Przerzuty do kości

Wysłane przez Amazonki.net 

Gulek01 (offline)

Post #1

10-04-2017 - 20:13:52

 

A wiec tak...przeczytalam duzo na temat terapii Gersona,kupilam maszyne i wylacznie teraz stosuje ta terapie,czyli soki z niepryskanych owocow i warzyw.Nie wiem czy robie dobrze,ale naprawde wierze w ta terapie.Nie mam zadnych bolow kosci,oprocz bolow kregoslupa na dole .Lekarz tlumaczy to tym,iz jakies bakterie dostaja sie do kregow.Jestem oslabiona,ale potrafie walczyc.Dostalas jakies wyniki,tylko zbytnio nie wiem o co w nich chodzi.
Prosze pomozcie mi w jakikolwiek sposob,bo NAPRAWDE NIE WIEM CO MAM ROBIC.
Prosze nie przeniosic mnie do innego dzialu,po prostu szukam pomocy w taki,czy inny sposob.
Prosze pomozcie,doradzcie.
Dziekuje za odpowiedzi i bardzo serdecznie pozdrawiam,
Monika

Gulek01 (offline)

Post #2

10-04-2017 - 20:14:48

 

Co do lekarza,nie ma mowy o operacje...tylko chemioterapia

renatar (offline)

Post #3

10-04-2017 - 20:33:01

sieradz 

Gulek najpierw psycholog albo psychiatra żeby cię ustawić do pionu a potem leczenie, bez obecnego medycznego leczenia już bym nie żyła. Przepraszam że tak ostro ale musisz zaufać lekarzom.






T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.

fianiebieska (offline)

Post #4

10-04-2017 - 21:02:09

Warszawa 

Faktycznie gapa ze mnie. Teraz skojarzyłam że przy przerzutach tylko chemia. Jeśli bardzo się upierasz to popij te soki z miesiąc i zrób badania dla porównania. Moim zdaniem to strata czasu ale czasem jak się w coś mocno uwierzy to ciało reaguje.



fianiebieska opowiada

Tomasz. (offline)

Post #5

10-04-2017 - 21:45:51

Pruszków 

Cytuj
Gulek01
A wiec tak...przeczytalam duzo na temat terapii Gersona,kupilam maszyne i wylacznie teraz stosuje ta terapie,czyli soki z niepryskanych owocow i warzyw.Nie wiem czy robie dobrze,ale naprawde wierze w ta terapie.
Z wiarą się nie dyskutuje.
Są osoby wierzące w coś odwrotnego- stosują dietę celowo niedoborową (wyniszczającą organizm w dłuższym okresie czasu) aby "nie żywić raka". Jeśli ktoś w to wierzy to to jego wyłączna sprawa- nie podlega to dyskusji ani tym bardziej ocenie.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

dziubas (offline)

Post #6

10-04-2017 - 21:54:22

Gdańsk 

Gulek! serceJak byłam juz po diagnozie tez trafiła do mnie od znajomych ksiazka o terapii Gersona... moja siostra ja zaczęła czytac, ja ja przejrzałam zaledwie, siostra mi przekazała sugestię, ze tej diecie trzebaby praktycznie podporzadkowac całe życie, jeżeli ktos tak potrafi, to pozazdrościć, ja sie nie nadaję, i jeszcze jedna refleksja-jest wiele rewelacyjnych pod wzgledem zdrowtności metod... dlaczego wiec tak duzo ludzi nadal choruje, skoro wyzdrowienie jest na wyciagniecie reki..., i jeszcze jedno - nawet dr David Servan-Schreiber, autor "Antyraka" w swojej ostatniej książce "Mozna żegnac sie wiele razy" przyznał, ze nie końca przestrzegał własnych zaleceń...Mam nadzieję, ze te moje wywody Cie nie zniechecą...prosi





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat

Gulek01 (offline)

Post #7

10-04-2017 - 22:08:31

 

Moze zakonczmy ten temat o terapii Gersona.Prosze o jakies inne propozycje obojetnie jakiej terapii antyrakowej.I dziekuje jeszcze raz za wszystkie sugestie i dobre rady.Dziekuje

jagodula (offline)

