Nasze koty kot

Wysłane przez Amazonki.net 

Al_la (offline)

Post #1

24-10-2015 - 12:50:28

k/Warszawy 

Tak, okropne jest patrzenie jak zwierzątko gaśnie w oczach smutny
Pamiętam jak Filon chorował...

Eluniu pociesza





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

grazyna1810 (offline)

Post #2

24-10-2015 - 18:47:32

 

Eluniu bardzo mi przykro z powodu twojego kotka płaczeWiem co to znaczy tracenie swojego ulubieńca kotMiej nadzieję że wszystko będzie dobrze .buziak

kesy (offline)

Post #3

09-11-2015 - 20:36:44

Starogard-Gdański  

video: [www.facebook.com]
Czy ten kotek nie jest zabawny...ale się uśmiałamśmiech



piessercekot Oni też czują ból

Jolcia (offline)

Post #4

09-11-2015 - 21:40:48

 

rotfl

Al_la (offline)

Post #5

09-11-2015 - 22:15:47

k/Warszawy 

Widziałam to już kiedyś. Też się uśmiałam śmiech





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Imari (offline)

Post #6

24-05-2017 - 12:29:55

Łódź 

O, tu jest wątek o kotach grinning smiley dopiero teraz znalazłam, gapa ze mnie. Odświeżę go trochę.
Mam dwa koty - kocura i kotkę, można obejrzeć je w mojej galerii.
Kocurek Stefek-Irelek (vel Ciciuś, Ciciorek, Smyrelek) obecnie ma prawie pięć lat. Pół albinos, biały z niebieskimi, świecącymi na czerwono oczami. Gamoń i oferma wywalająca się na prostej drodze.winking smiley Przymilny i świergoczący sopranem (wychodzi mu takie piskliwe "irrrr" - stąd "Irelek" ), namolnie pcha się na kolana, liże po rękach i włosach. Wszelka ilość jedzenia mile widziana. Kot naziemny - nie wchodzi wyżej niż na krzesło. Adoptowany od Straży Dla Zwierząt w wieku dwóch miesięcy. smiling smiley
Kotka Saskia (aka Sasulka, Sasuczka, Cicia) półtoraroczna trikolorka burząca wszelkie mity o tym, że trikolorki to wredne jędze. To najsłodsza, najbardziej kochana i radosna istota pod słońcem.serce Towarzyska i gadatliwa, zawsze ma dużo do powiedzenia. Mruczy, patrzy prosto w oczy i trzepie rzęsami. Wyrafinowana smakoszka - chce próbować wszystkiego co pojawia się na stole, uwielbia baklavę i pomidory. Kot wysokopienny - dotychczas nie udało jej się wejść tylko na żyrandol.
Adoptowana w wieku dwóch miesięcy od ludzi, którym podwórkowa kotka okociła się w kotłowni.
Dwa małe, kochane stworzonka, które usiłowały się mną opiekować i leczyćsercekiedy leżałam bez sił po chemii. Saskia uznała, że trzeba mnie grzać i cały czas leżała przy mnie, ponadto pracowicie lizała siniec po wkłuciu na ręce. Próbowała też lizać mnie pod pachą tam gdzie mam powiększony węzeł chłonny. Stefcio uznał, że jestem smutna i przyszedł mnie rozweselać wdzięcząc się, mrucząc i turlając brzuszkiem do góry, a potem doszedł do wniosku, że na pewno nie mam siły się umyć, więc mi w tym pomoże - wyszorował mi jęzorem prawą rękę od dłoni po łokieć.chichot







Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 24-05-2017 - 12:31:51 przez Imari.

Al_la (offline)

Post #7

24-05-2017 - 21:27:33

k/Warszawy 

Cudnie napisałaś o swoich kotkach uśmiech





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Imari (offline)

