nasze Gwarychichot

Wysłane przez Pyrunia 

Pyrunia (offline)

Post #1

19-10-2011 - 21:46:13

Stolica Pyrlandii 

Na fejsbuku jest akcja : Wasze ulubione słowo z gwary poznańskiej.
I tak m.in. nie lotej, nie bryncz, ej ho no tu, bez kitu, wyro, zachachmyncić, mosz z gorem,
pamperek, ostrzytko, skibka, zatykotko.
Wiele wiele innych. Ostrzytko i zatykotko the best:-D no i nie lotej:-)




saxony (offline)

Post #2

19-10-2011 - 22:23:52

 

Cytuj
Pyrunia
nie lotej, ej ho no tu, bez kitu, wyro, zachachmyncić, ostrzytko, skibka, zatykotko.

niektóre i u nas funkcjonują duży uśmiech
a z tych moich (choć może i też skądś przyszły) to uwielbiam 'wyrychtować', 'barzy', 'burtnik' i nieśmiertelne 'jo'
było też takie ładne określenie guły, ślungwy - ale zapomniała właśnie chichot

a swego czasu agora bodajże wydała zbiorek najpikniejszych śląskich słów - miałam kupić, zapomniałam... może pociągną temat i zrobią serię?

akzseinga74 (offline)

Post #3

19-10-2011 - 22:39:18

 

Z poznańskiej gwary znam: bana duży uśmiech, więcej nie pamiętam, stryjek przestał przyjeżdżac i pozapominałam rotfl

ToJa (offline)

Post #4

19-10-2011 - 23:39:25

 

wiecie, że ja taka poznanianka_niepoznanianka
dawno dawno temu oczko gdy przybyłam se pomieszkac w Poznaniu
uderzyło mnie po uszach wiele słów gwarowych
bimba, oszczytko (a nie ostrzytko jak pisze Pyrunia), szfamka (nie wiem czy czasami nie szwamka), ćmiki, kejter, gzuby i wiele wiele innych
najbardziej jednak zdziwło mnie slowo "wdusić/przydusić/nadusić"
po polsku to wcisnąc/przycisnąć/nacisnąć

poczatkowo myślałam, że słowa tego używaja moi teściowie (pochodzą ze wsi - takiej prawdziwej polskiej przepięknej wsi)
jakże się zdziwiłam, gdy bedac na kursie komputerowym pan profesor (wykładowca z poznańskiej polibudy) wciąz kazał nam naduszać enter śmiech

a najbardziej znana poznańska rymowanka

W antrejce na ryczce
Stały pyry w tytce,
Przyszła niuda, spucła pyry
A w wymborku umyła giry.

w tłumaczeniu:
W przedpokoju na stołku
Stały ziemniaki w papierowej torebce,
Przyszła świnia, zjadła ziemniaki
A w wiadrze umyła nogi.




Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-10-2011 - 23:40:46 przez ToJa.

danka58 (offline)

Post #5

20-10-2011 - 07:44:17

k/Gniezna 

Znane były blubry Starego Marycha. On to umiał w gwarze poznańskiej gadaćduży uśmiech
heklować, kielczyć sięśmiech,gideja, frechowny, ćmik, kluber, sznytka...



W życiu piękne są tylko chwile i dla tych chwil warto żyć.





Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 20-10-2011 - 07:48:44 przez danka58.

Haniap. (offline)

Post #6

20-10-2011 - 11:34:27

Poznań 

ToJu antrejka to piwniczka, taki rodzaj spiżarki chichot... A mnie od dziecka podobało się słowo, a właściwie zwrot "mosz szplina" albo "szplinowato jesteś" ... Tak krzyczała na moją koleżankę z klasy jej babcia i ja codziennie przychodziłam po nią idąc do szkoły, żeby posłuchać, jak babcia na nią krzyczy. U mnie w domu nie mówiło się gwarą, bo moja rodzina napływowa... A jak wyszłam za mąż, mój brat (10 lat młodszy) postanowił od mojego teścia nauczyć się kilku zwrotów gwarowych, bo uczył się w warsztacie i tam majster tak mówił. Wyjął kartkę i zaczęła się rozmowa:
mój brat - co to jest brecha?
mój teść - taki ajzol
mój brat - a co to ajzol?
mój teść - taka brecha......rotfl
A Starego Marycha to mogłam słuchać do bólu brzucha... ze śmiechu oczywiście, bo nic nie rozumiałam śmiech



