Brak sił

Wysłane przez kasiaamazonka 

kasiaamazonka (offline)

Post #1

11-06-2010 - 12:47:21

Łódź 

Z obrzekiem ręki już sobie radze ale odczuwam spory brak sił. Macie jakiś pomysł na to? niedowiarek

Al_la (offline)

Post #2

11-06-2010 - 12:53:31

k/Warszawy 

A z jakiego powodu ten brak sił?
Napisz coś o sobie.
Jesteś po leczeniu, czy w trakcie?





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

kasiaamazonka (offline)

Post #3

16-06-2010 - 17:38:50

Łódź 

Ja już jestem sporo czasu po amputacji piersi.... Problem mój polega na tym że latem lubie wyjechać za miasto na działeczke i tam sobie siedzieć w samotności. Niestety trzeba zgrabić liście i porobić inne prace ogrodowe. Jak się za coś biore to niewiele moge zrobić. Po prostu nie mam sił. Dawniej takie rzeczy nie sprawialy mi problemów... a teraz to prawdziwe wyzwanie. Probowalam brac rozne witaminy, owoce i inne wynalazki ale dawne siły nie powróciły. Jak Wy sobie z tym radzicie?

mar_szczepanska (offline)

Post #4

31-08-2010 - 12:20:46

 

To normalne, chemia i radioterapia niszczy nie tylko komórki rakowe.Organizm potrzebuje czasu na regenerację ale zrób sobie morfologię EKG i hormony tarczycy.



Mariola

kasial (offline)

Post #5

02-09-2010 - 13:35:02

 

Ja tez to mam, jestem po drugiej chemii i ambitnie wróciłam do pracy. Jak wracam z pracy to muszę się kłaść, ogólnie czuje się osłabiona. Ale tak to chyba już jest w trakcie leczenia. Miejmy nadzieje, że w końcu organizm się zregeneruje i wrócimy do sił. Cóż musimy dużo odpoczywać i dbać o siebie.



aniolek1 (offline)

Post #6

02-09-2010 - 13:38:24

 

no to gatuluje - praca w trakcie leczenia buziak

kasial (offline)

Post #7

02-09-2010 - 14:35:40

 

Aniołku jak siedziałam w domku na zwolnieniu po operacjach i zanim wróciłam do pracy wydawało mi się że problemu nie będzie i że dam radę. Teraz pracuje niecały miesiąc z tygodniową przerwa na chemię i jestem zmęczona ale szczęśliwa, że między ludźmi a moim klientom nawet pewnie do głowy nie przyjdzie że jestem chora. Kosztuje to co prawda pół godziny szykowania rano - proteza, peruka, malowanie i inne strojenie ale jak jestem gotowa to po chorobie śladu nie ma HA!ha!



debora48 (offline)

Post #8

02-09-2010 - 14:38:36

Kozienice 

kasiaamazonka, ja też muszę w dzień choć na 10min położyć się i zregenerować siły.....może nie w tym temacie, ale napisz jak sobie radzisz z obrzękiem ręki. Pozdrawiam



krysiada (offline)

Post #9

07-09-2010 - 18:22:48

powiat Głogów 

Jestem 2,5 miesiąca po operacji, w trakcie chemioterapii. Też czuję osłabienie. Nawet, gdy czuję się silna, przychodzi moment jakby ktoś mi spuścił powietrze i muszę odpocząć. Nie mam problemu z obrzękami, ale ręka drętwieje łącznie z bokiem. Szczególnie, gdy pozwolę sobie na pracę, która jest na liście zakazanych.Sprawdzam, co mogę i często spotyka mnie kara w postaci silnego drętwienia i skurczów aż do bólu. Radzę sobie masując i używam poduszki przeciwobrzękowej na noc ( niewygodnie, ale rano jest zdecydowanie lepiej)

lulu (offline)

Post #10

07-09-2010 - 21:20:27

k/Kwidzyna 

Krysiada przecież 2,5 miesiąca to bardzo mało. Dziewczyno, organizm dostał w kość i jeszcze chemia ... Masz prawo tak się czuć i powinnaś bardzo się oszczędzać. Ja jestem 2,5 roku po i jeszcze po stronie operowanej nie jest wszystko w normie.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

basia04 (offline)

Post #11

07-09-2010 - 21:51:30

Olsztyn 

Ja to co kiedyś robilam 2 godziny teraz robię 5. Sprzątanie mieszkania rozkładam na dwa dni. 24 wracam do pracy i trochę się boję, zrobiłam się taka powolnabezradnywnerwionynie lubię siebie takiej....Nawet po sklepach nie mam siły chodzićchichot



evia007 (offline)

