Rehabilitacja w szpitalu

Wysłane przez Al_la 

Al_la (offline)

Post #1

10-04-2010 - 23:59:46

k/Warszawy 

Miałam w szpitalu rehabilitację przez kilka dni.
Operację miałam w poniedziałek, w środę mi wyjęli dren, a w czwartek wygonili na rehabilitację.
Ćwiczenia prowadziła rehabilitantka. Odbywały się na dużej sali, gdzie można było spotkać "świeżynki" takie jak ja przybyłe w pidżamach i amazonki kilka lat po operacji. Ćwiczyłyśmy przy drabinkach, z drążkiem, piłeczkami, siedząc, stojąc - różne układy.
Było mi bardzo ciężko, bo przed operacją zaliczyłam już 3 wlewy chemii i moja ręka, a właściwie żyły bardzo na tym ucierpiały.
Powiedziano nam, że w ramach rehabilitacji szpitalnej mamy 10 "lekcji". Zaliczyłam chyba 7 i wyszłam do domu, a potem nie chciało mi się jeździć i nie miałam siły.





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

agawa (offline)

Post #2

11-04-2010 - 12:31:39

okolice 

Miałaś Alu chyba farta z tą rehabilitacją.
U mnie było tak: operacja była w czwartak rano, w piątek rehalibitacji nie było, w sobotę i niedzielę oczywiście też nie. W poniedziałek przyszedł do sali przemiły i przeuroczy rehabilitant, pokazał nam kilka ćwiczeń; takie prywatne korepetycje cool smiley No i do domku. A w domku szybko o ćwiczeniach zapomniałam... I później było krucho, ręka bolała, troszkę puchła.... szczególnie wtedy, gdy ją przepracowałam...

Al_la (offline)

Post #3

11-04-2010 - 15:27:00

k/Warszawy 

Faktycznie, chyba miałam farta. W moim szpitalu były dwie chirurgie nazwane I i II. "Dwójka" miała rehabilitacje, a I nie miała. Teraz podobno w ogóle zlikwidowali. Trzeba czekać do wyjścia ze szpitala, a potem jeździć do CO na Ursynów.
Mnie się udało i łatwiej mi było ćwiczyć w domu, wiedząc o co chodzi.





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Agaba190 (offline)

Post #4

11-04-2010 - 15:27:41

k/Warszawy 

Agawa, ja miałam tak samo. Operacja w czwartek, a w poniedziałek do domu.
Ale na rehabilitacje dostałam skierowanie od lekarza i chodziłam przez chyba 2 tygodnie (ale dopiero po zdjęciu szwów) do CO (był masaż ręczny - nauka, bloczki, gimnastyka anty-obrzekowa, masaż ręki w wodzie. Bardzo mi się to podobało. Jedyne co, że trzeba było dojeżdżać na Ursynów.







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

agawa (offline)

Post #5

11-04-2010 - 15:50:55

okolice 

A mnie się zapytali, czy chcę skierowanie na gimnasykę. A ja powiedziałam, że nie chcę bezradny bo wtedy jeszcze głupia, oj... głupia byłam niedowiarek
Mogłam sie też przecież upomnieć później, ale tego nie zrobiłam, bo to się łączyło z kilkoma dodatkowymi wyprawami, wyjściami etc. Jednym słowem - niewiedza+lenistwo=obrzęk wstydniś
Moim zdaniem powinno być tak, że nikt się nie pyta, tylko wręcza skierowanie i już.

