Rozmowy na temat leczenia

Wysłane przez Al_la 

Jutta (offline)

Post #1

26-02-2016 - 22:38:44

między Łodzią a Warszawą 

Kuba, to dla Ciebie róże

Agaba190 (offline)

Post #2

01-03-2016 - 07:56:24

k/Warszawy 

Kuba kwiatek za całokształt.







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

Tomasz. (offline)

Post #3

01-03-2016 - 16:51:15

Pruszków 

Odnośnie różnic między tamoxyfenem a I.A. to są jeszcze dwie ciekawe kwestie. Jest on jakby antagonistycznym agonistą- czyli z jednej strony blokuje receptor estrogenowy, ale sam też ma działanie pobudzajace ten receptor w kośćcu (są inne leki podobnie działające, np. pindolol). W efekcie nie obserwuje się przy nim osteoporozy w takim nasileniu, jak przy I.A, gdzie tego wpływu nie ma. Powoduje on też wzrost globuliny wiążącej hormony płciowe SHBG w wyniku czego pula frakcji wolnej FE maleje- co zwiększa skuteczność leczenia.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

blankaIn (offline)

Post #4

01-03-2016 - 17:33:33

Warszawa 

Tomasz:
Trzeba wyraźnie powiedzieć, że Zoladex jest lekiem potencjalizującym działanie hormonoterapii- a tą przeprowadza się stosując albo tamoxyfen albo I.A. Zastosowanie samego Zoladexu lub li "tylko" usunięcie jajników bez podania leków HTC to błąd.

Dlatego, mimo iż onkolog powiedziałą ze nie musze brać TAM, to go bioręduży uśmiech

"Jest on jakby antagonistycznym agonistą- czyli z jednej strony blokuje receptor estrogenowy, ale sam też ma działanie pobudzajace ten receptor w kośćcu"

A to ciekawe. Zaczynam naprawde poważnie myśleć o rozmowie z chemikiem na temat IA. Niech mi to jakoś uzasadni. A ten Raloxifen to to samo co Tamoxifen?


"Powoduje on też wzrost globuliny wiążącej hormony płciowe SHBG w wyniku czego pula frakcji wolnej FE maleje"

Tomasz, ja wiem że jestem kobietą i powinnam co nieco wiedzieć o swoim układzie rozrodczym ale to co napisałeś to dla mnie ciemna magiauśmiech



Przewodowy NST, G3, T2N2M1- kościec, wątroba Er+/Pr+/HER2-, Ki67-50%.
Leczenie: Mastektomia, Owariektomia. 03/2016 Tamoxifen i Zometa. 11/2017 progresja, wątroba, węzły nadobojczykowe - AC i Zometa. 04/2018 - Stabilizacja, podtrzymująco Letrozole + Zometa. 12/2018 - Stabilizacja w kościach, całkowita remisja w wątrobie i węzłach, niestety uciekł do OUN - 12/2018wnerwiony, kontynuacja Letrozole i Zometa.

Tomasz. (offline)

Post #5

01-03-2016 - 19:18:37

Pruszków 

Przy nowotworach hormonalnie zależnych (np. rak piersi czy rak prostaty) pobudzające działanie wykazuje tylko frakcja hormonów wolnych (nie związanych). F to free czyli wolny. U mężczyzn określa się FT (wolny testosteron), u kobiet FE (estradiol). Globulina SHGB właśnie wiąże hormony płciowe, powodując spadek frakcji wolnych (aktywnych biologicznie) hormonów.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

doubleD (offline)

Post #6

01-03-2016 - 19:57:52

London 

bianka jesli przerzuty sie ujawnily podczas terapi tamoxifenem to kontynuowanie rzeczywiscie wydaje sie zbedne ale wtedy masz wieksze szanse zeby argumentowac za inhibitorem aromatazy. nie wiem jak wygladaja dyskusje ale skoro tamoxifen nie zapobiegl rozwojowi przerzutow, ani ich nie ustabilizowal w skali mikro to jest w ja bym zapytala lekarza w jaki inny sposob w tym wypadku mozna kontrolowac poza-jajnikowa produkcje estrogenow ktora moze 'karmic' komorki rakowe dalej i jedyna odpowiedzia jaka jest w tym momencie mozliwa jest IA.

biofosforany maja tez najwieksza skutecznosc jesli chodzi o zapobieganie przerzutom a w twoim przypadku mozna by pewnie wytoczyc hipoteze dalszemu rozsiewowi w pomenopauzalnym srodowisku:

[www.ncbi.nlm.nih.gov]