Post #8

25-05-2017 - 07:25:34

Łódź 

Te kotki to członkowie mojej rodziny. smiling smiley O Sasulce w ogóle ciężko mi myśleć w kategorii "kot-zwierzę". Ona jest tak kontaktowa i uczłowieczona, że raczej pasuje do niej określenie "osoba nie będąca człowiekiem". Woli nasze towarzystwo niż Stefka. Gada do nas - a zasób słów ma bardzo bogaty, potrafi wydawać masę najróżniejszych dźwięków, nie tylko standardowe "miau". winking smiley I robi to w taki sposób, że zawsze wiadomo o co jej chodzi. Dużo rozumie i kojarzy - rozpoznawała męża na skype, rozpoznaje go przez telefon - dałam kiedyś telefon na głośnomówiący a kotka podbiegła, przyciągnęła sobie aparat łapkami i zaczęła lizać wyświetlacz.smiling smiley
Kiedyś usłyszałam takie powiedzenie: "niektóre koty wychodzą na ludzi, inne zostają tylko kotami". Myślę, że idealnie oddaje to moją Sasulkę. smiling smiley



mgiełka (offline)

Post #9

25-05-2017 - 10:52:06

Radom 

..."Kiedyś usłyszałam takie powiedzenie: "niektóre koty wychodzą na ludzi, inne zostają tylko kotami"...."

Ja bym dopełniła to zdanie takimi słowami: kiedy człowiek da na to szansę kotu. A kluczem otwierającym drzwi do serca i umysłu kota, jest miłość. I dla sprawiedliwości - nie tylko kota, w ogóle zwierzęcia. Mogą wiele więcej, ale to człowiek organizuje im warunki rozwoju.

Mam w domu moje własne CUDO - kobietę w futerku.

A teraz mając milion spraw na głowie, wpadłam w koci wątek... Ale jak nie wpaść?...






Z amazonki.net od 2006 roku.

Imari (offline)

Post #10

26-05-2017 - 10:54:08

Łódź 

Cytuj
mgiełka
..."Kiedyś usłyszałam takie powiedzenie: "niektóre koty wychodzą na ludzi, inne zostają tylko kotami"...."

Ja bym dopełniła to zdanie takimi słowami: kiedy człowiek da na to szansę kotu. A kluczem otwierającym drzwi do serca i umysłu kota, jest miłość. I dla sprawiedliwości - nie tylko kota, w ogóle zwierzęcia. Mogą wiele więcej, ale to człowiek organizuje im warunki rozwoju.

To prawda. Im więcej czasu i serca poświęci się stworzeniu tym lepszy kontakt i rozwój się uzyska. smiling smiley Nie wystarczy tylko nakarmić albo wyprowadzić na spacer - pies czy kot potrzebuje też zaopiekowania pod względem umysłowo-emocjonalnym. smiling smiley To bardzo procentuje, uzyskuje się fantastyczne efekty i cudowną więź. grinning smiley
Zanim zachorowałam, chciałam się szkolić na psią behawiorystkę - w Krakowie można zrobić dwustopniowy kurs i uzyskać certyfikaty... choroba mi trochę pokrzyżowała plany...

Cytuj
mgiełka
Mam w domu moje własne CUDO - kobietę w futerku.

Moją Sasulkę przyrównałabym raczej do wiecznie roześmianego, psotnego dziecka niż do kobiety ale ona ma raptem półtora roku więc może jeszcze wydorośleje. winking smiley
Natomiast moja poprzednia kicia Puszynka była babą z charakterem. Trochę @#$%&, trochę dama. Gardziła swoim gatunkiem, woląc towarzystwo ludzi. Uwielbiała mężczyzn, uwodziła każdego faceta, który przekroczył próg domu, nieważne czy to ksiądz czy spisywacz liczników. Nienawidziła, żeby się z niej śmiać, obrażała się, potrafiła podejść od tyłu i osobę wyśmiewającą ugryźć w łydkę za karę. xD Nie wolno jej było pokazać środkowego palca - od razu lała z liścia. Wstydziła się skorzystać z kuwety przy ludziach, czekała aż zostanie sama. Wstydziła się kiedy coś jej się nie udało, spadła skądś albo przewróciła się i ludzie (zwłaszcza mężczyźni) to widzieli - chowała się wtedy w kącie i nie chciała wyjść dopóki osoba będąca świadkiem jej upokorzenia sobie nie poszła. Była bardzo rozmowna, nauczyła się artykułować słówko "nie" - i chętnie go używała. winking smiley Smakoszka, uwielbiała pleśniowe sery i wędzoną makrelę. Przychodziła pocieszać kiedy ktoś był smutny, wchodziła na kolana, przytulała się i kojąco mruczała. Dawała całusy w nos i czoło, można było z pełnym zaufaniem przytulić się do niej twarzą...
Była ze mną ponad osiemnaście lat, dostałam ją na jedenaste urodziny, jako dwumiesięcznego kłębuszka.
Zabrały mi ją chłoniak i niewydolność nerek...
Nowotwory nie oszczędziły nawet mojej czworonożnej rodziny. Miałam jeszcze psa - jego też zabrał rak...



