Drugie starcie - rozmowy codzienne

Wysłane przez Amazonki.net 

maryla (offline)

Post #1

02-11-2015 - 22:44:32

gdzieś w górach... 

serce



wiola76 (offline)

Post #2

02-11-2015 - 22:47:54

 

serce



libra1 (offline)

Post #3

02-11-2015 - 23:26:12

 

Maju myślę o Tobie serce



Wandka (offline)

Post #4

03-11-2015 - 00:25:31

Warszawa 

Jesteś Maju piękną kobietą a piękno zwyciężabuzkiserceJestem myślami z Tobąbuziak



Kass (offline)

Post #5

03-11-2015 - 00:48:05

 

Majeczko, trzymam za reke wirtualnie i wysylam moce. serce





joa261 (offline)

Post #6

03-11-2015 - 00:58:24

 

Maju serceserceserce



Każdy dzień jest zaproszeniem do szczęścia

ewka36 (offline)

Post #7

03-11-2015 - 11:34:41

Sopot 

serce



Iza12 (offline)

Post #8

08-11-2015 - 14:45:45

Gdańsk 

Maju serceserceserce

doria (offline)

Post #9

08-11-2015 - 15:36:37

Kraków 

serce



monik (offline)

Post #10

09-11-2015 - 10:10:22

Łódź 

Jakaś nostalgia i smutek mnie od wczoraj dręczą... to życie z chorobą w tle, za plecami.... mnie optymistkę dopadło... a jak mam np. 2-3 lata życia. Tak długo czekałam w moim życiu aby znaleźć się w miejscu, w którym jestem. Fajny mąż, super dziecko, ciekawa praca, życzliwi ludzie, fajne wyjazdy... przeraża mnie to, że tak nagle może się to skończyć... maż mnie wczoraj opieprzył. mówi, i nawet jak masz 2-03 lata to chcesz je spędzić w strachu na marudzeniu i baniu się... niby ma rację ale i tak mnie to jakoś aktualnie przerasta i przeraża, nic kończę orzechowy tor z urodzin mojego 6-latka i zabieram się za robotę, sterta dokumentów do podpisania, umowy nie zrobione, zaraz spotkanie, potem spotkanie na mieście... może to jakoś pomoże mi nie myśleć... nawet płakać mi się nie chce, jakieś zrezygnowanie poczułam...

doubleD (offline)

Post #11

09-11-2015 - 11:35:43

London 

Monik, to bardzo trudne ale to co mowi twoj maz ma sens, wiem ze latwiej powiedziec niz zrobic ale sama piszesz ze poza choroba wszystko sie uklada i masz sie z czego cieszyc i twoja jakosc zycia jest bardzo dobra. probowalas spotkan z psychologiem albo medytacji? tutaj w uk bardzo popularna i promowana jest mindfulness - rodzaj samoterapi. jak ktos zna polski odpowiednik to moze sie tutaj bardzo przydac.

metoda opracowana przez m.in. Prof Mark Williams

magda2411 (offline)

Post #12

09-11-2015 - 12:11:04

Olsztyn 

Monik, nikt nie wie, jak długo będzie żył. Nikt. Zdrowy też nie. Przez tyle lat mojego "chorowania" (8,5) odeszło tylu "zdrowych" moich znajomych, którym zazdrościłam braku raka. A ja jestem, żyję.... Dziś byłam świadkiem wypadku, na pasach samochód potrącił pieszego - teoretycznie zdrowy, nawet mu przez myśl nie przeszło pewnie dziś rano, że może za chwilę go nie być (chya nic mu się nie stało, pozbierał się sam)... Do tego odejście Majki pewnie jeszcze w nas świeże jest, to naturalne... Nikt nie jest z kamienia!

Pozwól sobie na słabszy dzień, a później uszy do góry!







Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 09-11-2015 - 12:13:50 przez magda2411.

monik (offline)

Post #13

09-11-2015 - 12:27:30

Łódź 

Magda,

no masz rację, sama przecież promuję taki styl podejścia i chyba tak jak napisałaś, to że nie ma Majki jakoś nostalgicznie na mnie wpłynęło... nie mogłam się cały dzień z tym pozbierać a i jeszcze jakoś we mnie "siedzi"... Dobrze piszesz. Rumianek i do roboty a za dzień dwa trzeba otrzepać skrzydełka i żyć, w końcu jest dobrze smiling smiley

tynkaa (offline)

Post #14

09-11-2015 - 19:54:50

 

monik nie umiem ładnie pisać, więc przesyłam pociesza i zgadzam się z mężem! ile by nam nie zostało trzeba przeżyć jak najlepiej się da!!!!!!! chociaż trudno bywa z tym pozytywnym nastawieniem(wiem co mówięwinking smiley) starajmy się nie oglądać za siebie! było minęło smiling smileyteraz już jesteś zdrowa i tak już zostanie!!!! pozdrawiam

