Przerzuty do płuc

Wysłane przez Amazonki.net 

Ella (offline)

Post #1

04-08-2015 - 16:07:18

Gorzów Wlkp. 

No to dobrze. Mam skierowanie KT, będę miała we wrześniu.
Ale poprzedni tomograf, marcowy, nie wyjaśnił, jakiego rodzaju mam zmiany, opisał tylko wielkość.
Mam nadzieję, że wrześniowy przynajmniej dokładnie je umiejscowi, żeby łatwiej było trafić w trakcie biopsji.

Maja048 (offline)

Post #2

04-08-2015 - 21:06:04

Wronki 

Ella sercebuziaki znowu czekanie...pociesza



Iza12 (offline)

Post #3

04-08-2015 - 22:45:28

Gdańsk 

Ella pozdrawiam❤️❤️❤️płyta przecudna

karolina21 (offline)

Post #4

11-08-2015 - 12:52:02

Strzelce Krajeńskie 

Ja wierzę Elu że to tylko sarkoidoza smiling smiley trzymam kciuki thumbs up



anka21 (offline)

Post #5

13-11-2015 - 17:52:26

 

co u Elli?jak jej wyniki?



życie jest jak pudełko czekoladek nigdy nie wiesz na co trafisz...

Al_la (offline)

Post #6

13-11-2015 - 17:54:07

k/Warszawy 

Nie masz dostępu do Jej "domku"? Pisała o wynikach. Napisz do Niej pw uśmiech





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

anka21 (offline)

Post #7

13-11-2015 - 18:02:03

 

nie mam wlaśnie sad smiley



życie jest jak pudełko czekoladek nigdy nie wiesz na co trafisz...

Ella (offline)

Post #8

13-11-2015 - 19:51:01

Gorzów Wlkp. 

Aniu, zapraszam, drzwi otwarte. A tu napiszę w skrócie:
Tomograf wyszedł znowu niejednoznaczny. Według mojego onkologa jest to typowy przerzut raka, na płuca i do żebra.
Pulmonolożka już nie była taka pewna, co jest czym, nie było więc trudno namówić ją na jeszcze jedno badanie - PET.
Potrzebne było dodatkowe uzasadnienie badania przez chirurga klatki piersiowej, który po obejrzeniu płytki z tomografii potwierdził niejednoznaczność w odróżnieniu raka od sarkoidozy.
W Poznaniu i Wrocławiu działają od niedawna nowoczesne skanery, dostałam się do Centrum Medycznego HCP w Poznaniu.
Mam wynik, z określeniem "najprawdopodobniej przerzut raka", a to z powodu bardzo powiększonych węzłów przerzutowych.
Teraz już czekam na decyzję onkologa odnośnie dalszego leczenia.

Anulka80 (offline)

Post #9

22-02-2016 - 10:14:05

woj.lubelskie 

mam pytanie,czy jest tu ktos kto był leczony chemia przez dłuższy czas i mimo chemii nie udało się zniszczyć do końca przerzutów? Co w takim wypadku dalej z pacjentem?
Otóz biore juz 12 cykl chemii doustnej xelody i navelbiny a mimo tak dlugiego leczenia ( od maja ) guzy sie jedynie zmniejszyły,ale nie zniknely. Planowany mam tomograf na 8 marca i prawdopodobnie odstawienie chemii i kontrolne wizyty pozostana.... martwie sie że po zaprzestaniu chemii guzy znowu się odbudowuja,urosną...... Czy ktos z Was tak miał?





Są cztery rzeczy których cofnąć nie można:
kamień - który został rzucony
słowo - które zostało wypowiedziane
okazja - której się nie wykorzystało
i czas - który przeminął

Al_la (offline)

Post #10

22-02-2016 - 11:01:47

k/Warszawy 

A dlaczego masz mieć odstawioną chemię?





