Leczenie zakażeń paciorkowcowych

Wysłane przez lisek 

lisek (offline)

Post #1

06-02-2018 - 13:59:00

 

Witam bardzo serdecznie wszystkich forumowiczów smiling smiley
Czy macie może jakieś doświadczenia w zakresie leczenia zakażeń paciorkowcem? Jak sobie z tym sprawnie radzić? Oczywiście i tak jestem pod opieką lekarza i mam zamiar stosować się do jego porad, ale może mieliście z tym jakieś doświadczenia własne i jesteście w stanie coś doradzić? Ja się właśnie zastanawiam czy na przykład te porady oraz sugestie są warte uwagi https://wylecz.to/pl/choroby/choroby-zakazne/zakazenie-paciorkowcem.html Co o tym sądzicie? Z góry wielkie dzięki za wszelkie rodzaju porady oraz sugestie w tym temacie smiling smiley



Jak człowiek zacznie tylko o czymś marzyć, to nieuchronnie doznaje rozczarowania.

marzusia (offline)

Post #2

06-02-2018 - 14:22:12

Cieszyn 

Nie mam takich doświadczeń i nie pomogę ale może ktoś się odezwie



Tomasz. (offline)

Post #3

06-02-2018 - 15:45:27

Pruszków 

Paciorkowce zwł. grupy A wymagają pilnego leczenia antybiotykami zgodnie ze wskazaniami lekarza. Nie należy przerywać leczenia zaraz po poprawie stanu zdrowia. W stosunku do innych mikrobów silnie aktywują układ immunologiczny- co sprawia z jednej strony możliwość usunięcia mikrobu, ale aktywacja tego układu- co jest dużo istotniejsze- powoduje skłonność do uszkodzeń narządów. Najczęściej uszkodzeniu ulegają nerki (nie dajace się wyleczyć zapalenie kłębuszkowe nerek- droga do dializy) i serca (zapalnie mięśnia, kardiomiopatie). .



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

dziubas (offline)

Post #4

06-02-2018 - 19:29:42

Gdańsk 

jeden mój znajomy miał zapalenie mięsnia sercowego z powodu paciorkowca i pół roku ponad leżał w Akademii Med pod sztucznym sercem i mogli mu tylko pomóc szukajac dla niego dawcy znależli zaraz po Bozym Narodzeniu, serce było od mlodego chłopaka ofaiary wypadku motocyklowego, Tomek (nomen omen!) miał ok 40tki miał 5cioro dzieci najstarszy syn ok 15 lat najmłodsza córka
3 latka, zona na wychowawczym z 10 lat od niego młodsza, Tomek był pierwszym w Gdańsku pacjentem, któremu zrobiono przeszczep w końcu grudnia 2006, żył niecałe 1,5 roku, załapał jakieś przeziębienie i... zaproszenie do przedsionka nieba płaczebezradny, serce pękało, chwilę potem drugi znajomy trochę starszy-jemu paciorkowiec załatwił nerki, na dialozach jest ponad 10 lat, miał jeden przeszczep, z powodu ktorego cierpial strasznie ,bo źle znosił leki immunosupresyjne, w końcu pozbył sie przeszczepionej nerki, odetchnął, profesor namawiała go do następnego przeszczepu, nie chce sie zgodzić, ma pod 70tkę liczy sie z tym , ze w każdej chwili może umrzeć, jest z tym pogodzony, dużo sie modli ale gdy szczerze o tym mówi płacze jak dziecko, przed 10 laty był z nami na pielgrzymce w Ziemi Swiętej, miał tam załatwione 3xtydzień dializy, wrócił przeszczęśliwy, w grudniu ponownie wspólnota jedzie na tydzień do Ziemi Swiętej, ale on nie wyraził zgody, to dla niego teraz bardzo trudna eskapada, pisze o tym, bo mi sie skojarzyło z postem Tomasza i na potwierdzenie, jak trudne sa to sytuacje!!! Chwała Panu!!! Odwagi!!! prosiserce



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 297
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018