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



akzseinga74 (offline)

Post #7

20-10-2011 - 17:34:17

 

Haniu - dobre rotfl

Pyrunia (offline)

Post #8

20-10-2011 - 19:43:29

Stolica Pyrlandii 

Haniu,
antrejka to przedpokój.
Konkretnie w domu najpierw wchodzi się do antrejki, później na korytarz.
No bo korytarz to ten właściwy przedpokój.chichot

spiżarnia to skrytkauśmiech




amado (offline)

Post #9

22-10-2011 - 11:14:27

 

oooo, to ja mam antrejkę, nikt nie wiedział jak toto pomieszczenie nazywać (wiatrołap, przedsionek) i była "butownia", ale antrejka fajna tylko coby się rodzinka przyzwyczaiła

amor (offline)

Post #10

22-10-2011 - 13:57:33

Siemianowice Sl. 

A po ślącku jest tak- w antryju na byfyju stoi szolka tyju! smiling smiley ( w przedpokoju na kredensie stoi filizanka herbaty smiling smiley



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 22-10-2011 - 14:01:17 przez amor.

Haniap. (offline)

Post #11

22-10-2011 - 15:46:31

Poznań 

Tak Pyrunia, masz rację. Coś mi nie pasowało i sprawdziłam.... taka właśnie ze mnie Poznanianka. oczko A Wy na tym Śląsku Amorku to duże przedpokoje macie, że Wam się kredens mieści śmiech



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



amor (offline)

Post #12

22-10-2011 - 16:10:21

Siemianowice Sl. 

Antryj (ze łać. Intrata bez fr. Entrée a mjym. Entree) - pjyrsze pomjyszczyńy we mjyszkańu, do kerego śe właźi ze dwora abo ze śyńe, a ze kerego prowadzům dźwjyrze do inkszych izbůw smiling smiley
U mnie nie ma kredensu w przedpokoju ,ale byc moze gdzies jeszcze tak jestduży uśmiech



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 22-10-2011 - 16:13:22 przez amor.

Parabola (offline)

Post #13

22-10-2011 - 21:35:21

Nowy Sącz 

Cytuj
amor
A po ślącku jest tak- w antryju na byfyju stoi szolka tyju! smiling smiley ( w przedpokoju na kredensie stoi filizanka herbaty smiling smiley

..... tak... tak.... to po śląsku ... duży uśmiech
Mój chłopina ze śląska...... i znam to od.... ooo hooo .... hooo ... przewraca_oczy

amor (offline)

Post #14

22-10-2011 - 21:55:00

Siemianowice Sl. 

A znacie- " A my momy w doma krepli do pierona cały byfyj cało roma" - tak mnie denerwowali ta romą koledzy w podstawowce!smiling smiley
Acha roma to taka szafka wisząca w kuchni, ale takiej kuchni kilkadziesiat lat temusmiling smiley
Kreple- pączki



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 22-10-2011 - 22:00:50 przez amor.

Maja048 (offline)

Post #15

22-10-2011 - 23:27:43

Wronki 

A ja łaziłam po chęchach...po pyry z kuszką do sklepu...a teraz gdy zimno wkładałam mantel...trochę schudłam więc nie mam szerokiej szafoniery...a za chwilę idę na wyrko bo ślipia mi się domykają...radocha



Ola_1300 (offline)

Post #16

30-10-2011 - 20:27:27

Gdańsk 

ale macie gwarnieśmiech a w moich stronach na ziemniaki krojone w krążki i smażone na patelni mówili PULKI, a na rower po kaszubsku mówią ŁEŁO,żona to BIAŁKA duży uśmiech



ToJa (offline)

Post #17

30-10-2011 - 20:45:22

 

a mi się przypomniał nasz forumowy ślązak andrzej1975
tyn to godo po sląsku
no to kopiuj - wklej i juz mamy post andrzejka


andrzej1975
Napisane: 15.11.2009, 21:32

Co to jest małżynstwo? (wypracowanie małego Hanyska)

