Alternatywne formy leczenia

Wysłane przez mona1311 

mona1311 (offline)

Post #1

14-01-2015 - 09:10:46

 

Hej

Coś tracę wiarę w lekarzy i zaczynam poszukiwać...

Jakie macie wiadomości, wiedzę i doświadczenia z leczeniem DCA, dużymi dawkami wit C, wit b17 itp?

Coś natura chyba do mnie woła.....



Al_la (offline)

Post #2

14-01-2015 - 11:06:12

k/Warszawy 

Mona, tutaj wszystko znajdziesz uśmiech

[amazonki.net]
[amazonki.net]





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Ruda Kropka (offline)

Post #3

25-01-2015 - 15:32:41

Szczecin 

Mam podobnie szukam innych rozwiązań i właśnie trafiłam na stronę:
[prawda2.info]

Próbuję się zapoznać smiling smiley



Jeśli z czegoś nie możesz wyjść to jeszcze możesz przez to przejść. Doświadczaj życia świadomie i uważnie. We wszystkim jest ukryty sens serce

iwusiak (offline)

Post #4

04-05-2015 - 23:01:54

Warszawa 

Przeczytałam dużo artykułów na temat marihuany medyczne. Leczy skutecznie padaczke,podobno równjęz nowotwory.Podobnie olej konopnickiej
macie również jakieś wiadomości na ten At?



Al_la (offline)

Post #5

04-05-2015 - 23:34:36

k/Warszawy 

Iwusiak, tu masz wątek [amazonki.net]





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

iwusiak (offline)

Post #6

06-05-2015 - 13:38:00

Warszawa 

Wczoraj znajoma przelali mi przepis na olej z nagietka, podobno skuteczny.
Czy pomoże nie wiem ale zrobię go i zacznę stosować


Przepis na olej z nagietka od Ksiedza Michaela Dohlera z Austrii
50g nagietka (suszonych płatków)
1 litr czystej oliwy z oliwek (z pierwszego tloczenia, tloczonej na zimno)
(extra vergine, kaltgepresst)
Platki zalewamy oliwa w czystym (wyparzonym) dosc duzym sloiku lub butelce o objętości wiekszej niz jeden litr (np.sloik po ogórkach kiszonych).Odstawiamy w miejsce o temperaturze pokojowej, gdzies pod reka.Sloikiem potrzasamy kazdego dnia wielokrotnie, zeby skladniki jak najlepiej sie polaczyly.Tak przez 12 dni!
Po 12 dniach bardzo dokładnie wyciskamy platki przez drobne siteczko i przelewamy do czystej butelki. Pijemy przez trzy tygodnie w nastepujacy sposób:
- 1 lyzka stolowa na czczo
- 1 lyzka stolowa na pól godziny przed jedzeniem
- 1 lyzka stolowa jako ostatni posilek przed snem
Oleju starcza równo na trzytygodniowa kuracje, jezeli jest dokladnie wycisniety.Pomaga na raka wszelkiego rodzaju, ale równiez na problemy z naczyniami wiencowymi, trzustke itp. Dziala bardzo silnie oczyszczajaco na naczynia krwionosne i zabija komórki rakowe.
Cera staje sie gladka, poprawia sie trawienie i samopoczucie ogólne.
Po dwóch tygodniach przerwy kuracje mozna powtórzyc.



mona1311 (offline)

Post #7

07-01-2016 - 11:51:11

 

Alternatywnie wybrałam:

Wit C we wlewach 25gr.

Hipertermia ogólnoustrojowa

Jemioła domięsniowo.

I cały arsenał witamin dr ratha.



Beata67 (offline)

Post #8

30-01-2016 - 16:19:24

 

Czy ktoś wspomaga się preparatem ProSelact firmy DuoLife ? Co o tym sądzicie?

ira (offline)

Post #9

13-04-2016 - 10:55:49

Pabianice 

blankaIn (offline)

Post #10

14-04-2016 - 21:24:59

Warszawa 

Ira, dobresmiling smiley

Ja nie jestem swoim koleżankom które mnie faszerują lekarzami typu Zięba i metodami takowymi, wytłumaczyć zagadnienia.

