Dowcipy, żarty, anegdoty rotfl

Wysłane przez Amazonki.net 

Amazonki.net (offline)

Post #1

21-02-2010 - 18:35:44

Forumowo 

Znasz dobry dowcip? Opowiedz go nam. duży uśmiech

andrzej1975 (offline)

Post #2

21-04-2010 - 17:21:17

Ruda Śląska 

<arssten>to daj sobie cytryny.. duzo i lodu z 4 kostki i wtedy sprobuj
<arssten>calkiem inaczej
<Kuba>ile tej cytryny?
<arssten>na oko 3/4 powera Twojej reki gdy masz reku pol cytryny przez 2-3 sekundy
<Kuba>ja pierdole
<Kuba>a whisky na 3 splunięcia kormorana ze złamaną nogą i przerostem prostaty?



[e-agentpzu.pl]

Kasia_W (offline)

Post #3

21-04-2010 - 19:42:59

Zduńska Wola 

czekałam aż dotrzesz do tego wątku Andrzeju smiling smiley
z góry dziękuję za wszystkie dowcipy winking smiley



na forum od 13.08.2008
najważniejsze jest mieć plan, a plan jest :-)

Centrala - Klub Muzyczny

andrzej1975 (offline)

Post #4

21-04-2010 - 22:28:18

Ruda Śląska 

Dzieci przynosi bocian. Perkusistów - dzięcioł.

Europa według Polaka smiling smiley





[e-agentpzu.pl]



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 21-04-2010 - 22:28:53 przez andrzej1975.

andrzej1975 (offline)

Post #5

21-04-2010 - 22:38:45

Ruda Śląska 








[e-agentpzu.pl]



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 21-04-2010 - 22:40:18 przez andrzej1975.

dani (offline)

Post #6

21-04-2010 - 22:53:09

 

Historyjka z Norrisem świetna....Ubawiłam się...
Co do podziału Europy...Coś w tym jest...





Chcesz rozśmieszyć Boga... Opowiedz mu o swoich planach..

andrzej1975 (offline)

Post #7

21-04-2010 - 23:16:12

Ruda Śląska 

Kela (offline)

Post #8

21-04-2010 - 23:18:25

 

zusrotfl

betty (offline)

Post #9

22-04-2010 - 08:28:43

 

Dzięki Andrzej śmiech



Baba Jaga (offline)

Post #10

22-04-2010 - 10:49:44

Jagolandia 

dobre dobre rotfl

agawa (offline)

Post #11

22-04-2010 - 17:47:04

okolice 

Andrzejku duży uśmiech jesteś niezastąpiony rotfl

Haniap. (offline)

Post #12

22-04-2010 - 18:02:50

Poznań 

A życie kobiety ma trzy etapy:

1. Pampers
2. Olways
3. Corega Tabs ....

P.S. nie jestem pewna pisowni duży uśmiech



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



strawberry1 (offline)

Post #13

22-04-2010 - 19:10:49

 

Który premier w Polsce zlikwidował bezrobocie?


TONY BLAIR

andrzej1975 (offline)

Post #14

22-04-2010 - 20:16:32

Ruda Śląska 

Na babskiej imprezie rozmawiają trzy mężatki. Pierwsza mówi:
- Wiecie, jak kocham się z moim Zenkiem, to on zawsze ma zimne jajka.
Druga mówi:
- Faktycznie, jak ja się kocham z moim Frankiem, to on także ma zimne jajka.
- Wiecie, że ja nie wiem? - mówi na to trzecia. - Nigdy nie sprawdzałam jakie ma jajka mój Jacuś w trakcie stosunku.
Po dwóch dniach ponownie się spotkały w tym samym gronie. Trzecia mężatka (ta od Jacka) przychodzi cała poobijana, z potarganymi włosami i ubraniem. Pozostałe dwie pytają się, co jej się stało? Ona odpowiada:
- Kochałam się z Jackiem, sprawdzam te jego jajka i tak mu mówię: Jacek! Ty masz w trakcie kochania tak samo zimne jajka, jak Zenek i Franek...
================================================== ==============
Jasio kopie dół w ogródku. Zaciekawiony sąsiad pyta:
- Co robisz??
- Kopie grób dla mojej złotej rybki.
- Ale czemu taki duży?
- Bo jest w twoim pierdolonym kocie!





- Tata, jak przyszedłem na świat?
- No dobrze mój synu, kiedyś musieliśmy odbyć tę rozmowę: tata poznał mamę na chatroomie.
- Później tata i mama spotkali się w cyberkafejce i w toalecie mama zechciała zrobić kilka downloadów z taty memory stick'a.
- Jak tata był gotowy z uploadem zauważyliśmy, że nie zainstalowaliśmy żadnego firewalla.
- Niestety, było już za późno żeby nacisnąć "cancel" albo "escape", a potwierdzenie "Chcesz na pewno ściagnać plik?" już na poczatku skasowaliśmy w opcjach "ustawienia".
- Mamy antywirus już od dłuższego nie był uaktualniany i nie poradził sobie z taty robakiem.
- Wiec nacisnęlismy klawisz "Enter" i mama otrzymała komunikat: "Przypuszczalny czas kopiowania 9 miesięcy"

- Tata, jak przyszedłem na świat?
- No dobrze mój synu, kiedyś musieliśmy odbyć tę rozmowę: tata poznał mamę na chatroomie.
- Później tata i mama spotkali się w cyberkafejce i w toalecie mama zechciała zrobić kilka downloadów z taty memory stick'a.
- Jak tata był gotowy z uploadem zauważyliśmy, że nie zainstalowaliśmy żadnego firewalla.
- Niestety, było już za późno żeby nacisnąć "cancel" albo "escape", a potwierdzenie "Chcesz na pewno ściagnać plik?" już na poczatku skasowaliśmy w opcjach "ustawienia".
- Mamy antywirus już od dłuższego nie był uaktualniany i nie poradził sobie z taty robakiem.
- Wiec nacisnęlismy klawisz "Enter" i mama otrzymała komunikat: "Przypuszczalny czas kopiowania 9 miesięcy".

Update: Kolejna porcja dowcipów z cyklu "Z Czego Się Homer Łacha".

Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł
na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty". Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.

- Dzień dobry, madame, ja jestem...
- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.

- Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję
się w dzieciach...
- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po
chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa - trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie... Naprawdę można się wyluzować...

"Dywan w salonie..." - Myśli kobieta. - "Nic dziwnego, że mnie i Harry'emu nic nie wychodziło..."

- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani
zadowolona z rezultatu...

Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:

- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...

Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...

- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy...

- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.

- Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić:
TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt...

- Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?

- Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana
stal...

No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do
roboty.

- STATYW ?

