Co to w ogóle za życie po terapiach???

Wysłane przez Agania 

Agania (offline)

Post #1

30-07-2018 - 21:23:28

Austria 

Przeczytałam w ostatnich dniach mnóstwo wątków, głównie odnośnie chemioterapii i różnych leków. Doszłam do jednego wniosku: nie mam zamiaru poddać się absolutnie żadnej. Ze wszystkich Waszych (i nie tylko) wpisów wynika, że skutki uboczne są koszmarne (i trwałe), można dostać wręcz kolejnego raka, mieć chore serce, płuca, można zapomnieć o radości z seksu czy jedzenia... po co komu w ogóle takie życie? Z nieustającym bólem i złym samopoczuciem?! Leczenie, które trwa LATAMI?! Zabijanie wszelkiej radości z życia, wszelkiej przyjemności, bycie bezsilną inwalidką...

Dlatego chciałam się też już pożegnać, mimo że to mój zaledwie drugi post. Mój lekarz chciałby zrobić mi chemo-, radio-, immuno- i hormonoterapię - nie zamierzam się zgodzić na żadną z nich, bo cenię sobie moje piękne, zdrowe, sprawne ciało. Jedyne, na co się zgodzę, to operacja. Jeśli będą przerzuty, to trudno. Wolę być zdrowa i szczęśliwa przez 2 lata i potem umrzeć (mam G3, HER-2 poz. i wszyscy piszą, że to ok. 2 lat max.), niż umrzeć od herpecyny (czy jak to się tam nazywa, ten "lek" na HER-2) albo żyć w bólu, poniżeniu i beznadziei, czepiając się życia nie wiadomo po co przez lat 20.

Dziękuję za miłe słowa pod moim pierwszym wątkiem. Życzę Wam wszystkiego najlepszego. Żegnajcie.



przewodowy inwazyjny NST G3 i przewodowy in situ, ER 20-30%, PR 5%, Ki-67 20%, HER-2 +++, cT2 cN0 M0
przed operacją: 4x pertuzumab+trastuzumab+docetaksel, 4x AC, operacja oszczędzająca i czysty wartownik, po operacji trastuzumab co 3 tygodnie przez 9 miesięcy

mgiełka (offline)

Post #2

30-07-2018 - 21:33:59

Radom 

Aganiu, mam tylko jedną propozycję - prośbę do Ciebie: spotkaj się osobiście z amazonką leczoną obecnie. Aby zobaczyć na własne oczy jej jakość życia. Bo nie każda i nie w skumulowany sposób zbiera na siebie skutki uboczne leczenia całymi tabunami. Leczenie jest tylko etapem chwilowyym.
A jeśli Cię to nie przekonuje, to spotkaj się też z tymi, które są w stanie mocno zaawansowanej chworoby. I dopiero wtedy wybierz. Gdy już będziesz widziała jak to wygląda.
Wybierając leczenie, masz możliwość niwelowania skutków choroby, panowania nad nią - jeśli zaatakuje ona gwałtownymi przerzutami w sytuacji gdy zrezugnujesz z leczenia zapobiegawczego, będzie bardzo... cóż Ci będę mówić.

Wybierz świadomie, nie tylko po czytaniowej lekturze.

Pozdrawiam Cię, życzę dobrego wyboru i zdrowia dobrego.






Z amazonki.net od 2006 roku.

renatar (offline)

Post #3

30-07-2018 - 21:36:57

sieradz 

Agania każdy jest przerażony po diagnozie. Po całym leczeniu nie jest łatwo ale z czasem godzimy się na te niedogodności. Przemyśl to wszysko na spokojnie, może poszukaj pomocy psychologa.






T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.

Al_la (offline)

Post #4

30-07-2018 - 21:53:21

k/Warszawy 

Aganiu, nie znam osoby, która umarła od herceptyny. Jeśli masz zdrowe serce, to herceptyna może je osłabić, ale nie musi.
Leczenie jest uciążliwe, ale do przeżycia.
Życzę dobrego wyboru! serce





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Pollik (offline)

Post #5

30-07-2018 - 21:57:35

Warszawa 

hmmm trochę smutne, że tak można myśleć, dobrze gdyby to minęło.