Dziewczyny, mój apel - siad do książek tudzież wujka googla i poczytać jak powstaje nowotwór. Jeżeli przeczytacie w jaki sposób powstaje to od razu wam się wyjasni co trzeba stosować. Bo i tam jest odpowiedź (nie gotowa, trzeba pomyśleć). Jeżeli nowotwór tworzy się poprzez mutację komórki to przysięgam - picie sody nie pomaga, lanie w siebie witaminy C nie pomaga czy inne sztuczne podnoszenie liczby limfocytów (aha, wiecie że sa limfocyty T i B? Które podnosicie, wiecie?). Zielona herbata, kurkuma (kurkumina raczej), shitake - tak, to ma badania kliniczne które faktycznie potwierdzają jakieś działanie. Ale w tedy kiedy jest przyjmowane systematycznie niemal całe życie...Naprawdę nie cofnie, nie zatrzymacie raka poprzez łykania tabletek z kurkuminą czy nagłe jej zazywania w ogrmnych dawkach. Dlaczego? Ano dlatego ze to wszystko działa przeciwnotworowo - ale profilaktycznie czyli zapobiegawczo ale nie wtedy, kiedy ON juz jest! Za poźno na limfocyty - bo go widzą wtedy kiedy już jest a nie wtedy kiedy się tworzy, na kurkuminę, herbatki różnego typu, grzybki i inne specjały.
Dziewczyny, nie dajcie się nabrać, tracicie kasę, nadzieję i zdrowie.



Przewodowy NST, G3, T2N2M1- kościec, wątroba Er+/Pr+/HER2-, Ki67-50%.
Leczenie: Mastektomia, Owariektomia. 03/2016 Tamoxifen i Zometa. 11/2017 progresja, wątroba, węzły nadobojczykowe - AC i Zometa. 04/2018 - Stabilizacja, podtrzymująco Letrozole + Zometa. 12/2018 - Stabilizacja w kościach, całkowita remisja w wątrobie i węzłach, niestety uciekł do OUN - 12/2018wnerwiony, kontynuacja Letrozole i Zometa.

Maura (offline)

Post #11

15-04-2016 - 10:41:54

wroclaw 

BlankaIN nareszcie slowo rozsadku. Lepiej wydac te pieniazki na wakacje i oderwanie sie od choroby i stresu z nia zwiazanego niz nabijanie kasy cwaniakom zerujacym na tej chorobie..To lepsze od betablokerow .duży uśmiech



braja (offline)

Post #12

17-04-2016 - 01:30:54

 

Wybierając alternatywny sposób leczenia warto zwrócic uwage, że wiele substancji było testowanych klinicznie. w takim wypadku, jesli tylko ktos zna angielski- opis wynikow badan jest do wglądu. Trochę trudniej z tymi metodami, które testowane oficjalnie nie były, bo zainteresowano się nimi dopiero gdy stało sie nieszczęście.

Internet wypełniają setki tysięcy "antyrakowych" przepisow na napój z sody i miodu, podczas gdy ja oglądałam filmik w którym twórca metody, doktor Simoncini stanowczo twierdził, że działa wylacznie przepłukiwanie guza sodą (która od razu potem zostaje z ciała wypłukana), a nie picie jej! Czy jego metoda działa? Trudno powiedzieć, ponieważ nie testowano jej oficjalnie i pozbawiono go mozliwości wykowywania zawodu we Włoszech i w Holandii po smierci pacjentow, którym podano wlew sody dożylnie ( to ewidentnie inna praktyka niż przepłukiwanie guza, o tym w filmiku który oglądałam nie mówił). Jednak to, że ktos umarł niekoniecznie oznacza, że to nieefektywne leczenie, powikłania przy leczeniu i operacjach się zdarzają.

W zastrzyki z jemioły wierzę, witamina C działa jesli jest w odpowiedniej dawce (tez w zylę, nie do połykania). Rozsławiona amigdalina w badaniach kliniczncyh wypadła cieniutko- dozylnie nie miała skutków ubocznych ale nie działala, doustnie- działała (choć rak sie na nią uodparniał po kilku miesiącach) ale kilka osób po niej umarło, bo zjadly migdały, a lekarz nie wpadl na to, żeby im powiedzieć, że nie wolno sad smiley

Osobiście uważam, że warto łączyc oba rodzaje medycyny, wspierajac swój organizm, tylko trzeba to robić w taki sposób, zeby ze sobą nie kolidowały.