Małżyństwo to kara za rajski błąd i pokuta. Żeby popełnić małżyństwo trzeba nie mieć wszystkich doma. Jak się jest blank młodym i sie żyni, to padają na chłopa, że jest fujara, a jak się jest starszym – to padają, że cymbał, jak jeszcze starszym – to tromba, a w ogóle to chłop jest przez całe życie instrumentem muzycznym, bo nawet jak jest cołkiem mały, to padają na niego bęben. O kobiecie jak wychodzi za mąż, to padajom, że sie wydaje a to bez to, że sie wydaje inkszo, aniżeli w rzeczywistości jest. Jak się ludzie żyniom, to mówiom, że się odmieniom. Chłop z pyskacza i mądrali robi się tulejom albo ślimokiem, zaś baba z aniołeczka i dzióbeczka robi sie pyszczyczkom i grzmi bez cołki dzień jak rozgłośnik sześciolampowy. Jeno że radiu idzie wdycki rozgłośnik zawrzyć, a żony to nie. Żona jednak jest potrzebno, bo bez niej chłop by na psy zaszedł. Ona to ze wszystkiego poradzi coś zrobić i nawet z igły robi widły. Chłop także jest potrzebny, bo bez chłopa nie byłoby dziecek. Na tym polu to sie wdycki chłop z babom zgodajom, choćby sie blank całe życie nie rozumieli. Chłop narzeko na baba, a baba na chłopa. Ale tak to już musi być, że jedno bez drugiego żyć nie mogą i nawet ananasy w raju porzucili, aby razem ten czorny chleb codzienny pożywać, kiery choć mo nieraz zakalec, jednak jest nojzdrowszy. Wódka wynalazł mąż, który miał kłótliwom babę, zaś wodę na łeb pijanicy męża – wynalazła baba. Używa ona także w lekkich przypadkach wałka do ciasta lub pogrzebacza i wtedy dopiero rozjaśnia się chłopeczkowi w głowie, że żona jego to jest ten milicjan, co porządku pilnuje, tylko oboje nie wiedzom, czamu wtedy dziecka wrzeszczom.
Czasami się małżyństwo nie piere i wtedy to się nazywa harmonia (widzicie zaś instrument), ino nie wiem czy ustno, czy ręczno. Jest to piekny instrument, na którym powinni grać i chłop i baba.

ToJa (offline)

Post #18

30-10-2011 - 20:49:30

 

i jeszcze Lokomotywa po sląsku
i Paweł i Gaweł tysz po sląsku



Napisane: 13.11.2009, 21:55

Lokomotywa!
Jest na banhowie ciynszko maszyna
Rubo jak kachlok - niy limuzyna
Stoji i dycho, parsko i zipie,
A hajer jeszcze wongiel w nia sypie.
Potym wagony podopinali
I całym szwongym kajś pojechali.

W piyrszym siedziały se dwa Hanysy
Jeden kudłaty, a drugi łysy,
Prawie do siebie niy godali,
Bo się do kupy jeszcze niy znali.

W drugim jechała banda goroli
Wiyźli ze soba krzinka jaboli
I pełne kofry samych presworsztóf
I kabanina prościutko z rusztu.
Pili i żarli, jeszcze śpiywali,
Potym bez łokno wszyscy rzigali.

W czecim Cygony, Żydy, Araby
A w czwartym jechały zaś same baby.
W piontym zaś Ruski. Ci mieli życie!
Sasza łożarty siedzioł na tricie.
Gwiozda mioł na czopce, stargane łachy,
Krziwiył pycholem i ciepoł machy.
A w szóstym zaś były same armaty,
Co je wachował jakiś puklaty.
W siódmym dwa szranki, pufy, wertikol,
Smyczy maszyna może donikąd.
Jak przejyżdżali bez Śląskie Piekary
Kaj wom to robiom kółka do kary,
Maszyna sztopła! Kufry śleciały
I każdy latoł jak pogupiały.

To jakiś ciućmok i łajza!
Ciupnął i ślimtoł sygnal na glajzach.
Mog iść do haźla abo do lasa,
Niy pokazywać tego mamlasa!
Potym mu ale do szmot nakopali,
Maszyna ruszyła, cug jechoł dali.
Bez pola, lasy, góry, tunele,
Dar za sobom samym te duperele
Aż się zagrzoły te biydne glajzy,
Maszyna sztopła i koniec jazdy.