- No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić... Proszę pani! Proszę pani! Jasna cholera, ZEMDLAŁA



Staszek był wielkim pasjonatem motocykli. Miał harleya - najważniejsza rzecz w swoim życiu! Dbał o niego, pucował wazelina do połysku, niemalże nosił na rękach, bez mała spal z nim nawet. Któregoś dnia, dziewczyna zaprosiła go na niedzielny obiad do swojego domu.
- Stasiu - powiedziała - znamy się już dwa tygodnie.
Chciałabym, żebyś poznał moich rodziców.
- Czemu nie - odparł Staś.
Nadeszła niedziela, Staś wyprowadził motocykl z garażu, wyciągnął pudełko z wazelina, szmatkę i dalejże glancować! I tak przy tym wazelinowaniu zastało go południe. Jeszcze tylko ostatni rzut oka na motocykl, mała poprawka wazeliną i... Staś z harley'em byli gotowi! Podjechał pod dom dziewczyny, ustawił motocykl przed oknem salonu i zapukał...
- Witaj Stasiu - dziewczę promieniało szczęściem - Wejdź, zaraz będzie obiad. Musze cię jednak uprzedzić o pewnym zwyczaju, panującym od dawna w naszej rodzinie. Otóż przy obiedzie, kto się pierwszy odezwie, ten garnki zmywa.
- Nie martw się - Staś nie był w ciemię bity - jestem małomówny z natury.
Zasiedli do stołu. Mama, tata, dziewczę i Staś. Rozmowa nie "kleiła się", co zresztą było do przewidzenia Matka patrzy na Stasia i myśli:
- Ale wstyd! Taki sympatyczny chłopiec, a my tu ani słowa z nim nie zamieniamy! Co sobie o nas pomyśli? Zapytałabym go o rodzinę, o mamę, tatę, o ogród, o rodzeństwo, ale nie mogę, bo będę garczki zmywać...
Ojciec siedzi, ani be ani me i myśli:
- K***a obora jak nieszczęście! Zagadałbym do chłopaka, zapytałbym gdzie pracuje, czy lubi piwko, sport i wędkarstwo, ale jak??? Powiem cos, to mnie stara do garów posle...
Panienka siedzi jak na szpilkach i myśli:
- Niechże ktoś cos powie wreszcie i pójdzie myc te garczki, a my wtedy na górę i tamtaramtamtam...
Staś dzielnie siedzi i milczy! Nie mówi nic, bo garczków myc tez nie lubi...
a tu nagle... patrzy w okno... a za oknem pada deszcz!!!!!!!
- Jezuuuuuu - myśli Staś - MOTOCYKL!!!!!
Nie wie co robić. Nie przeprosi, bo pójdzie do garów, a harleya rdza zeżre! Rozejrzał się Stach... i dawaj panienkę na stół! Kieckę w górę i jedzie ją od tylu.
- Ktoś pęknie i cos powie - myśli - on do garów a ja do motocyklu!!!!! Skończył Stasiek, siada i... nic! Cisza jak makiem zasiał... Dziewczę zawstydzone oczy spuściło i myśli:
- Co ten Stasiek taki napalony??? Mógł przecież poczekać aż pójdziemy na górę... jak ja się teraz wytłumaczę rodzicom? I kiedy mam to zrobić? Przecież nie teraz, bo jak się odezwę, to pójdę garczki myc...poczekam...
Matka siedzi, oczom nie wierzy i myśli:
- Co to za bydle moja córka do domu przyprowadziła??? Jak on mógł moja córkę tak potraktować??? Powiem mu co o nim myślę,ale później, bo jak się pierwsza odezwę, to będę musiała garczki myc...
Ojciec siedzi, ślepia wlepił w Staśka i myśli:
- O ten ******n j***y ***j p*******y w d**e k***y...!!!!!!!! Przecież go s*****a z*****e! Powiem mu co o nim myślę, ale później bo jak się mam pierwszy odezwać???
Deszcz leje jak z cebra, Stasiek załamka, nie wie co począć... na dodatek grad się zaczął wali w harleya jak w bęben...- CO ROBIĆ !!!! - myśli... I dalejże matkę na stół, kieckę matce w górę i jedzie ja od tylu.
- Stary nie wytrzyma i cos mruknie przynajmniej myśli Stach -Stary do garów, a ja do motocyklu!!! Skończył, siadł...i dalej cisza... nic...
Dziewczyna patrzy na Stacha i myśli:
- Co za potwór z niego, samiec niewyżyty????? Najpierw mnie, potem moja matkę??? Zrywam z nim ale powiem mu to po obiedzie, bo będę musiała garczki myc, jak się odezwę pierwsza...
Matka siedzi, czerwona jak buraczek i myśli:
- Nawet niezły ten chłopiec...i jaki... PRĘŻNY... źle go oceniłam... co sobie jednak mój stary pomyśli???? Powinnam się jakoś wytłumaczyć... ale może później,bo będę musiała garczki myc....
Ojciec siedzi, oczy przeciera, piana na pysku, ale twardziel z niego wiec milczy i tylko myśli:
- Zabije go, to pewne. Ale po obiedzie, bo teraz jak się odezwę, to pójdę garczki myc...
Grad, ulewa, burza z piorunami, wichura przewróciła motocykl Stacha prosto w potężną kałużę, pełną błota, wody i wszelakich śmieci. Stach oczami duszy widzi rdze pożerającą jego ukochanego harleya... Nie wytrzymał wstał i mówi:
- Macie może wazelinę????????
Ojciec zrobił oczy jak denka od kufla, wstaje i mówi przerażony:
- To ja już pójdę i umyje te garczki...



[e-agentpzu.pl]

agawa (offline)

Post #15

22-04-2010 - 22:52:26

okolice 

o... mój bosze.... idę myc garnczki.... bez gadania....

Helena (offline)

Post #16

23-04-2010 - 21:01:56

 

Super...dawno się tak nie uśmiałam...muszę częściej tu zaglądać...rotfl






Z chwilą gdy decydujesz się stawić czoło problemom, przekonujesz się, że możesz więcej, niż ci się zdawało.
Paulo Coelho

andrzej1975 (offline)

Post #17

26-04-2010 - 22:53:42

Ruda Śląska 

Przebudzenia po upojeniu alkoholowym:

- na Kopciuszka - budzisz się w jednym bucie;
- na Rejtana - budzisz się pod drzwiami z rozdartą koszulą;
- na Królewnę Śnieżkę - budzisz się i dostrzegasz jeszcze siedmiu nieprzytomnych facetów;
- na Czerwonego Kapturka - budzisz się w łóżku babci;
- na Krzysztofa Kolumba - budzisz się i nie wiesz, gdzie jesteś;
- na Śpiącą Królewnę - budzisz się i czujesz, że ktoś cię całuje, otwierasz oczy i widzisz, że pies ci mordę liże.


- Wytłumacz mi, Rebe, bo nie rozumiem: przychodzisz po pomoc do biednego - pomaga ci jak tylko może. Przychodzisz do bogacza - udaje, że cię nie widzi. Czemu tak się dzieje?
- Spójrz, Abram, przez okno. Co widzisz?
- Sara z Ickiem idzie ze sklepu. Josel na bazar jedzie. Rapaport z Rywką rozmawia...
- Dobrze, Abram. A teraz spójrz w lustro. Co widzisz?
- Cóż mogę widzieć, Rebe. Siebie samego widzę.
- Widzisz, Abram - okno jest ze szkła i lustro ze szkła. Wystarczy dodać odrobinę srebra i już widzisz tylko siebie...


Biznesmen zakochał się w wampirzycy. Pobrali się. Żyli długo i szczęśliwie. Dorobili się gromadki dzieci. Wszystkie pracują w skarbówce.


W kinie kilka minut po rozpoczęciu seansu wchodzi facet i pyta:
- przepraszam, czy to pierwszy rząd?
- nie, czternasty.
- przepraszam, czy to pierwszy rząd?
-nie, trzynasty.
-przepraszam.....
I tak do pierwszego rzędu
-Przepraszam, czy to pierwszy rząd?
-TAK! pierwszy!
-Przepraszam, czy to miejsce pierwsze?
-Nie, piętnaste
-Przepraszam, czy to miejsce pierwsze?
-Nie, czternaste,
-Przepraszam, czy to miejsce pierwsze?
-Nie, trzynaste!
-Przepraszam......
I tak do pierwszego miejsca.
Facet siada.
Wyjmuje chipsy, szeleści, otwiera, sięga do paczki, nagle cofa rękę i pyta sąsiada:
-Może chce pan chipsa?
-Nie, dziękuję.
-A pan?
-Nie
-A pana żona?
-To nie jest moja żona
-A pani?
-Nie
-A pan łysy?
-Nie
No to facet sam zjadł chipsy i wyjmuje butelkę Coli. Męczy się z nią i pyta:
-Ma pan otwieracz?
-Nie.
-A pan?
-Nie
-A pana żona?
-To nie jest moja żona
-A pani?
-Nie
-A pan łysy?
-Nie.
Ktoś wkurzony z góry rzuca mu otwieracz.
Facet otwiera colę szczęśliwy i pyta:
-Może chce pan coli?
-Nie, dziękuję.
-A pan?
-Nie
-A pana żona?
-To nie jest moja żona
-A pani?
-Nie
-A pan łysy?
Na to odzywa się histeryczny krzyk z góry:
-ŁYSY, K U R W A PIJ ! ! !