I właśnie dlaczego trzeba się przyglądac badaniom klinicznym. Bo to co działa na jeden rodzaj raka moze kompletnie nie miec sensu przy innym. To mniej wiecej tak jakby ktoś sobie zapodał Tamoxifen żeby leczyc glejaka. A cos innego może wchodzić w reakcje z chemią. Sprzedawcom suplementów to wisi i powiewa, relkamuja swoje produkty jako panaceum na wszystko, "bez zadnych skutków ubocznych". To mozna włożyć miedzy bajki. Jeśli cos nie ma skutków ubocznych, to prawdopodobnie lekarstwem nie jest cool smiley



domina13 (offline)

Post #13

17-04-2016 - 04:42:09

Piotrków Tryb. 


braja
zgadzam się z Tobą ,ja po drugiej diagnozie w bezsenne noce przewertowałam internet wzdłuż i wszerz ,przeglądałam różne "cudowne " leki na raka,ale też sprawdzałam skutki uboczne i ich reakcję z chemioterapią,większość dostępnych środków na rynku jest strasznie droga,a do tego np.grzybki czy koci pazur(tak modne)nie wolno stosować 3 dni przed i 3 dni po wlewie,więc jaki sens jest to stosować w ogóle?Masa ludzi jednak wierzy w rożne nowości ,nie konsultują z lekarzami,potrafią się sprzedać majątki,zadłużyć się,dopiero po czasie do rodziny dociera,że to wszystko to jedno wielkie oszustwo! Ja jak do tej pory skusiłam się na graviolę i ostropest(który dodaję do twarożku lub sałatek),czy działa nie wiem?Jedynie co to ostatnie słowa pani radiolog :że wątrobę mam super, minimalne stłuszczoną,co przy takich końskich dawkach bardzo silnej chemii jest niewiarygodneuśmiech




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF

braja (offline)

Post #14

17-04-2016 - 05:21:17

 

Znajomy z USA, który jest alternatywnym lekarzem No, prawie lekarzem, nie ma wszystkich uprawnien medycznych) radził mi picie jednej kropli olejku frankinsense dwa razy dziennie i nacieranie tym olejkiem chorej piersi. Pic sie bałam- olejek ten w Polsce dostepny jest tylko w sklepach internetowych (uwaga na oszustów żadających 600zł za małą buteleczkę!) i nie sposób sprawdzić czy jest jakości spożywczej. Sprzedawcy oczywiście pieją z zachwytu, jednak badań klinicznych nad zastosowaniem było niewiele i dotyczyły białaczki, raka prostaty i raka mózgu i jesli dobrze pamietam, leczenie było skojarzone z chemioterapią. Ale zewnetrznie się smarowałam i do dziś mam buteleczkę i czasem kilka kropli dodaję do olejku do masażu. Nie zaszkodzi ok

Ten znajomy też mi polecał kurkumę. Choć oczywiście kurkumina jest silnie antynowotworowa, trzeba miec świadomość, że te jej własciwości sa trudne do wykorzystania, bo bardzo kiepsko wchlania się w przewodzie pokarmowym. Spożywanie kurkumy z czarnym pieprzem zwiększa przyswajalnośc kurkuminy. Na pewno jest skuteczna w bardzo dużych dawkach w leczeniu raka jelita grubego- takie badania kliniczne były, tu jednak ma ulatwione zadanie bo bezposrednio dotyka chorych komórek.



doubleD (offline)

Post #15

17-04-2016 - 11:15:48

London 

dodanie do diety kurkumy, zielonej herbaty itd na pewno nie zaszkodza ale tez nie spowoduja zadnych drastycznych efektow. witamina C razem z reszta 'antykacowych kroplowek' pomaga w znoszeniu skutkow chemioterapi i tak tez byla testowana i stad sie wziely 'witaminowe bary' - nie wiem czy w pl takie cos istenieje ale w uk jak najbardziej, zwlaszcza w kregach ktore 'pracuja i baluja ciezko'. ale, kombinacje lekow ktore sie teraz powinno stosowac w czasie chemioterapi powinny dzialac nawet lepiej.

co moze pomoc a raczej nie zaszkodzi to np aspiryna, albo inny lek przeciwzapalny w malych dawkach, ale tutaj na wyniki badan nadal trzeba poczekac jeszcze kilka lat. co pomaga na pewno to utrzymywanie sprawnosci fizycznej po zakonczeniu leczenia, akurat w jaki sposob sport zapobiega stanom zapalnym i stymuluje uklad odpornosciowy jest juz dosc dobrze opisane.

Krynia58 (offline)

Post #16

18-04-2016 - 19:35:14

Warszawa 

Byłam w piątek w bibliotece. Była też kobieta która chciała pożyczyć "Ukryte terapie". Jej siostra miała w czwartek mastektomię, czeka ją chemia. A ta kobieta chciałaby aby siostra z chemii zrezygnowała. Bo...włosy straci! I niepotrzebnie dała się zoperować! Byłam w szoku. Powiedziałam jej że miałam chemię i dzięki temu mogłam mieć operację. Bibliotekarka też się dołączyła, mówiąc o bratowej, że też była tak leczona. Chciałam tej kobiecie dać telefon żeby na spokojnie pogadać ale powiedziała "nie trzeba" i poszła sobie...