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

marzusia (offline)

Post #11

22-02-2016 - 12:09:46

Cieszyn 

chemię podaje się do czasu gdy działa tzn. gdy jest stabilizacja i nie ma progresji. Ponieważ u Ciebie doszło do zmniejszenia zmian tzn. że chemioterapia jest skuteczna i myślę,że dalej bedzie stosowana .Czy lekarz informował Cię o odstawieniu leków?



Tomasz. (offline)

Post #12

23-02-2016 - 12:44:19

Pruszków 

Leczenie cytostatyczne w chorobie rozsianej zmienia się w schemacie, gdy jest progresja choroby. Natomiast odstawienie leków (rezygnacja z leczenia paliatywnego) ma miejsce tylko w 2 przypadkach- stan zdrowia osoby chorej uniemożłiwia podanie leku (jest bezpośrednie zagrozenie życia w razie podania- np. małopłytkowość, silna anemia itp). Drugim przypadkiem jest wyczerpanie możliwości terapeutycznych. Jednak to wskazanie jest względne. Czemu? Kilkakrtonie zmienia chemioterapia (np. AC, taxol, Xeloda, Navelbina itp) sprawia, że nowe komórki nabywają wrażliwości na schematy leczenia dawno nie stosowane. Problemem jest tu wyniszczenie organizmu i samą chorobą i jej ciągłym leczeniem. Więc na odległość nie da się powiedzieć, czy rezygnacja z chemioterpii jest działaniem słusznym, czy nie. Natomiast statystycznie (podkreślam statystycznie) po przerwaniu leczenia paliatywnego dochodzi do dość szybkiej progresji zmian- jęlsi nie zastosuje się radioterapii lub np. brachyterapii). Z tym się trzeba niestety liczyć. Natomiast sama zmiana leków w leczeniu paliatywnym jest wręcz pożądana- przy terapiach jednolekowych dochodzi po jakimś czasie do chemiooporności komórek i lek o innym profilu działania przywraca wrazliwość na podanie leku (stąd ja bym preferował mimo wszystko terapię na dwa leki o róznym profilu działania na komórki raka- też w leczeniu paliatywnym)- warunkiem jest zachowanie sił ustrojowych w czasie takiego leczenia- nie moze być ono bardziej szkodliwe od samej choroby.
Anulka- Ty bierzesz jednocześnie Xelodę i Navelbinę? Jesłi tak, to jest to korzystne połącznie (navelbina dziąła na fazę G2-M cyklu podziału komórkowego a Xeloda (5FU) działa na fazę S- połączenie jest korzystne. Można spróbować schemat CMF (cyklofosfamid- niezależny od fazy, metotrexat - cytostyk działajacy pośrednio i 5Fluorouracyl- czyli jak Xeloda (Xeloda jest prolekiem, zmienia się w ustroju w 5FU).
Moim zdaniem nie należy rezygnować z leczenia paliatywnego (cytostatycznego względem zmian metastatycznych) jełśi tylko jest ono skuteczne i tolerancja na podane leki jest akceptowalna. Powodzenia!.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

basia04 (offline)

Post #13

30-06-2016 - 17:41:35

Olsztyn 

Stan po prawostronnej mastektomii bez zmian w loży. Poza niewielkim podopłucnowym guzkiem
5mm w segmencie 10L nie uwidoczniono zmian ogniskowych w miąższu płucnym. W rzucie
śródpiersia i wnęk płucnych nie stwierdza się zmian o charakterze rozrostowym ani
powiększonych węzłów chłonnych.

czy mam się bać, poprzednio nic nie miałam w płucach



Al_la (offline)

Post #14

01-07-2016 - 12:59:47

k/Warszawy 

Jeśli nie stwierdza się zmian o charakterze rozrostowym, to nie bać się, tylko za jakiś czas powtórzyć badanie.
Ja też mam w płucach guzka "nierozrostowego" i onkolog nie zwróciła na niego uwagi. Przyznam się, ze ja też nie przewraca_oczy