Dwie koleżanki:
- Wczoraj poznałam faceta na dyskotece, miał 30 centymetrowy interes!!
No słuchaj, to po prostu w głowie się nie mieści!!




Dopiekło facetowi życie, postanowił się powiesić...
Zmajstrował stryczek, przymocował go do żyrandola, wlazł na stołek, wsadził głowę w stryczek, patrzy, a tu na szafie niedopita flaszka wódki stoi!
- Co się ma wódka zmarnować? - pomyślał sobie.
Wysunął głowę ze stryczka, przystawił stołek do szafy, patrzy, a tam jeszcze zapomniane pół paczki papierosów.
- O! - pomyślał - i życie zaczyna się układać!


Żona mówi do męża lekko poirytowana jego niezaradnością życiową:
– Boże, jaka ty jesteś pierdoła, jesteś straszną pierdołą! Jesteś taką pierdołą, że w konkursie na największą pierdołę na świecie zająłbyś drugie miejsce.
– Dlaczego drugie? – pyta mąż.
– Bo taka jesteś pierdoła! – odpowiada żona.


– Dlaczego pan nie ratował swojej żony, gdy tonęła?
– A skąd miałem wiedzieć, że się topi?! Wrzeszczała jak zwykle...


Rudy kocur z trudem przebijający się przez zaspy, z wysiłkiem
odrywając swoją zmrożoną męskość od lodu krzyczy na całe gardło:
- No i ****a gdzie?! Pytam was - gdzie jest ta *******ona wiosna
do ****y nędzy? Co za ******ny kraj?! Gdzie dziewczyny, przebiśniegi,
świergolenie skowronków?! Choćby ćwierkanie wróbli, choćby
krakanie wron - gdzie to ****a wszystko jest?! A odwilż kiedy wreszcie
przyjdzie? Śnieg z nieba napierdala jakby ich tam w górze ******ło...
Niby ponoć wiosna już jest, ****a - łgarstwo i oszustwo na każdym
kroku, ****a ...
A ludzie słysząc kocie krzyki uśmiechają się do siebie i mówią
łagodnie:
- Słyszysz jak się drze? Wiosna idzie... Kotów nie oszukasz...



[e-agentpzu.pl]



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 26-04-2010 - 22:57:15 przez andrzej1975.

betty (offline)

Post #18

27-04-2010 - 09:20:36

 

12 faktów które wiem o tobie
1. Czytasz ten komentarz.
2. Teraz myślisz sobie że to głupi fakt.
4. Nie zauważyłeś że ominąłem 3.
5. Teraz to sprawdzasz.
6. Uśmiechasz się.
7. Nadal czytasz mój komentarz.
8. Wiesz że wszystko co napisałem to prawda.
10. Nie zauważyłeś że ominąłem 9.
11. Teraz to sprawdzasz.
12. Nie zauważyłeś, że jest tylko 10 faktów



– Panie Stefanie, jak panu nie wstyd? 50 lat pan z żoną przeżył i teraz pan ją zostawił i ożenił się z jakąś 20-latką? Czy pan zwariował?
– A czego pan się czepia? Wie pan, jak to co wieczór z żoną było? Validol jej podaj! Herbatki zaparz. Przykryj, odkryj! Przełącz kanał w telewizji... I tak w kółko. A z młodą to tak: wieczorem wyjdzie, rano wróci i człowiek całą noc spokojnie śpi.


Wpada jegomość do gabinetu chirurgicznego i rzecze do doktórka:
- Panie doktorze proszę natychmiast ten tego kastrować, ale natychmiast nie ma żadnej dyskusji.
Po czym stawia na stół pięć patoli i na łóżko.
Doktor patrzy oczętami jak po amfetaminie i do klienta:
- Ależ proszę Pana Szanownego, no jak to tak kastrować, ale....
Na co pacjent:
- Panie doktorze powiedziałem, zapłaciłem to i żądam. Proszę kastrować i nic więcej nie mówić.
Doktor posłusznie wziąć lancet i zrobił co zrobić miał.
Po zabiegu spokojnym głosem do pacjenta pyta:
- Szanowny pan wybaczy, że pytam, może i nie powinienem, ale widzi pan, zabieg się udał, nie powiem dzieło sztuki, pieniądze niemałe pan żeś wyłożył, ale ciekawość mnie zżera, powiedz pan z łaski swojej dlaczego pan się wykastrować?
Na co kastrat odpowiada:
- A widzi pan panie doktorze, za tydzień żenię się z żydówką.
Doktor:
- A to nie chodziło o obrzezanie?
Pacjent:
- A co ja powiedziałem?


- Panie Dyrektorze, proszę o podwyżkę.
- Ależ oczywiście Panie Kowalski dostanie Pan 100% podwyżkę, telefon i samochód służbowy, własny gabinet i osobistą sekretarkę.
- Panie Dyrektorze, Pan chyba żartuje.
- Tak, ale to Pan pierwszy zaczął.


P O D A N I E
Prosze uniżenie moją dobrą, kochającą i wyrozumiała żonę o wydanie zezwolenia na wieczorne wyjście z kumplami do pubu. Zezwolenie to pragne uzyskac na okres:

................ (data) ............. (godz. wyjścia) ................. (godz. powrotu)

Jeśli uzyskam zezwolenie to przysięgam na mój honor, że:
- nie będe wlepiał gał w biusty barmanek ani kelnerek,
- nie będę zaczepiac żadnej kobiety
- nie zdejme obrączki
- nie wyłączę komórki pod żadnym pretekstem
- będe trzymac ręce na uwięzi, jeśli będe coś ściskac-to tylko portfel ze zdjęciem mojej żony
- alkohol spożywac będę tylko w ilościach zezwolonych
Alkohol zezwolony( w mililitrach)
PIWO:............
WINO:...........
INNE:............
OGÓŁEM:..........
Obiecuję przebywac tylko w miejscach wyznaczonych i zaakceptowanych przez moją pania ,a określonych poniżej:
MIEJSCA AUTORYZOWANE:...................................................

Po powrocie obiecuję:
- chodzić na paluszkach i uważac by nie obudzic mojej żony
- nie czkac i nie wydmuchiwac alkoholicznych wyziewów
-potwierdzić godzine przyjścia ( zatrzymac stoper na szyi mojej żony)
-robić siku tylko do toalety
- spać cichutko zwinięty w kłębek w "nogach łóżka"
Nawet jeśli otrzymam zezwolenie moja żona rezerwuje sobie prawo do nieodzywania się do mnie i robienia mi piekła z życia przez cały następny tydzień.

WAŻNE-WOLNA KLAUZULA TOPLESS
Zabrania się kategorycznie kontaktów z kobietami gołymi lub topless, a także przyglądania się z głupią ciekawoscią tańcom "na rurze". Złamanie tej klauzulipociąga za sobą natycmiastowe i bez okresu "głupich tłumaczeń" zerwanie naszego związku.