Rak piersi obustronny. Chth neoadiuwantowa 8 x AT. Mastektomia zmodyfikowana obustronna.
HP: Rak zrazikowy naciekający - str. prawa - pT3N1 (1/17), str. lewa - pT1cN0 (0/18). ER 100%, PGR 100%. HER 1+
Napromienianie obszaru kl. piersiowej i ww. chł.nad- i podobojczykowych po str. prawej. HTH - Tamoxifen

Czasem o byle cień człowiek ma żal do człowieka. A życie jak osioł ucieka.
K.I. Gałczyński

mona1311 (offline)

Post #17

18-04-2016 - 20:56:15

 

Faktycznie ucieczka od "standardowego" leczenia na korzyść herbatki to porażka…. a taka siostra to masakra. Zapewne chce dobrze, ale…..

Ale osobiście gdy choruję po raz trzeci to już chwytam się wszystkiego. Gdy onkolog mówi ci że jak się pogodzisz z tym że umierasz to będzie ci łatwiej, to sorry ale już do d… ta chemia.
Mówicie o skutkach ubocznych - a co chemia ich nie ma? Ma olbrzymią ilość, i nie mówię tu o utracie włosów.
Nowotwór owszem, powstaje z mutacji, ale w ten sposób choruje każdy. Tak z 2-3 razy w miesiącu. Tyle, że układ odpornościowy sobie z tym radzi. A nasz nie zadziałał. Dlatego obecnie badania kliniczne kierunkują się na stymulację układu odpornościowego - wreszcie - a nie na chemii, która kompletnie nie działa na przyczynę raka tylko na jej objaw - guz. Blanka nie zgodzę się z Tobą co do tych limfocytów. A obecny lek na czerniaka? A nasza herceptyna to przecież też białko molekularne - można tworzyć coś nakierowane.

NIGDY nie należy łączyć chemii z czymś na co nie wyraża zgody nasz onkolog. Ale czytać warto. śledzić nowości warto. Wielu lekarzy niestety oczytanych nie jest. Dziś uważam, że gdybym po 2 razie (kolejnej operacji i kolejnej chemii) policzyła komórki macierzyste (tak można - laboratorium jest w Niemczech), które zostały i zalała je dożylnie kurkuminą ( która w moim przypadku zabijała 90% tych komórek) to dziś nie miałabym 3 powtórki z rozrywki.

Wierzyć "ślepo" w wit C (u mnie działał tylko w 10%) w herbatki, ziółka itd. faktycznie nie warto, szczególnie gdy aktualnie się leczysz i wierzysz że jest "złoty środek " . Natomiast same wlewy z wit C w trakcie chemioterapii zmniejszają jej skutki uboczne i na to są przecież artykuły medyczne!. Ale gdy onkologia mówi już " to teraz spotkamy się za 3, 6 ,9 miesięcy na kontroli" - och kochane. Wtedy STYMULACJA UKŁADU ODPORNOŚCIOWEGO!!!

Ps. sugeruję przeczytać Ziębę i zajrzeć do zamieszczonych w książce linków do artykułów medycznych. Osobiście sądzę że rozmawiać trzeba ze wszystkimi i to kilkakrotnie.
I jeszcze jedno. Jak będę czuła że zbliża się koniec to i do "dziada Macieja" pójdę i psie gó…no zjem, jeśli ma to mi choć trochę pomóc.

Za pierwszym razem wierzyłam onkologom, za drugim również. Teraz gdy patrzę na osoby z podobnym wywiadem i historią jak ja, to niestety już nie żyją. Również osoby z tego forum. Ja zawsze myślałam kilka kroków na przód. Szybka diagnoza, szybka operacja, szybka chemia. Badania w Belgii i dostosowanie chemii. Może żyję właśnie dzięki temu? I teraz też szukam poza onkologią. I tak, sprzedam dom i wszytko co mam. Bo gdyby nie badania kliniczne w których jestem - a które aktywują limfocyty bo podają mi przeciwciało to standardowo dostałabym cisplatynę. Więc przy moim wywiadzie tak z rok życia. Pozdrawiam i oczekuję burzliwej - jak zawsze przy różnicy zdań - dyskusji kwiatek



braja (offline)

Post #18

22-04-2016 - 18:38:29

 

Badanie na co rak reaguje powinno być standardem dla każdego chorego. Tylko, że chory NFZ go nie refunduje! I to woła o pomste do nieba, to jest prawdziwy "spisek", bo co z tego ze jest drogie, a podanie 4 wlewów pierońsko drogiej chemioterapii która nie działa to nie jest drogie?