...The current published data do not support the routine use of bisphosphonates in unselected patients with early breast cancer for metastasis prevention. However, significant benefit of adjuvant bisphosphonates has been consistently observed in the postmenopausal or ovarian suppression subgroup across multiple clinical trials, which raises the hypothesis that its greatest anti-tumor effect is in a low estrogen microenvironment.

wiem ze to ci nie do konca poprawi humor, ale jest calkiem sporo badan prowadzonym nad rozsianym rakiem ER+ i chociaz na wyniki trzeba bedzie jeszcze dobrych pare lat poczekac to zdecydowanie jest nadzieja na wiecej opcji moze nawet juz niedlugo!

moja historia z MEN1 zdiagonozowanym 5 lat temu dala mi calkiem niezly trening jak interpretowac wyniki badan i argumentowac jesli chodzi o opcje leczenia. wolalabym nie miec tego powaznego defektu w kontekscie raka piersi ale nie ukrywam ze to doswiadczenie mi pewnie pomoglo, chociaz zarzadzanie dwoma chorobami mnie tez psychicznie nie raz dobijalo.

blankaIn (offline)

Post #7

02-03-2016 - 10:20:08

Warszawa 

Double,

chodzi o to, że do przerzutu doszło bez żadnego jeszcze leczenia. Miałam limfadenektomię (wcześniej mastektomię) i w zwiazku z zajętymi wezłami (osiem) miałam rozpocząć FEC+T. W tym samym dniu kiedy miałam zacząć chemię okazało się, że mam przerzut do kości. Zatem nic mi nie podano. Kolejne trzy tygodnie kombinowania co mi podać HTC czy chemo. Zdecydowano sie na bisfosfonian+zoladex i TAM, ale TAM niekoniecznie. Ale go biorę mimo że chemik mówi, że nie musze. Wot i tylesmiling smiley



Przewodowy NST, G3, T2N2M1- kościec, wątroba Er+/Pr+/HER2-, Ki67-50%.
Leczenie: Mastektomia, Owariektomia. 03/2016 Tamoxifen i Zometa. 11/2017 progresja, wątroba, węzły nadobojczykowe - AC i Zometa. 04/2018 - Stabilizacja, podtrzymująco Letrozole + Zometa. 12/2018 - Stabilizacja w kościach, całkowita remisja w wątrobie i węzłach, niestety uciekł do OUN - 12/2018wnerwiony, kontynuacja Letrozole i Zometa.

Tomasz. (offline)

Post #8

02-03-2016 - 12:24:57

Pruszków 

Blankain, to czemu dostałaś Zoladex? Ma on wskazania gdy jest potrzeba zablokowania jajników (albo w celu potencjalnej ochrony w związku z chemioterapią albo w celu potencjalizacji HTC). Trochę dziwny punkt widzenia- podają Zoladex a tamoxyfen "niekoniecznie". Powinno być odwrotnie.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

Kuba (offline)

Post #9

02-03-2016 - 13:03:07

Gogolin 

przewraca_oczy duży uśmiech

maja60 (offline)

Post #10

07-03-2016 - 22:42:44

Anglia 

Czy kos slyszal o podaniu chorej platyny .......
pyta



jestem , bo chce !

Jutta (offline)

Post #11

07-03-2016 - 23:54:09

między Łodzią a Warszawą 

Platyny? A nie cisplatyny?

Jutta (offline)

Post #12

08-03-2016 - 13:38:26

między Łodzią a Warszawą 

Albo karboplatyna? To dwa różne cytostatyki.

mtusiam (offline)

Post #13

11-03-2016 - 14:16:45

POZNAŃ 

Dzień dobry,
Jestem tu nowa i piszę do Was, aby uzyskać trochę pomocy/porady...
U mojej Mamy (49 lat) zdiagnozowano raka piersi w styczniu. Jest już po operacji oszczędzającej, gdzie usunięto jej 1x1,5cm guz piersi i kilka węzłów chłonnych. Jest również po I chemii (czerwonej i białej), którą odbyła w minioną środę, tj. 9 marca. W mojej opinii Mama przyjęła chemię bardzo dobrze - nie wymiotowała, czuje się po prostu osłabiona, ale nie ma innych skutków ubocznych. Siadła jej mocno psychika niestety. Do czasu chemii mówiła "a piernicze tego raka, raz dwa i będzie po sprawie", po chemii już nie jest tak kolorowo... W najbliższą niedziele chce już zgolić głowę na łyso (a dodam, że to piękna i zadbana kobieta z bujnymi włosami do połowy pleców)... Niemniej jednak do sedna: Mama cały czas ma przeczucia, że 4 chemia (bo lekarz zapisał jej 4 chemie co 3 tygodnie + radioterapia + homonoterapia) ją zabije. Że jednak boli ją ręka, z które wycięto jej te węzły chłonne, znów zaczęła ją boleć ta pierś, w której był guz itd. Mama nalega, aby przerwać chemię, a co najwyżej wziąć jeszcze 1 - max 2 cykle. Bardzo chce, abym załatwiła jej z Tatą wlew z witaminy C, o którym tak dużo piszą w internecie.
Nie chcę Mamie doradzać, bo to musi być jej decyzja co dalej z chemią... Przeczytałam mnóstwo artykułów na "tak" i "nie" dla chemii... Mama również przeczytała sporo książek na ten temat, jak i artykułów. Jest przeciwna.