ToJa (offline)

Post #6

11-04-2010 - 15:52:37

 

napisaly warszawianki
teraz napisze wielkopolanka smiling smiley
operacja - piatek...sobota i niedziela bez rehabilitacji, w poniedziałek sie załapałam....popatrzyłam jak rehabilitantka masuje rączke amazonce, posłuchałam co moge a co nie moge robic, zrobiłam pare ćwiczeń....... po południu wyszłam do domu.......
w domku naprawde chciałam cwiczyc....pamietałam dwa ćwiczenia.......ale raczke masowałam....dokładnie pamietałam co i jak......
w środe napisałam meila do klubu amazonek w Poznaniu z prosba o przysłanie płyty dla amazonek.....
w czwartek i piatek pojechałam do szpitala do sali rehabilitacyjnej i uprosiłam, żeby sobie wejść, popatrzec i poćwiczyc......
we wtorek dostałam płyte CD............. juz było łatwiej smiling smiley




Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 11-04-2010 - 15:53:42 przez ToJa.

suchal (offline)

Post #7

15-04-2010 - 07:20:49

Uzdrowisko 

A w Bydgoszczy było tak:
operację miałam 23. 12.--6. 01. wyszłam ze szpitala.
Po świętach, przyszła pani dr. rehabilitacji, wymierzyła rękę i powiedziała, że przyjdzie rehabilitantka i poprowadzi ćwiczenia. Przychodziły każdego dnia i prowadziły je(ćwiczenia) na leżąco i na siedząco.Kazały powtarzać nam je jeszcze po południu dwa razy po kilka minut.Każda z nas miała klin, wytłumaczyły jak układać rękę na klinie i kilka ćwiczeń na nim też pokazały. Po takim instruktażu, każda z nas wiedziała jak ćwiczyć.
Muszę jeszcze powiedzieć, że w trakcie radioterapii, również była obowiązkowa gimnastyka--ćwicz. na materacu, na podwieszkach i z laseczką. w trakcie ćwicz. równoległych do radioterapii, był instruktaż masażu ręki wykonywanego samodzielnie.
No a potem co trzy miesiące kontrola,w poradni rehabilitacyjnej. Częstotliwośc kontroli wyznacza lekarka reh.
Ale się rozpisałam...szok

krakuska (offline)

Post #8

20-04-2010 - 19:01:03

Kraków 

No to wszystkie miałyście szczęście. myśliW Krakowie jakieś oszczędności? W szpitalu byłam tydzień, od poniedziałku do poniedziałku. Operacja we wtorek. Na prośbę pacjentek p. pielęgniarka włączyła film o gimnastyce łapki w......niedzielę!!! Oglądalność miał 100%. I to wszystko co wiedziałam na ten tematbezradny, no chyba, że włączyć w rehabilitacje klin.



lulu (offline)

Post #9

20-04-2010 - 19:19:36

k/Kwidzyna 

Ja w poniedziałek (sylwester 2007) operacja, wtorek (nowy rok), lekarz na obchodzie przeleciał jak błyskawica. W środę obchód z ordynatorem, sprawdził moją "sprawność", zapytał czy była rehabilitantka, mój wzrok ?? odpowiedział mu. Zlecił rehabilitantkę, więc środa i czwartek ćwiczenia były i wychodząc w czwartek dostałam ksero kartek z ćwiczeniami, reszta ćwiczeń w domowym zaciszu. Ja wtedy jeszcze nie wiedziałam, że takie coś się może należeć.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

maryla (offline)

Post #10

20-04-2010 - 19:57:45

gdzieś w górach... 

W Krakowie - w moim przypadku, było tak samo jak u Krakuski. W szpitalu byłam od środy do czwartku w następnym tygodniu.
Słyszałam, że do szpitala przychodzi ochotniczka- amazonka , do mojej sali nie dotarła.
W sobotę dowiedziałam się, że w poniedziałek przyjdzie rehabilitantka, która pracuje w szpitalu ale nikt taki się nie pojawił.
W poniedziałek pojawiła sie ta sama Pani - amazonka z klubu krakowskiego.Pokazała nam jak ćwiczyć. Potem same -próbowałyśmy ćwiczyć .
O żadnej rehabilitacji w szpitalu nie było mowy.
Dobrze, że od bratanicy dostałam książkę Krystyny Miki "Po odjęciu piersi" - z niej czerpałam wszelką wiedzę na poczatku.
Dzięki temu, ze mieszkam w uzdrowisku - zaczęłam profesjonalną rehabilitację.
Wynikaz tego, że w Krakowie - rehabilitzcja w szpitalu , to pobożne życzenie... niestety ...