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

basia04 (offline)

Post #15

01-07-2016 - 21:25:08

Olsztyn 

Dzięki Alu, trochę się zmartwiłam, bo to jest po tej stronie co kiedyś miałam raka. Ale teraz okkwiatek



malvinkaa11 (offline)

Post #16

18-08-2016 - 14:29:08

 

Witam. Jestem nowa na tym forum. Moja mama choruje na raka piersi od okolo 3 lat. Najpierw dostawala przez dlugi czas chemie. Dopiero w zeszlym roku w marcu, po prywatnej wizycie u innego lekarza, zostala usunieta prawa piers wraz z wezlami chlonnymi. Po operacji nadal dostawala chemioterapie. W lipcu mama zmienila lekarza poniewaz ten stary non stop podawal tylko chemie i chemie, nie robiac zadnych dodatkowych badac oprocz krwi. Nowa lekarka zlecila od razu ekg, tk, usg itp. Mama miala porobic te badania i z kompletem wynikow wrocic kliniki. W srode dostala ostatni wynik z tomografii komputerowej ale niestety lerzy teraz w szpitalu poniewaz ma okropne dusznosci spowodowane prawdopodobnie plynem w oplucnej. Wiec nie moze teraz jechac na onkologie, a poza tym jej lekarka jest teraz na urlopie. Z tk wynika ze mama ma przerzuty do pluc. Nie znam sie na tym za bardzo. Moze ktos z forum mi pomoze w odczytaniu wyniku, czy to bardzo powazne i jakie sa rokowania?
''W miazszu obu pluc liczne cienie guzkowe spikularne o charakterze meta, czesciowo zlewajace sie, czesc z nich z pasmowatymi wypustkami do oplucnej. Najwieksza masa w placie gornym prawego pluca wielkosc 38x26mm w plaszczyznie skanu, w placie dolnym prawego pluca 38x17mm, w plucu lewym w placie gornym 29x17mm.
Plyn w obu jamach oplucnowych, po stronie prawej w partiach podstawnych grubosci do 35mm (w skanie na poziomie gornej krawiedzi Th10), po stronie lewej do 36mm (w skanie na poziomie gornej krawedzi Th9). Dosc liczne, niepowiekszone wezly chlonne srodpiersia.''
Da sie to operowac?
Mama lezy w naszym miejskim szpitalu z niezbyt dobra opieka wiec troche obawiam sie o jej stan zdrowia. Zeby chociaz jej sie nie pogorszylo bo i tak nie czuje sie zbyt dobrze a ordynatorka z tego szpitala daje jej cora to nowe leki, nawet niewiem jakie. Prosze o pomoc!!!

Kuba (offline)

Post #17

18-08-2016 - 15:26:34

Gogolin 

Ale dlaczego Mama dostawała przez tak długi czas chemię? Jeżeli choroba nie została wykryta od razu w stadium IV, to zawsze dąży się, przede wszystkim do chirurgicznego usunięcia zmiany. A jeżeli nie można jej pierwotnie usunąć z uwagi na zaawansowanie lokalne, zmniejsza się guz przed operacją, np. za pomocą chemioterapii, ale nie trwa to aż tyle. Może rak został rozpoznany de novo w stadium IV? No i równie ważne pytanie: co to za podtyp? Wygląda na potrójnie ujemny, zwłaszcza jeżeli przerzuty są jedynie w płucach i tylko przez ciągłość naciekają opłucną. Raki hormonozależne mogą dawać izolowane przerzuty do opłucnej, bez zajęcia miąższu płuc, natomiast niektóre z podtypów potrójnie ujemnych zajmują preferencyjnie miąższ płuc. Zobacz papiery Mamy z wynikami badania po usunięciu piersi z węzłami i powiedz, co tam pisze. Jeżeli chodzi o rokowania to w stadium IV, czyli choroby uogólnionej są one bardzo indywidualne dla każdego chorego i zależą od wielu czynników: od liczby zmian, tempa ich progresji, obecności przerzutów w innych narządach, skuteczności leczenia i wreszcie podtypu molekularnego samego raka. Przyjmuje się, że względnie najlepiej rokują przerzuty izolowane do kości, a najgorzej do centralnego układu nerwowego, a 5-letnie przeżycie w stadium IV waha się w granicach 10-30%.