Post #8

10-04-2017 - 22:10:35

Sławkow 

jablkoGulek a może spróbuj połączyć terapię Gersona tzn. pij soki , marchewkowe, jabłkowe itp z normalnym leczeniem. Ja przez cały czas leczenia do dziś piję soki owocowe, koktajle z warzyw, zajadam pokrzywę i mniszka, bo lubię ale wybacz szczerość nigdy nie zdecydowałabym się na rezygnację z chirurgicznego usunięcia guza i przyjęcia leków konwencjonalnych. Piszesz, że jesteś słaba... wcale się nie dziwię rak i lewatywy ....to pachnie Szwejkiem. A tak na marginesie zapytam skąd bierzesz te niepryskane, ekologiczne warzywa i owoce? Czy korzystasz tylko z książki czy prowadzi Cię lekarz?myśli

Alexix (offline)

Post #9

10-04-2017 - 22:19:18

Poznań 

U mojej Mamy miesiąc temu zdiagnozowano raka obustronnego piersi z przerzutami do kosci i węzłów. Guzy są hormonozalezne. Moja Mama bierze hormony i kwas zolendronowy na kosci. Szczerze Pani powiem, nie wyobrazam sobie sutuacji w ktorej moja Mama rezygnuje z leczenia na rzecz tetapii Gersona. Takze wierze w zdrowe odżywianie itp. Ale prosze sie leczyc a terapie Garsona potraktowac jako cos dodatkowego. Rozumiem ze jest to dla Pani szok, bol, ale najwazniejsze jest odpowiednie leczenie i dobre nastawienie. Moja Mame bardzo bola kosci bo nie wiedziala ze ma raka piersi a przerzuty byly diagnozowane jako rwa kulszowa. Kosci ja tak bola az placze i jest na silnych lekach przeciwbólowych. Az mnie serce boli. Wiec jak na razie kosci Pania nie bola, to radze podjac leczenie juz teraz. A soczki pic sobie dodatkowo. Moze troche przestaszylam ale dla Pani dobra.

Tomasz. (offline)

Post #10

10-04-2017 - 22:38:07

Pruszków 

Cytuj
Gulek01
Moze zakonczmy ten temat o terapii Gersona.Prosze o jakies inne propozycje obojetnie jakiej terapii antyrakowej.
W przypadku przerzutów do kości stosuje się z dużym powodzeniem kwas zolendronowy. Nawet w razie oporności na ten lek stosuje się inne (np. Xgeva). Nie są to cytostatyki, można je łączyć z tzw. hormonoterapią (w razie raka hormonozależnego) lub chemioterapią. Strategię leczenia opracowuje lekarz i przedstawia ją pacjentowi- on musi wyrazić zgodę na propozycję leczenia. Można rozważyć leczenie bardziej forsowne z szansą na dłuższą remisję lub leczenie nazwijmy to "lekkie" np. Xeloda, lub Xeloda z Navelbine.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

braja (offline)

Post #11

10-04-2017 - 23:58:08

 

Kiedy dostałam do ręki koszmarny opis mojej mammografii "nowotwór złosliwy piersi prawej", rzuciałam się do czytania wszelkich mozliwych alternatyw dla klasycznego leczenia. W rodzinie były w tym momencie dwie inne osoby leczące sie z raka. Trafiłam też na bloga pewnej pani "leczacej" swojego guza terapia Gersona. O terapii czytałam już wczesniej, widzialam też kiedyś reportarz. Jednak to była pierwsza osoba, która metodycznie opisywała co robi i jakie są rezultaty.

Ta pani rzuciła pracę, a jej dzien wypełniało przygotowanie i picie soków oraz lewatywy. W przygotowania włączony był takze mąż. Pani przyznawała, że soków serdecznie nienawidzi i czuje do nich wstręt a lewatywy sa okropne. Była jednak absolutnie zdecydowana, że dla ratowania się przed rakiem, bedzie robila to co robi do konca życia... Terapia kosztowała majatek, mąż tej pani zarabiał jednak wystarczająco, zeby na to wydawać.

I tu mnie naszła pierwsza refleksja- czy ja chciałabym całe życie robić cos czego nienawidzę, tylko po to żeby chwile dłuzej pożyć? Czy takie "życie", gdy nawet nie moiżna pójść do kogoś w gosci, bo jest sie uziemionym przy wyciskarce soków i z lewatywą w tyłku, jest warte kontynuowania?