Iza12 (offline)

Post #15

10-11-2015 - 08:12:39

Gdańsk 

Po takiej chorobie już nigdy nie przestaniemy oglądać się za siebie, ale trzeba źyć, bo to jest nasz czas. Majka na pewno jest szczęśliwa.

sasky7 (offline)

Post #16

11-11-2015 - 00:51:42

Warszawa 

Majka

Byłam TU wczoraj i czytałam ... ale NIE WIEDZIAŁAM, że Ciebie już między nami nie ma.
Nie miałam pojęcia, nic nie wyczułam ...
Dopiero dzisiejsza rozmowa telefoniczna ... .




Ech, Majka, Ty wiesz, dlaczego mi tak trudno się z tym wszystkim pogodzić ... .

Te kolejne starcia są jakby cichsze.
I trwają krócej ... .

I rozglądam się dokoła i widzę obok coraz więcej pustych miejsc.

Majeczko, odpoczywaj!



agnieszka30 (offline)

Post #17

11-11-2015 - 10:32:31

Będzin 

tez nie wiedziałamzałamka Majuserce

Tomasz. (offline)

Post #18

11-11-2015 - 13:24:01

Pruszków 

Dorotko, sasky7 jak Twoje leczenie? Jak wyniki wątroby? Pozwalają na dalsze wlewy leków? Jak się czujesz po powrocie z Białegostoku?



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

sasky7 (offline)

Post #19

12-11-2015 - 23:56:45

Warszawa 

Tomasz.'u, dziękuję za zainteresowanie uśmiech

Napiszę w skrócie: z powodu wczorajszego święta wpadłam od dziś na czwartkowe sesje z Navelbiną. Dziś była kwalifikacja do XIV Navelbiny - zaraz idę łykać moją dawkę, czyli spróbuję wziąć ją podstępem i ... może tym razem prześpię to całe "Spotkanie z Predatorem"? oczko

Wynikom wątrobowym jeszcze sporo brakuje do normy, ale są na tyle wysokie w swojej niskości, że Navelbina przyznana!
Co do wlewu - to ja mam tylko wlewany Zomikos. Tym razem może być problem, bo wapń mi spadł z 2,47 na 2,17 a moja doktorka z Poradni Bólu nie lubi tak drastycznych spadków.

A co do powrotu z B. - masz zapewne na myśli powrót z termoablacji. Zabieg miałam 28.10 a gorączkowanie skończyło się dopiero ... w tą niedzielę! Ale to oczywista oczywistość, wpisana w dwa najbliższe pozabiegowe tygodnie.
W grudniu znowu tam wracam: wyznaczono mi termin drugiego zabiegu na 2.12. Tym razem będą mi palić dwie zmiany (razem będzie ich pięć, które się nadawały)

Pozdraviam serdecznie



magenta (offline)

Post #20

13-11-2015 - 08:53:12

Warszawa 

monika jak ja dobrze znam to uczucie, ktore opisujesz. Mam wszystko, extra męża, cudowne dzieciaki, mieszkanie jak marzenie, prace prawie doskonałą, piękne hobby ale… no własnie ale…

10 miesiecy temu zapytalam moja onko: Pani doktor ja chce miec jeszcze jedno dziecko, takie mialam plany i marzenia…
Ona odpowiedziala: Za 2-3 lata pomyślimy o tym…
Ja: ale ja moge umrzec w kazdej chwili…
Ona: a kto mi da pewnosc, ze jak dzis wyjde z pracy to bezpiecznie wroce do domu?

Bardzo mnie to podbudowalo smiling smiley

Teraz żyje dniem dzisiejszym smiling smiley




Życie jest małą ściemniarą,
francą, wróblicą, cwaniarą.
Plącze nam nogi i mówi idź!

tynkaa (offline)

Post #21

13-11-2015 - 16:46:07

 

Odebrałam wyniki smiling smiley na 8 wyciętych węzłów w 1 przerzuty bez przekraczania torebki w całej tej sytuacji to chyba dobrze niesmiling smiley za tydz zaczynam chemię coś słyszałam o czerwonej i tak salach ale dokładnie dowiem się za tydzień. Na straszył i mnie , że być może nie dostane herci bo jak mi lekarz powiedział nie spełniam warunków formalnych!!!!!! Szok jak to w ogóle możliwe? ! sad smiley

lulu (offline)

Post #22

13-11-2015 - 17:12:36

k/Kwidzyna 

A wiesz co miał na myśli mówiąc "formalnych"?



