Rak piersi z przerzutami do płuc i mózgu

Wysłane przez beti1417 

beti1417 (offline)

Post #1

18-03-2021 - 22:16:42

 

Moja mama ma raka piersi z przerzutami do płuc i mózgu. Dodatkowo pojawił się też niezależny guz jelita. Stan jest ciężki guzy w mózgu są rozsiane. Mama już nie chodzi, ma problemy z mówieniem. Lekarze odmówili dalszego leczenia. Czy na prawdę nie można nic więcej zrobić?

Tomasz. (offline)

Post #2

19-03-2021 - 08:33:41

Pruszków 

Lekarze odmawiają leczenia tam, gdzie przyniosło by ono szkód więcej niż korzyści. Przykładowo leczenie jest nieskuteczne, a przynosi uciążliwe lub wręcz duże działania uboczne. Niestety rąk to choroba ciężka, a w stadium rozsianym nieuleczalna. Jest po za tym sformułowanie o nie kontynuowaniu uporczywej terapii. Chodzi o jakość życia tam, gdzie leczeniem można ugrać czas liczony kilkoma najwyżej tygodniami.
Nie oznacza to, że nic nie można więcej zrobić. To leki p. depresyjne, p bólowe, czy ważny w przypadku przerzutów do mózgu dexamethason. Lekarz z hospicjum wie, co podać. Poza tym życzliwość i ciepło od najbliższej rodziny. Opieka duchowa, wizyta księdza. Zaproszenie rodziny mieszkającej daleko, a ważnej dla nieuleczalnie chorej.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

juskat2019 (offline)

Post #3

23-03-2021 - 10:21:11

 

Cytuj
beti1417
Moja mama ma raka piersi z przerzutami do płuc i mózgu. Dodatkowo pojawił się też niezależny guz jelita. Stan jest ciężki guzy w mózgu są rozsiane. Mama już nie chodzi, ma problemy z mówieniem. Lekarze odmówili dalszego leczenia. Czy na prawdę nie można nic więcej zrobić?

U mojej Mamy bylo podobnie tzn. rak piersi rozsiany do wezlow chlonnych, pluc, kosci i mozgu. Z tym, ze Mame jej onkolog prowadzaca leczyla do konca, nigdy nie odmowila leczenia, a jedynie pytala o to, czy Mama chce dalej przyjmowac zaoferowane leczenie (na koniec Mama przyjmowala Kadcyle) - dawala wybor chorej. Mama sama odmowila leczenia na 2 tygodnie przed smiercia, z uwagi na stan, w jakim sie juz znajdowala. Przerzuty do mozgu rowniez doprowadzily do tego, ze Mama przestala chodzic, mowic, ale byla swiadoma i prawie do konca rozumiala co sie wokol niej dzieje.

Moze zabrzmi to zle, ale z mojej strony moge szczerze, z serca doradzic jedynie pelna opieke hospicjum domowego, ktore naprawde bywa bardzo pomoce w takich sytuacjach oraz to abyscie jak najwiecej byli teraz przy Mamie - ona na pewno potrzebuje obecnosci i wsparcia najblizszej rodziny, aby czula, ze nie jest sama.
Poza tym jesli chcecie o czym Mamie powiedziec, to powiedzcie, jesli chcecie o cos zapytac, zapytajcie (np. jakies jej zyczenia lub jakas ostatnia wole albo wizyta ksiedza), ale badzcie przy tym subtelni i delikatni. Ja nie zdazylam...

Zycze ogromu sily i wytrwalosci...

dziubas (offline)

Post #4

23-03-2021 - 16:51:22

Gdańsk 

Beti! Juskat! sercepociesza





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 565
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018