A rezultat? Nie pamietam już rok, czy półtora tej tortury i usg wykazało, że guz zmniejszył się z 1,5 cm do 0,8 cm. To jak ja bym miala tak zmniejszac mojego 8 centymetrowca to pewnie ze 20 lat by mi zeszło! już raczej bym się rzucila do wannny pelnej soku i utopiła! Zaraz wyliczyłam, że chemia zajmie mi pól roku, nic mnie bardziej nie przekonalo do leczenia klasycznego niż zmagania tej pani.

I najciekawsze na koniec- ta pani nigdy nie zrobiła biopsji!!! Jej guz może byc tłuszczakiem, wókniakiem, torbielą i milionem innych rzeczy, ktore rakiem nie są... Tak sobie schrzanić życie ze strachu przed chemioterapią?

Najpopularniejsze kliniki oferujące ta terapie sa w Meksyku. I nie słyszałam jak na razie o nikim, kto by tam wyzdrowiał. Znam jednego goscia co jeździ tam czasem z nieoperacyjnym rakiem gardła, ale on nie stosuje terapii Gersona na codzień, wyłącznie w klinice, a tak to tylko wlewy z witaminy C i amygdaliny. U niego choroba sie nie pogarsza od roku. Jednak na zdjeciach na FB facet nie wygląda dobrze



Misia77 (offline)

Post #12

11-04-2017 - 12:26:05

 

Gulek, ja bym połączyła terapie naturalną z chemioterapią (i może jeszcze hormonoterapią), mimo wszystko.

Wiadomo - chemia przeraża. Nie ma chyba osoby która nie bałaby się chemii. Ale trzeba sobie uświadomić, że większość z tych lęków jest jednak trochę na wyrost. Musimy pamiętać, i wbijać sobie to do głowy, że nie wszystko to, co wypisują w necie jest prawdą. Trzeba brać te wszystkie informacje przez ogroooomne sito... jak wpiszemy w Google "chemioterapia" to zalewa nas dosłownie z każdej strony potok straszących artykułów: a to o spisku straszliwego lobby medycznego które nie chce dopuścić do zarejestrowania prostych leków na raka takich jak wlewy z witaminy C, terapia Gersona, witamina B17 czy inne, a to z drugiej strony opowieści o śmiercionośnej chemii która niby leczy a potem zabija, i takie tam. I nic dziwnego że przeciętny człowiek czytając to wszystko, dostaje dreszczy i zaczyna wierzyć że chemia = śmierć... a tymczasem jak się tak zacząć zastanawiać na serio: ile znasz osób, które chorowały na raka i wyleczyly się naturalnymi sposobami, a ile znasz takich które chorowały i przeszły chemioterapię i nadal żyją?
Otóż jak ja zaczęłam się nad tym zastanawiać to wśród "ozdrowieńców" których osobiście znam (a jest ich kilkanaście osób) 100% wyzdrowiało tylko i wyłącznie dzięki konwencjonalnej medycynie. A zatem chemia + operacja albo sama chemia (w zależności od danej choroby). Wśród tych ozdrowieńców są osoby z glejakami mózgu (już po operacjach i chemiach), żyją i mają się dobrze, babki które przeszły najróżniejsze raki piersi (wszystkie żyją i mają się dobrze, najstarsza z nich ma ok. 70-tki), facet który cierpiał na poważnego raka jelita - też żyje i wszystko jest ok, młody chłopak z chłoniakiem Hodgina - przeszedł chemioterapię która "załatwiła" jego chłoniaka w 3 miesiące, i tak dalej. Natomiast nie znam ani jednej osoby która uzdrowiłaby się z raka albo sama, albo za pomocą naturalnych sposobów. Niestety.
W momencie gdy sama dowiedziałam się o moim raku piersi, ponieważ pomiędzy diagnozą a rozpoczęciem leczenia miałam kilka "wolnych" tygodni (w trakcie których robione były badania itp.), to w trakcie tych kilku tygodni próbowałam naraz: picia oleju z pestek moreli (B17), piłam hektolitrami czystek, soki z marchwi i jadłam tylko i wyłącznie jedzenie "antyrakowe" (soki, warzywa, owoce, kasze itp.). Myślicie że mój guzek zmniejszył się chociaż o milimetr w ciągu tych kilku tygodni? A gdzie tam. Dupa blada. Jeszcze urósł winking smiley
Tak więc... natura naturą, ale jednak na raka trzeba coś mocniejszego, coś co by go porządnie kopnęło i tym czymś jest chemia. Ja wierzę mocno w to, że jeżeli zadbamy o nasze zdrówko w sensie: będziemy się dobrze odżywiać, porządnie wysypiać itp., to te zdrowe komórki, które chemia uszkodzi, ładnie się odnowią i wyjdziemy z tej całej terapii silniejsze niz przedtem. Chemia wywali z naszych organizmów to, co chore, brzydkie i niepotrzebne, a nasze organizmy wytworzą nowe, lepsze komórki. Ot, taka hardcorowa kuracja odmładzająca smiling smiley







