Nasze psy pies

Wysłane przez Amazonki.net 

kesy (offline)

Post #1

15-07-2015 - 16:56:27

Starogard-Gdański  

Cudne są te Wasze pupile pies kot.i jak ich nie kochać..to takie słodziakibuzki



piessercekot Oni też czują ból

Al_la (offline)

Post #2

15-07-2015 - 17:03:42

k/Warszawy 

Cytuj
Kuba
Słodka kicia. A na myszki poluje?

O którą kicię pytasz, bo tu już 3 kicie się pojawiły: Karmelka, Pan Zieliński i Rysiek chichot
Zaraz nasza myszka (administratorka) te kicie z psiego wątku pogoni. Będzie to pierwszy przypadek, kiedy myszka przepędziła 3 koty śmiech





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Kuba (offline)

Post #3

15-07-2015 - 19:50:45

Gogolin 

Słuchajcie, czy Wasze pieski też są takimi żebrakami jak nasz Kanton? Nie można jeść czegokolwiek jak jest w pobliżu, bo zaraz siada obok i patrzy błagalnym wzrokiem i to niezależnie czy przed chwilą jadł. No i zawsze pękam i się z nim dzielę. Poza tym kocha wszystko co śmierdzi, najlepiej obornik na polach i kupy innych psów - tarza się, a kiedyś wręcz zjadałduży uśmiech



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 15-07-2015 - 19:52:21 przez Kuba.

anka21 (offline)

Post #4

15-07-2015 - 21:20:42

 

Cytuj
Kuba
Słuchajcie, czy Wasze pieski też są takimi żebrakami jak nasz Kanton? Nie można jeść czegokolwiek jak jest w pobliżu, bo zaraz siada obok i patrzy błagalnym wzrokiem i to niezależnie czy przed chwilą jadł. No i zawsze pękam i się z nim dzielę. Poza tym kocha wszystko co śmierdzi, najlepiej obornik na polach i kupy innych psów - tarza się, a kiedyś wręcz zjadałduży uśmiech
jakby tylko patrzyły to spoko smiling smiley czasami łapami w stół uderzają i do tego skucząduży uśmiech i co nie dasz??? oczywiście ,za dasz duży uśmiech



życie jest jak pudełko czekoladek nigdy nie wiesz na co trafisz...

ira (offline)

Post #5

15-07-2015 - 21:27:51

Pabianice 

Moja sunia jest przygarnięta, przeszła wiele, musiała sama dbać o wyżywienie, więc nawet jej się za bardzo nie dziwię, że żebrze. Ale poprzednia była u nas od maleńkości, niczego jej nie brakowało, a i tak żebrała. A najbardziej lubiła ziemniaki, które sąsiedzi wyrzucali dla ptaków, nieraz to trzeba jej było kaganiec zakładać duży uśmiech



Kass (offline)

Post #6

15-07-2015 - 22:45:03

 

Moje (zazwyczaj) nie zebrza.. pisze zazwyczaj, bo u nas w domu jest zasada nie karmienia psiakow przy posilkach, ale jak jestesmy u rodziny, znajomych, to juz roznie bywa, mimo, ze na to innych staramy sie uczulac.. a i owszem, blagalne spojrzenia czasem sa.. ale na tym sie konczy. winking smiley Wyrobilismy w psach inny nawyk. Przed naszym obiadem (kolacja) dajemy kazdej przekaske, a czasem mala kosc. Psiaki sa tym zazwyczaj zajete przez jakis czas i nas nie zaczepiaja. smiling smiley

A co do smierdziuchow, starsza sunia lubi sie czasem wytarzac w zdechlej wiewiorce.. a mlodszej zdarzalo sie czesto jak byla szczeniakiem, polykac (w calosci!) kupy, i nawet nie byla wybredna, szlo wszystko tasmowo, jej, innych psow.. na szczescie z tego wyrosla, tylko ptasie jej jeszcze smakuja. smiling smiley Teraz uwielbia owoce. Morwy zlizuje wprost z ziemi, a jezyny sciaga z krzakow. smiling smiley





dziubas (offline)

Post #7

16-07-2015 - 00:00:34

Gdańsk 

duży uśmiech

ira (offline)