Ale, drogie Panie, jakie są Wasze doświadczenia?
Czy któraś z Was zrezygnowała z leczenia chemioterapeutycznego?
Czy któraś stosowała te wlewki witaminy C w dużej ilośći?

Proszę o pomoc...

Kass (offline)

Post #14

11-03-2016 - 14:35:20

 

Mtusiam, dla mnie najlepszym argumentem za chemioterapia jest przyklad Magdaleny Prokopowicz, ktora poczatkowo po diagnozie rowniez wierzyla, ze poleczy sie alternatywnie i to wystarczy. Dopiero przy postepie choroby zdecydowala sie na chemie, a pozniej zalowala, ze tak dlugo z tym zwlekala.. Zgoogluj jej historie, przeczytaj, podrzuc mamie do przeczytania. Nikt nie mowi, ze chemioterapia to syropek na kaszel, ma swoje skutki uboczne, czasem powazne, ale niestety do tej pory nie wynaleziono leku, ktory bylby w walce z rakiem bardziej skuteczny.

Jesli chodzi o ta witamine C, jesli bardzo chce, niech te wlewy wezmie, ale po zakonczeniu standardowego leczenia. Niech sie wspomaga naturalna medycyna w budowaniu odpornosci organizmu czy lagodzeniu skutkow ubocznych chemioterapii (lekarz prowadzacy powinien wiedziec o wszystkich lekach i specyfikach, ktore mama bierze), ale niech nie zamienia tradycyjnego lecznenia.

Powodzenia i niech moze mama tez tutaj do nas zajrzy. pociesza









Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 11-03-2016 - 14:43:04 przez Kass.

mtusiam (offline)

Post #15

11-03-2016 - 14:39:49

POZNAŃ 

Dziękuję Ci, Kass za odpowiedź i poradę. Proponowałam już Mamie różnego rodzaju fora, ale ona nie jest zbyt biegła niestety w obsłudze komputera więc to już wyższa szkoła jazdy...niepotrzebnie by się denerwowała. Ale będę wdzięczna za każdą odpowiedź tutaj forumowiczek.

monika76 (offline)

Post #16

11-03-2016 - 15:06:02

wólka cycowska 

Mtusiam co do chemii to moim zdaniem mama powinna wziąć wszystkie cykle.Na pewno nie jest jej łatwo ale trzeba to przejść a potem już będzie dobrze

Wandka (offline)

Post #17

11-03-2016 - 15:53:28

Warszawa 

Mtusiam, popieram Kass i monikę. Mama niech słucha lekarzy. Jestem pewna, że mama jest pod najlepszą opieką onkologiczną. Są na forum dziewczyny, które leczą się w Poznaniu i są bardzo zadowolone. Koniec leczenia możemy się wspomagać innymi suplementami. Póki co mamy natkę pietruszki, wątróbkę, ostropest itd. Co do wlewów z witaminy C radzę konsultację lekarską.



mtusiam (offline)

Post #18

11-03-2016 - 16:23:33

POZNAŃ 

Jeśli chodzi o pietruszkę, ostropest + inne zioła, już w 100% wdrożyła to moja mama w swoją dietę. Zmieniła ją całkowicie i właściwie je wszystko, co tylko kazał lekarz i co polecają w diecie nowotworowej.

braja (offline)

Post #19

11-03-2016 - 17:51:15

 

Wziełam takich chemii 8 i przezyłam! Ale Twoja mama potrzebuje bardzo pomocy psychologa. Może namów ja tez, zeby dolaczyla do nas na forum- ludzie maja różne obawy i o wszystkich za i przeciw mozna podyskutować. Jeśli nie ma dużych skutków ubocznych, to wydaje mi się, że szkoda rezygnować. Witamina C nie zaszkodzi, może jej jakos załatwcie wlew, żeby poczuła sie bezpieczniej. Podobnie z obawami przed ostatnia chemią- może niech robi jakies dodatkowe badania,. żeby miec pewność, że nic się złego nie dzieje. Skąd się wzieły te obawy- chodziła do wróżki albo astrologa?