basica (offline)

Post #11

21-04-2010 - 09:55:06

Gdansk 

Ja mialam podobnie operacja we wtorek piatek do domu dostalam plytke jak cwiczyc ale teraz dopiero zaczelam rehabilitacje i to prawda niewiedza= obrzek



duży uśmiech

luska (offline)

Post #12

21-04-2010 - 11:31:21

Gdynia 

Miałam operację w czwartek ...usuneli mi obie piersi naraz ... w poniedziałek wychodziłam do domu ...rehabilitantkę mijałam w poniedziałek w drzwiach, jak szłam do domu smutny....że mam rączki masować i ćwiczyć to wiedziałam od pielęgniarek i z domu, bo moja mama tez była po mastektomii....
Żadnej rehabilitacji szpitalnej czy po szpitalnej nie miałam .....smutny







Ciesz się
drobnymi rzeczami,
gdyż pewnego dnia
możesz odkryć,
że były one wielkie.

zuzanna (offline)

Post #13

22-04-2010 - 08:57:35

Gdynia 

ja z Luśką w jednym szpitalu byłyśmy rehabilitacja jak wyżej ...



evia007 (offline)

Post #14

25-04-2010 - 20:52:54

Żory 

Ja miałam operację w czwartek,przeleżalam do poniedziałku przed samym wyjściem przyszła pani rechabilitantka i pokazała jak mam sobie ćwiczyć w domu ,w załączeniu dostalam małą książeczkę o ćwiczeniach i na tym się skończyło.Na to jaką mam rękę teraz zapracowałam sobie sama.Operację miałam w Gliwicach.

Hania (offline)

Post #15

26-04-2010 - 03:25:15

okolice Złocieńca 

U mnie następnego dnia po operacji przyszła rehabilitantka i ćwiczyłam na leżąco, następnego dnia miało być na siedząco, ale ponieważ już chodziłam, to pogoniła mnie na salę gimnastyczną. Tam wszystkie pacjentki obowiązkowo o g.11.30 pod kierunkiem miłej, ale bardzo wymagającej pani rehabilitantki ćwiczyły codziennie.Jeśli ktoraś narzekała,że boli, pani polecała pójście na oddział po środki przeciwbólowe. Byłam na oddziale 16 dni z drenami, bo mocno przeciekałam. Przed wypisem spotykała się z nami indywidualnie na rozmowę i instruktaż oraz dawała broszurki. Wtedy psioczyłam na jej bezwzględność, ale teraz doceniam wycisk, jaki nam dała. Łapy mam sprawne smiling smiley

Agaba190 (offline)

Post #16

26-04-2010 - 18:16:20

k/Warszawy 

Dziewczyny, w szpitalu to tylko pokazywali co i jak. Przecież przeważnie każda z nas leżała tam 3-4 dni. Wyjątek stanowi Hania.
To jak zrehabilitować rękę w tak krótkim czasie ?.
Mnie zapowiedzieli, że do zdjęcia szwów (a miałam ich chyba ze 20 ) mam nie ćwiczyć. Szwy miałam zdjęte po miesiącu. To był już przykurcz taki, że rękę podnosiłam tylko na "Hai Hitler".
Dopiero ciężkie ćwiczenia na bloczkach dały mi pełną sprawność. Należy się upomnieć u lekarza o skierowanie na rehabilitacje i odbyć cały cykl. A jak to za mało to drugie tyle (o tym decydowała rehabilitantka). U mnie tak było. Napisałam poprzednio, że chodziłam 2 tygodnie, ale to nie prawda. Przypomniałam sobie (sprawdziłam w papierach). Chodziłam 2 razy po 2 tygodnie z przerwą tygodniową.







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

Rita (offline)

Post #17

12-05-2010 - 21:10:44

 

Ja zdążyłam zaliczyć rehabilitację przed operacją! Całe szczęście, bo operowali mnie w piątek, sobota i niedziela wiadomo dni wolne, a w poniedziałek już do domu. Na szczęście dostałam płytkę z ćwiczeniami i codziennie ćwiczę przy TV.