Wyląduję, zrobię pierwszy krok i kolejny, i kolejny...
mastektomia prawostronna z węzłami wartowniczymi.
rak przewodowy naciekający hormonozależny G1, pT1c N0(sn). ER i PgR 100%. PS =5, IS=3, CS=8. HER2- . Ki 67 5%
Od 20 stycznia 2017 Tamoxifen




Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 30-07-2018 - 21:58:00 przez Pollik.

pola1 (offline)

Post #6

30-07-2018 - 23:01:54

 

Agania, miałam takiego samego raka co ty, został usunięty 2 lata temu. Przeszłam przez ten okres chemioterapię , radioterapię, herceptynę, jem tamoksyfen. Oprócz tego wywaliłam jajniki, usunęłam obie piersi i zrobiono mi nowe smiling smiley. Wróciłam do pracy rok temu i funkcjonuję zupełnie normalnie, a życiem cieszę się 100 razy bardziej niż przed chorobą. Skutków ubocznych herceptyny, poza rozdwajającymi się paznokciami nie mam i nie miałam absolutnie żadnych. Może męczę się troszkę szybciej niż dawniej, no i uderzenia gorąca spowodowane brakiem hormonów nie są fajne, ale to naprawdę niska cena. Absolutnie nie czuję się inwalidką, kto mnie nie zna, nie wierzy, że tyle w ciągu tych 2 lat przeszłam. Uprawiam sport, oddaję się wszystkim tym samym aktywnościom co przed chorobą. Wiadomo, że czas po diagnozie jest straszny, dominują czarne myśli, ale wierzę, ze zepniesz dupsko i poddasz się jednak leczeniu smiling smiley Pozdrawiam serdecznie.



Ula



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 30-07-2018 - 23:08:50 przez pola1.

dziubas (offline)

Post #7

30-07-2018 - 23:02:04

Gdańsk 

Cytuj
Agania
Nie wiem, jak mam dalej żyć. Jak Wy z tym żyjecie? NIE CHCĘ UMIERAĆ, TAK STRASZNIE NIE CHCĘ UMIERAĆ. Tak bardzo chciałabym żyć i mieć dzieci.
Aga!serce tak szybko rezygnujesz z walki? z marzeń? chcialabym miec Twoje 37 lat... i niejedna z nas by tez chciała! oprócz tego , ze jestem na emeryturze i mniej mam pieniążków, od czasu diagnozy nic na minus sie nie zmieniło, a wrecz przeciwnie! poznałam mnóstwo fajnych ludzi, jestem odwazniejsza i pewniejsza siebie, nauczyłam sie soba opiekować a nie tylko innymi, i wiem jestem przekonana, że Ktos kocha mnie do szaleństwa! prosipapa

RENIA 62 (offline)

Post #8

31-07-2018 - 13:22:18

Radomsko 

Aganiu kochana co dzień modlę się o to żeby żadnej z moich czterech córek nie dotknęła ta choroba (najstarsza 5 lat młodsza od Ciebie). Ale wiem , jestem pewna , że gdyby tak się stało z całych sił dążyłabym do tego by wykorzystały wszystkie możliwe metody leczenia . Przed Tobą wiele wspaniałych lat życia tylko daj Sobie szansę , jak my wszystkie prosi



miał być suwaczek , ale nie ma smiling smiley bo nie umiem choć wg instrukcji próbowałam nie raz ,trochę siara sad smiley T2N0MX NST G3 with medullary features; ER (-), PR (-) HER 2 (-) , Ki67 80%

braja (offline)

Post #9

31-07-2018 - 22:52:57

 