agnieszka30 (offline)

Post #18

29-11-2016 - 16:17:54

Będzin 

Tak nie chcialam sie tu wpisywac, bo dlugo nie chcialam dopuszczac faktu ze jest juz tak zle,same przeprzuty do kosci, moze i daly mi popalic jednak byla nadzieja na dłuższe życie. Ale dziś musialam iść do szpitala, bo juz zle oddychalam. Zrobili usg i wyszlo 9cm pynu z fragmentami niedodmy puca lewego( mam tylko jedno pluco) ale jak zaczeli ściągać, co bylo dosc bolesne bez znieczulenia. To sciagneli 900ml, to cud ze prawie normalnie egzystowalam. Jednak doszla do mnie powaga sytuacji. Lekarz odrazu przerzucil mnie na hospicjum domowe, bo bedzie mnie musial często odbarczac z tego plynu. Ale jak go zapytalam

agnieszka30 (offline)

Post #19

29-11-2016 - 16:23:02

Będzin 

Czy chemia tego nie powstrzyma to powiedzial ze nie. Czegos tu nie rozumiem, to jaki sens ma podawanie chemi w takim przypadku. Przecież piszecie ze u nie ktorych zmiany się cofly. Ta opieka hospicyjna jakos mnie dobila i potwierdzila klape z leczenia

Tomasz. (offline)

Post #20

29-11-2016 - 17:49:32

Pruszków 

Agnieszko, co Ty w tej chwili otrzymujesz za leczenie?? Miał być Myocet, ale chyba go nie dostałaś.
Ja bym spróbował leczenia w dawkach paliatywnych docetaxelu z gemcytabiną, a jeśli siły organizmu są zadowalajace to może gemcytabina z cisplatyną? To połączenie jest rekomendowane do zmian w płucach. Moim zdaniem lekarz wyszedł przed orkiestrę - pierwsze odbarczenie opłucnej z płynu to nie powód do kwalifikacji leczenia objawowego.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

agnieszka30 (offline)

Post #21

29-11-2016 - 18:05:45

Będzin 

Niestety Tomaszu narazie nie otrzymuje zadnej chemi, gdyz ostatni lekarz ZRESZTĄ ordynator chemioterapi, pidszedl do tego bez pospiechu, czyli ze najpierw sprawdza w styczniu po aromku dynamike choroby a potem ewentualnie, dadza jakas chemię. Na dzien dzisiejszy, to raczej piszukam innego lekarza. Przecież zglosilam mu ze się męczę i mam duszności, i zupelnie go to nie interesowalo, osluchal mnie i stwierdził ze bidy nie ma!

agnieszka30 (offline)

Post #22

29-11-2016 - 18:12:16

Będzin 

Najlepsze jest to ze pokierowal mnie tam lekarz z gliwic na moja prośbę zebym miala bliżej, nawet przy mnie to z nim uzgadnial wtedy byla mowa o kelix, lub miocet, ewentualnie, jak serducho nie pozwoli to xeloda plus navelbina, i wyszla z tego lipa. Najbardziej przypasowal mi dr. Sarosiek zaproponowal packlitaxel, ale nie dam rady dojeżdżać i wracac z Warszawy, co tydzień.