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 13-11-2015 - 17:12:51 przez lulu.

tynkaa (offline)

Post #23

13-11-2015 - 17:25:29

 

No właśnie niesmiling smiley służbista straszny 2 razy pytałam dlaczego miałabym nie dostać to mi 2 razy odp ze względów formalnychsmiling smiley jak byłam później na wizycie u innego (nie wiem czy chemiczka na pieczatce było onokolog kliniczny)to podobnie pół na pół ze dostane bo nie ma u mnie co monitorować bo węzły wycięte dla mnie paranoja bezsilność mnie ogarnia na to!!

lulu (offline)

Post #24

13-11-2015 - 17:31:49

k/Kwidzyna 

Z tego co pamiętam, to warunkiem jest HER2 na +++ i wielkość guza, chyba ponad 1 cm.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Al_la (offline)

Post #25

13-11-2015 - 18:07:59

k/Warszawy 

Cytuj
lulu
Z tego co pamiętam, to warunkiem jest HER2 na +++ i wielkość guza, chyba ponad 1 cm.

lub HER-2 na +++ i zajęty co najmniej 1 węzeł chłonny [amazonki.net]





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

tynkaa (offline)

Post #26

13-11-2015 - 18:49:04

 

No to mam Heroda i przerzut do węzła wielkości 1,2cm to nie wiem co ze mną nie taksad smiley

Al_la (offline)

Post #27

13-11-2015 - 18:55:24

k/Warszawy 

No to niech Ci lekarz wytłumaczy, dlaczego się nie kwalifikujesz.





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

monik (offline)

Post #28

13-11-2015 - 20:29:24

Łódź 

tynkaa, jeden zajęty węzeł chłonny bez przekraczania torebki to dobra informacja smiling smiley moim zdaniem herceptyna Ci się należy jak psu miska! Teraz to dobra wola lekarza aby Cię zakwalifikował do refundacji. w takich jak Twoja sytuacjach wydaje mi się, ze wiele zależy właśnie od lekarza, od tego jak napisze wniosek i do jakiej grupy Cię zakwalifikuje. aktualna kwalifikacja to guz powyżej 1 cm + zajęty przynajmniej 1 węzeł. guz miałaś teraz masz węzeł i wznowę więc można to spokojnie zakwalifikować - trzeba tylko chcieć, a szlag mnie trafia jak widzę jak co niektórym się nie chce... trzeba być normalnie pozbawionym sumienia aby młodej rokującej pacjentce nie dać tego co dla niej najlepsze... Nie twierdzę, że bez herceptyny nie da się Ciebie wyleczyć ale skoro jest herceptyna i skoro badania wskazują, że te szanse są większe to rób wszystko aby ten lek dostać. Służbistę sobie odpuść bo pewnie nic z nim nie ugrasz, szukaj lekarza i ośrodka gdzie dostaniesz herceptynę. Chemia będzie pewnie AC (czyli popularnie nazywana czerwoną) bo nie miałaś wcześniej tego typu leczenia. Chemia jest mocna i daje dobre rezultaty w leczeniu. Radioterapii nie będziesz miała bo za mało węzłów zajętych - kolejne tabelki ha ha ha ale to już chyba nie aż tak ważne - ogólnie jest dobrze, teraz tylko walcz o hercię

nika5 (offline)

Post #29

13-11-2015 - 21:32:33

koszalin 

Tynkaa ja też usłyszałam ze po chemii na herceptynę nie mam co liczyć bo jej nie mają a wniosku nie będą pisać dla mnie. Myślałam że wyjdę z siebie. Zmieniłam szpital. Fakt że będę dojeżdżać prawie 100 km ale trudno. Mało tego dali mi też naswietlania przy teoretycznym braku kwalifikacji (2 wezly zajete bez naciekania) Wszystko zależy od lekarza i jego chęci w innym wypadku trzeba zmienić lekarza. Nie daj za wygraną.

tynkaa (offline)

Post #30

13-11-2015 - 22:11:28

 

Podlamala mnie ta informacja i to caly Ursynów żebym jeszcze leczyla się na jakiejś przyslowiowej Koziej wólce ale wawa!!!!z tego co zdążyłam zrozumieć to ta onkolog kliniczna wspamniala ze u mnie podczas leczenia nie ma co monitorować bo byl na wezlach a wezlow nie ma!!!sama się odwołam do nfz jak oni mi odmówią!!!a i jeszcze powiedziała ze w przyszlosci mi się Należy herceptyna ale nie wiadomo czy teraz. czyli co mam czekać na kolejny przerzut!!!?jakie ośrodki polecacie na Mazowszu gdzie ewntulnie mogliby podać hercie ?
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 335
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022