Kochanie, zeby miec wiecej pewności, że będziesz nadal miała piekne zdrowe ciało to lepiej zgódź sie na leczenie! Co znaczy kilka miesiecy chemii skoro potemcjalnie zyskujesz wiele lat? Moja ciocia miała przerzuty do płuc i wątroby. i wiesz co? żyła intensywniej niz ja i miala, nawet pod kobiec choroby, więcej sił witalnych niz ja. Nie zrezygnowała z NICZEGO w swoim zyciu, ani z uprawy ogródka, do którego musiała dojezdzac 30km, ani z organizowania rodzinnych swiat, ani z wycieczek zagranicznych. Ale gdyby zrezygnowała z leczenia, byłaby z nami 8 lat krócej. I odchodziłaby w duzo większym dyskomforcie.



Załamka (offline)

Post #10

31-07-2018 - 23:24:02

Kraków 

Braju, czy możesz napisać, ile lat żyła ciocia po wykryciu przerzutów? (Te 8 to całość choroby, tak?)



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 31-07-2018 - 23:25:03 przez Załamka.

Tomasz. (offline)

Post #11

01-08-2018 - 05:52:01

Pruszków 

1. Rak wcześnie rozpoznany to choroba wyleczalna (działania terapeutyczne z intencją wyleczenia)
2. Rak w stadium przerzutowym- to choroba przewlekła- w wielu przypadkach wieloletnia.
3. Życie to nie światło w pokoju- ze naciskamy przycisk w żądanej godzinie i robi się od razu ciemno. I analogicznie rak- to nie silny, rozległy zawał- taki na kilka kilka chwil. Warto walczyć, bo życie- jakie by nie było- jest życiem. A ono jest jedno.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

Mroczkowska (offline)

Post #12

01-08-2018 - 21:30:12

USA 

Agania, nie wypisuj takich nonsensow. My nie jestesmy "bezsilne inwalidki" - to ty jestes myslaca tylko o sobie, samolubna istota. My walczylysmy, przeszlysmy moze i przez koszmar ale wyszlysmy z tej walki zwyciesko. Tak wiem to moze byc tylko chwilowe ale zycie sklada sie z chwil. Przeszlysmy przez to i nadal zyjemy nie zawsze dla siebie ale dla swoich dzieci (zeby ich nie osierocic), dla rodzicow czy wspolmalzonkow. Nie wolno Ci pisac ze my uczepilysmy sie zycia nie wiadomo po co. Nie zyjemy dla siebie zeby siebie uczynic szczesliwym ale dla innych. Najlatwiej jest sie poddac, wmowic sobie ze to nie dla mnie, ze ja chce inne to szczesliwsze, wesole, dostatnie zycie, pelne radosci z "jedzenia i seksu". Wielkosc czlowieka wlasnie po tym sie poznaje ze umie on stawic czolo przeciwnoscia losu, ze przed nimi nie ucieka w nicosc tak jak ty to chcesz zrobic. My Amazonki absolutnie nie zyjemy w "bolu i beznadziejnosci" - bo beznadziejnosc to brak nadzieji a my ja mamy. Liczymy na to ( w przeciwienstwie do Ciebie) ze ta chorobe pokonamy. A nawet jesli sie to nie uda to umierajac bede mogla powiedziec ze zrobilam wszystko zeby ja pokonac, ze nie stchorzylam, ze podjelam walke a ty ... uciekasz z pola bitwy. Zal nie jest mi ciebie ale twoich najblizszych - bo to wlasnie ich chcesz unieszczesliwic.



Hanna





Przewodowy, invazyjny, G3, TNBC, cT2NOMO, chemia przedoper. 4AC + 12Taxol, Oper. oszczed (VII 2016 r.)., ypT1aN0, radiacja

marzusia (offline)

Post #13

01-08-2018 - 21:32:12

Cieszyn 

Pieknie napisane Haniuserce



Agania (offline)

Post #14

01-08-2018 - 23:47:03

Austria 

Napisałam tę wiadomość, powodowana wynikłą z bezsilności nagłą i bardzo silną nienawiścią do wszystkiego i wszystkich. Przepraszam wszystkie osoby, które ją przeczytały. Nie mam żadnego usprawiedliwienia i nie miałam prawa wypowiedzieć się w tak podły sposób.