Jest tyle nowoczesnych mozliwości, nawet jesli nie leczacych, to chociaz spowalniających rozwój raka, umozliwiających zycie z nim. Niedawno przeczytałam, że istnieją metody "odcedzania" krążących komórek nowotworowych z krwii. Pewnie, że nie na sie odcedzić wszystkich. ale dla osoby której mnożą się przerzuty ma znaczenie czy tych komorek z trefnym DNA ma we krwi kilkaset tysięcy czy kilkadziesiąt. Gdyby NFZpofatygował się, zeby choc naz na pół roku cos takiego opłacic pacjentom z agresywnym rakiem ile istnien możnaby uratować?

I to uparte odmawianie wyciecia guza pierwotnego chorym, u których na dzień dobry wykryto przerzuty. Zagraniczne artykuły medyczne mówią co innego! Sa przypadki, gdy samo usuniecie guza pierwotnego powodowało znikniecie przerzutu, zmniejsza się też w ten sposób ilość komórek nowotworowych w ciele, co oczywiście zmniejsza prawdopodobieństwo kolejnych przerzutów. Nie wiem czy operowanie przerzutów jest standardem na Zachodzie, wydaje się jednak byc bardzo częste.

Mam znajomą w USA, której 6 razy wycinano przerzut czerniaka. 6 razy! Odmówila chemii i radio, bo lekarz powiedział jej, że pozyje jeszcze pół roku. Nie chciała tych ostatnich miesięcy spedzać w szpitalu... winking smiley Ostatnia operacja była prawie 6 lat temu. Okresowe badania nie wykrywaja komórek nowotworowych w jej ciele. A miała "tylko" operacje.

Znajomy, tez z USA- nieoperacyjny rak mózgu, niewrazliwy na chemię. Zaczął tracić władzę w nogach. Po kilku miesiącach znalazl chirurga, który sie operacji podjął. Nie wyciął całego guza, bo to nie było mozliwe. Kolega zyje do dziś, chód ma lekko chwiejny i lekkie problemy z czytaniem, więc na FB juz się rzadko odzywa. Ale zyje i nie jest "warzywkiem"- diagnoza około 5 lat temu (nazwy jego raka nie znam, nigdy nie zapytalam)

Ale miałam i leczących sie alternatywnie- kolezanka z czerniakiem, przerzuty do wątroby- umarla w wyniku "leczenia głodówką", pamietam swoje przerażenie, gdy zadzwoniłam do niej, a ona poprosila córke, żeby telefon przeniosła jej z kołdry na stolik (to było przed czasami komórek) bo ją przygniata sad smiley

Albo sympatyczny młody czlowiek, podróżnik, pełen energii, malutkie dziecko, zona niepełnosprawna... i nowotwór gardła, "leczony"... mlekiem i dieta ayurwedyjską, a potem smierć w meczarniach gdy na wszelkie konwencjonalne terapie było już za późno sad smiley

I teraz też mam takiego- rak podniebienia z przerzutem do węzłów szyji- a on jeździ do Meksyku na wlewy amygdaliny, witaminy C i lewatywy z kawy i radośnie trąbi wszystkim jak to uniknął katastrofy w postaci chemii i radio bezradny

Najdłużej żyjaca z rakiem osobą, znaną mi osobiście, jest moja znajoma, która łączy metody konwencjonalne z mniej konwencjonalnymi- rak jajnika z przerzutami, juz chyba od prawie 20 lat (straciłam rachubę, jak ją poznałam te nascie lat temu, już miała raka). Może jest jej latwiej, bo jest lekarką i nie da się zbyć jak zwykła Kowalska. Teraz wspomaga się jakims programowaniem neurolingwistycznym, czy jakoś tak...

No i ciocia, rak piersi przerzuty do płuc i wątroby- choroba była aktywna juz 11 lat temu (wciągnięcie brodawki widoczne w kwietniu 2005) ale cioci zabrało jeszcze dwa lata dojscie do lekarza winking smiley. Chemia, operacja, stwierdzenie przerzutów w płucach, wiec rezygnacja z radio, chemia, hormony, a potem wznowa miejscowa (dopiero wtedy zauwazono że rak już był w wątrpbie), więc znowu chemia, hormony, kolejna wznowa miejscowa, chemia, hormony, znowu wznowa miejscowa- ciocia odmówiła chemii- radioterapia (specjalny rodzaj z jakimis elektrodami), hormony. Od tamtej pory spokój, przerzuty w wątrobie i płucach cały czas sa jakie były, radio wydaje się wybiła to co zostało miejscowo po operacji. I niech tak zostanie! Ciocia podjada pestki moreli, pije zioła szwedzkie, jada ostropest i interesuje się nowinkami na odporność







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 22-04-2016 - 18:49:11 przez braja.