Haniap. (offline)

Post #18

14-05-2010 - 09:49:12

Poznań 

W Poznaniu, jak to już pisała Toja jest nieźle. Byłam przyjęta do szpitala w poniedziałek, operacja w środę. W czwartek była na sali rehabilitantka i pokazywała jak i co z klinem. Na ćwiczenia poszłam w piątek, jeszcze z drenami, ale miałam pokaz automasażu i mogłam spróbować sama się pomasować. Pani reh. też mnie masowała, a potem ćwiczenia. Rękę mogłam podnieść tylko do 90 stopni, więc ćwiczyłam baaaaardzo niezdarnie. Pani opowiedziała nam na czym polega obrzęk, jak postępować z ręką i wiele bardzo przydatnych rad praktycznych nam przekazała. Chodziłam na ćwiczenia jeszcze w sobotę i poniedziałek, przed wyjściem do domu. W sobotę przyszła do nas Amazonka - Ochotniczka i przyniosła materiały na temat rehabilitacji, klubu, chemii i wielu wielu...
Przy wypisie dostałam skierowanie na turnus rehabilitacyjny na terenie szpitala, na który zapisałam się pomiędzy 2 i 3 chemią. Obejmował 10 zabiegów - od pon. do piątku przez dwa tygodnie.
No, więcej grzechów..... zmeczony



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



Ola_1300 (offline)

Post #19

20-05-2010 - 13:45:10

Gdańsk 

A u mnie wygląda to tak: Operacje miałam 18 maja a 19 mnie wypisali.Usunięto mi lewą pierś i wezły.Teraz mam iść ze skierowankiem do przychodni i czekać na termin rehabilitacji.Próbuje ćwiczyć sma,troszkę ciężko mi to idzie.Jestem bardzo słaba.Mam jeszcze dren z butelką na dwa tygodnie.I sama nie wiem kiedy wyruszą w drogę aby sie zarejestrować na rehabilitacje.wnerwiony



Monia_B (offline)

Post #20

02-10-2010 - 17:57:44

Łódź 

piszę na bieżąco, bo wprost ze szpitala:
w środę miałam operację; w czwartek była rehabilitantka ale ponieważ narkoza podziałała na mnie wyjątkowo źle nie mogła mi przekazać tego co chciała. W piątek z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnej wizyty. W międzyczasie zaczepiłam jedną pielęgniarkę czy ktoś z rehabilitacji do mnie przyjdzie, odparła znudzonym tonem, że nie wie, że pewnie tak, że kiedyś to one miały na oddziale broszurki z ćwiczeniami ale się skończyły i płyty też były ale już ich nie ma - nie napiszę tu jakie myśli napłynęły mi do głowy. Całe szczęście inna pielęgniarka (dużo sympatyczniejsza) pokazała mi klka ćwiczeń. Pan rehabilitant też się pojawił na sam fajrant pracy. Pokazał ćwiczenia i skwitował, że automasaż pokaże w poniedziałek - hola mówię, w poniedziałek to ja mam już do domu iść. Przyniósł więc kartkę i długopis, wszystko to mi wręczył i mówi: podyktuję pani - jaja jak berty, wszystko co podyktował nabazgrałam jak kura pazurem, bo ręka jakaś nie moja i w ogóle co to za sposób ??? dodał jeszcze, że ja młoda jestem więc komputer mi zapewne nie straszny to sobie w internecie znajdę filmiki z ćwiczeniami... brak słów. Nie powinno to wyglądać w ten sposób !!! Jeśli rehabilitacja w naszym przypadku jest tak ważnym elementem do uzyskania sprawności to chyba do cholery powinno to być w szpitalach inaczej rozwiązane.
Żeby było jeszcze śmieszniej inna pielęgniarka dziś (czyli w sobotę) przyniosła mi broszurki i dwie płyty - okazalo się, że jest ich cały zapas... nóż mi się otwiera w kieszeni jak widzę na korytarzu tą, której się poprostu nie chciało tych materiałów przynieść - łatwiej powiedzieć, że się skończyło...