Dziś doświadczyłam przełomu psychicznego - i chcę podjąć to straszliwe leczenie. O ile lekarze zechcą mnie jeszcze leczyć, bo potraktowałam ich podobnie jak Was tu na forum.

Mroczkowska: nie znasz mnie, nic o mnie nie wiesz, a obrażasz mnie bardzo - ale przyjmuję to jako naturalną konsekwencję własnych podłych słów; możesz więc uznać, że jesteśmy kwita.

Mgiełka, Renatar, AI_la, Pola1, Dziubas, Renia, Braja, Tomasz - dziękuję Wam bardzo za wpisy. Jestem ogromnie wdzięczna za życzliwość i wyrozumiałość.



przewodowy inwazyjny NST G3 i przewodowy in situ, ER 20-30%, PR 5%, Ki-67 20%, HER-2 +++, cT2 cN0 M0
przed operacją: 4x pertuzumab+trastuzumab+docetaksel, 4x AC, operacja oszczędzająca i czysty wartownik, po operacji trastuzumab co 3 tygodnie przez 9 miesięcy

dziubas (offline)

Post #15

02-08-2018 - 00:02:55

Gdańsk 

UFFF! ale mi ulżyło, że napisałaś znowu, Agania! serce to tak, jakby wiedziec, ze ktos chce popełnić samobójstwo i nie móc nic zrobić, zeby do tego nie doszło...streszmeczony

Mroczkowska (offline)

Post #16

02-08-2018 - 04:10:45

USA 

Nie chcialam Cie obrazic - jesli tak to odebralas to przepraszam. Nie wybieramy sobie zycia, jest takie a nie inne kazdemu z nas dane. I kazde zycie ma sens, jest tak samo wartosciowe i piekne - i milionera, i pieknych aktorow i kalek i.... nasze tez. Cierpienie tez ma sens, choc czasami tego nie widzimy. Wiele bedziesz miala jeszcze chwil zwatpienia, wiele zalaman, chwil bezsilnosci. Wszystkie przez to przechodzimy - moze tylko inaczej reagujemy. Wiele z nas przeszlo chemie, radkoterapie, itd. i zyjemy i calkiem dobrze sie mamy. Zyjemy nadzieja ze to juz sie nigdy nie powtorzy a jesli nawet.... dalej beciodziemy walczyc, bo takie wlasnie jest zycie, niekonczaca sie walka. Ciesze sie ze zdecydowalas sie podjac leczenie, wiem ze to wszystko dzis cie przeraza ( jak kiedys mnie ) to normalne nie wolno Ci sie tylko poddac - to jest najgorsze co mozna zrobic. Tutaj na forum zawsze znajdziesz pomoc, rade i bratnia dusze ktora cie zrozumie i pomoze. Zycze Ci z calego serca, zebys podzwignela ten krzyz, zebys z tej walki wyszla - zwyciezca.



Hanna





Przewodowy, invazyjny, G3, TNBC, cT2NOMO, chemia przedoper. 4AC + 12Taxol, Oper. oszczed (VII 2016 r.)., ypT1aN0, radiacja

KasiaK78 (offline)