Maja048 (offline)

Post #11

13-07-2017 - 20:40:30

Wronki 

Witam, mam sprawę do "kocich Mam".
Wczoraj gdy pod wieczór wróciłam do domu moja rodzinka pokazała mi nowego mieszkańca, który nie wiadomo skąd się znalazł. Był to mały czarny kotek. Zdjęcie na moim fb. Ja mam od kilku lat moją Kicię i ....Miauczą na siebie, prychają, mijają się łukiem. Małe nie chciało jeść ale nie uciekało od nas / nie wiem co to : kotka czy kocur, nie znam się na tym / . Zostawiłam koty na podwórzu , a na schodach położyłam koc do spania. Rano z niepokojem wyszłam na podwórze, małe dopiero rano zaczęło miauczeć, moja Kicia była na lofrach jak prawie co noc. Dałam jedzenie z puszki i po jakimś czasie zobaczyłam,że czarnuszek zaczął jeść. Gdy nie zauważyłam weszło do mieszkania, zwiedziło pokoje, łazienkę i.....qrde zachowuje się tak jak Kicia. Śpi w łazience na chodniczku , w kuchni bawi się ze mną w chowanego jak chcę aby wyszła na dwór gdy wychodzę z domu, a teraz śpi / nie po raz pierwszy / na mojej stopie.Gdy wcześniej przyszła Kicia się najeść, / rano każda dostała swoją miseczkę bo prychały na siebie / znowu mijały się wielkim łukiem. Na podwórzu każdy śpi w innym miejscu. Najzabawniejsze gdy wyszłam na podwórze i małe podbiegło i ocierało się o moje nogi to moja Kicia za chwilę też była i robiła to samo i... nie prychały na siebie. Dałam sobie czas do jutra...jak nadal będą się nie tolerować to z wielkim bólem/ qrde to małe już .../ będę musiała wydać w dobre ręce. Wszyscy mi mówią,że się nie polubią...Kilka lat temu też podrzucono mi kotka , ale na drugi dzień była wielka komitywa / niestety kociak był chory i po dwóch dniach zdechł /. Przyszła Kicia na jedzonko, czarnuch śpi przy moich stopach, zobaczę co będzie dalej. Obudziło się i obserwuje Kicię...dzielą ich dwa metry....Najśmieszniejsze,że do mojej Kici przychodził w zaloty czarny kocur, ale ona nie może więc ... qrde przyniósł swoje dziecko ? śmiech Jest spokój, czekam na rozwój ewentualnej przyjaźni lub tolerancji. Proszę o porady, co robić??????????



Al_la (offline)

Post #12

13-07-2017 - 23:11:09

k/Warszawy 

Maju, jeśli możesz mieć dwa koty to nie bój się, że się nie polubią. Krzywdy sobie nie zrobią.
Ja dwa razy miałam taką sytuację. Najpierw do rocznego Filona doszła malutka Karmelka. Był ubaw, bo on obchodził się z nią jak z jajkiem, a ona na niego prychała i siadała na nim okrakiem, łapała za szyję i dusiła chichot Byli razem ponad 7 lat. Nigdy się nie kochali, nie przytulali, nie raz jedno od drugiego dostało po głowie, ale ogólnie był spokój uśmiech

Kiedy Karmelka miała 8 lat przyszła Tigra. I też Karmelka darła się, prychała, warczała jak pies duży uśmiech
Ale nie biją się, czasami liżą po pyszczkach a czasami obchodzą szerokim łukiem.