moja tfu forumowicz rczość blogowa

Perła (offline)

Post #21

06-10-2010 - 15:01:54

Łódź 

Właśnie...gdyby otoczka tego , przecież strasznie ciężkiego leczenia była bardziej ludzka...Samo wejście do Kopernika kojarzy mi się bardzo, bardzo źle. Setki smutnych, często bezradnych ludzi na wejściu..Ludzi? Numerów! Ja to jeszcze mam niespożyte pokłady energii i (nie ukrywam) talent do bicia piany z lekarzami. Często po wizycie mają mnie dosyć, bo nie jestem cichą, o nic nie pytającą pacjentką.Więc kiedy "opuszczam lokal", to trochę trzyma mnie radość, że poodbijałam se piłeczkę,ale przeważa poczucie klęski...Zajęłam lekarzowi 10 min i troche podk....wiłam pytankami. I skoro mi nie wyrósł guz na głowie, to luzik i "wpożo". Mam wrażenie, że "chemica" była ze mną szczera mówiąc,żeby nie przesadzać z badaniami kontrolnymi... To nabijanie lekarzom kabzy ( niby się leczę państwowo, a cały czas jestem odsyłana na bad. prywatne, bo lepszy sprzęt itd.) Mam beznadziejne białe krwinki, a słysze: to taka urodasmiling smiley)) Jedyne co, to kontrola działa psychologicznie, bo "jestem pod opieką", a tak naprawdę, to muszę być na maksa czujna "w sobie" i w razie czego reagować...



www.perla.nets.pl

andzia73 (offline)

Post #22

06-10-2010 - 15:45:28

Gdańsk 

Drogie dziewczynki!Ja miałam podobnie jak większość.Rehabilitacja to marzenie,ale chociaż płytkę od sympatyczniej amazonki otrzymałam.Nie dość że musimy walczyć z tym paskudztwem, to na pomoc nie ma co liczyć.Nie ma pieniędzy,nie ma czasu,nie ma ochoty,nie ma nic co by mogło jakoś cie wesprzeć.Jest takie mądre powiedzenie nie masz na kogo liczyć licz sam na siebie.Ale ile można?Bajek można się naoglądać tylko w telewizji w serialu "Na Dobre i na Złe"itp.Także nie ma co się łudzić i dzielnie zderzać się z rzeczywistością.Szczęśliwi ci co nie muszą się tłuc po lekarzach,szpitalach itp.




anija63 (offline)

Post #23

06-10-2010 - 16:28:46

k Grudziadza 

Witam was dziewczyny suchal zgadzam sie z toba teraz 5.10.2010. zakonczyłam radioterapie w CO w Bydgoszczy tak jak ty i oczywiscie codziennie przed lampka obowiazkowa rehabilitacja.



joasia (offline)

Post #24

06-10-2010 - 17:45:14

 

Właśnie w warszawskim CO dowiedzialam się, że byly dobre czasy, kiedy rehabilitacja przysługiwała nie tylko z powodu operacji, ale też radioterapii!
To były piekne czasy...
A rehabilitacja z powodu operacji była początkowo refundowana przez 3 miechy !!! potem zaczeli skracac i teraz jest tylko 1 m-c i tylko rehabilitacji pooperacyjnej. Ciecie kosztów...