Post #17

02-08-2018 - 07:34:39

Gorlice 

Agania, podjęłaś słuszną decyzję. O odstąpieniu od leczenia można myśleć przy zaawansowanej chorobie, gdzie faktycznie jakość życia może być ważniejsza niż jego długość. Ale ty nie masz rozsianej choroby, to się z powodzeniem leczy! Nie bierz do siebie wszystkiego złego co przeczytałeś tu na forum, nie wszystko może cię dotyczyć. Zapamiętaj sobie że skutki uboczne leczenia MOGĄ ale NIE MUSZĄ wystąpić. Jak wystąpią to mogą być słabiej lub mocniej wyrażone, poza tym można nimi zarządzać, tzn jakoś je minimalizować. Ja miałam raka potrójnie dodatniego, przeszłam każde leczenie jakie oferuje współczesna medycyna - operację, chemię, naświetlania, rok herceptyny, aktualnie jeszcze hormonoterapię przechodzę. Nie było to ani łatwe ani przyjemne doznanie ale jestem nadal na tym świecie, w dobrej formie. Nie uważam się za kalekę choć pewne ograniczenia są. Im dłużej od leczenia tym jest lepiej. Za dwa lata twoja choroba i leczenie będzie tylko niemilym wspomnieniem. Korzystaj z tego forum, są tu świetni ludzie którzy zawsze coś doradzą czy wesprą w trudniejszych momentach.




NST, Er 95%, Pr 90%, HER2+++, Ki67 50%; T1c, G1, Ia
BCT, 6 x TCH + 11 x herceptyna, radioterapia,17 m-cy tamoxifen + reseligo, od 27.03.'19 symex + reseligo

Imari (offline)

Post #18

02-08-2018 - 09:34:23

Łódź 

Aganiu, Siostro kochana, wczoraj oficjalnie zakończyłam leczenie. Miałam full serwis: chemię, operację (pełna mastektomia i usunięcie wszystkich węzłów), radioterapię i herceptynę ( tak jak i Ty jestem her-2 dodatnia). Przeszłam przez to wszystko i wczoraj usłyszałam, że jestem zdrowa i mam normalnie żyć plus przykaz wyjechania na wakacje. winking smiley I wiesz co Ci powiem? To leczenie wcale nie było straszne. Może chwilami upierdliwe, bo latanie dzień w dzień na radio jest męczące, a trzydniowy spadek mocy po chemioterapii też bywa irytujący ale żaden moment leczenia nie był straszny. Nie zostałam kaleką, czuje się lepiej niż przed chorobą, mam dużo więcej energii i znalazłam sobie nowe pasje grinning smiley We wrześniu jadę na kurs groomingu (strzyżenie psów) oraz planuję zająć się renowacją mebli. smiling smiley Ps. Od herceptyny się nie umiera winking smiley jedyną niedogodność, która odczułam w związku z herceptyną, to to, że zastrzyk trochę szczypie. I tyle.







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 02-08-2018 - 09:39:33 przez Imari.

goja66 (offline)

Post #19

02-08-2018 - 13:18:31

Ozorków 

Cytuj
Agania
Napisałam tę wiadomość, powodowana wynikłą z bezsilności nagłą i bardzo silną nienawiścią do wszystkiego i wszystkich.
A ja Cię rozumiem....Nie chcę rozwijać tej myśli..Bo nie ..
Jestem w po 3/4 leczenia...jeszcze "tylko " radioterapia..




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%

Pollik (offline)

Post #20

02-08-2018 - 20:07:14

Warszawa 

Gocha widziałam, że umiesz już cytować, zapomniałaś?






Wyląduję, zrobię pierwszy krok i kolejny, i kolejny...
mastektomia prawostronna z węzłami wartowniczymi.
rak przewodowy naciekający hormonozależny G1, pT1c N0(sn). ER i PgR 100%. PS =5, IS=3, CS=8. HER2- . Ki 67 5%
Od 20 stycznia 2017 Tamoxifen

Krynia58 (offline)

Post #21

02-08-2018 - 21:50:01

Warszawa 

Aganiu nawet nie wiesz jak się ucieszyłam czytając Twój ostatni post. Czekałam na niego uśmiech i trzymałam kciuki żebyś ten szok podiagnozowy miała jak najszybciej za sobą.
Nie takie leczenie straszne, jak piszą w internecie uśmiech a i życie po leczeniu też jest całkiem znośne. Sama się przekonasz. Bądź tu z nami pociesza







Rak piersi obustronny. Chth neoadiuwantowa 8 x AT. Mastektomia zmodyfikowana obustronna.
HP: Rak zrazikowy naciekający - str. prawa - pT3N1 (1/17), str. lewa - pT1cN0 (0/18). ER 100%, PGR 100%. HER 1+
Napromienianie obszaru kl. piersiowej i ww. chł.nad- i podobojczykowych po str. prawej. HTH - Tamoxifen

Czasem o byle cień człowiek ma żal do człowieka. A życie jak osioł ucieka.
K.I. Gałczyński

Agania (offline)

Post #22

09-08-2018 - 18:05:33

Austria 

Cytuj
Imari
trzydniowy spadek mocy po chemioterapii też bywa irytujący ale żaden moment leczenia nie był straszny.