Post #8

16-07-2015 - 11:28:29

Pabianice 

Cytuj
Kass
a jezyny sciaga z krzakow. smiling smiley

Kiedyś byliśmy na jagodach i poprzednia sunia wyjadała mężowi z kubka uzbierane jagody. Pokazał jej, że są też na krzaku i potem z niego jadła i nie chciała wyjść z lasu duży uśmiech



anka21 (offline)

Post #9

20-07-2015 - 15:47:00

 

my mamy 3 psysmiling smiley 2 sumie- siostry z dwóch róznych miotów smiling smiley i przygarnięty "owczarek niemiecki" o imieniu Macieksmiling smiley
cała trójka ma takie pomysły ,ze strach się bać czasami, najlepszę zabawę mają na wiosnę albo jesień jak ludzie wywożą obronik na pola fujjjjjjjjjjj a one to kochają



życie jest jak pudełko czekoladek nigdy nie wiesz na co trafisz...

anka21 (offline)

Post #10

20-07-2015 - 15:53:47

 

Cytuj
amor
„Jest w Niebie miejsce zwane Tęczowym Mostem. Kiedy umiera zwierzę szczególnie komuś bliskie, trafia właśnie tam. Są tam łąki i wzgórza, całe przeznaczone tylko dla naszych pupili, gdzie mogą biegać i bawić się razem. Zawsze jest tam dostatek jedzenia, wody i słońca, więc jest im ciepło i przyjemnie. Wszystkie zwierzęta, które były chore i stare, odzyskują tam młodość i wigor. Kalekie odzyskują pełnię sił i sprawności, są takie, jakie je pamiętamy z minionych czasów.
Wszystkie są tam bardzo szczęśliwe, ale brak im jednej rzeczy: każde z nich tęskni pewną wyjątkową osobą, która została na Ziemi.
Zwierzęta całymi dniami biegają i bawią się, aż przychodzi taki dzień, kiedy jedno z nich nagle zatrzymuje się i patrzy w dal. Jego wzrok jest skupiony, a ciało drży. Nagle zaczyna biec oddalając się od grupy, mknie ponad zieloną trawą, a jego łapy poruszają się coraz szybciej i szybciej.
Zauważył Cię!
Kiedy nareszcie Ty i Twój przyjaciel spotykacie się, tulicie się do siebie z całych sił, aby już nigdy się nie rozstać. Na Twoją twarz spada deszcz pocałunków i znów spoglądasz w ufne oczy swojego pupila, który tak dawno odszedł z Twego życia, ale nigdy nie opuścił Twego serca...
Później przemierzacie Tęczowy Most już razem...”
znalazłam to kilka stron wcześniej i sie poryczałam



życie jest jak pudełko czekoladek nigdy nie wiesz na co trafisz...

ira (offline)

Post #11

02-09-2015 - 11:10:48

Pabianice 

Dzisiaj przyjedzie do mnie piesek, którego pani jest w szpitalu. Podobno siedzi sam w domu, sąsiadka daje mu jeść.
Ma być u mnie, dopóki właścicielka nie wróci do domu. Wolontariusze naszego schroniska zwrócili się o pomoc na FB, zdecydowaliśmy się szybko.



Al_la (offline)

Post #12

02-09-2015 - 11:15:53

k/Warszawy 

A zaprzyjaźni się z Twoją sunią? duży uśmiech





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

ira (offline)

Post #13

02-09-2015 - 11:29:43

Pabianice 

Się okaże duży uśmiech
Kiedy wzięłam ją do siebie, miałam już w domu kilkunastoletnią suczkę. Tamta Sonię przyjęła, to ona musi teraz się zrewanżowaćuśmiech



Al_la (offline)

Post #14

02-09-2015 - 11:34:54

k/Warszawy 

Wytłumacz jej to chichot





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

kesy (offline)

Post #15

02-09-2015 - 17:23:16

Starogard-Gdański  

Jestem bardzo zaniepokojona moją sunią...jeszcze rano było wszystko ok była na spacerku...ale kiedy w południe chciałam z nią wyjśc...zaniemogła na tylnie nogi...przewracała się.Teraz leży w swoim łóżeczku i cały czas śpi.Czekam co będzie dalej...nie chcę ją na śiłę wyćiągać z jej posłania...ale potwornie się boję co będzie dalej.załamka



piessercekot Oni też czują ból

Al_la (offline)

Post #16

02-09-2015 - 17:28:20

k/Warszawy 

Może miała wylew? Przydałby się lekarz.