Uwe i Wili

Uwe i Wili w jednej stali wili,
Uwe na wierchu, a Wili na dole.
Uwe spokojny nie wadzi nikomu,
a Wili wyrabioł choby we stodole.

To pies, to hazok, ciepoł w nim ryczkami,
Gupioł i turpioł durch trzaskoł dźwierzami.
A kady szczylać naczął z gazpatronów,
To dymu pełno było w cołkim domu

Uwe sie wnerwił i ślozł na dół do niego
I pado: "Wili, jo nie strzymia tego!"

A Wili na to: "Co komu do jemu, a jemu do komu,
Ty giździe pieroński, jo jest w swoim domu."

Uwe po gowie poskroboł sie ino,
Poszoł do siebie i coś medytowoł...

Rano Wili jeszcze na szezlongu chrapie,
Naraz mu coś z gipsdeki na kichol kapie.
Serwoł sie Wili, leci ku górze.
Stuk! Puk! Zamknione!!!

Filuje se przez dziurka: Hen Jezu, całko izba w wodzie,
A Uwe se siedzi z wendkom na komodzie.

"Was machts du, Uwe", "Jo se fisza łowie"
"Du bist Idiot, mnie kapie po gowie!"
A Uwe mu na to: "Co komu do jemu, a jemu do komu,
Ty giździe pieroński, jo se jest w swoim domu."

Al_la (offline)

Post #19

07-11-2011 - 14:53:05

k/Warszawy 

A ja Wam pozazdrościłam tych pięknych słów gwarowych i pobiegłam na stronkę z gwarą warszawską, coby se znaleźć jakieś piękne słówka. Nawet nie wiedziałam, ze niektóre są gwarą warszawską duży uśmiech

Największy przebój to chyba biusthalter - biustonosz

poza tym:

absztyfikant - starający się, chłopak
alpaga - tanie wino
ancug - garnitur
arbajt - praca
arbuz - głowa
badylarz - podmiejski hodowca warzyw
bamber - cham
barachło - stare rzeczy
blaszka - ćwiartka wódki
bryle - okulary
burdel na kółkach - bałagan
butodziej - szewc

i wiele wiele innych......polecam stronkę [gwara-warszawska.waw.pl] śmiech





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

agawa (offline)

Post #20

07-11-2011 - 16:40:19

okolice 

chichot niektóre piękne brawo
Ale niektóre to nie gwarowe warszawskie tylko zapożyczenia pookupacyjne winking smiley np. arbajt niezdecydowany, a niektóre z gwary bardziej przestępczej niż warszawskiej - blaszka oczko Bo też gwara warszawska jest mieszanką różnorodnych naleciałości.

Mój tata mówił pięknym językiem 'warsiaskim' przewraca_oczy I uwielbiał Grzesiuka przewraca_oczy


ToJa (offline)

Post #21

07-11-2011 - 18:01:43

 

ToJa może ino dodam, że agawa to prawdziwa warszawianka
był czas kiedy robiła mi i mojej Młodej za przewodnika po Warszawie oczko
oprowadzając nas po starym mieście pokazywała miejsca związane ze swoim dzieciństwem
a jakich historyjek sie nasłuchałyśmy przewraca_oczy

teraz czytając o gwarze zastanawiam się czemu Ona gwarą nie opowiadała
hehehe noooo wtedy byłoby całkiem jak na prawdziwą warszawiankę przystało oczko

agawa (offline)

Post #22

07-11-2011 - 19:09:44

okolice 

ToJa, bo ja nie znam gwary warszawskiej. Gdy dzieckiem byłam to mnie strasznie złościło, gdy mój tata żartował i mówił do mnie gwarą. Ja wtedy myślałam, ze to wstyd niezdecydowany Gooopia byłam i tyle.
Dopiero niedawno dojrzałam do odgrzebywania np starych warszawskich piosenek. I dopiero teraz odkrywam w nich urok i czar starej Warszawy, której juz nie ma...