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 11-04-2017 - 12:27:37 przez Misia77.

magda2411 (offline)

Post #13

11-04-2017 - 19:18:08

Olsztyn 

Chemia nie każdego przeraża. Nie róbmy z niej potwora. Ja całą chemioterapię przeszłam śpiewająco, chodziłam do pracy (miałam kilka dni zwolnienia na wlewy), normalnie funkcjonowałam, a miałam tą agresywną, w schemacie AT. I nawet mnie trochę rozczarowała, że to tak już, kroplówka i do domu.
Jeśli są leki, skuteczne, to trzeba zacząć leczenie, a nie rozmyślać, co by było gdyby "babka miała wąsy"... smiling smiley



Wandka (offline)

Post #14

11-04-2017 - 23:05:15

Warszawa 

Magda świetnie to ujęłaś. Ja przeszłam chemię "śpiewająco". Pisałam o tym wiele razy. Gdyby przyszło mi ja dostać ponownie (czego nie chcę) to nie bałabym się.



Alexix (offline)

Post #15

11-04-2017 - 23:31:52

Poznań 

Drogie Panie. Z tego co czytam malo z Was bierze na raka hormonozaleznego lek Lamette. Slyszalyscie jakies opini? Mojej Mamie lekarz te tabletki przepisal i na przerzuty kosci kwas zolendronowy.

Tomasz. (offline)

Post #16

12-04-2017 - 07:30:44

Pruszków 

Co do Lemetty to pytania zadawaj w dziale hormonoterapia [amazonki.net]
Powinnaś sama zażyć jakieś leki na wstrzymanie, zupełnie niepotrzebnie robisz panikę. Mogą być nawet leki ziołowe, ale zażyj takie, aby były skuteczne. Albo niech Tobą ktoś tak mocno, zdecydowanie, konkretnie potrząchnie! (wyłącznie męskie ramiona!). Może się opamiętasz bez leków? Już to doradzałem jednej chorej Forumowiczce. Podziałało.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

Al_la (offline)

Post #17

12-04-2017 - 09:26:25

k/Warszawy 

Cytuj
Alexix
Drogie Panie. Z tego co czytam malo z Was bierze na raka hormonozaleznego lek Lamette. Slyszalyscie jakies opini?

Lametta należy do inhibitorów aromatazy.
Tu masz cały wątek i znajdziesz opinię [amazonki.net]
A tu jest wątek tylko o Lammecie [amazonki.net]





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Misia77 (offline)

Post #18

12-04-2017 - 12:44:02

 

Cytuj
magda2411
Chemia nie każdego przeraża. Nie róbmy z niej potwora. Ja całą chemioterapię przeszłam śpiewająco, chodziłam do pracy (miałam kilka dni zwolnienia na wlewy), normalnie funkcjonowałam, a miałam tą agresywną, w schemacie AT. I nawet mnie trochę rozczarowała, że to tak już, kroplówka i do domu.
Jeśli są leki, skuteczne, to trzeba zacząć leczenie, a nie rozmyślać, co by było gdyby "babka miała wąsy"... smiling smiley

Ja też przechodzę chemię dobrze, chodzę do pracy i tak dalej, ale mi chodzi bardziej o to że PRZED chemią każdy się boi, no nie ma bata - chyba nie ma wśród nas osoby która zanim rozpoczęła leczenie, nie bałaby się ani trochę na sam dźwięk słowa "chemioterapia". I właśnie o to mi chodzi, że ludzie są straszeni tą chemią na każdym kroku a potem jak przychodzi co do czego to okazuje się, że nie taki diabeł straszny. Bo nagle okazuje się że da się to przeżyć i że te wszystkie opowieści z netu są mocno przesadzone.



domina13 (offline)

Post #19

12-04-2017 - 22:27:29

Piotrków Tryb. 