Maura (offline)

Post #19

25-04-2016 - 12:48:51

wroclaw 

Mozesz podac linki do badan pokazujacych ze wyciecie guza pierwotnego przy istniejacych juz przerzutach wydluza znamiennie okres przezycia.O samoistnych zanikach przerzutow po wycieciu guza pierwotnego - rowniez. Dzieki.



braja (offline)

Post #20

25-04-2016 - 18:06:24

 

Cytuj
Maura
Mozesz podac linki do badan pokazujacych ze wyciecie guza pierwotnego przy istniejacych juz przerzutach wydluza znamiennie okres przezycia.O samoistnych zanikach przerzutow po wycieciu guza pierwotnego - rowniez. Dzieki.

To trochę potrwa, bo nie zachowywałam tych linków, natrafiałam na nie spontanicznie a zajeta teraz jestem. Być może niektóre z nich wkleiłam tu gdzies w przeszłości. Przytoczyłam z pamięci, w miarę mozoliwości odszukam materiały źrodłowe.

A tu pare z nich : [jmedicalcasereports.biomedcentral.com]
[www.ncbi.nlm.nih.gov]
[www.breastcancer.org]

dużo też wędrowałam po zagranicznych forach, w stopkach dziewczyny i chłopaki maja wpisane sposoby leczenia, operacje są tam częstsze



Maura (offline)

Post #21

25-04-2016 - 18:37:20

wroclaw 

Dzieki ...chetnie przejrze....jak masz cos jeszcze daj na ekran...pozdrawiam



braja (offline)

Post #22

25-04-2016 - 19:21:16

 

W zasadzie operacje nie refunowane przez NFZ to nie do końca "alternatywne metody", raczej "alternatywne zastosowanie metod klasycznych, nieopłacane niestety przez ubezpieczyciela" winking smiley



Maura (offline)

Post #23

26-04-2016 - 09:12:30

wroclaw 

A przejrzalam. Sa badania mozna podciagnac pod male na 728 kobiet. Wykazano ze dlugosc przezycia( nie wyleczenia) jest wieksza po stronie operowanych kobiet.Ale jest tez dodane ze roznice w dlugosci przezycia po stronie kobiet z usunietym guzem sa spowodowane roznicami przypadkow czesciej niz tym czy mialy operacje czy nie. - mlode,mialy szczescie do jednego przerzutu np.kosci,mialy mniej towarzyszacych problemow medycznych,mialy mozliwosz otrzymac radio i chemioterapie.) Wszystko to wplywa na dlugosc przezycia ale sa potrzebne dokladniejsze badania.
Dletego zalecaja indywidualizacje przypadku poniewaz gdy rak sie juz rozprzestrzenil operacja operacja moze nie byc dobrym leczenia wyborem.
Zwroc uwage na slowa...some research suggests...some women...may have better survival rates...
Nic nie jest obligatoryjne ale zalezy od konkretnego przypadku.U nas w PL chyba tez tak robia.
Ale przeprowadzenie operacji niecalkowitej napewno wiecej zaszkodzi.(dlatego dba sie o marginesy i czystosc chirurgiczna pola operacyjnego).Zostawienie nawet czesci aktywnego guza w polu operacyjnym przy naruszeniu ciaglosci tkanek,naruszeniu naczyn krwionosnych napewno nie wplynie pozytywnie na szybkosc postepu choroby - wznowa lokalna i rozsiew w skorze.

Rak nerki to mi tak dalej ale zanik przerzutow do pluc po usunieciu guza pierwotnego mam pomysl.Slyszalam od lekarza stojacego przy stole o takim przypadku kilka dni temu. Wszystkie badania wskazywaly na obecnosc w plucu 3 guzow -RM,TK,PET.Podjeto decyzje o biopsji chirurgicznej ale planowano usuniecie pluca. Po otwarciu -zdziwienie.Jeden guz napewno jest ale po dwoch juz tylko zmieniona tkanka - guzy zapalne. Badania srodoperacyjne potwierdzily ze jest tylko jeden guz i pacjent stracil tylko plat plucaMoze bylo podobnie...zdarza sie ze badania obrazowe troszke przeklamuja...



braja (offline)

Post #24

26-04-2016 - 15:33:30

 

Maura, badania obrazowe przekłamują, to fakt... tylko czemu niekoniecznie brane jest to pod uwage przy leczeniu przerzutów? Moja ciocia nigdy nie miała biopsji zmian w watrobie ani w płucach, powiedziano jej ze to nie ma sensu bo receptory sa na pewno takie same. Zreszta, jesli to nie przerzuty, to co to jest? "Dobrze wysycone cienie", nie wiem jak w wątrobie, opisów TK nie czytałam, ale rtg płuc czytałam parokrotnie- zmienia sie ilośc, zmienia się czasem miejsce.

