mi po drugim podaniu. Ścięłam je na krótko, bo wypadały całymi pasmami. Lekarze ostrzegli mnie, że tak będzie. Później wypadł nawet ten krótki meszek i reszta włosów z ciała. Zostały tylko brwi i rzęsy, może dlatego że smarowałam je olejkiem rycynowym. Codziennie! Większość z nich wypadła mi potem na chemii AC, ale to już osobny temat. Na chemii AC już nie smarowałam olejkiem, bo nie miałam sił. Może wczesniej pomógł olejek, a może to przypadek, nie wiem.

Każdy wlew okropnie niszczył mi śluzówki. Wszystkie śluzówki w cąłym ciele, te w ustach, nosie, pochwie, odbycie i żołądku. Bolało bardzo, przez dwa-trzy nie mogłam normalnie jeść, bo przełknięcie każdego kęsa sprawiało okropny ból. na żołądek łykałam pantoprazol, rano też zawsze jadłam trochę śluzu z ziaren lnu, na czczo. Nie bardzo to pomagało, jeśi chodzi o jedzenie, trzeba było odcierpieć swoje. Do pochwy aplikowałam nieregularnie krem nawilżający bez estrogenów, wargi sromowe smarowąłam nawilżaczem od lekarza z dużą zawartością mocznika, odbyt smarowałam kremem przeciwko hemoroidom, bo dostałam również hemoroidów i mam je zresztą do tej pory... Te wszystkie kremy pomagały tylko trochę, sprawiały najczęściej, że ból śluzówek się zmniejszał. Uprawianie seksu mimo okazjonalnych chęći było niemożliwe. Korzystanie z toalety bywało bolesne, miałam przeważnie ciągłe biegunki, na które żądne leki mi nie pomagały, raz miałam też koszmarne zatwardzenie. Do nosa wcierałam olej kokosowy i to jako jedyne pomagało mi naprawdę na ból sluzówek w nim. Raz miałam krwawienie z nosa, pierwszy raz w życiu, często też krwawe skrzepy. Olej kokosowy sprawiał, że wyschnięta sluzówka przestawała bolec. W ustach robiły mi się afty, na to pomagała płukanka, którą dostałam w szpitalu. Nazywa się Gelclair.

Miałam zadyszkę i serce waliło mi nawet, gdy wkładąłam buty. Wejście po schodach na pierwsze piętro było niezłym wyczynem. Czułam się jak staruszka. To przeszło, gdy przestałam dostawać wlewy. Serce miałam zdrowe przed i nie ucierpiało po tych czterech wlewach.

Psychicznie, pomijając codzienne bóle różnych części ciałą i czucie się jak stary człowiek, czułam się dobrze. Miałam strasznego doła dokładnie dwa razy i wtedy pisałam tu na forum winking smiley żeby się wyżalić. Mogłam chodzić do pracy. Umiałam normalnie myśleć, nie miałam kłopotów z pamięcią ani koncentracją. Praca dobrze odciągała moje myśli od fizycznego cierpienia. Dodatkowo dobrze robiło mi na ego winking smiley że lekarze mnie podziwiali, że do niej chodzę, bo podobno większość osób nie daje rady, a przynajmniej tak mi powiedzieli.

Czytałam, że po chemii i w mojej sztucznej menopauzie może być bardzo sucha skóra. Codziennie smarowałam się więc calutka masłem do ciała podczas pierwszych czterech wlewów. W chemii AC już nie miałam na to siły i czasem miałam dzień do trzech przerwy od smarowana, ale potem znowu i po wszystkich ośmiu chemiach moja skóra jest normalnie nawilżona, nie popękały mi też pięty. No ok, pod oczami trochę sucho, mimo że smarowąłam, ale to już chyba kwestia wieku.

Od czasu do czasu miewałam różne bóle dodatkowe: bóle w piersiach, bóle guza, bóle węzłów chłonnych, bóle jajników, bóle w mięśniach i kościach i stawach, w krzyżu, lewym boku, wątroby, pleców. O ile wiem, nie oznaczały one niczego złego. Jeśli okaże się, że był to znak przerzutów, albo raka w węzłach, to uzupełnię ten wątek, ale na razie nic takiego nie wykryto, zobaczymy po operacji. Cały czas, ze względu na młody wiek, dostawalam zoladex na ochronę jajników. To lek wprowadzający w stan sztucznej menopauzy. Niektóre z tych bóli mogły być spowodowane przez zoladex, tak myślę.

Żeby wzmocnić paznokcie, które herceptyna bardzo osłabia, stosowałam żel światło utwardzalny pod lampą UV. Przez całe cztery wlewy paznokcie miałąm dzięki temu twarde i długie jak nigdy. Manikiurzystka nakładała mi najpierw jakąś odżywkę ochronną, potem żel. To samo na paznokcie u stóp.

