Sprawa Świąt a sprawa karpia

Wysłane przez agawa 

agawa (offline)

Post #1

30-12-2010 - 17:43:18

okolice 

Miałam Wam pokazać te stronny przed Świętami, ale pomyśłałam, że może niekoniecznie zależy mi na sianiu tzw fermentu i wzniecaniu dyskusji powodowanej emocjami.
Raczej zachęcam do refleksji. Ponoc jesteśmy o tyle wolni, o ile potrafimy uświadomić sobie, co robimy... i dlaczego... Jeśłi zachowamy tą świadomość w wyborach, będziemy wolni...

[wiadomosci.gazeta.pl]

A tu jeszcze trochę z trochę innej strony:

[www.krwaweswieta.pl]

Jeżeli jednak chciałabyście stracić wolność w myśłeniu i czuciu to podam kilka moich sprawdzonych sposobów. Można obrócić to w żart, znaleźć "racjonalny powód" oraz wrócić do rutynowej tradycji.

suchal (offline)

Post #2

30-12-2010 - 18:22:52

Uzdrowisko 

Kiedy zbliżają się święta zauważam jedną rzecz, że ja (która karpia nie kupuje) muszę się tłumaczyć -dlaczego?.
Od tego roku (obiecałam to sobie) nie będę tego robić. Koniec z presją tzw. tradycji.foch
Ten filmik umocnił moje postanowienie. Nie kupię karpia,.....bo nie i koniec.nie

mag_dag (offline)

Post #3

30-12-2010 - 18:36:11

Sosnowiec 

suchalku, a szyneczkę kupujesz?

ja kupuję jedno i drugie, bo jedno i drugie jem (rzadko, ale jem), ale kupuję nieżywe oczko










Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

agawa (offline)

Post #4

30-12-2010 - 18:51:45

okolice 

No właśnie... i tu mam problem. I przyznaję, że coraz większy. Gdy jestem w swoim okresie nie_jedzenia_przyjaciół, to problem znika sam. Po prostu mniej myślę o cierpieniu zwierząt wszelakich. Ale bywa taki czas, gdy z różnych powodów wracam do jedzenia białka zwierzęcego. I wtedy zaczyna być mi niewygodnie.
Bo sobie myślę tak - ludzie są tak skonstruowani, że białka zwierzęcego potrzebują, że trudno jest inaczej ustawić prawidłową dietę jedząc wyłacznie owoce i warzywa. Chodzi mi tylko o sposób obchodzenia się przed zabiciem z tymi zwierzakami. I o tyle już jest nieźle, że nikomu nie przychodzi do głowy sprzedawanie żywych np malutkich świnek i transportowanie ich do domu podduszając je w plastikowej torbie. Takie zachowanie spowodowałoby obruszenie się wszystkich wkoło. Na cierpienie innych ssaków już jakoś reagujemy.
Nie dotyczy to ryb... Bo, co... Nie czują? Czy zbyt dalekie gatunkowo od nas są?
Swoją drogą - kilka lat temu miałam dużą_nieprzyjemność być w rzeźni. I zobaczyłam płacz cielaków... I wtedy przestałam jeść mięso. A późńiej zapomniałam....
A późńiej sobie przypominam i znowu nie jjem... I zapominam....
A bym chciała żyć w świecie, w którym - gdy już uśmiercamy inne stworzenie, to robimy to humanitarnie, czyli nie przysparzając mu cierpienia. I tyle.
Gdybym mogła coś w tej strawie zrobić...
Zamieszczenie tutaj tych linków jest próba wyjścia z bezradności...
Bo nie tyle że szyneczkę lubię, bo niekoniecznie. Ale mięso bywa mi potrzebne, aby zdrowo się odżywiać...

suchal (offline)

Post #5

30-12-2010 - 19:00:01

Uzdrowisko 

Tak, niestety, kupuję. niezdecydowany
Od dziecka mieszkałam na wsi i już przyzwyczaiłam się do przetworów mięsnych.
Ale nie zabiję sama niczego, nawet kury.