Na tym forum jest dziewczę (nie pamiętam nicku), której lekarze postanowili usunąć "przerzut" z płuca, zaczęli operację i... okazało sie, że to nie był przerzut! Nie wiem jak tutaj wygladają statystyki, na pewno jednak jest sporo osób, ktorym przerzuty stwierdzono tylko obrazowo. To może oznaczać, że ich nie mają. Ale są zapewne i tacy u ktorych badania obrazowe nic nie widzą, a przerzuty mają. Dlatego ja się trzymam tego co powiedział mój chirurg (na prywatnej wizycie, w szpitalu inaczej gada winking smiley )- "Proszę nie robic badan zbyt często- usg brzucha i rtg tylko jesli ma pani jakieś objawy, bo organizm może sam zwalczyc przerzuty, ale jak się je wykryje to juz od razu bedzie leczenie". To powiedział profesor onkolog.

Podobna opinię onkologa przeczytałam na innym forum- przerzuty leczyc gdy dają objawy. Nie będe twierdzić, że każdy tak powinien robić, czy ze jest to jedyne własciwe podejście- nie wiem. Ale ma to jakis sens dla mnie, zwłaszcza jeśli ktoś miał raka wolno rosnacego. Czy czytałas to?: [www.ncbi.nlm.nih.gov] Raki o stopniu złośliwości 1 i 2 moga rosnąć bardzo powoli zanim narobia szkód. A te badania dotyczyły osób, które nie miały żadnego leczenia, nawet operacji.



Maura (offline)

Post #25

26-04-2016 - 16:00:43

wroclaw 

Badania obrazowe +interpretacja czyli radiolog.To jest duet.Dobrze rozczytac badanie to wiedza poparta certyfikatami i doswiadczenie.I tez moze sie cos zdarzyc duży uśmiech Ale wlasnie to jest piekne w medycynie...tak mowia niektorzy.Wlasnie dlatego dobrze jest robic kolejne badania na tym samym sprzecie i opisywane przez tego samego radiologa.Ja tak robie.
Receptory moga sie zmienic w przerzutach.Powinny byc zawsze badane.
A co do czestosci badan...sa rozne szkoly nie tylko w PL.Czasem przerzut da tak pozno objawy ( albo zleja sie z objawami innego schorzenia) ze juz bedzie trudniej do opanowania- przerzut daje przerzut...naciek moze uniemozliwic zabieg - a wiesz jak szybko moze postepuje choroba....spytaj chirurgow..... a czasem mozna spokojnie czekac na objawy.
Gotuje obiadek i sie biore do czytania....pozdrawiam tytul fajny i moze byc ciekawe...(moja mama nie leczyla raka watroby - nie udalo sie jej.)







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 26-04-2016 - 16:06:00 przez Maura.

braja (offline)

Post #26

27-04-2016 - 05:47:57

 

[www.ncbi.nlm.nih.gov] Tu jeszcze raz o mastektomii mimo przerzutów. Badania na ludziach byly na małej grupie, fakt. Badania na myszach za to wypadly pomyslnie. Ten artykuł powstał 2 lata temu i podaje badania kliniczne, które rekrutowały dalszych pacjentów. Prawdopodobnie wyniki tych badań będą jednak dopiero za kilka/kilkanascie lat.



dario8822 (offline)

Post #27

05-03-2017 - 14:00:22

 

Cytuj
Beata67
Czy ktoś wspomaga się preparatem ProSelact firmy DuoLife ? Co o tym sądzicie?
Witaj. Ja właśnie biorę te suplementy. zaczęłam je brać jak tylko zdiagnozowano u mnie raka. Muszę Ci powiedzieć, że miałam operację, naświetlania i bardzo dobrze się czułam. Myślę , że te suplementy wzmocniły mój organizm. Oczywiście tamosia biorę także.

zuzia1 (offline)

Post #28

06-03-2017 - 17:09:32

Gdańsk 

[www.medonet.pl]



Cokolwiek czynisz czyń rozważnie i oczekuj końca.

ami (offline)

Post #29

18-05-2017 - 16:08:34

warszawa 

Cytuj
mona1311
Faktycznie ucieczka od "standardowego" leczenia na korzyść herbatki to porażka…. a taka siostra to masakra. Zapewne chce dobrze, ale…..