Post #12

10-09-2010 - 20:04:52

Żory 

Myślę że prawie wszystkie mamy to samo.Staram się wrócić do normalności ale niestety siły brak.Moja szwagierka zawsze mówiła i tu cyt.Panie Boże jak zabrałeś siły zabierz i chęci.

joasia (offline)

Post #13

10-09-2010 - 20:46:35

 

ha! a ja jestem po chemioterapii, operacji i teraz w polowie radioterapii i... slaba jakaś... niezdecydowany
poszlam na spacer w poprzednia niedziele i ledwo wrocilam oparta o ramie syna... powloczylam nogami doslownie... poza tym innego dnia zrobilo mi sie ciemno w oczach...
w poniedzialek powiedzialam to doktorowi.
"pocieszyl" mnie, że przeciez jestem po chemii, operacji i teraz radio... a wszystko sie kumuluje i teraz wychodzi... i "bedzie jeszcze gorzej"!!!
eye popping smiley
ale jak zobaczyl moje przestraszone oczy - szybko sie poprawil i powiedzial, ze tak jeszcze z miesiac co najmniej ...
a kiedy zapytalam - kiedy zacznie byc lepiej? - troche ominął temat ...
ale dostalam jednak skierowanie na badanie krwi i wyszlo, ze mam za malo krwinek czerwonych (chociaz pije sok z buraków)...
zaszalałam więc i kupiłam polędwicę wołową, zrobiłam sobie dziś tatara i jutro tez zjem ... mniam
mam nadzieje, że bedzie lepiej duży uśmiech



Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem. /Dante Alighieri/

ewad55 (offline)

Post #14

10-09-2010 - 20:52:36

Stokholm 

Pewnie.że będzie lepiej!A tatarek pychotka!Radioterapia też trochę osłabia,ale jak skończysz to powolutku będziesz wracała do normalnego życia.Ja skończyłam radio w maju.Teraz jest dużo lepiej,a takie dni kiedy brakuje mi sił są już żadkością.kwiatek



Melodyjka (offline)

Post #15

10-09-2010 - 20:52:39

Gdańsk 

A jak Twoja morfologia? Sprawdzał Ci lekarz? Wiesz, mnie sił dodawało wszystko, co poprawiało hemoglobinę ( pokrzywa, buraczki, natka pietruszki). ja do pracy wróciłam na drugi dzień po 6-tej chemii i ją akurat najmniej odczułam. Już nie mogłam w domu usiedzieć, byłam zdołowana, myślałam tylko o chorobie. Pracując, nie miałam czasu na złe rozmyslania, dbałam bardziej o swój wygląd i to mnie podnosiło jakoś psychicznie. Mnie się wydaje, że to może być wina spadku hemoglobiny. A może niedbór witamin,jedz teraz dużo owoców i warzyw. Trzymaj się cieplutko. Wkrótce na pewno się zregenerujesz, jak my wszystkiesmiling smiley

debora48 (offline)

Post #16

10-09-2010 - 21:11:36

Kozienice 

,,,tak,tak Joasiu koleżanki dobrze radzą, dużo witamin, ale naturalnych. Polędwica, wątróbka cielęca lekko usmażona abo tatar może być 2 razy dz. Natka pietruszki też 2 razy dz.Ja wczoraj naniosłam pięknej natki z działek, nie chciało mi się jej siekać, no bo szkoda ręki , to zmieliłam na maszynce, sitko o dużych oczkach i będę wcinać jak lekarstwo.
Ja też w połowie naświetlań miałam takie osłabienia i nowe obrzęki, ale z czasem dochodzi się do normalności.Pozdrawiam



rose (offline)

Post #17

29-07-2016 - 10:40:30

 

Witam !Odkopie wąteczekduży uśmiech
Jestem rok po mastektomii i trochę dłużej po chemioterapii.,a sił za bardzo nie mam!
Przy każdym wysiłku oblewam się potem(choć trochę tego potu wyciska tamoś).
Przyrost wagi też robi swoje ale mio to czynności ,które kiedyś wykonywałam w"mgnieniu oka"teraz robię na odpoczynki
.
W ciągu dnia zdarza mi się poleżeć bo bez tego było by cieżko się ogarnąć.
Rozumiem ,że lato i upały ale dołujące jest nie słychanie nie móc normalnie funkcjonować bez tego cholernego spowolnienia.
Same grymasy z mojej stronyprzewraca_oczyale miałam nadzieję ,że kondycja wróci !,a tu figa !