Niestety dołączam do wątku:płacze ogniska meta w obrębie kręgów Th7,Th8,Th12 i L1płacze




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF

Tomasz. (offline)

Post #20

12-04-2017 - 22:40:00

Pruszków 

Dominiko, czy przed stwierdzeniem tych zmian brałaś kwas zolendronowy lub inne bisfosfoniany?? (czy przerzuty były ujawnione w trakcie wlewów?).



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

braja (offline)

Post #21

12-04-2017 - 23:01:53

 

A zmiany w płucach jakoś zareagowały na chemię? Może za wcześnie, żeby z niej rezygnować? Kości na pewno da sie jakoś opanować pociesza



renatar (offline)

Post #22

13-04-2017 - 10:02:11

sieradz 

Przykro mi bardzo Dominiko. Sciskam mocno.






T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.

re_niula (offline)

Post #23

13-04-2017 - 16:47:30

Bytom 

Bardzo mi przykro ściskam mocnosercepociesza



domina13 (offline)

Post #24

13-04-2017 - 17:08:24

Piotrków Tryb. 

Cytuj
Tomasz.
Dominiko, czy przed stwierdzeniem tych zmian brałaś kwas zolendronowy lub inne bisfosfoniany?? (czy przerzuty były ujawnione w trakcie wlewów?).
Nic nie brałam ,bo nie było nawet cienia podejrzeń w tym kierunku,scyntygrafię robiłam 6 marca 2017 wyszła ok.,ten wynik wyszedł na Tk płuc,dlatego wczoraj dostałam jakby obuchem,nie spodziewałam się..Braju nie rezygnuję z chemii na razie chyba działa,bo po dwóch wlewach,nie mam wody,a miałam rtg przed pierwszym i była,tylko za mało aby ściągnąć.




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF

Tomasz. (offline)

Post #25

13-04-2017 - 17:27:09

Pruszków 

Zatem do CMF dojdzie co 28 dni kwas zolendronowy. Pamiętaj o zażyciu w 2-3 dni po CMF 15 mg kwasu foliowego. Zmniejsza to skutki uboczne po metotrexacie.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

dawidek2008 (offline)

Post #26

14-04-2017 - 00:25:25

COVENTRY 

Pisałam na tej stronie i nie widzę mego wpisu więc od nowa...Rak piersi z przerzutami do kości, dużo zmian w kręgosłupie 1 w biodrze i 1 w miednicy. Lecze się w Anglii, hormonoterapi. Bóle nie mocne jeszcze ale mam wrażenie że uwydatnily się bardziej jak zaczęłam brać letrozol. Mam też zastrzyk co 4 tygodnie. Jak to rokuje bo dość dużo tych zmian choć podobno większość małe. Acha i wapno +D3.Czy w Polsce leczy się tak samo? Tomku help o odpowiedź!



Danusia

braja (offline)

Post #27

14-04-2017 - 04:28:48

 

Nie widzisz wpisu, bo wpisałas to w wątku o hormonoterapii. Alunia dała Ci tam namiary na wątek konkretnie o letrozolu, przekleilabym, tylko mi sie internet zawiesza i strona cięzko mi chodzi.



Al_la (offline)

Post #28

14-04-2017 - 08:52:29

k/Warszawy 

Nie Alunia, tylko Tomaszek duży uśmiech

[amazonki.net]





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

dawidek2008 (offline)

Post #29

14-04-2017 - 16:06:09

COVENTRY 

Dzięki dziewczyny już wszystko znalazłam! Strasznie się podnioslam na duchu po przeczytaniu waszych wpisów (niektórych, tych pozyt).Po diagnozie zlapalam mega doła myślałam że się nie podniose. Nie pomógł psycholog. Wybrałam leczenie w Anglii miałam taką możliwość. Chyba jest tu podobnie no może mniej oszczędza się na badaniach.Wszystko szybciutko choć nie bardzo wiem jak w Polsce. Tu nie płacę za leki dowoza mnie na badania jeśli potrzebuje, mam status osoby niepełnosprawnej i co za tym idzie różne uprzywilejowania z mieszkaniem łącznie. Tylko żeby to cholerstwo zaleczyc....Mam bujną ,,przeszłość medyczną"3 operacji różne w tym 2 w Polsce. Tak bym chciała jeszcze pożyc....Pozdrawiam kochaniutkie. Będę się odzywać bo tu nie mam nikogo z tym świństwem.



Danusia

dawidek2008 (offline)

Post #30

14-04-2017 - 16:07:49

COVENTRY 

Pozdrawiam Tomku! Jesteś WIELKI



Danusia
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 429
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022