A moja historia z cwiczeniami wygladała tak. W srode operacja, w piatek wyjście. Szpital w remoncie i odddział chirurgiczny czasowo zamkniety. Skutek - brak wskazówek co do rehabilitacji. Przy wypisie na moje niesmiałe pytanie , czy mogłabym dostać skierowanie na rehabilitacje? otrzymałam odpowiedz, ze JESLI CHCĘ... to ok... ale to jak bede odbierala wynik histo. Przy wyniku histo upomnialam sie o te ćwiczenia i tez był jakis problem z wypisaniem skierowania, wiec... skierowanie na rehabilitacje mialam w reku dopiero po 1,5 m-ca od operacji i wtedy galopem do CO.
Jestem niesamowicie zadowolona z tych cwiczeń, szybko ręka zaczęła wracać do sprawności hura

A o sposobie masażu ręki dowiedziałam się w pierwszych dniach po operacji tylko dzięki temu forum, dzieki tutejszym dziewczynom, jesteście wielkie!!!!buzki



Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem. /Dante Alighieri/





Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 06-10-2010 - 17:46:43 przez joasia.

Dorotka (offline)

Post #25

29-12-2010 - 12:46:45

 

Rozumiem, że co szpital to obyczaj. Ja 4.01 będę miała mastektomię. Kiedy mam się zacząć upominać o rehabilitację? Zaraz po operacji, następnego dnia czy odczekać ze dwa dni... kiedy najlepiej zacząć?



serceKocham Mojego Dziubeczka Bardzo Mocno - Martinekserce

Al_la (offline)

Post #26

29-12-2010 - 13:00:47

k/Warszawy 

Zależy jakie "zwyczaje są w szpitalu" i czy jest prowadzona rehabilitacja pooperacyjna, bo nie wszędzie jest. Ja zaczęłam rehabilitację szpitalną po wyjęciu drenu czyli po 3 dniach.

Poza tym zorientujesz się, kiedy będziesz w stanie przezwyciężyć ból i zacząć rehabilitację.
Obejrzyj sobie film na temat rehabilitacji i próbuj sama wykonywać najprostsze ćwiczenia (gdyby rehabilitant nie dopisał oczko ).





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Marzenna (offline)

Post #27

29-12-2010 - 13:03:31

Łódź 

Pros na drugi dzien po operacji bo jak widac realizacja prosby o rehabilitację jest długa.
Ja miałam farta bo poszłam do łódzkich amazonek i pod kontrolą wspanialej rehabilitantki ćwiczyłam. w szpitalu im.Kopernika krótka wizyta rehabilitantki..podanie niezbyt jasnych informacji ..gdyby nie amazonki to????stres

Dorotka (offline)

Post #28

15-01-2011 - 10:18:36

 

Jestem już po operacji. Rehabilitacja na oddziale polegała na 1 wizycie Pani Rehabilitantki, na drugi dzień po zabiegu. Pokazała mi kilka ćwiczeń, ustawiła do pionu i na tym koniec był, ale sama ćwiczyłam. AAA i była Pani z klubu Amazonek z Rudy Śląskiej. Jej wizyta miała charakter hmm propagandowy bardziej niż rehabilitacyjny, bo namawiała mnie na wizytę właśnie w ICH klubie, bo wszystkie inne ponoć nic nie warte. Zostawiła kilka broszur, odczytała co mogę a czego nie i powiedziała "wcale nie musi być widać, że ci czegoś brakuje", co doprowadziło mnie do łez i Pani sobie poszła smiling smiley



serceKocham Mojego Dziubeczka Bardzo Mocno - Martinekserce

andzia73 (offline)

Post #29

15-01-2011 - 10:26:34

Gdańsk 

DorotkopocieszaDbaj o Siebie ,odpoczywaj,łapkę ćwiczbuziak




maly (offline)

Post #30

21-04-2011 - 20:46:16

Gdynia 

Witam!
Ja rehabilitacji w szpitalu nie mialem wcale... doslownie. Pani z Klubu Amazonek ktora przyszla, nie wiedziala jak z facetem rozmawiac - zostawila tylko oferte... biustonoszy...
Pierwsze konkretne cwiczenia i rozciaganie pokazala mi pielegniarka ktora limfe sciagala - 7 dni po operacji. Dzieki Niej( niesamowita chec pomocy) na dzien dzisiejszy reka chodzi choc nie do konca. Rehabilitacja dopiero polowa maja choc lekarz zlecil jako pilne...



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 21-04-2011 - 20:50:37 przez maly.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 752
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018