Tomasz. (offline)

Post #23

29-11-2016 - 18:33:11

Pruszków 

Jeśli progresja ma miejsce bez chemioterapii a stan zdrowia na nią pozwala to z całą pewnością uda się ustabilizować chorobę. Walcz o swoje zdrowie.
Najwygodniejsze, bo tabletkowe leczenie w domu Xelodą z Navelbine to Ci się należy w każdym ośrodku onkologicznym. Na jak długo taki system leczenia by pomógł to nikt nie powie. Szukaj ośrodka, gdzie by Ci zaordynowali leczenie. Może (po ustaleniu planu leczenia- schemat i dawki) dałoby radę leczyć się bliżej? Próbuj.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

agnieszka30 (offline)

Post #24

29-11-2016 - 18:47:49

Będzin 

Już niewiem gdzie, ale zostal mi jeszcze katowice ochojec i Bytom. Albo czekac do stycznia na peta i do gliwic. W sumie oni mnie leczyli od poczatku.

jagodula (offline)

Post #25

29-11-2016 - 18:53:25

Sławkow 

jablkoAgnieszko, a Katowice, Raciborska? Dr. Kachel -Flisserce

agnieszka30 (offline)

Post #26

29-11-2016 - 19:25:02

Będzin 

Tylko ze tam podobno tez duze oblężenie i kiepskie warunki podawania chemi. Jedna z amazonek polecala mi katowice ochojec, podobna bardzo dobra empatyczna ordynator. Więc może tam spróbuje. Problem polega na tym ze moja historia choroby jest dluga i skomplikowana, trzeba duzo czasu zeby się z nią zapoznać, niestety nie każdemu się to chce. Np. Moja ostatnia wizyta w Dąbrowie Górniczej trwała 7minut ,wogole nie zapoznal sie z nia wnikliwie tylko bardzo powierzchownie.

blankaIn (offline)

Post #27

29-11-2016 - 19:35:46

Warszawa 

Agnieszka, Teraz jedziesz na Letrozolu, tak? Właściwie OK skoro jesteś hormonozależna. Tak sobie myślę ze gdyby nastapił progres po Letrozolu to jest i Fulvestrant (w kombinacji z letrozolem), oczywiście można ostrzej paklitaxelem co tydzień lub Xelodą gosmiling smiley
Jest sporo kombinacji, jak Tomasz nawet pisał. I z tego co czytam na breastcancer.org dziewczyny mają płyn ściągany co tydzien lub co miesiąc i są normalnie leczone.

W ogóle to skonsultowałabym to z drugim lekarzem. Na spokojnie.
pozdr



Przewodowy NST, G3, T2N2M1- kościec, wątroba Er+/Pr+/HER2-, Ki67-50%.
Leczenie: Mastektomia, Owariektomia. 03/2016 Tamoxifen i Zometa. 11/2017 progresja, wątroba, węzły nadobojczykowe - AC i Zometa. 04/2018 - Stabilizacja, podtrzymująco Letrozole + Zometa. 12/2018 - Stabilizacja w kościach, całkowita remisja w wątrobie i węzłach, niestety uciekł do OUN - 12/2018wnerwiony, kontynuacja Letrozole i Zometa.

jagodula (offline)

Post #28

29-11-2016 - 19:46:41

Sławkow 

jablkoAle są świetni lekarze. Przeżyłam tam trzy lata leczenia.pociesza

agnieszka30 (offline)

Post #29

29-11-2016 - 20:24:55

Będzin 

Sciagneli mi tą wodę, ale cos jest nie tak? Nadal zle oddycham i nie czuje ulgi, tzn nie bardzo jest różnica.

Kali (offline)

Post #30

29-11-2016 - 20:53:39

Warszawa 

Agnieszka, ja ponawiam swoją deklaracje, jeśli zdecydowałabyś się na leczenie w Warszawie to oferuję nocleg i podwózki wszelkie do lekarza ( będę odbierać Cię z dworca), jeśli dr. Sarosiek przekonał Cię swoim podejściem to nie ma sie co zastanawiać M.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 377
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018