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

ira (offline)

Post #17

02-09-2015 - 19:22:55

Pabianice 

kesy, koniecznie do lekarza. Tak było wiele lat temu z moją poprzednią suką, straciła czucie w tylnej części ciała, ale to było odmózgowe, nie pamiętam dokładnie nazwy. Przez dwa tygodnie były zastrzyki i tabletki, potem przez rok same tabletki.
Po roku odeszła na rozsianego raka...

A mój nowy piesek okazał się... suczką duży uśmiech Z jednej strony wystraszoną, bojącą się, ale z drugiej chcącą bawić się (zdominować?) z moją Sonią. Jest brudna jak nieboskie stworzenie, śmierdząca, z dredami. Podobna do sznaucera. Kilka dredów jej wycięliśmy, na razie nie można więcej, bo bardzo się boi i chce gryźć. Wskakuje sobie na wersalki, chyba była tak przyzwyczajona.
Jej pani prawdopodobnie nie wróci do domu, tylko do hospicjum - jest w bardzo ciężkim stanie. Ja ją wzięłam tymczasowo, bo dwa psy kiedy się chce wyjeżdżać- nie do ogarnięcia. Sonię mogliśmy zostawiać u przyjaciół, ale do tego Funię, to nie sądzę.
Funia szuka domu stałego prosi



bozena_stanczyk (offline)

Post #18

03-09-2015 - 09:15:46

Tomaszów Mazowiecki 

Mój piesek odszedł już 2 tygodnie temu..sad smileymiała 11 lat-to podobno bardzo dużo jak na buldoga angielskiego,musialam podjąć decyzję o skróceniu bo już nie dawałam rady.Ech to życie....i ta starość...i choroby....Bardzo , bardzo za nią tęskniępłacze

Al_la (offline)

Post #19

03-09-2015 - 09:27:21

k/Warszawy 

Bożenko, pociesza





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

myszka (offline)

Post #20

03-09-2015 - 09:51:08

Poznań 

Bożenko bardzo mi przykro ... ja nawet nie myślę co będzie gdyby załamka ... nasza psica jest już z nami 12 rok ...a goldeny 10-12 lat maja wpisane, ale mam nadzieję, że moja Issa będzie wyjątkiem od reguły ok... kesy jak tam psiak...byłaś u lekarza z nią ?



Nie marnuj swojego życia na to by zaimponować innym ludziom.Po prostu rób to co kochasz i kochaj to co robisz...serce




Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 03-09-2015 - 09:51:30 przez myszka.

ira (offline)

Post #21

03-09-2015 - 11:36:34

Pabianice 

Funia po kąpieli, którą zniosła z ogromnym spokojem - niesamowite! Gorzej z czesaniem, bo tego nie pozwala. Jest bardzo wychudzona i sierść jakaś taka rzadka. Wolontariuszka jest przez tydzień na urlopie (ale smsuje), jak wróci, to Funia pojedzie na badania, szczepienia, będzie też sterylizowana.
Uwielbia leżenie na wersalce, spać chciała ze mną, z mężem nie, więc spała na dywanie, bo ja z psami nie śpię duży uśmiech
Lubi się bawić i przytulać, łasuje tak jak Sonia i jest o nią zazdrosna.
Teraz po kąpieli drzemie na wersalce duży uśmiech

Bożenko, kiedy moja poprzednia sunia odchodziła, była z nami przygarnięta rok wcześniej Sonia. Nie uwierzysz, ale bardzo mi pomogła. Trzeba było nadal karmić, wychodzić na spacer, przytulać. Chociaż żaden pies nam Muni nigdy nie zastąpi, to zawsze będę miała jakąś przygarniętą bidę.



myszka (offline)

Post #22

03-09-2015 - 11:43:55

Poznań 

Funia wie gdzie dobrze, i jeszcze dzień a da się wyczesać...ba może nawet na jakąś fryzurę da sie namówić chichot...takie psiaki szybko się odwdzięczą...chociaż znam jeden wyjątek od reguły...moja panieńską sunie- Korę...tata znalazł ją w krzakach - miała ok dwóch tygodni ( tak stwierdził weterynarz)...karmiłam ją przez smoczek, dbałam chuchałam dmuchałam...a ona co ...jak urosła to warczała na nas, gryzła, mruczała...echhhh skaranie boskie, ale i tak ja kochaliśmy...bardzo upodobała sobie Szpaka mojego chichot...."przyjażń & miłość" od pierwszego wejrzenia duży uśmiechduży uśmiechduży uśmiech