A co do zgolenia głowy- mama ma rację! Lepiej zgolic niz narażać się na traumę, gdy któregos ranka te piekne długie włosy zaczną wychodzić



mtusiam (offline)

Post #20

11-03-2016 - 18:18:00

POZNAŃ 

Nie, absolutnie nie była ani u astrologa, ani u żadnej wróżki. Czytała wiele na temat chemioterapii książek, artykułów na nie... i trochę to na nią zadziałało. Trochę się jej nie dziwię szczerze powiedziawszy bo dr. Zięba czy Coldwell mówią bardzo sensownie na ten temat, ale działa tutaj też mocno siła perswazji, nastawienia i wiary w to, że można pokonać każdego raka.
Mama jest niezbyt biegła w komputerze, więc z forum może być problem, ale oczywiście i tę opcję jej proponowałam.
Postanowiła się wybrać również do psychologa i na konsultację do innych lekarzy, co mnie nie zmiennie cieszy.
Dziś umówiła się także na chelatację i wlew witaminy C w Poznaniu. Po południu odżyła po obejrzeniu nagrania dr Zięby.
Zdaje sobie sprawę, że huśtawka nastrojów jest pewnie normalna, w tych momentach (a mama jest bardzo emocjonalna osobą), ale mam nadzieję, że chelatacja i wit. C ją uspokoi trochę. A co będzie z chemioterapią... zobaczymy co jej doradzą inni konsultujący ją lekarze.

Dziękuję za odpowiedźsmiling smiley

Wielka7 (offline)

Post #21

11-03-2016 - 18:31:57

 

mtusiam,ja też leczę się w Poznaniu i też miałam cztery cykle AC.Nie powiem że było lekko ale dałam rade i mam nadzieję że jestem zdrowa.Wspieraj mamę z całych sił i nie pozwalaj jej zrezygnować z leczenia.Po chemii bedzie już tylko lepiejsmiling smileyTrzymam kciuki za mamę i Ciebieuśmiech

mtusiam (offline)

Post #22

11-03-2016 - 19:37:06

POZNAŃ 

wielka7 - dziękuję za odpowiedź i radę. Podziwiam Was tutaj za tę ufność do chemioterapii! Najważniejsze, że u Was zadzialała... Dziś oglądałam mnóstwo filmów o dr Coldwell na temat raka i dr Ziębie - znacie ten temat? Oglądaliście może je również?

Marggan2 (offline)

Post #23

11-03-2016 - 19:43:45

Szwecja 

Mitusiam sadze, ze kazda, albo prawie kazda przekopala internet na temat roznych metod leczenia.
Ile jest takich, ktore zrezygnowaly z chemioterapii ?
Jako metody uzupelniajace po chemioterapii tak, ale nie zamiast.
Wybor oczywiscie nalezy do mamy. To jej zycie smiling smiley



mtusiam (offline)

Post #24

11-03-2016 - 20:01:50

POZNAŃ 

Marggan2 - no masz rację i ja się w 100% zgadzam.

lulu (offline)

Post #25

11-03-2016 - 20:37:13

k/Kwidzyna 

Mitusiam dr. Zięba czy Coldwell, to nie koniecznie są autorytety do których powinno się odwoływać. Dziś każdy ma prawo głosić swoje przekonania, ale czy są słuszne? Ja przeszłam 4 cykle AC i samopoczucie moje było lepsze na każdą następną. Ważne aby odpowiednio przygotować swój organizm. Szkoda, że mama trafiła na taką lekturę na początku leczenia.
Skoro miała operację oszczędzającą, to znaczy, że bardzo dobrze rokuje, leczy się w Poznaniu a tam są bardzo dobrzy specjaliści.
Chyba warto zawalczyć o swoje życie. Mam nadzieję, że to tylko chwilowe zawirowanie emocjonalne.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Wandka (offline)

Post #26

12-03-2016 - 00:40:19

Warszawa 

Mtusiam, mojej mamy koleżanka w wieku 76 lat zachorowała na raka jajnika. Przeszła chemioterapię, usunięcie narządów i żyje 6 lat. Ma się świetnie i cieszy się już prawnukami. Mojej znajomej koleżanka stosowała na raka piersi metody niekonwencjonalne. Po roku guz prawie zniknął. Po półtora roku uderzył z potrójną siłą i nawet metody konwencjonalne nie dały już rady. Więc wybór zostawmy choremu. Jedynie możemy mu dać przykłady "wyleczalności" suplementami diety typu Amigdalina itp. Nasze życie-nasz wybór.