Al_la (offline)

Post #6

30-12-2010 - 19:45:36

k/Warszawy 

Nie jestem wegetarianką, choć nie przepadam za mięsem. Pewnie z prostej przyczyny - nie umiałabym tak się odżywiać, żeby zapewnić organizmowi białko. Poza tym mąż jest "mięsożerny" i mi tak wygodniej.
Ale od małego dziecka nigdy nie patrzyłam, jak się zabija kurę (mama to robiła).
Do dziś nie daję rady obejrzeć filmiku o znęcaniu się nad zwierzętami. Ganiam kota, ile mam siły, żeby mu zabrać myszkę, czy ptaka.
I w kontekście tego, co napisałam powinnam przestać jeść zwierzęta, bo ich po prostu bardzo mi żal.
Ale nie umiem zdecydować się na wegetarianizm.
Męczy mnie to od dłuższego czasu myśli





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

agawa (offline)

Post #7

30-12-2010 - 20:01:09

okolice 

To mamy, Alu, podobnie.... I nie potrafię jakoś w tym się odnaleźć...
A te żywe a wypartoszone karpie mnie dobiły...

mag_dag (offline)

Post #8

30-12-2010 - 20:17:09

Sosnowiec 

ja uważam, że jak człowiek jest pewny swoich odczuć, to mięsa po prostu nie je i już

skoro Wam się do tej pory zmienia, albo nie możecie się zdecydować, to znaczy, że to jeszcze nie jest Wasz czas
uśmiech









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

Kasia_W (offline)

Post #9

30-12-2010 - 22:13:19

Zduńska Wola 

nad karpiem wszyscy płaczą przed świętami, bo to jest właściwie jedyny czas kiedy go kupujemy i zjadamy. Ale cały rok można a nawet powinno się jeść ryby, trąbią o tym wszyscy bo ryby są zdrowe i zawierają zdrowe tłuszcze NNKT itp. itd. A czym dorsz, flądra albo łosoś się różni od karpia? U mnie w domu nigdy nie kupowało się karpia, bo nikt go nie lubi i nie zjadalibyśmy, za to na stole jest kilka innych gatunków ryb.
Uważam że zabijanie zwierząt jest karygodne, gdy mięso jest marnotrawione. Przyroda stworzyła łańcuch pokarmowy by służył do zaspokojenia potrzeb silniejszego osobnika. Nie widzę nic w tym złego tylko nie marnujmy, nie wyrzucajmy jedzenia...




na forum od 13.08.2008
najważniejsze jest mieć plan, a plan jest :-)

Centrala - Klub Muzyczny

mag_dag (offline)

Post #10

30-12-2010 - 22:22:50

Sosnowiec 

Kasiu, nie chodzi o to, że zabijamy karpia, tylko JAK to robimy - jak to robi się w sklepach i w domach właśnie w okolicy Świąt









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

Parabola (offline)

Post #11

30-12-2010 - 22:50:28

Nowy Sącz 

.... no to się wypowiem, bo miałam 10.5 kg karpia pływającego w wannie... przewraca_oczy
Zawsze w sklepie "kłocimy_się z_szanownym_o_ilość_zakupionego_karpia...." wnerwiony
Wszystkie karpie są żywe jak kupujemy i bierzemy z wodą...... potem pływają i wypluwają_takie_dziadostwo:...
I kiedy. przychodzi_ten_czas_ ......... niezdecydowany już w tym nie uczestniczę....
Ale.... są ogłuszane.... przed..... takim ..... drewnianym ... młotkiem...
Skutecznie..... bo_po_nie_fikają_już_po_desce.... ok

Też mi sie to nie podoba....
Ale to jest_jedyny_widok_zabijania_w_moim_domu.... przewraca_oczy

Ale kiełbaskę swojską_jem..... szyneczkę_też.... piersi z kurczaka_smażę... schabowe_też_lubię.... uśmiech
Nie widzę tego jak zabijają_prosiaka_kurkę_cielaka_....
Może jak nie uczestniczymy w tym......... to mamy_mniejsze_wyrzuty_sumienia.... myśli

dani (offline)

Post #12

30-12-2010 - 23:27:28

 

Ta...Mój mąż był kiedyś służbowo w rzeźni...Widział cielaki prowadzone na rzeź. Płakały...
Cielęciny w naszym domu się nie jada.
Karpia również nie.
Nie kupujemy.
Wiem, wiem....Inne zwierzaki też są zabijane i je zjadamy, ale.....to jest ten mechanizm, o którym pisałyście. Nie widzę, mniej boli i nie uwiera psychicznie.
I jako straszny tchórz od razu mówię, że na linki podane przez Agawę nie zajrzę, o nie...Boję się tego, co tam mogę zobaczyć....





Chcesz rozśmieszyć Boga... Opowiedz mu o swoich planach..
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 452
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018