Nie marnuj swojego życia na to by zaimponować innym ludziom.Po prostu rób to co kochasz i kochaj to co robisz...serce

kesy (offline)

Post #23

04-09-2015 - 23:04:55

Starogard-Gdański  

Wielka ulga,okazało się że to nic poważnego.Po jakimś czasie sama wstała z posłania i chodziła normalnie.
Dzwoniłam do lekarza..i stwierdził że jak sama wstała i chodzi normalnie..to był jakiś ucisk na nerw gdy spała.
Ale ja spanikowałam...i stale Ją obserwuję.myśli



piessercekot Oni też czują ból

marzusia (offline)

Post #24

04-09-2015 - 23:48:43

Cieszyn 

kesy,ja miałam wczoraj to samo z moją Fifi,byliśmy wieczorem u weterynarza ,choć było już lepiej.Dostała zastrzyk przeciwbólowy i drugi -przeciwzapalny.Teraz wszystko jest ok. ale lekarz mówił,ze te zastrzyki mogą zamaskować objawy na jakiś czas i trzeba obserwować czy coś dodatkowo się nie dzieje



kesy (offline)

Post #25

08-09-2015 - 20:27:52

Starogard-Gdański  

Moje obawy nie były bezpodstawne...nie ma apetytu..nawet na jej ulubione smakołyki...szybki i ciężki oddech.
Pojechałam z nią do weterynarza...okazało się że ma zapalenie mięśnia sercowego...i być może wodę w płucach.
Dostała dwa zastrzyki...i mam obserwować.Bardzo się boję że to może coś poważniejszego..Ona ma 14 lat.
Lekarz zbytniej nadzieji mi nie dał. Ona tak mi patrzy w oczy jak ją tulę..a ja jestem taka bezsilna..oszaleć można.załamka



piessercekot Oni też czują ból

ira (offline)

Post #26

08-09-2015 - 20:42:58

Pabianice 

kesy pociesza Właśnie ta bezsilność jest okropna.

Moja "tymczasowa" sunia jest taka kochana... co to będzie... co to będzie... Miałam kiedyś dwie przez rok, więc wiem, jak to jest. Już sobie poryczałam...



Al_la (offline)

Post #27

09-09-2015 - 08:34:32

k/Warszawy 

Kesy pociesza serce





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

myszka (offline)

Post #28

09-09-2015 - 12:42:38

Poznań 

Kesy przytulam i współczujeserce



Nie marnuj swojego życia na to by zaimponować innym ludziom.Po prostu rób to co kochasz i kochaj to co robisz...serce

ira (offline)

Post #29

13-09-2015 - 20:39:39

Pabianice 

No i stało się to, co było do przewidzenia: adoptowaliśmy Funię. Teraz mamy babiniec w domu duży uśmiech
Sonia na szczęście jest doskonale obojętna wobec nowej, no, chyba że ta zbyt nachalnie domaga się zabawy, wtedy leciutko odsłania zęby grinning smiley
Była już zaczipowana i wysterylizowana, jest po smutnych przejściach...



mea (offline)

Post #30

13-09-2015 - 20:56:08

Piaseczno 

Irciu, masz wspaniałe, dobre serceserce Ja też się długo zastanawiałam nad drugim kotkiem, podjęliśmy decyzją na tak i wzięliśmy taką małą bidę od dziewczyny, która ma ich w domu 26 (prowadzi dom tymczasowy). Jest mi tak wdzięczny i taki jest kochany, że szok.
A w lipcu musieliśmy uśpić naszego kochanego Frodosad smiley Psiak cudny, był z nami 7 lat, został w moim rodzinnym domu z moją siostrą. Bidulek zachorował na raka... no nie odpuszcza ta choroba mojej rodzinie...I siostra z mężem wzięli ze schroniska kolejnego pieska, 3 letniego wilczurka. Dla mnie dom bez zwierzątka jest smutny i pusty. Od małego wychowywałam się wśród zwierzakówuśmiech





With or without you...
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 166
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018