Powrót do Polski

Wysłane przez wiola76 

wiola76 (offline)

Post #1

09-09-2018 - 14:54:32

 

Jak w temacie, od nastu lat mieszkam w UK, ale coraz częściej zastanawiamy się z mężem nad powrotem do kraju. Ale mnie zastanawia jedno , jak to jest z przeniesieniem leczenia, z jednego kraju do drugiego? Obecnie mam pojedyńczy przerzut do kręgosłupa potraktowany cybernożem, do tego letrozole i zoladex no i ibandronic acid. Ciekawe czy jeśli byśmy wrócili to w Polsce dali by mi te same leki czy leczyli by swoim systemem. Napewno rozsiew raczyska to kwestia czasu ale boję się,MOŻE TO GŁUPIE, że zmiana lekarzy, systemu leczenia czy dostępu do badań , itd, przyspieszy to co nie uniknione, i nie będzie mi dane cieszyć się życiem na moim wiejskim podwórku. Nie zrozumcie mnie źle , wcale nie uważam ,że w Polsce leczenie jest gorsze , ale poprostu mam obawy.



Agaba190 (offline)

Post #2

09-09-2018 - 19:10:46

k/Warszawy 

Wiolu, trudno coś doradzić. Jeżeli będziesz miała w Polsce ubezpieczenie to zarówno letrozol jak i zoladex jest refundowany. Ibandronic - koszt 100% między 12 a 37 zł - 1 tabletka (w zależności od producenta).
Nie wiem, jak w UK, u nas z dostępem do badań trochę problem. Chodzi mi o terminy. No i ogólnie lekarze niechętni do dawania skierowań na badania. W każdym razie takie są moje odczucia.







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 09-09-2018 - 19:15:21 przez Agaba190.

gosia0101 (offline)

Post #3

09-09-2018 - 20:16:08

małopolskie 

Mam w rodzinie dziewczynę z tym samym rodzajem raka co ja.Leczy się w Anglii i obydwie uważamy że leczenie w Polsce jest niestety gorsze...

Tomasz. (offline)

Post #4

10-09-2018 - 07:50:13

Pruszków 

Masową kwestią w Polsce jest brak czasu lekarza nad pochyleniem się nad konkretnym pacjentem (zdecydowanie dominują działania szablonowe). Trudniej jest zwłaszcza o leki innowacyjne. Lepiej jest, gdy są lekarzom podane wytyczne z ośrodka o wyższej referencyjności. Mając je w karcie chorobowej- częściej przepiszą skierowanie na badania kontrolne. O więcej niż gdzie indziej- trzeba walczyć o własne zdrowie.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

wiola76 (offline)

Post #5

10-09-2018 - 10:59:43

 

Dzięki kochani za odzew. O powrocie myślimy gdzieś dopiero za jakieś trzy lata, ale już teraz zastanawiam sie co i jak. W tej chwili "dzięki" przerzutowi do kręgosłupa, dostałam się do badań kliniczych i co trzy miesiące prześwietlają mnie z każdej strony, więc czuję się troche bezpiczniej. Na badania jestem zapisana na pięć lat, za mną już półtora roku, więc o powrocie do polski myśle dopiero jak skończą mnie prześwietlać, chyba że raczysko się rozpanoszy się dalej-to nie wiem...Po powrocie napewno będę miała ubezpieczenie,ale czy nie lepiej byłoby ciągnąć leczenia prywatnie?



renatar (offline)

Post #6

10-09-2018 - 11:32:53

sieradz 

Wiola mam koleżankę w anglii i mogę powiedzieć że w pierwszym rzucie choroby leczenie miałyśmy takie same [chociaż ja dostałam neupogen z litości bo na całym chemicznym oddziale tylko ja go dostałam a moja koleżanka mówiła mi że u was to standard]. Opieka medyczna tzn traktowanie pacjenta jest chyba u was lepsze [umawianie wizyt, dostępne leki na skutki uboczne chemioterapii]. Moja starsza córka jest pod opieką bo ma gruczolowłókniaka i w Polsce wszystko musiałam prywatnie a w manchasterze od razu zrobiono jej usg i biopsję gruboigłową i bardzo miło ją potraktowano. Druga córka w Warszawie praktycznie wszystko prywatnie bo ginekolog zbywa że nie ma potrzeby bo za młoda [wtedy miałą 21 lat].






T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.

Agaba190 (offline)

Post #7

10-09-2018 - 12:32:31

k/Warszawy 

Wiola oczywiście, że możesz się leczyć prywatnie. Ale to nie są małe pieniądze. Nie podam konkretnych kwot (bo ich po prostu nie znam). Np. standardowe 18 podań herceptyny prywatnie (w 2017 roku) koszt - 152 tys. zł.
Tutaj artykuł z ubiegłego roku [wyborcza.pl]







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

wiola76 (offline)

Post #8

10-09-2018 - 13:40:32

 

Kurcze to będzie trudna decyzja. Z jednej strony chciałoby się wracać w rodzinne strony ale z drugiej boję się,że jak wróce to te wszystkie procedury rozciągną się w czasie czy coś i choroba przyspieszy tempa i zbyt krótko nacieszę się polskim życiem. A żyć jak każdy chcę jak najdłużej...a może wogóle nie będzie mi dane podejmować takiej decyzji, przecież trzy lata to długo.



dziubas (offline)

Post #9

10-09-2018 - 13:49:27

Gdańsk 

ok





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam

Agaba190 (offline)

Post #10

10-09-2018 - 13:51:38

k/Warszawy 

Dopiero teraz doczytałam, że to ma być za trzy lata. To spoko. Może coś się zmieni w służbie zdrowia? duży uśmiech A może nie będziesz już potrzebowała żadnego leczenia tylko kontrole?. To faktycznie można wtedy ogarnąć prywatnie.







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 437
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022