iwa2502 (offline)

Post #27

12-03-2016 - 12:21:40

 

Witam jestem prawie trzy tygodnie po operacji, mam jeszcze założony dren Gersona spływa mi jakieś od 80-100 ml cieczy. jest ona gęsta i ciemna.
Nabawiłam się juz początków anemii. Co powinnam robić aby spływ tej cieczy wyhamować, może coś robię nie tak. Dostałam CYclonaminę biorę ją już czwarty dzień nic nie daje. Może ktoś mi coś podpowie jak sobie poradzić z tym zjawiskiem. Jestem totalnie osłabiona, bez sił i chęci na nic. Miałam usuniętego guza i wartownika z biopsją.pozdrawiam i dziękuję

domina13 (offline)

Post #28

12-03-2016 - 18:40:45

Piotrków Tryb. 


mtusiam
.Co do chemioterapii i jej skutków ,które są wyczerpujące był moment,że przyszło mi przez myśl aby zrezygnować,ale nie mam odwagi zrobić tego synowi czy mamie(która jest załamana)Ja przyjmuję chemię po raz drugi,najpierw prawie 3 lata temu przez pół roku,a teraz od maja 2015r.Walczę ,aby przedłużyć swój "kredyt" od Boga ile to potrwa nikt mi nie odpowie i nikt nie zagwarantuje ,że bez chemii trwało by to dłużej.Przekaż mamie jeśli nie chce dla siebie to aby walczyła dla najbliższych,niech udowodni Wam,że potrafii być silną.Teraz mimo,że wiem w jakim kierunku moja choroba zmierza nie załamuję się(nic to przecież nie zmieni),każdą chwilę wykorzystuję na maxa,mówię najbliższym ,że ich kocham(aż do znudzenia)Nie mam planów,no może prócz jednego- dożyć czterdziestki w maju.Czas wszystko pokaże...




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF

mtusiam (offline)

Post #29

12-03-2016 - 19:24:29

POZNAŃ 

Bardzo mi przykro i naprawde płakać mi sie chce, czytając takie wiadomosci / historie jak Twoje domina13.
To straszne, ze rak to juz tak naprawde bardzo częsta choroba cywilizacyjna. Wierze jednak w to, ze wiele tutaj działa psychika.
Moja mama często badając sie mówiła od wielu lat, ze będzie miec raka. Nawet zaprzyjaźnionemu onkologowi, u którego sie systematycznie badała mówiła, ze jesli kiedys cos wyjdzie w wynikach, to zeby jej to jakos delikatnie przekazał... I wygadała. Gdyby nie to, ze dziwnie sie czuła i nie odpuszczała, chodziła od lekarza do lekarza wcale by sie nie dowiedziała ze ma raka. Ani usg piersi, ani mammografia nic nie wykazała. Dopiero tomograf... Choc miała dziwne duszności i czuła ze ma cos z płucami... Okazało sie ze jej guz schowany był za torbielem 4,5 cm... Przed odebraniem wyników polecieli z Tata na wakacje bo czuła, ze w wynikach nic dobrego nie będzie. Polecieli na życiowe wakacje daleko, daleko i w dniu, w ktorym wrócili zadzwoniła do lekarza i dowiedziała sie ze ma raka. To straszne. Podejrzewam, ze dla każdej z Was ta informacja była zbiciem z nóg totalnym. Najważniejsze jest jednak pozytywne nastawienie. Choc pewnie jest czasem strasznie cieżko (widze po Mamie choc ona jest na poczatku drogi dopiero) to najważniejsza jest wiara. Trzeba walczyć, isc do przodu, doceniać każdy dzien. Tak naprawde czy zdrowy, czy chory, nigdy nie zna sie dnia, ani godziny. I to jest cała prawda.

domina13 (offline)

Post #30

12-03-2016 - 19:32:57

Piotrków Tryb. 

Cytuj
mtusiam
Bardzo mi przykro i naprawde płakać mi sie chce, czytając takie wiadomosci / historie jak Twoje domina13.
.
Nie pisałam tego po to,żeby było Ci przykro czy abyś płakała,nie taki był mój cel .Chciałam abyś przekazała mamie,że jak dotąd jedynie chemioterapia ma potwierdzone wyzdrowienie,czy przedłużenie życia,mimo że robi przy tym szkody,ale żadne inne leczenie alternatywne nie ma potwierdzonego tego przez lekarzy.Więc warto walczyć!




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 12-03-2016 - 19:33:36 przez domina13.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 551
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022