Mam ogródek działkę i działam tam na odpoczynki,ale marny powrót do siebie samej ,podcina skrzydła.
Reka i pacha też po jakiej kolejek pracy pobolewa.Choć staram się bardziej pracowaç prawą(zdrową)
Wiem ,że fajnie że w ogóle żyje i jakoś funkcjonuje ale komfort tego życia też mógłby być satysfakcjonujący!



renatar (offline)

Post #18

29-07-2016 - 11:05:57

sieradz 

Różo mam tak samo i wkurza mnie że wszyscy dookoła myślą że już doszłam do siebie bo przecież 10 miesięcy minęło i kiedy mówię że zwyczajnie nie mam siły i czuję się taka wypompowana to patrzą na mnie ze zdziwieniem bo dobrze wyglądam i takie tam.






T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.

jola68 (offline)

Post #19

29-07-2016 - 11:37:30

Dębostrów 

Witajcie. A ja jestem bliska załamania. Pół roku temu skończyłam chemię, trzy miesiące temu naświetlania. Czułam się dobrze, a tu nagle zonk, zrobiłam się słaba, wszystko mnie boli. Problemem są zwykłe czynności. Zrobiłam wyniki, są dobre. Zaczyna mnie to już przerastać, bo nie wiem co mi jest. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że miałam plany powrotu do pracy od 1.08. Po prostu chce mi się wyć.zlywnerwionyzałamka



rose (offline)

Post #20

29-07-2016 - 13:56:47

 

Mówią ,że organizm może ze dwa lata poooo...się regenerować,i niech się regeneruje!!! A siły to chciała bym już!
Obawiam się ,że teraz to dopiero będą wychodzić wszystkie skutki na wierzch!
Pytając onki czy może tak być (jak mam)i jak długo to będzie trwać?, obruszyła tylko ramionami .
Uważa że powinnam już być w formie ,ale bywa różnie...-Wielka mi pociechawnerwiony



domina13 (offline)

Post #21

29-07-2016 - 14:30:45

Piotrków Tryb. 

Dwa lata temu byłam na wykładzie dr n. med. Dariusza Godlewskiego pt.LECZENIE ONKOLOGICZNE I CO DALEJ?,omawiał jako jeden ze skutków ubocznych leczenia onkologicznego,(występujący jakiś czas po)Syndrom chronicznego zmęczenia (chronic fatigue syndrom);objawiający się: przewlekłym zmęczeniem i osłabieniem, bólem gardła, biegunką, depresją, pobolewaniami i bólami, apatią, sennością, trudnościami ze snem.Hipoteza zakłada , że przyczyną choroby są zaburzenia układu odpornościowego ,jest bardzo często powiązane z poważnymi niedoborami rozmaitych składników odżywczych. Przy objawach syndromu chronicznego zmęczenia ważna jest odpowiednia ilość snu i wypoczynku, dobrze robi też uprawianie lekkiego sportu (mogą to być nawet krótkie, codzienne spacery). Pomocne bywają również witaminy z grupy B oraz zioła, takie jak żeń-szeń, miłorząb japoński, echinacea i azjatyckie ziele „gotu kola”. Poziom energii zwiększa też imbir, mleczko pszczele, koenzym Q10, magnez i żelazo.uśmiechSama doświadczyłam takiego braku sił 8 m-cy po mastektomii.




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 29-07-2016 - 14:31:20 przez domina13.

jola68 (offline)

Post #22

29-07-2016 - 15:55:31

Dębostrów 

Rose, Domina przeczytałam Wasze wypowiedzi. Czyli może być tak, że skutki leczenia onkologicznego można odczuwać bardzo długo. Tylko, że ja nawet w trakcie chemii nie czułam się aż tak fatalnie jak teraz. Nawet sama jechałam samochodem na kolejne wlewy. A teraz nawet nie mogę pojechać po zakupy. Nagle stałam się niepełnosprawną osobą. Nie wspomnę o psychice, która mi zwyczajnie siada. Boję się, że dzieje się ze mną coś złego, że mogły się pojawić przerzuty w kościach. Byłam u onki i dostałam skierowanie na scyntygrafię kości. Ale na badanie trzeba czekać miesiąc. Wybieram się też do neurologa. Tak się cieszyłam po zakończeniu leczenia, a tu masz babo placek.



doubleD (offline)