Dziękuję za ten wpis, doceniam bardzo, że próbowałaś mnie pocieszyć i zazdroszczę bardzo (ale pozytywnie), że u Ciebie wszystko poszło dobrze.

Tylko widzisz... Ja miałam po ponad roku bezrobocia zacząć teraz pracę - świetną pracę z rewelacyjnymi perspektywami. Ale jeśli wezmę chemię, z tego co wszyscy piszą - nie będę mogła do niej chodzić, nie bez brania co chwilę chorobowego. A jeśli będę brała chorobowe co chwilę, to na pewno nie przedłużą mi umowy. W kraju, gdzie mieszkam, prawo nie chroni osób chorych na okresie próbnym - dopiero po. Co oznacza, że stracę tę pracę.

Leczenie odbierze mi jakiekolwiek szanse na dzieci, a prócz tego właśnie pracę, pieniądze i godne życie; jak również dobre samopoczucie, a być może i zdrowie; nie wspominając o drobiazgach w rodzaju zaplanowanej od dawna podróży poślubnej.

Czuję się jak w koszmarze - tylko że nie ma opcji, by się z niego obudzić.



przewodowy inwazyjny NST G3 i przewodowy in situ, ER 20-30%, PR 5%, Ki-67 20%, HER-2 +++, cT2 cN0 M0
przed operacją: 4x pertuzumab+trastuzumab+docetaksel, 4x AC, operacja oszczędzająca i czysty wartownik, po operacji trastuzumab co 3 tygodnie przez 9 miesięcy

Agania (offline)

Post #23

09-08-2018 - 18:08:29

Austria 

Chodzę po ulicy, patrzę na innych ludzi i jedyne o czym jestem w stanie myśleć, to jak bardzo zazdroszczę im, że są zdrowi. Patrzę na swoje stare zdjęcia i zastanawiam się, czy już wtedy nosiłam w sobie raka, czy jeszcze nie. Myślę o tym, z kim ożeni się mój mąż, gdy ja umrę, a jego ból wreszcie ucichnie.
To już obsesja.



przewodowy inwazyjny NST G3 i przewodowy in situ, ER 20-30%, PR 5%, Ki-67 20%, HER-2 +++, cT2 cN0 M0
przed operacją: 4x pertuzumab+trastuzumab+docetaksel, 4x AC, operacja oszczędzająca i czysty wartownik, po operacji trastuzumab co 3 tygodnie przez 9 miesięcy

Pollik (offline)