OŚWIADCZENIE:
Jestem świadomy tego kto rządziw domu, dlatego wiem, że to zezwolenie będzie mnie kosztowało fortunę w kwiatach i prezentach. Jeśli spóźnię się choćby minutę, moja żona ma prawo do używania mojej karty kredytowej bez ograniczeń, jako rekompensaty za zawód, jaki jej sprawiłem. Oprócz tego obiecuję zabrać ją gdzie zechce, nawet jeśli to będą wielogodzinne zakupy.

Podpis męża:............................




agawa (offline)

Post #19

27-04-2010 - 20:14:03

okolice 

Zastanawiałm się, czy poniższy tekst wkeić tutaj, czy w wątku o zdrowym życiu... ale tam, chyba tylko Kela by się uśmiechnęła ze zrozumieniem...
No, to wklejam tutaj duży uśmiech



Tłumaczenie wywiadu jakiego Dr. Paulo Ubiratan ze
szpitala w brazylijskim Porto Alegreon udzielił
lokalnej telewizji. Wywiad od wielu miesięcy jest
rozsyłany, powielany, komentowany i chwalony przez
miliony mieszkańców Ameryki Łacińskiej.

- Doktorze, ćwiczenia aerobikowe przedłużają życie,
prawda?

- Ludzkie serce jest tak zaprogramowane, aby uderzyć
określoną ilość razy. Nie marnujmy więc tych uderzeń na
ćwiczenia. Wszystko się przecież zużywa. Twierdzenie, że
sport to zdrowie jest tak samo trafne, jak sugestia że
szybka jazda samochodem przedłuży jego sprawność. Chcesz
żyć dłużej? Zrób sobie siestę!

- A co z mięsem? Czy rzeczywiście dla zdrowia należy jeść
jak najwięcej owoców i warzyw?

- Zastanówmy się nad logistyką pokarmu. Co je krowa?
Trawę i kukurydzę, prawda? To przecież rośliny. Zjedzenie
befsztyka jest więc niczym więcej jak bardzo efektywnym
wprowadzeniem warzyw do naszego organizmu. A że nasze
trawienie wspomaga jedzenie produktów zbożowych, od czasu
do czasu warto też posilić się drobiem.

- A czy należy ograniczyć spożycie alkoholu?

- W żadnym wypadku! Wino robi się przecież z owoców. Z
kolei brandy, czy cognac to przedestylowane wino, co
oznacza nic więcej jak to, że z wyjściowych owoców
zabiera się więcej wody, aby człowiek mógł je jeszcze
lepiej wykorzystać. To po prostu skondensowane owoce. Z
kolei piwo to produkt zbożowy. Trzeba je pić!

- Jakie są korzyści z regularnych ćwiczeń fizycznych?

- Tak jak już mówiłem: nie marnujmy serca. Nie należy
naprawiać czegoś, co nie jest zepsute. Skoro się dobrze
czujesz, to po co sobie komplikować życie. 15 minut seksu
dziennie jest więcej niż wystarczające do utrzymania
formy.

- A co ze smażelinami? Ostatnio mówi się dużo o ich
szkodliwości.

- Nie, jeśli używamy oleju roślinnego. Produkty
pochodzenia roślinnego są podstawą zdrowego żywienia.

- No ale ćwiczenia pomagają na pewno w odchudzaniu?

- Z tym też trzeba uważać. Bowiem intensywnie ruszane
mięśnie mają przecież tendencję do wzrostu. Zobaczmy na
takie wieloryby. Żywią się tylko planktonem, piją tylko
wodę, cały czas się ruszają i jakie są grube! Poza tym
pamiętajmy: zając cały czas biega, skacze ale żyje
maksymalnie 15 lat. Z kolei żółw nie skacze, nie biega,
porusza się powolutku, nic nie robi i żyje nawet 450 lat.
Gdyby dużo chodzenia było zdrowe, to listonosze żyliby
wiecznie!

- A co z czekoladą?

- Toż to kolejna roślina! Kakao jest wspaniałym pokarmem
powodującym uczucie szczęśliwości. Jedzmy go jak
najwięcej! I pamiętajmy. Życie nie powinno być podróżą do
grobu w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do
niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym
ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z
piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób
dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było
warto! Cóż to była za wspaniała podróż!

Parabola (offline)

Post #20

27-04-2010 - 22:05:56

Nowy Sącz 

Dziadek stwierdził że jego babcia słabo słyszy i postanowił pójść skonsultować się z lekarzem, co może na to poradzić. Lekarz stwierdził:
- Aby móc coś poradzić muszę wiedzieć jak bardzo jest to zaawansowane. Niech pan to zbada tak, że najpierw zada pytanie z odległości 10 metrów, jak nie usłyszy to z 8 itd... i wtedy mi pan powie przy jakiej odległości pana usłyszała.
Tak więc wieczorem babcia robi w kuchni kolację, a dziadek w pokoju czyta gazetę i stwierdza:
- W sumie tutaj jestem akurat 10 metrów od niej, zobaczymy czy mnie usłyszy.
- Kochanie! - woła - Co jest dziś na kolację?
Bez odpowiedzi. Zmniejszył dystans do 8 metrów, wciąż żadnej odpowiedzi. Zmniejsza do 6, 4, 2, aż w końcu podchodzi staje tuż obok niej i pyta:
- Kochanie, co dziś na kolację?
- Toż szósty raz mówię, że kurczak!

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Starsi państwo zatrzymali się w restauracji przy autostradzie na obiad. Po posiłku kobieta zapomniała zabrać ze stolika swoich okularów i przypomniała sobie o nich jakieś 30 kilometrów dalej. W drodze powrotnej mąż wyzywał ją od najgorszych:
- Ty zapominalska głupia babo, przez ciebie nigdzie nie dojedziemy! Szkoda, że nie zapomniałaś własnej głowy!!!
A kiedy już dojechali do restauracji i żona pokornie wyszła z samochodu, by zapytać o zgubę, rzucił przez okno:
- I przy okazji weź moją czapkę...

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dwoje 80-latków wzięło ślub. Podczas nocy poślubnej oboje rozebrali się i weszli do łóżka. On przytulił się do niej i ujął w swą dłoń jej dłoń, po czym zasnęli. Nazajutrz on znów przytulił się do niej, ujął w swą dłoń jej dłoń i tak zasnęli. Trzeciej nocy on przytula się do niej, bierze w swą dłoń jej dłoń, a ona:
- Nie dzisiaj, kochanie, boli mnie głowa.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

98-letni staruszek przychodzi do lekarza na badania kontrolne. Lekarz pyta go o samopoczucie, na co staruszek odpowiada:
- Nigdy nie czułem się lepiej. Mam 18-letnią narzeczoną. Jest w ciąży i wkrótce będziemy mieć syna...
Doktor myśli chwilę i mówi:
- Niech pan pozwoli, że opowiem panu pewną historię:
Pewien myśliwy, który nigdy nie zapominał o sezonie myśliwskim, wyszedł raz z domu w takim pośpiechu, że zamiast strzelby wziął ze sobą parasol. Kiedy znalazł się w lesie, z krzaków wyszedł ogromny niedźwiedź. Myśliwy wyciągnął parasol, wycelował w niedźwiedzia i wypalił. I wie pan co stało się potem?
- Nie - odpowiada staruszek.
- Niedźwiedź padł martwy jak kłoda.
- Niemożliwe! - wykrzyknął staruszek. - Ktoś inny musiał wystrzelić!
- I do tego punktu właśnie zmierzałem...

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Po mszy z kościoła wychodzą dwie staruszki i rozpoczynają rozmowę.

Pierwsza mówi:
- Pani , ta dzisiejsza młodzież to taka niewychowana, a jak się ubierają, co na głowach mają z jednej strony czerwone z drugiej zielone... straszne.