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Kali (offline)

Post #13

14-07-2017 - 10:44:51

Warszawa 

Maja, przerabiałam temat 2 kot w domu nie tak dawno, specjaliści mówią żeby wprowadzać - oswajać stopniowo, tzn. pierwszy etap to obwąchiwanie przez zamknięte drzwi, później stopniowe kontakty. Moje dwa na pewno się nie kochają, ale jak Melka wypuści się na dłuższy spacer, to Szprotka czeka na nią na balkonie i tęskni. To nieprawda że koty są samotnikami, koty bardzo lubią towarzystwo. Myślę że wprowadzenie drugiego kota do domu, to jeden z moich bardziej trafionych pomysłów- a mieszkam w blokuduży uśmiech

Hunter (offline)

Post #14

14-07-2017 - 10:57:30

 

Cześć,

myślę, że to bardzo dobry pomysł, zwłaszcza, że kociak jest mały. Moje dwie kotki to woda i ogień. Młodsza to trzpiot a czasami nawet "koci chuligan", starsza Maja to wrażliwiec, który potrzebuje duże miłości.

Co dwa koty to nie jeden i na pewno lepiej znoszą naszą nieobecność w domu, będąc w swoim towarzystwie.



G2, T1cNo, Er 100%, Pgr 100%, Ki67 50%, NST, BCT, radioterapia, Symex+Reseligo

Imari (offline)

Post #15

14-07-2017 - 12:25:33

Łódź 

To normalne, że koty na siebie prychają na początku. Trzeba dać im trochę czasu na oswojenie się. Dąsy mogą potrwać parę dni, potem będzie zgoda smiling smiley



Hunter (offline)

Post #16

14-07-2017 - 12:41:43

 

Zgoda to może szumnie powiedziane.
U mnie jest wzajemne lizanie uszu i pyszczków a po chwili prychanie i tuman sierści w powietrzu.
Koty to zwierzęta terytorialne ale nie martw się, bo albo będzie wzajemna miłość albo po prostu tolerancja.
Wojny są rzadkością.



G2, T1cNo, Er 100%, Pgr 100%, Ki67 50%, NST, BCT, radioterapia, Symex+Reseligo

Imari (offline)

Post #17

14-07-2017 - 13:37:50

Łódź 

Cytuj
Hunter
Zgoda to może szumnie powiedziane.
Zgoda w sensie, że nie będą chciały się wzajemnie zamordować. winking smiley Koty mają różne charaktery, jedne są bardziej towarzyskie, inne mniej. U mnie kotka Puszynka była z tych "ponad to", typowa jedynaczka, nie chciała się bratać ze swoim gatunkiem. Po przyniesieniu malutkiego Stefcia-Irelka, długo się dąsała i nie raz natłukła kociaka po głowie za zbytnie spoufalanie się. Krzywdy mu jednak nigdy nie zrobiła, tolerowała go, czasem nawet się pobawiły przez chwilę ale nic więcej. Miłości z jej strony nie było. Za to Stefek wpadł w rozpacz kiedy Puszynka umarła - chodził ogłupiały po mieszkaniu, miauczał, kładł się na jej łóżeczku, wyraźnie sobie nie radził z tym, że staruszki już nie ma. Miesiąc po stracie Puszynki zawitało do nas dwumiesięczne maleństwo - Saskia. Stefek dąsał się raptem trzy dni, potem nastała pełna zgoda - koty się liżą, bawią, wyciągają sobie jedzenie z misek i chociaż czasem w zabawie roznoszą mieszkanie, wrzeszczą w niebogłosy a sierść lata, to widzę, że one się naprawdę lubią. smiling smiley Niech tylko jedno z nich spotka jakieś nieszczęście w stylu zamknięcia w łazience, obcinania pazurków czy mycia obsranej łapki i jest płacz, to drugie zaraz leci na pomoc grinning smiley



gosia0101 (offline)

Post #18

14-07-2017 - 14:43:20

małopolskie 

Zazdroszczę wam dziewczynkiprzewraca_oczyteż chciałabym mieć dwa koty a nawet trzy ale mój wykastrowany kocur Filip za nic nie chciał towarzystwa,dwa razy próbowałam przynieść nowe koty do domu i niestety szybko musiały wracać do mojej mamy.
Robił się przy nich bardzo obrażony i do tego agresywny,nawet do mnie,nie można go było dotknąć bo by pogryzł.
A co jest dziwne,od dwóch miesięcy przychodzi do niego jakiś kolega ,nie ma wielkiego uwielbienia ale jest tolerancjaoczko,nawet do domu kolegę wprowadza.Różne koty przez moje podwórko przelatują ,lub śpią pod krzakami ale tylko ten jeden jest tolerowany.
Filip ma 7 lat i może dopiero teraz łagodniejebezradny