Post #24

09-08-2018 - 19:12:54

Warszawa 

Aganiu, rozumiem Twój ból. Szczególnie wielki bo nie tak miało być. Bo wszystko wzięło w leb w momencie kiedy był najlepszy czas dla ciebie....tak myślałaś.
Bardzo jest mi to znajome, tyle, że nie dotyczyło tylko mnie, a mojej córki. Balam się, ze tego nie przeżyję. Leki pozwoliły mi jakoś funkcjonować i nie bać się tak bardzo o przyszłość mojego dziecka. U mnie też był to dobry czas w życiu... tak myślałam. Teraz jestem bezradna tak jak ty, a ucieczki nie ma żadnej. Nie wybierałam takiego losu tak jak ty, teraz myślę, że może lepiej nie planować, nie cieszyć się za wcześmie, bo chwila moment i wszystko się może zawalić. Jednocześnie doświadczenie podpowiada mi, że boimy się nieznanego, a gdy przychodzi, znajduje się jakieś rozwiązanie. Niekoniecznie wymarzone, przewidziane przez nas, ale musi wystarczyć....zwykle jest lepiej, niż sądziłyśmy, katastrofa zmienia ścieżki życiowe i często okazuje się, że te nowe nie muszą być beznadziejne.
Na pewno życie wywróciło się do góry nogami, ale....co zrobisz, nic nie zrobisz jak mówi moja córka. Nadal nie umiem tego przełknąć, ale żyję i ona też...no bo co możemy zrobić. Tylko żyć tak jak sie da. Uda ci się pójść dalej, bo nie ma innego wyjścia. Przekonasz sie, że znajdziesz siłę, o której nie miałaś pojęcia. To nie puste pocieszenie, myślę, że każda z nas to przeżyła. Balam się, że nie podźwignę sie z dna, a jednak... Nieważne, że z pomocą psychiatry, ważne że każdego dnia robię następny krok... wraz z moim dzieckiem... Nie da się wybrać innego losu, niemniej ta katastrofa nie przekreśla wszystkiego w przyszłości. Po prostu nie da się wiele planować...tylko czy wcześniej spełnienie planów było oczywiste? Nigdy nie było. Przekonałyśmy się boleśniej niż wielu innych. Idziemy do przodu i pójdziesz razem z nami, zobaczysz... jeszcze nieraz będziesz się śmiać. I niczego nie można przekreślić z góry, bo nikt nie zna przyszłości.
Domyślam sie jak bardzo się boisz... ale to nic... to minie...to tylko taki upiorny czas. On minie i przyjdzie lepszy, uwierz mi i wszystkim dziewczynom tutaj..
Bardzo serdecznie cię pozdrawiam pociesza






Wyląduję, zrobię pierwszy krok i kolejny, i kolejny...
mastektomia prawostronna z węzłami wartowniczymi.
rak przewodowy naciekający hormonozależny G1, pT1c N0(sn). ER i PgR 100%. PS =5, IS=3, CS=8. HER2- . Ki 67 5%
Od 20 stycznia 2017 Tamoxifen

Agania (offline)

Post #25

31-10-2018 - 18:27:32

Austria 

Jestem po 4 immuno + chemioterapiach (taksol plus herceptyna plus docetaksel). Czuję się fatalnie, mam paskudne skutki uboczne. Potworny ból nerwów; ręce, stopy. Nie jestem w stanie uprawiać seksu, nie jestem w stanie czerpać przyjemności z jedzenia - mam popalone, obolałe śluzówki, boli mnie cewka moczowa, wnętrze nosa, pochwa, wszystko, wszystkie śluzówki, żołądek też. Nadwrażliwość na zapachy, paskudne uczucie w żołądku, okropne bóle brzucha, koszmarne hemoroidy, biegunki i zaparcia. Żadne leki nie pomagają na biegunki ani na mdłości. Mam co chwilę paskudne uderzenia gorąca, nie jestem w stanie wykonywać żadnego wysiłku fizycznego, czuję się jak stara kobieta - wejście po schodach na pierwsze piętro jest kosmicznym wysiłkiem. Nie umiem spać, co chwila się budzę, bolą mnie stawy i kości. Jestem cały czas zmęczona. Nie mogę w ogóle chodzić w soczewkach - żadne krople nie pomagają, mam mgłę przed oczami z suchości. Moje życie jest w tej chwili jednym wielkim koszmarem - dokładnie tak, jak się obawiałam przed rozpoczęciem. Niedługo mam zacząć czerwoną chemię i szczerze mówiąc, zastanawiam się, czy ma to sens. W dodatku dzis sie dowiedziałam, że po operacji, oprócz naświetlań, chcą mi jeszcze dać herceptynę przez kilka miesięcy - a potem minimum dwa lata na antyhormonach. Czyli co najmniej trzy lata bycia wrakiem... a z moim szczęściem także po. Usiłuję znaleźć informację, czy ktokolwiek jest w stanie mieć normlany seks po chemii i wychodzi na to, że nikt - wszyscy czują ból i suchość.



przewodowy inwazyjny NST G3 i przewodowy in situ, ER 20-30%, PR 5%, Ki-67 20%, HER-2 +++, cT2 cN0 M0
przed operacją: 4x pertuzumab+trastuzumab+docetaksel, 4x AC, operacja oszczędzająca i czysty wartownik, po operacji trastuzumab co 3 tygodnie przez 9 miesięcy



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 31-10-2018 - 18:29:04 przez Agania.