Na to druga:
- Pani , to jeszcze nic. Wczoraj wieczorem wracam od wnuczki i wchodzę do jednej windy, a do drugiej młoda para. Jeszcze się drzwi nie zamknęły ich windy, a słyszę: wykrę ć żarówkę to wezmę do buzi. Pani - SZKŁO ŻRĄ, SZKŁO ŻRĄ! !

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Spotyka się dwóch dziadków:
- A co to ja pana, panie kolego, tak długo nie widziałem?
- W więzieniu siedziałem.
- W więzieniu?! A za cóż to?!
- Pamięta pan, proszę pana, tę moją gosposię? Otóż mnie ona, proszę pana, o gwałt oskarżyła!
- O gwałt? I co, naprawdę ją pan, panie kolego, tego...?
- Nieee, ale tak mi to pochlebiło, że się przyznałem.
- I ile pan dostał?
- Sześć miesięcy.
- Tylko sześć miesięcy za gwałt?!
- Nieee, proszę pana, za fałszywe zeznania.

andrzej1975 (offline)

Post #21

29-04-2010 - 22:34:31

Ruda Śląska 

Jaś ma problemy z przecinkami - zupełnie nie wie gdzie je stawiać. Po powrocie ze szkoły oznajmia mamie:
- Znowu pała z dyktanda...
- Niemożliwe! - mówi mama - Pokaż zeszyt!
Matka czyta co napisał syn:
"Do chaty wszedł myśliwy na głowie, miał czapkę na nogach, nowe buty, z cholewkami w zębach, papieros w oczach, świeciła mu radość."



[e-agentpzu.pl]

ToJa (offline)

Post #22

30-04-2010 - 08:24:33

 

Andrzej Twoje dowcipy robia furrore w moim domu smiling smiley
a starsza (od której ja przeklejam różnosci tutaj) przekleja Twoje do znajomych.....

........... szczególnie spodobal jej sie podział polityczny (mapka)........




Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 30-04-2010 - 08:24:49 przez ToJa.

andrzej1975 (offline)

Post #23

30-04-2010 - 22:25:40

Ruda Śląska 

<traffix> w zasadzie można powiedzieć, że mężczyźni wprost tryskają życiem smiling smiley



[e-agentpzu.pl]

andrzej1975 (offline)

Post #24

30-04-2010 - 22:50:35

Ruda Śląska 

Do ruszającego autobusu biegnie facet, krzycząc:
- Ludzie, zatrzymajcie autobus, bo się spóźnię do pracy!
- Panie kierowco! - Wołają pasażerowie. - Niech się Pan zatrzyma!
Zadowolony mężczyzna wsiada i mówi z ulgą:
- No, nie spóźniłem się do pracy. Bileciki do kontroli proszę!


Przychodzi staruszka do banku, podejmuje wszystkie pieniądze z konta.
Wychodzi. Po pięciu minutach wraca i znów wpłaca całą kwotę na swój
rachunek. Pracownik banku pyta ją po co to robiła, na co babcia:
- A, z wami to nic nie wiadomo! Przeliczyć musiałam...


Definicja czasoprzestrzeni: Na początku kobieta wymaga coraz więcej czasu, a z czasem przestrzeni.



Ukrainiec żenił się z Rosjanką.
Przed nocą poślubną ojciec radzi synowi:
- Złap mocno żonę i z całej siły pchnij na łóżko, niech wie, że Ukraina jest mocna
- Potem pokaż jej swojego *****a, niech wie , że Ukraina jest wielka
Nagle wtrąca się dziadek i mówi:
- a potem zwal se konia, niech wie, że Ukraina jest niezależna



- Wpadniesz do mnie na imprezkę? Fajnie będzie: alkohol, panienki...

- A ile będzie tych panienek?

- Ponad 20 GB.




Jaka jest najczęstsza przyczyna rozkładu pożycia małżeńskiego?
- Kiedy żona rozkłada nogi, a mąż rozkłada ręce...



Jest wódka?
- A jest osiemnaście ukończone?
- A jest koncesja?
- Oj masz, zażartować nie można...

Pewna babka chciała się przypodobać mężowi, więc poszła do fryzjera i strzeliła sobie extra fryz.
Przychodzi do domu, a mąż nic... Czyta gazetę, nawet nie zauważył żadnej zmiany.
Na następny dzień myśli: "trzeba sobie zrobić porządny makijaż, to na pewno zauważy". Tak też zrobiła. Przychodzi do domu a mąż nic. Na trzeci dzień poszła kupić jakieś wdzianko, ale mąż nic dalej nie zauważył. Więc sobie myśli: "On mnie w ogóle nie zauważa. Jutro założę maskę przeciwgazową".
Nazajutrz siedzą sobie przy obiadku. Mąż spogląda znad gazety, patrzy, patrzy i mówi:
- A czemu ty sobie, kochanie, brwi ogoliłaś ?

Przychodzi Zebra i Pingwin do fotografa zrobic sobie zdjecie.
Fotograf pyta:
- chcecie czarnobiale czy kolorowe?
- a chcesz wpi...l?

Szczyt seksapilu: - tak popieścić słuchawkę telefoniczną, żeby wszystkie telefonistki zaszły w ciążę.
Szczyt imprezowania: - Spić ślimaka tak,żeby nie mógł z powrotem trafić do domu
Szczyt odwagi: - Zjechać z dziesiątego piętra gołą dupą na brzytwie i jajami chamować na zakrętach.
Szczyt techniki: -Żreć trociny i srać deskami.
Szczyt ignorancji: - Prezerwatywy robione na drutach.
Szczyt bezrobocia: - Pajęczyna między nogami prostytutki.
Szczyt hamstwa: - Nasrać komus na wycieraczke i poprosić o papier.
Szczyt ciemnoty: Zapalić jedną zapałkę, a potem drugą, aby zobaczyć, czy ta pierwsza się pali.
Szczyt fantazji: Położyć się w kałuży, wsadzić pióro w tyłek i udawać żaglówkę.
Szczyt wytrzymałosci: Nalać sobie wody do ust, usiąść gołą dupą na gorącej blasze i czekać, aż się woda zagotuje.


Władze rosyjskie postanowiły wydać Czukczom dowody osobiste.
Do takich dowodów potrzeba naturalnie zdjęć. Jedynemu fotografowi na Czukotce szybko się robota znudziła i stwierdziwszy, że i tak wszyscy jednakowo wyglądają, doszedł do wniosku, że wystarczy sfotografować jednego, a wszystkim pozostałym robić odbitki z tego jednego negatywu.
Wszystko szło pięknie do momentu, kiedy jeden z Czukczów zgłosił reklamację:
- To nie moje zdjęcie!
- No jakże nie twoje? Twoje! Twoja morda!
- Morda moja, kufajka nie moja!


Rozmawiają trzy przyjaciółki:
- Mój mąż jest spod znaku Strzelca i pomyślałam, że w tym roku kupię mu na urodziny łuk.
- Niezły pomysł - mówi druga - mój to Ryby. Kupię mu akwarium.
Trzecia bez zastanowienia:
- A mój to Koziorożec...


Samotny, zdesperowany żab (samiec żaby) dzwoni do wróżki i pyta się jak będzie malować się jego najbliższa przyszłość.
- Spotka Pan piękną, młodą atrakcyjną dziewczyna która będzie chciała wiedzieć o panu wszystko.
- To wspaniale!! Spotkam ją na jutrzejszej zabawie? - kumka zachwycony.
- Nie - odpowiada głos w słuchawce - Na zajęciach z biologii.