Mniej więcej dwa tygodnie po każdym wlewie puchły mi okropnie nogi, do tego stopnia, że spod opuchlizny nie było widać kostek. Lewa noga była trochę bardziej opuchnięta od prawej. Pomagało picie wody i spanie z nogami na poduszce, ale pomagało dopiero po dwóch-trzech dniach.

Noszę soczewki kontaktowe i okropnie wysychały mi oczy. Do tego stopnia, że nie mogłam nosić moich normalnych soczewek, żadne krople do oczu nie pomagały. Pomogło dopiero kiedy zmieniłam na soczewki z dużą zawartością wody, 69%.

Samo podawanie wlewów nie bolało. W trakcie i w kolejne dni piłam zawsze bardzo dużo wody, to ważne przy każdej chemii. Pierwszy dzień po wlewach brałam steryd, więc nie odczuwałam skutków ubocznych. Najgorsze skutki uboczne przychodziły na trzeci i czwarty dzień po wlewie. Wtedy bardzo spadały mi białe ciałka krwi i dostawałam zastrzyk na ich podniesienie.

Nie byłam ani razu chora ani przeziębiona, nie bolało mnie nawet ani razu gardło ani nie kichałam. Do pracy jeździłam samochodem, żeby mieć mniejszy kontakt z ludźmi.



przewodowy inwazyjny NST G3 i przewodowy in situ, ER 20-30%, PR 5%, Ki-67 20%, HER-2 +++, cT2 cN0 M0
przed operacją: 4x pertuzumab+trastuzumab+docetaksel, 4x AC, operacja oszczędzająca i czysty wartownik, po operacji trastuzumab co 3 tygodnie przez 9 miesięcy

Asia69 (offline)

Post #2

11-02-2019 - 16:19:45

Anglia 

Agania ciesze sie bardzo, ze to napisalas. Ja zaczynam to samo 20 lutego. Boje sie jak cholera tego wszystkiego. Jeszcze bede miala badanie serca w ta srode. Moj lokator ma 3cm, G3 her2 plus oczywiscie i jest w wezlach. Psychicznie masakra. Czytam wszystko co sie da, sama juz nie wiem po co. Napisz prosze jakie masz dalsze planowane leczenie. Ja mam spotkanie z onkolog w piatek i nie wiem o co jeszcze pytac.

Tomasz. (offline)

Post #3

11-02-2019 - 18:06:47

Pruszków 

Jakie miałaś dawki docetaxelu i co ile dni podanie?



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

Agania (offline)

Post #4

15-02-2019 - 04:28:34

Austria 

Asia69, napisałam Ci wiadomość prywatną smiling smiley



przewodowy inwazyjny NST G3 i przewodowy in situ, ER 20-30%, PR 5%, Ki-67 20%, HER-2 +++, cT2 cN0 M0
przed operacją: 4x pertuzumab+trastuzumab+docetaksel, 4x AC, operacja oszczędzająca i czysty wartownik, po operacji trastuzumab co 3 tygodnie przez 9 miesięcy

Agania (offline)

Post #5

15-02-2019 - 04:29:46

Austria 

Cytuj
Tomasz.
Jakie miałaś dawki docetaxelu i co ile dni podanie?

Tomaszu, dawek niestety nie znam, musiałabym spytać lekarzy. Podawanie było co trzy tygodnie, wszystkie trzy leki.



przewodowy inwazyjny NST G3 i przewodowy in situ, ER 20-30%, PR 5%, Ki-67 20%, HER-2 +++, cT2 cN0 M0
przed operacją: 4x pertuzumab+trastuzumab+docetaksel, 4x AC, operacja oszczędzająca i czysty wartownik, po operacji trastuzumab co 3 tygodnie przez 9 miesięcy

Asia69 (offline)

Post #6

24-04-2019 - 16:27:34

Anglia 

No to po 3 EC, ktore poszly bez wiekszych sensacji, dzisiaj pierwszy wlew , schemat jak w tytule. Konczy leciec herceptyna , jeszcze okolo 45 minut i do domu. Jak bedzie sie cos dzialo to napisze, mam jednak nadzieje, ze jakos to bedzie. Czy ktora z Was kochane jest leczona tym schematem?

kinga0903 (offline)

Post #7

05-06-2019 - 11:26:47

Rzeszów  

Orientuje się ktoś, jeśli jest regresja zmian, po 6 cyklu tego schematu, można odstąpić od docetakselu?

kinga0903 (offline)

Post #8

05-06-2019 - 15:17:47

Rzeszów  

Jestem w programie lekowym, czy można wrócić do podawania docetakseku, jeśli jedna dawka zostala opuszczona?
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 609
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022