Agania (offline)

Post #26

31-10-2018 - 18:44:58

Austria 

Aha, zapomniałam dodać, że mam też paskudne pryszcze i opuchnietą twarz, tak że wyglądam bardzo brzydko, zwłaszcza w połączeniu z łysą głową, ale to akurat już szczegół, brzydota przynajmniej nie boli.



przewodowy inwazyjny NST G3 i przewodowy in situ, ER 20-30%, PR 5%, Ki-67 20%, HER-2 +++, cT2 cN0 M0
przed operacją: 4x pertuzumab+trastuzumab+docetaksel, 4x AC, operacja oszczędzająca i czysty wartownik, po operacji trastuzumab co 3 tygodnie przez 9 miesięcy

Hunter (offline)

Post #27

31-10-2018 - 18:58:13

 

No matter how cold the winter, - there's a springtime ahead



G2, T1cNo, Er 100%, Pgr 100%, Ki67 50%, NST, BCT, radioterapia, Symex+Reseligo

magena85 (offline)

Post #28

31-10-2018 - 20:33:54

Mysłowice 

Ja myślę że jesteś najlepszym przykładem na to jak wiele siedzi w głowie. Od początku byłaś bardzo negatywnie nastawiona do leczenia i chyba stąd tyle tych skutków ubocznych. Chemia wykańcza to fakt ale potraktuj ten okres zadaniowo, to minie, zostało ci pewnie kilka tygodni i KONIEC najgorszego leczenia.
Co do herceptyne to bierze się nią przez rok, będziesz jeździła co 3 tygodnie na Zastrzyk po czym wrócisz do normalnego życia.
Najgorsza jest chemia musisz to przetrwać... hercia i hormony przy tym to "pikus".
Trzymam kciuki



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 31-10-2018 - 20:34:42 przez magena85.

Agania (offline)

Post #29

02-11-2018 - 11:49:57

Austria 

Tak jasne, na pewno mam skutki uboczne dlatego, bo się ich obawiałam. I pewnie dlatego osoby nastawione entuzjastycznie ich nie mają! Idąc twoim tokiem myślenia - masz raka z własnej winy, bo się go obawiałaś? Co za bzdury.
Żałuję, że w ogóle zaczęłam pisać w tym wątku. Proszę uprzejmie moderację o usunięcie go w całości.



przewodowy inwazyjny NST G3 i przewodowy in situ, ER 20-30%, PR 5%, Ki-67 20%, HER-2 +++, cT2 cN0 M0
przed operacją: 4x pertuzumab+trastuzumab+docetaksel, 4x AC, operacja oszczędzająca i czysty wartownik, po operacji trastuzumab co 3 tygodnie przez 9 miesięcy

RENIA 62 (offline)

Post #30

02-11-2018 - 12:00:20

Radomsko 

Agania ja Ciebie po prostu uwielbiam (po prostu piszesz jak Ci źle) , pamiętam , że okres kiedy brałam chemie nie był fajny , ale wyrzuciłam to wszystko z pamięci jak tylko zakończyłam leczenie , też tak będziesz miała . Co do seksu to nie było z kim sprawdzić choć ochota byławstydniś



miał być suwaczek , ale nie ma smiling smiley bo nie umiem choć wg instrukcji próbowałam nie raz ,trochę siara sad smiley T2N0MX NST G3 with medullary features; ER (-), PR (-) HER 2 (-) , Ki67 80%
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 452
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018