Ale osobiście gdy choruję po raz trzeci to już chwytam się wszystkiego. Gdy onkolog mówi ci że jak się pogodzisz z tym że umierasz to będzie ci łatwiej, to sorry ale już do d… ta chemia.
Mówicie o skutkach ubocznych - a co chemia ich nie ma? Ma olbrzymią ilość, i nie mówię tu o utracie włosów.
Nowotwór owszem, powstaje z mutacji, ale w ten sposób choruje każdy. Tak z 2-3 razy w miesiącu. Tyle, że układ odpornościowy sobie z tym radzi. A nasz nie zadziałał. Dlatego obecnie badania kliniczne kierunkują się na stymulację układu odpornościowego - wreszcie - a nie na chemii, która kompletnie nie działa na przyczynę raka tylko na jej objaw - guz. Blanka nie zgodzę się z Tobą co do tych limfocytów. A obecny lek na czerniaka? A nasza herceptyna to przecież też białko molekularne - można tworzyć coś nakierowane.

NIGDY nie należy łączyć chemii z czymś na co nie wyraża zgody nasz onkolog. Ale czytać warto. śledzić nowości warto. Wielu lekarzy niestety oczytanych nie jest. Dziś uważam, że gdybym po 2 razie (kolejnej operacji i kolejnej chemii) policzyła komórki macierzyste (tak można - laboratorium jest w Niemczech), które zostały i zalała je dożylnie kurkuminą ( która w moim przypadku zabijała 90% tych komórek) to dziś nie miałabym 3 powtórki z rozrywki.

Wierzyć "ślepo" w wit C (u mnie działał tylko w 10%) w herbatki, ziółka itd. faktycznie nie warto, szczególnie gdy aktualnie się leczysz i wierzysz że jest "złoty środek " . Natomiast same wlewy z wit C w trakcie chemioterapii zmniejszają jej skutki uboczne i na to są przecież artykuły medyczne!. Ale gdy onkologia mówi już " to teraz spotkamy się za 3, 6 ,9 miesięcy na kontroli" - och kochane. Wtedy STYMULACJA UKŁADU ODPORNOŚCIOWEGO!!!

Ps. sugeruję przeczytać Ziębę i zajrzeć do zamieszczonych w książce linków do artykułów medycznych. Osobiście sądzę że rozmawiać trzeba ze wszystkimi i to kilkakrotnie.
I jeszcze jedno. Jak będę czuła że zbliża się koniec to i do "dziada Macieja" pójdę i psie gó…no zjem, jeśli ma to mi choć trochę pomóc.

Za pierwszym razem wierzyłam onkologom, za drugim również. Teraz gdy patrzę na osoby z podobnym wywiadem i historią jak ja, to niestety już nie żyją. Również osoby z tego forum. Ja zawsze myślałam kilka kroków na przód. Szybka diagnoza, szybka operacja, szybka chemia. Badania w Belgii i dostosowanie chemii. Może żyję właśnie dzięki temu? I teraz też szukam poza onkologią. I tak, sprzedam dom i wszytko co mam. Bo gdyby nie badania kliniczne w których jestem - a które aktywują limfocyty bo podają mi przeciwciało to standardowo dostałabym cisplatynę. Więc przy moim wywiadzie tak z rok życia. Pozdrawiam i oczekuję burzliwej - jak zawsze przy różnicy zdań - dyskusji kwiatek


nic dodac , nic ujac .po prostu masz racje .ja jestem chyba najlepszym przykladem glupoty ludziej ostatnich dekad.w momencie wykrycia guza mialam czyste wezly i wielkosc zarazy nie przekraczala jednego cenymetra.dalam uwiezc sie teorii o zakwaszeniu organizmu , potrzebie glodowki , odpowiedniej diety .zdecydowaöam sie na akupunkture plus suplementy i specjalna dieta .skonczylo sie dramatem , ktory trwa do dzis .nie wiem dlaczego ciagle stajemy sie ofiarami raz jednej , raz drugiej propagandy .internet jest pelen szarlatanow i niezawodnych lekow na raka .sama bralam chyba wszystko co jest dostepne na rynku i co ...nic dzisiaj zaczyna radio

vabena (offline)

Post #30

22-07-2017 - 11:12:19

 

Warto zapoznać się z różnymi sposobami leczenia raka.

W wykładach:

- "Rak - jak powstaje, jak usunąć przyczyny, jak sprawić aby nie było nawrotów"
[www.youtube.com]

- "Rak, sposoby na uleczenie - jak posprzątać swoją przestrzeń, aby być zdrowym"
[www.youtube.com]

jasnowidz Aron mówi o przyczynach powstania raka i możliwościach wyleczenia tej choroby.

Tych wykładów warto wysłuchać.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 434
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018