Post #23

29-07-2016 - 17:24:46

London 

jola, to moze byc efekt stresu, trudno w takich sytuacjach stwierdzic co jest przyczyna a co skutkiem, psychiczne wyczerpanie powoduje ogromne zmeczenie i odwrotnie. moze to stres zwiazny z tym z powrotem do pracy po dosc dlugiej przerwie? moze stres zwiazany ze strachem przed wznowa? techniki medytacyjne i zmuszenie sie do jakiegokolwiek, na poczatku malo wymagajacego sportu moze pomoc. problemy ze snem tez powoduja wyczerpanie, moze tutaj da sie cos zrobic?

jola68 (offline)

Post #24

29-07-2016 - 17:50:54

Dębostrów 

DoubleD, jestem już wyczerpana psychicznie, bo nie wiem dlaczego tak się czuję jak się czuję. Panicznie się boję wznowy,przerzutów, a także kolejnych jakichś chorób.Bo mam jeszcze zapalenie wielomięśniowe ze sklerodermią.I dlatego najpierw poleciałam do reumatologa,ale okazało się, że wyniki badań nie wykazują zaostrzenia tej choroby.To wszystko zaczęło mnie przerastać. Mam problem z zasypianiem, a jak już usnę po tabletkach na uspokojenie, to nie budzę się wypoczęta. Mięśnie nie słabną tak nagle bez przyczyny. Dlatego muszę wyjaśnić przyczynę mojego złego samopoczucia. Bo inaczej chyba zwariuję.



braja (offline)

Post #25

29-07-2016 - 18:01:50

 

Na każdego leczenie pewnie inaczej dziala, ja jestem jednym z tych pechowców, którym dawne siły jak i mozliwości intelektualne nie wróciły wnerwiony Mimo, że objawy menopauzy stopniowo ustapily i że nie mam jakiejś wielkiej nadwagi, to niestety brakuje żywotności. Zwolniłam tempo, odpoczywam częściej, mogę sobie pozwolic czasem na zaspanie na szczescie. No i umysł nieco zaćmiony, pamięć fatalna bezradny

Ale jeśli spadek sil nagły to dziewczyny sprawdźcie tarczycę! Szczególnie te, które mialy radioterapię, bo naswietlania mogą uszkodzić ten ważny organ, a słaba tarczyca to i słaba witalność



karolina21 (offline)

Post #26

29-07-2016 - 23:32:11

Strzelce Krajeńskie 

A ja wręcz przeciwnie. W trakcie chemii regularne codzienne 2 godzinne spacery, po chemii jogging , nieco później dołączyłam aerobik. Po 2 latach pierwszy turnus rehabilitacyjny i łażenie po górach, wycieczki krajowe i trochę dalej, potem nawet cięzka fizyczna praca w czasie wakacji ( dorabiałam sobie we Francji) i tak się cieszyłam dobrą kondycją przez prawie 8 lat i nagle trach = przerzuty do kości. Teraz tylko a może aż spacery mi zostały. Cieszę sie i z tego. A tak bliżej tematu, to uważam że każdy organizm jest inny i inaczej się regeneruje. Poza tym ja miałam 6 FAC i nie miałam radioterapii, która niewątpliwie wpływa niekorzystnie na kondycję. Poza tym chemie typu taxol czy herceptyna też bardziej dają się we znaki. Pozdrawiam i cierpliwości życzę w odzyskiwaniu sił serce







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 29-07-2016 - 23:32:42 przez karolina21.

marzusia (offline)

Post #27

29-07-2016 - 23:43:07

Cieszyn 

no to nie jestem w tym nieszczęściu sama. Jak spoglądam wstecz to najlepiej czułam się po operacji ,przed radioterapią, na którą czekałam długo i podczas naświetlań. Cieszyłam się , ze przeżyłam jakoś całkiem znośnie leczenie, że koniec działań leczniczych jest bliski. Nawet miałam nadzieję ,co u mnie zadziwia, że choroba została zwalczona i wszystko dobrze się potoczy. Wtedy , powoli się zaczęło. Po Pół roku tamoksyfenu bolące i sztywne stopy, potem dolegliwości co raz wyżej ,obecnie od pasa w dół jestem sztywna, jakby owinięta elastycznym bandażem. Nie mam na nic ochoty, wszystko szybko mnie męczy, wczoraj na zakupach, miałam wrażenie, że jeszcze chwila i zemdleję ,gorąco na zewnątrz i od środka, spływający po szyi , karku i głowie pot , zalewający oczy. Zawsze uważałam się za lenia ale teraz obejmuje mnie wszechogarniająca niemoc, która uniemożliwia jakiekolwiek konstruktywne działanie. Najgorsze że cały czas mam świadomość ,że niby teraz nie powinno być źle ,że może przecież być w każdej chwili gorzej i powinnam się cieszyć ,że jest jak jest, że żyję ,że nie mam stwierdzonych przerzutów. Skąd czerpać energię, optymizm , jak zacząć znowu normalnie żyćbezradny