Wróżka mówi do klientki:
- Mąż panią zdradza.
- Chyba musiała pani odwrotnie rozłożyć karty.

Pani do szkoły przyszła w sukience z dużym dekoltem i nowym wisiorkiem w kształcie samolotu. Jasio przez całą lekcję patrzy się na nauczycielkę. Nagle nauczycielka mówi do Jasia:
- Co Jasiu podoba ci się mój nowy wisiorek w kształcie samolotu?
A Jasiu:
- Nie, te dwie bomby pod skrzydłami.


<majr> ...bo nas połączyła chemia
<grze> hormony?
<majr> nie, etanol

Pewnej niezamężnej kobiecie zadano pytanie:
- Dlaczego Pani nie ma męża?
- A po co mi mąż? Mam papugę która przeklina, psa który warczy i kota który włóczy się po nocach. I tyle mi wystarczy.

Siedzi kogut przy płocie i pali skręta, przechodzi mały kurczaczek i z ciekawością pyta się koguta:
- kogut co masz?
-skręta mam odpowiada kogut, chcesz kurczak spróbować?
-Kurczak ciągnie oczy mu wyłażą na wierzch
Kogut pyta:
- jak kurczak.. czujesz coś?
- nić nie ciujem
No to machnij sie jeszcze raz... i co, teraz coś czujesz?..- nić nie ciujem
Kogut myśli, niemożliwe:
- kurczak no to zaciągnij sie jeszcze raz
.. kurczak ciągnie znowu ..
Kogut pyta:
- jak się czujesz?
Kurczak na to:
- nić nie ciujem, nóźków nie ciujem, śksidełków nie ciujem i dziubka teź nie ciujem ....

Pewnego razu żyrafa i zając spotkali się przy rzece. Żyrafa napiła się, zrobiła bardzo zadowoloną minę i mówi do zająca:
-Wiesz, zając kiedy piję i jest gorąco to jak woda tak długo płynie przez moją szyję to ty nawet nie wiesz jakie to miłe uczucie
Zając nie odpowiedział.
Żyrafa zauważyła, że to nie robi na nim żadnego wrażenia i znów mówi:
-A kiedy jem i to jedzenie tak sunie się powoli przez moją szyję ten soczysty liść, który jem jest taki, taki soczysty no wiesz...
Zając wysłuchał i powiedział:
-E, żyrafa a ty żygałaś kiedyś?

Idzie sobie mamut przez pustynie i nagle stratowalo go stado słoni. Wstaje z trudem i rozgoryczony mówi:
- Ach, ci skinheadzi!

Mały dinozaur pyta mamę:
- Czy ja też kiedyś pójdę do nieba?
- Nie synku, do muzeum

<nasedo> Kobieta w Rosji zaskarżyła w sądzie lokalne władze po tym, jak przyznały one jej nowonarodzonemu dziecku numer identyfikacyjny 666. Kobieta powiedziała, że nie chce by jej dziecko było identyfikowane z antychrystem, na co dziecko odparło "Zamilcz, dziwko!!".



Na autokar z japońskimi turystami napadła kilkuosobowa grupa zamaskowanych przestępców. Policja dysponuje ponad 300 zdjęciami bandytów

Jasio pyta się mamy:
-Mamo czemu tata ma 3 guziki przy majtkach a ja 1?
-Nie wiem synku idź do taty.
Jasiu pyta się taty.
-Wiesz Jasiu ja ma wiekszego ptaszka i mam 3 guziki, a ty masz mniejszego i masz 1.
-Tato, ty to jesteś cienias, pomyśl jakiego ma ksiądz.

Jak uprawiają sex :
- Bankier - na raty
- Alpinista - zawsze na górze
- Inżynier - zgodnie z planem
- Listonosz - dochodzi szybko
- Polityk - kończy na obietnicach
- Dentysta - wiadomo, zawsze oralnie
- Śmieciarz - dochodzi raz w tygodniu
- Policjant - twardą pałką z kajdankami
- Szachista - bije konia nawet przy królowej
- Detektyw - tylko w ciemnościach i incognito
- Dżokej - galopuje ostro i zawsze chce być pierwszy
- Piłkarz - jak nie faul, to spalony, nigdy nie może trafić
- Dostawca pizzy - jak nie dojdzie w 15 minut, to zimny
- Nurek - ma wielkie ciśnienie, zwłaszcza, gdy jest głęboko
- Golfista - małe piłeczki, a upiera się żeby zaliczyć 18 dziurek
- Muzyk - niezwykle sprawne palce, ale potrzebuje dyrygenta
- Pracownik Biura Podróży - nigdy nie może znaleźć właściwego miejsca
- Dealer samochodów - nieważne gdzie i komu, aby tylko wepchnąć ten swój
złom ...



[e-agentpzu.pl]

strawberry1 (offline)

Post #25

09-05-2010 - 20:34:24

 

Dzwoni bankier do bankiera:
- Cześć stary, jak sypiasz?
- Jak niemowlę.
- Żartujesz?
- Nie. Wczoraj całą noc płakałem i dwa razy się zesrałem.


Polska, kryzys finansowy w pełni. Facet chce wypłacić pieniądze w bankomacie, a
bankomat do niego:
- Facet, pożycz pięć dych!



Pierwszego dnia szkoły, przed rozpoczęciem lekcji, nauczycielka przedstawia
nowego ucznia amerykańskiej klasie:
- To jest Sakiro Suzuki z Japonii.
Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:
- Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie czyje to słowa:
"Dajcie mi wolność albo śmierć"?
W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Suzuki podnosi rękę i mówi:
"Patrick Henry 1775 W Filadelfii."
- Bardzo dobrze Suzuki.

Nauczycielka spogląda na uczniów z wyrzutem i mówi:
- Wstydźcie się. Suzuki jest japończykiem i zna amerykańską historię lepiej od Was!
W klasie zapadła cisza i nagle słychać czyjś głośny szept:
- Pocałuj mnie w dupę pierzprzony japończyku.
- Kto to powiedział? - krzyknęła nauczycielka na co Suzuki podniósł rękę i bez
czekania wyrecytował: "Generał McArthur 1942 w Guadalcanal oraz Lee Iacocca 1982
na walnym zgromadzeniu w Chryslerze."
W klasie zrobiło sie jeszcze ciszej i tylko dało się usłyszeć cichy szept:
"Rzygać mi się chce..."
- Kto to byl? - wrzasnęła nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedział:
"George Bush senior do japońskiego premiera Tanaki w 1991 podczas
obiadu."
Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstał i powiedział kwaśno:
- Obciągnij mi druta!
Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem
- To już koniec. Kto tym razem?
- Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Białym Domu
- odparł Suzuki bez drgnienia oka
Na to inny uczeń wstał i krzyknął
- Suzuki to kupa gówna!
Na co Suzuki:
- Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku
Klasa już całkowicie popada w histerię, nauczycielka mdleje gdy
otwierają się drzwi i wchodzi dyrektor
- Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem
Suzuki:
- Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budżetowej w
Warszawie w 2003 roku.

agawa (offline)

Post #26

11-05-2010 - 19:15:20

okolice 

Kobiety do 20 roku życia są jak pchełki - z łóżka na łóżko
Kobiety między 20 a 40 rokiem życia są jak flanele - nie do zdarcia
Kobiety po 40-tce są jak cebulki - jak się rozbiorą, to tylko płakać.
Faceci do 20-stki są jak flecik - raz dmuchniesz i już gra
Faceci między 20 a 40 rokiem życia są jak fortepian - 3 godziny strojenia, 2 minuty grania
Faceci po 40-tce są jak konferansjer - on zapowiada, a gra już kto inny.



Człowiek mądrzeje z wiekiem.
i zwykle jest to wieko od trumny.