Becia (offline)

Post #23

07-11-2011 - 21:19:09

Siemianowice Śląskie 

jedne z moich ulubionych słów w gwarze poznańskiej to: świgać i szczun chichot



"Życie nie po to jest, by się spieszyć.
Życie jest po to, by się życiem cieszyć."


agawa (offline)

Post #24

07-11-2011 - 21:29:04

okolice 

Byłam kiedyś w górach w okolicach Bielska_Białej, szliśmy grupą przez słabo oświetloną wioskę, z naprzeciwka idzie jakaś pani i mijajac nas mówi: szczęść boże, ale ćmok, prawda? A nas zatkało duży uśmiech Bo w Warszawie ćmok to prawie jak ćwok. A ćwok to mówiąc delikatnie głupek winking smiley
*
Beciu, a co znaczą te Twoje słowa ? Bo mi się z niczym nie kojarzą...język
świgać to może śmigać, czyli szybko uskakiwać winking smiley
ale to drugie myśli



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 07-11-2011 - 21:31:06 przez agawa.

Becia (offline)

Post #25

07-11-2011 - 21:34:08

Siemianowice Śląskie 

świgać - rzucać
szczun - młody chłopak



"Życie nie po to jest, by się spieszyć.
Życie jest po to, by się życiem cieszyć."


agawa (offline)

Post #26

07-11-2011 - 21:40:50

okolice 

szczun prawie jak szczyl eye popping smiley
ale świgać to bym w życiu nie skojarzyła winking smiley

ToJa (offline)

Post #27

07-11-2011 - 21:58:08

 

chyba juz bedzie z 19 latek jak w Poznaniu mieszkam ale "świgać" nie słyszałam
a szczun - nooooo tyz mi sie podobało zawsze, choć u nas na wsi raczej mówią szczon

kiedys (poczatki mojego zamieszkiwania w Poznaniu) se krzyżówke rozwiązywałam (taaaa pewnie nie wierzycie, ale kiedys miałam czas na krzyzówki - neta wtedy nie było chichot - ino se nie myslta, że ja taka yntylygyntna i krzyzówki to tak rach ciach - namęczyc sie musiałam, do encyklopedii zajrzeć, w słowniku poszukać oczko)
no dobra, ale do rzeczy, znaczy znalazłam takie krzyzówkowe hasło: jeszcze nie młodzieniec, w poznańskim
no i mysle i mysle i juz do tesciowej sie wybieram coby mi podpowiedziała
- gzuby do mycia - wrzasnęła moja szwagierka
gzub - nooooooo pasowało jak ulał do krzyzówki

gzub - dzieciak

do tej pory to jedno z moich ulubionych słówek "po poznańsku"




Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 07-11-2011 - 21:59:51 przez ToJa.

agawa (offline)

Post #28

07-11-2011 - 22:01:56

okolice 

a gzubki to będą dzieciaczki ? chichot

Al_la (offline)

Post #29

07-11-2011 - 22:02:26

k/Warszawy 

No, ja już "prawdziwą" Warszawianką nie jestem śmiech
Ale byłam przez 45 lat swojego żywota.
Moi rodzice i dziadkowie też. Dodam jeszcze, że moi dziadkowie ze strony mamy i ojca byli sąsiadami, a moi rodzice razem się bawili w piaskownicy duży uśmiech

Niestety, mimo, że powinnam znać gwarę, to wiele słówek z przytoczonego słownika pierwszy raz widzę.
Chciałabym tak pięknie mówić gwarą, jak niektórzy Ślązacy. Bardzo lubię słuchać uśmiech





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 07-11-2011 - 22:02:53 przez Al_la.

agawa (offline)

Post #30

07-11-2011 - 22:17:49

okolice 

Al_lu, bo warszawiacy nie mają już swojej gwary. Może gdzieś_ktoś kultywuje, ale stało się tak, że wymieszały się gwary różne u nas i teraz już niekt nawet niepotrafi odróżnić co jest 'warsaskie' co naleciałe. Zobacz -nawet portal, który podałaś wkłada do naszej gwary słowa obce, naleciałe. A najbardziej mnie boli dokłądanie słow z tzw. grypsery. Niestety niektóre słowa przestępcy sobie zapożyczyli. I teraz używanie ich nie kojarzy się kulturą starej warszawy a z więzieniem i półświatkiem niezdecydowany no i niestety z alkoholem... eh, ta wojna, ta okupacja....

Zanalazłam taką perełkę, dobrze słychac charakterystyczne warszawskie koncówki wyrazów







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 07-11-2011 - 22:18:20 przez agawa.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 396
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018