Al_la (offline)

Post #28

30-07-2016 - 11:42:35

k/Warszawy 

Ostatni wlew chemii miałam w połowie lutego i od 1 marca chciałam iść do pracy. Onkolog namówiła mnie, żebym wykorzystała całe L4 (182 dni) i posiedziała w domu do końca marca, bo organizm musi się zregenerować. Wydawało mi się, że już się zregenerował, bo czułam się dobrze, ale posłuchałam lekarza. Kiedy 1 kwietnia wybrałam się do pracy (umysłowej, przy biurku), czułam się bezsilna, ciągle spocona, zero myślenia...dętka przewraca_oczy
Zrobiłam badania, miałam anemię. Lekarz internista włączył cały zestaw leków i jeszcze dłuuugo trwało, zanim poczułam się lepiej.
Miałam leczenie: 3 x FEC, operacja i 3 x FEC - bez taksanów, herceptyny, hormonoterapii i radioterapii.

Jak widzicie stan organizmu po leczeniu to indywidualna sprawa uśmiech





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Wandka (offline)

Post #29

31-07-2016 - 01:24:00

Warszawa 

Nie martw się na zapas. Ja przeszłam chemię jak burza - 8 cykli przed operacją i żadnych dolegliwości. Zastanawiałam się czasami czy ja na pewno biorę chemię. Zero mdłości a o wymiotach nic nie wiedziałam. Teraz po leczeniu całkowitym czasami czuję się osłabiona. Wyniki ok. wszelkie. Jednak osłabienie i zmiany klimatu czuję obecnie. To efekty leczenia cytostytakami i kochaną hercią. TAK TO JUŻ JEST. Nie ma co myśleć, że to wznowa i przerzut. Efekt leczenia niestety występuje po kilkunastu miesiącach . Głowa do góry i zero złych myśli.pociesza







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 31-07-2016 - 01:25:08 przez Wandka.

Jutta (offline)

Post #30

31-07-2016 - 18:12:51

między Łodzią a Warszawą 

A ja wróciłam do pracy 1 kwietnia po wykorzystaniu całego L4 i 6 miesiacach zasiłku.Teraz myslę, że dobrze się stało, bo oczywiscie chciałam od razu po skończonym zwolnieniu. Lekarz-orzecznik (mądra kobieta) uznała, że należy się mi jeszcze zasiłek. Nie byłam wtedy zachwycona, bo przecież została mi tylko herceptyna, a po tym nic mi nie jest, nie odczuwam żadnych skutków ubocznych.Wróciłam do pracy i okazało się, ze nie jest tak łatwo. Niby się z tym liczyłam, ale jednak trochę byłam zaskoczona. W pracy jakos się mobilizowałam i nie miałam wiekszych problemów, ale potem... Wracałam do domu z jednym marzeniem:"Chcę się położyć chociaż na godzinę i żeby nikt nic już ode mnie nie chciał". A tu się nie da albo częsciowo się udawało albo w ogóle.
Teraz mam urlop i z kilku przyczyn spędzam go w domu. Na samym początku bardzo ambitnie sporządziłam sobie listę "Do wykonania" i co ... Ano dzisiaj wykresliłam jeden punkt, bo tego dało się zrobić (czuję się rozgrzeszonaprzewraca_oczy), z tym to jestem w trakcie, a tamtego to jeszcze nie ruszyłam. Niby cos tam robię, ale idzie mi to jak .... ech. A to muszę odpocząć, a to pospać, a na dokładkę bolą mnie kolana. Nie wiem od czego? Od kręgosłupa, po chemii, po herceptynie, może się cos zaczyna, a może wiek. załamkazmeczonyOstatnio ginekolog nie dosć, że wynalazł u mnie torbiel Nabotha , to jeszcze doszedł do wniosku, że prawdopodobnie przejdę przedwczesną menopauzę.Wg. niego z tą torbielą lepiej nic nie robić. Trzeba tylko robić regularnie cytologię. Nie jestem do końca do tego przekonana. pytaNO, WYŻALIŁAM SIĘstres
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 411
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018