Szalona dziewczyna staje się szaloną żoną, później szaloną gospodynią a na końcu starą wariatką..


Według ostatnich sondaży 40 % polskich nastolatków optymistycznie patrzy w przyszłość. Pozostałe 60 % nie ma pieniędzy na narkotyki.


Budzi się we mnie zwierzę., Obawiam się jednak że to leniwiec.


Ludzie którzy piją są dla mnie niczym...
..niczym bracia!


Jestem jak dżin - gdzie otworzą butelkę, tam jestem!

Nie pij gdy prowadzisz - Za dużo się rozlewa...

Czasem tak w życiu bywa, że raz pęka serce a raz prezerwatywa...



Światem rządzi miłość.
Ja na przykład kocham wypić!


- Sąsiedzie, czemu pańska żona tak w nocy płakała?
Czyżby pan się z nią źle obszedł?
- Wręcz przeciwnie, obszedłem się bez niej!...



Chodził ktoś z Was po Tatrach?
- Zależy po ilu...



Ile razy znajdę klucz do sukcesu, to zawsze znajdzie się jakiś dupek co zmieni zamek!


Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem,
.. toż to nie piwo.



Ja to mam takiego pecha,
że nawet jak mi kamień z serca spadnie, to trafia mnie w stopę...



Kumpel do kumpla:
- Co studiujesz?
- Filozofię.
- A gdzie po tym można pracować?
- Wszędzie! Na budowie, w supermarkecie, w McDonaldzie...



Jak podaje BBC, w jednym z domów na przedmieściach Londynu zarwało się piętrowe łóżko.
Siedemnastu Polaków odniosło niegroźne obrażenia.



Kto tam?
- Lotny patrol katechetyczny do walki z ateizmem!
- Nie wierzę!...
- My właśnie w tej sprawie..

andrzej1975 (offline)

Post #27

11-05-2010 - 22:54:39

Ruda Śląska 

Jedna blondynka mówi do drugiej:

- Wiesz, w tym trzęsieniu ziemi zginęło sto osób. Wyobrażasz sobie,
sto osób...
Druga odpowiada:
- To straszne. Na stare to będzie milion...

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Idzie facio po lesie... deszcz zacina, wiatr duje, noc czarna...
zmarzł cały, patrzy - stoi samochód. Podszedł, zagląda do środka -
nikogo, drzwiotworzył, wsiadł na tylne siedzenie chroniąc się przed
deszczem. Nagle samochódruszył... facio zgłupiał.... samochód
jedzie, on siedzi sam, za kierownicąnikogo... Nagle pojawia się
owłosiona ręka, kręci kierownicą i znika...
Facio w coraz większym strachu.... Patrzy wystraszony, pojawiają się
pierwszezabudowania, w końcu samochód zatrzymuje się przed
zapuszczonym domem na skrajuwsi.
Drzwi się otwierają, zarośnięty mężczyzna zagląda do środka i widząc
wkulonegoze strachu w najdalszy kąt facia pyta:
- Co tu kur*a robisz!?!
- Eeee... nic... jadę... - duka przestraszony pasażer.
- No ku*wa można ochujeć*!!! ***Ja pcham a ten k*rwasobie jedzie....**

---------------------------------------------------------------------------------------------------


W całej Europie przeprowadzono prosty test. Było tylko jedno pytanie:
Ile to jest 10 x 100 gramów?
Prawie we wszystkich krajach 99 % ankietowanych odpowiedziało, że
jest to 1 kilogram.
Jedynie w Polsce i w Rosji ponad 95 % odpowiedzi brzmiało - 1 litr..

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Nowy manager zatrudnił się w dużej międzynarodowejfirmie.
Pierwszego dnia wykręcił wewnętrzny do swojej sekretarki i drze się:
- Przynieś mi k.. tej kawy szybko!
Z drugiej strony odezwał się gniewny męski głos:
- Wybrałeś zły numer! Wiesz z kim rozmawiasz?!
- Nie!
- Z Dyrektorem Naczelnym, ty idioto!!
- A wiesz, z kim ty k... rozmawiasz?!
- Nie!
- No i dobrze!!!

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Biegnie myszka po lesie i spotyka łosia. Podbiega do niego od
tyłu,patrzy i szepcze:
- Niesamowite...
Podbiega z przodu, patrzy i szepcze:
- Niepojęte...
Znowu obiega łosia, patrzy od tyłu i szepcze:
- Niesamowite...
I ponownie biegiem dookoła łosia. Patrzy od przodu i szepcze:
- Niepojęte...
I tak kilka razy. Łoś zdziwiony pyta myszkę:
- O co Ci chodzi myszko?
- Patrzę na Ciebie łosiu i nijak nie mogę zrozumieć - z takimi
jajcami, a takierogi?!

---------------------------------------------------------------------------------------------------

- Oskarżony, proszę powiedzieć, jak to się stało.
- Siedziałem w kuchni i jadłem pomarańczę. Skórka spadła na podłogę,
nóż
też. Teściowa poślizgnęła się na skórce i nadziała na nóż. I
takdziesięć
razy z rzędu.

---------------------------------------------------------------------------------------------------

MOTTO DNIA:

"Praca w biurze to ciągła walka: do południa zgłodem, od południa ze
snem...".

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Szef do pracownika:
- Niech pan powie jak się panu pracuje? Tak jednym słowem.
- Dobrze.
- A w dwóch słowach?
- Nie dobrze.

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Lekarz skacowany po ostrym weekendowym pijaństwie.Nagle wchodzi
pacjent, w doskonałym nastroju, i pyta:
- Panie doktorze, jak tam moje wyniki?
Na to opryskliwie lekarz:
- Ma pan raka!
- Jak to raka? Przecież wcześniej mówił pan, ze to tylko kamienie!
- Kamienie, kamienie... Ale pod każdym kamieniem rak!

---------------------------------------------------------------------------------------------------

W pewnym supermarkecie klient poprosił młodegosprzedawcę o pół
główki sałaty. Niestety chłopak zaczął odmawiać. Klient byłnieugięty
i bardzo napierał, więc sprzedawca poszedł na zaplecze
zapytaćkierownika. Przychodzi i mówi:
- Panie kierowniku, jakiś ****** chce kupić pół główki sałaty.
W tym momencie obejrzał się, a za nim stoi klient i patrzy na niego,
więcszybko dodaje:
- ...A ten miły pan reflektuje na drugie pól główki!
Kierownik się zgodził, ale potem poszedł do sprzedawcy i mówi:
- Chłopcze, mogłeś mieć niezłe kłopoty dzisiaj, ale wykazałeś się
opanowaniem irefleksem, potrzebujemy takich ludzi w naszej firmie.
Skąd pochodzisz chłopcze?
- Z Nowego Targu, proszę pana
- A dlaczego stamtąd wyjechałeś?
- Wie pan, to miasto bez przyszłości, same dziwki i hokeiści.
- Hmmmm, moja żona pochodzi z Nowego Targu!
- Taaaak? A na jakiej gra pozycji?

---------------------------------------------------------------------------------------------------

W sklepie:
- Jest wódka?
- A jest osiemnaście ukończone?
- A jest koncesja?
- Oj masz, zażartować nie można...