Imari (offline)

Post #19

15-07-2017 - 09:40:21

Łódź 

Cytuj
gosia0101
Zazdroszczę wam dziewczynkiprzewraca_oczyteż chciałabym mieć dwa koty a nawet trzy ale mój wykastrowany kocur Filip za nic nie chciał towarzystwa,dwa razy próbowałam przynieść nowe koty do domu i niestety szybko musiały wracać do mojej mamy.
Robił się przy nich bardzo obrażony i do tego agresywny,nawet do mnie,nie można go było dotknąć bo by pogryzł.
Czasem się trafia taki zatwardziły jedynak. winking smiley Wprowadzenie do domu innego kota przy takim terytorialnym zazdrośniku potrafi trwać dość długo i być nieco uciążliwe (socjalizacja z izolacją - koty muszą być trzymane oddzielnie, dopóki nie oswoją się ze swoim zapachem) jak również nieco kosztowne - obróżki feromonowe, dyfuzory feromonowe do kontaktów. No i należy się liczyć z tym, że koty się nie pokochają a będą jedynie ledwo tolerować.



ira (offline)

Post #20

24-07-2017 - 22:13:32

Pabianice 

Tak mi się to spodobało, że musiałam wkleić duży uśmiech
[www.facebook.com]



jagodula (offline)

Post #21

24-07-2017 - 22:23:28

Sławkow 

jablkoOd 20lipca zamieszkala z nami Kawa. Przyszła nie wiadomo skąd, ustawiła trzodę z Wtorkiem na czele ( staruszek ledwie łazi ale za Małą Czarną drepcze po podworzu i pilnuje tego co ona robi, i gdzie jest) zawojowała nasze serca. Tylko Szelma jest nieufna i syczy na Kawę jak kobra. Lesio obwąchał Maleństwo i dalej kuruje się, bo urzarła go jakaś gadzina, myślę, że żmija. Spędza dni pod jaśminem albo na łące gdzie zjada przeróżne trawy i zielska.Teraz śpią wszystkie trzy razem ze mną w jednym wyrkuchichot
Kawa jak to kawa jest czarna ale ma mleczne skarpetki, śliniak i stringi...



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 24-07-2017 - 22:24:56 przez jagodula.

dziubas (offline)

Post #22

30-08-2017 - 22:24:49

Gdańsk 

cos dla wszystkich a szczególnie dla miłośników kotów kotserce
[www.msn.com]





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat

Maja048 (offline)

Post #23

07-09-2017 - 19:00:50

Wronki 

Tyle się napisałam i poszłooooooooooooooooooooo...Jak zwykle cosik kliknełam nie tak....Pozdrawiam do jutra kot



neutralna (offline)

Post #24

29-02-2020 - 20:10:53

Warszawa 

Ja swojego kota karmię tylko suchą karmą przeznaczoną dla kotów. Ewentualnie mięso z puszki. Raczej resztek po nas nie dostaje.

benia1960 (offline)

Post #25

02-03-2020 - 11:29:31

Szczecin 

Ja mam dwa koty, Felek przybłąkał sie do nas, a Bacha jest adoptowana. Moje codziennie na deser dostają /bardzo n a to czekają/
szyneczkę z kurczak, indyka. Kocie maja suche, miesko z puszki, sosy .......Jak mielismy suczkę jamnika to codziennie piła piwo. Obok miski z wodą stał niskie kufelek do piwa. Pomimo moich sprzeciwów mąż często ją "dokarmiał" szynkami itp. żyła 16 lat zmarfla na zawał.

Kama78 (offline)

Post #26

02-03-2020 - 12:19:13

Gdynia 

Też mam dwa koty, oba przygarnięte praktycznie z ulicy. bardzo fajne z nich bestyjki grinning smiley



Rak typu NST G2 ER ++w 70% PR ++ w 60% Ki67- 40% HER2- E-Catherin + mutacja BRCA1. Za mną 4 AC +2 PXL+3 DCX przed operacją. Mastektomia z rekonstrukcją. Lametta. Radioterapia
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 515
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018