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Siedziałem z kolegami w pubie i ktoś wyskoczył z tematem, ze piwo
zawierażeńskie hormony. Nie mogliśmy dojść do spójnych wniosków,
więc postanowiliśmyprzeprowadzić eksperyment naukowy. Każdy z nas -
z pobudek czysto naukowych -wypił 10 piw. I wtedy odkryliśmy
przerażającą prawdę:
1) przybraliśmy na wadze,

2) strasznie dużo mówiliśmy, ale o niczymkonkretnym,
3) mieliśmy problemy z prowadzeniem samochodu,
4) nie potrafiliśmy logicznie myśleć,
5) nie udało nam się przyznać do błędu, mimo ze było zupełnie jasne,
zego popełniliśmy,
6) każdy z nas wierzył, ze jest pępkiem wszechświata,
7) mieliśmy bóle głowy i żadnej ochoty na seks,
8) nie umieliśmy zapanować nad emocjami,
9) trzymaliśmy się nawzajem za ręce,
10) po każdych 10 minutach musieliśmy iść do WC i to wszyscy
jednocześnie.
Dalsze dowody są zbyteczne. Piwo zdecydowanie zawiera żeńskie hormony!

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Wieczór w parku. Chłopak czule szepcze dziewczynie doucha:
- Kochana, wypowiedz te słowa, które połączą nas na wieki.
- Jestem w ciąży!!!

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Mąż nad ranem wraca do domu, po całej nocce gry wpokera. Żona
zaczyna robić mu wyrzuty, a mąż spokojnie na to:
- Już nie musisz się więcej denerwować z mojego powodu. Pakuj swoje
rzeczy.Przegrałem cię w karty i należysz teraz do mojego kumpla...
Żona zaczyna wrzeszczeć:
- Ty chamie! Jak można w ogóle wpaść na taki wstrętny pomysł!?
- A myślisz, ze mi było łatwo pasować przy czterech asach z ręki...

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Przychodzi sprzątaczka na policję i mówi, ze została zgwałcona.
- Ale jak to się stało? - pyta policjant.
- Myłam na kolanach podłogę w biurze i podszedł ochroniarz i
zaatakował mnie ztylu.
- Ale co, pani się nie broniła?
- Ależ się broniłam, ale on był silny i przeleciał mnie od tylu...
- To nie mogła Pani uciec do przodu jak Panią zaatakował od tylu? -
pytapolicjant.
- Jak mogłam, kiedy z przodu już miałam pomyte?!

__________________________________________---


Manager procesów usiadł w samolocie obok malej dziewczynki. Manager zagadał do dziewczynki i spytał czy ma ochotę trochę z nim porozmawiać. Dziewczynka zamknęła spokojnie książkę, którą czytała i powiedziała:

- "OK. Bardzo chętnie. Wiec o czym będziemy rozmawiać?"
Manager na to:
- "Może o logistyce?"
- "OK" - odpowiedziała - "To bardzo interesujący temat. Mam najpierw jednak pytanie:
Jak to się dzieje ze koń, krowa i jeleń jedzą to samo, czyli trawę. Jeleń wydala małe suche kuleczki, krowa duże, płaskie, rzadkie placki, a koń wysuszone klumpy.
Może potrafi mi Pan wytłumaczyć co jest tego przyczyna?"
- "Nie mam pojęcia." - odpowiedział manager po chwili zastanowienia.
Na to dziewczynka odpowiedziała:
- "Czy czuje się Pan zatem naprawdę wystarczająco kompetentny by rozmawiać o logistyce, skoro temat zwykłego gówna przekracza Pańską wiedzę...?!?




Komisja Europejska postanowiła wybudować bramę w trzecie tysiąclecie jako symbol coraz ściślejszych więzi łączących państwa członkowskie. Wyłoniono podkomisję do przeprowadzenia przetargu, która ów przetarg ogłosiła. Do wykonania bramy zgłosiło się trzech oferentów: Turek, Niemiec i Polak.
Pierwszy ofertę przedstawił Turek: brama solidna, projekt kompletny - wszystko w porządku - koszt: 6000 euro.
Drugi był Niemiec: projekt w zasadzie nie odbiegał od projektu Turka, podobne wykonanie, cena: 10.000 Euro.
Komisja pyta: czemu aż 10.000! Niemiec na to: solidny niemiecki projekt, solidne niemieckie materiały solidne niemieckie wykonanie, a to kosztuje.
OK.
Ostatni był Polak, który przedstawił projekt bardzo podobny, wręcz identyczny do projektów Turka i Niemca, ale cena wynosiła 56.000 Euro.
Tu komisja o mało nie spadła z krzeseł, ale pytają, czemu tak astronomicznie wysoka kwota, na co Polak:
- 25.000 Euro dla mnie, 25.000 dla Szanownej Komisji za trud włożony w przeprowadzenie przetargu i skuteczne jego rozstrzygnięcie, a 6.000 dla Turka, bo ktoś te bramę musi postawić...


Jak mówi stare rosyjskie przysłowie:
Jeśli przypadkiem budzisz się w poniedziałek po południu i nie napierdziela cię głowa, to znaczy, że jest już środa...

- Gdzieś ty się tak ładnie opalił? Włoski masz opalone... rzęsy masz opalone...
- Nad gazem.



[e-agentpzu.pl]

Parabola (offline)

Post #28

12-05-2010 - 22:07:12

Nowy Sącz 

Idą trzy jadowite węże, aż nagle jeden wąż zaczął się miotać,
rzucać, aż
w końcu padł.
Jeden wąż do drugiego:
- Józek, a jemu co?
- Pewnie znów się ugryzł w język.


Młoda, sympatyczna dziewczyna, wchodzi do cerkwi i podchodzi do popa.
Nie ma śladu makijażu, nie nosi biżuterii, ubrana jest konserwatywnie.

Pochyliwszy głowę, szepce:
- Batiuszka, jak wy rozumiecie koncepcję Feofana o
socjalno-patriarchalnej jedności duszy człowieka z Panem Bogiem na
podstawie jego religijnych objawień, które miały ostatnio miejsce w cerkwi w Paryżu?
Na co pop:
- Za mąż, durna! NATYCHMIAST ZA MĄŻ!!



Żona programisty:
- Ciągle jesteś zajęty i siedzisz przy komputerze. Żebym choć miała dziecko...
- Kładź się, będziemy instalować...


Hrabia z Hrabiną jadą karocą. Hrabia cały czas się wierci.
- Cóż to, hrabio, się dzieje?
- Wydaje mi się, hrabino, iż posiadam robaki.
- W rzeczy samej?
- Nie, w du*ie!


Tata do synka:
- Matka skarży się, że nie słuchasz co się do ciebie mówi
- Ale tato...
- Nie tłumacz się, tylko powiedz jak tego dokonać.

andrzej1975 (offline)

Post #29

14-05-2010 - 17:45:37

Ruda Śląska 

<chirurg> Kurde, ale dzień.
<faju> ? ? ?
<chirurg> W tym szpitalu to mamy taki burdel, a anestezjolog prędzej czy później pójdzie do pierdla.
<faju> Przejdź kurna do rzeczy co?
<chirurg> A no, mieliśmy operować kolesia, jak sie potem okazało studenta medycyny.
<chirurg> I anestezjolog napierdzielił i zamiast mu podać narkoze walnał miejscowe, a potem gnój jeszcze wyszedł z sali.
<chirurg> No zaczynam kroić, myśle, że delikwent smacznie śpi i w pewnym momencie prosze o zacisk i co omałobym sie nie zesrał.
<faju> Pacjent zaczął sie drzeć?
<chirurg> Nie, podał mi ten pieprzony zacisk i zachwycony gapił sie sobie w bebechy.
<chirurg> Z ogromnym optymizmem obwieścił, ze jego koledzy 'padną' jak sie dowiedza, ze mógł sobie poogladać juz na żywo operacje...



[e-agentpzu.pl]

b_angel (offline)

Post #30

14-05-2010 - 17:50:47

radom 

chichotchichotchichot

andrzej skąd ty to bierzesz ????????chichot




. . . . . . . . . . . . . .

...na forum od 16 listopada 2005 ...

Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Szpaku (Administrator)
Gości: 336
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018