Diety niskowęglowodanowe, paleo itp. a hormonozależny rak piersi...?

Wysłane przez Misia77 

Misia77 (offline)

Post #1

01-03-2017 - 14:26:54

 

Nie znalazłam żadnego wątku na ten temat więc napiszę tu... wiecie co, ja to mam wrażenie że tego mojego hormonozależnego raczka piersi dorobiłam się niejako na własne życzenie, całymi latami stosując mniej lub bardziej restrykcyjną dietę niskowęglowodanową. Czasem od tej diety odchodziłam, czasem powracałam ale jednak mniej lub więcej trzymałam się takiego stylu życia. Szło za tym znaczne zwiększenie ilości spożywanego mięsa i wędlin + TONY nabiału (sery wszelkiej maści, twarogi, mleko, jogurty etc.) przy jednoczesnym zmniejszeniu niemal do zera produktów zbożowych: chleba, płatków i tym podobnych (zgodnie z zasadą żeby unikać glutenu jak ognia). Jadłam co prawda ziemniaki, kasze, warzywa, ale czy te ilości były wystarczające? nie wiem.
W każdym razie po ok. 10 latach takiego właśnie stylu odżywiania nagle okazało się, że wyhodowałam sobie niezłe raczysko w piersi.

Teraz jak czytam, co przyczynia się do powstania hormonozależnego raka piersi to wszystko mi się jakoś zaczyna składać w całość.
Nabiał przecież zwiększa produkcję estrogenów, podobnie tłuste mięsa i wędliny. A ja tym wszystkim się zażerałam jak wariatka, całe lata tongue sticking out smiley

Co o tym myślicie??



braja (offline)

Post #2

01-03-2017 - 19:08:39

 

Na forum sa osoby z różnymi dietami, więc żadna z nich na 100% przed rakiem nie uchroni. Ale prawda jest, że nadmiar niektorych produktów może zwiększać prawdopodobieństwo niektórych rodzajów raka. Z całą pewnością (potwierdzono to badaniami) duze ilości spożywanego czerwonego mięsa i nabiału zwiększają prawdopodobieństwo wystapienia raka prostaty. Wędliny i produkty bardzo solone zwiększają ryzyko raka żołądka. Dieta z małą ilośćia błonnika sprzyja rakowi jelita grubego. Nałogowi palacze z kolei powinni unikac produktow z wysoka zawartością karotenu.

W przypadku raka piersi wyniki badań nie były jednoznaczne jeśli chodzi o produkty mleczne. Ja jestem lakto wegetarianką, więc produktów mlecznych jadlam dużo, ale i bardzo dużo cukru i jestem przekonana, że to raczej on dokarmial moje raczyszko, które pewnie i tak by się pojawiło, może jednak rosłoby wolniej?



braja (offline)

Post #3

01-03-2017 - 22:35:53

 

A tutaj co na ten temat sądzą medycy w Wielkiej Brytanii: [www.cancerresearchuk.org]

Wynika z tego, że proste węglowodany jedzone w nadmiarze mogą się przyczyniać do wzrostu wagi ciala, a to ma juz bezpośredni związek z wiekszym zagrożeniem rakiem piersi. Natomiast spożywanie węglowodanów w postaci pelnoziarnistych zbóż jest korzystne.

A tutaj na temat mięsa: [www.cancerresearchuk.org]

Nie sadzę, żeby były jakies specyficzne badania nad dieta paleo, bo jest raczej niszowa. Jak na mój "chłopski" rozum, nie ma ona zbyt wiele wspólnego z rzeczywistą dieta starozytnych ludzi. Ludzie pierwotni zajmowali się zbieractwem, czyli zbierali dziko roznące warzywa, owoce i ziarna i polowali. W okresie lodowcowym na terenach pokrytych lodem, ze zrozumiałych względów musieli przerzucić się na dietę głownie miesną. Nie sądzę, że im to wychodziło na zdrowie, po prostu nie mieli innego wyjścia. Nie przypominam sobie czy jakies odkrycia sugerują istnienie zwierząt domowych w okresie paleolitu. Pod koniec epoki znali juz ogień i jedzenie gotowali. Gdyby nie odkrycie ognia może do dzis uciekalibysmy po jaskiniach przed mamutami, a jedynym telefonem byłoby walenie glazem o ścianę winking smiley



Misia77 (offline)

Post #4

02-03-2017 - 13:07:26

 

Ja z kolei przez te wszystkie lata (czyli w czasie gdy rósł mój guzek bo on sobie wolno rósł przez dobrych parę lat) właśnie stroniłam od cukru jak od najgorszego wroga, natomiast zajadałam się: wędlinami (kiełbasy, kabanosy i takie tam!), mięsem wszelkiej maści (raczej drób niż czerwone) i tonami nabiału. Serio, serów, twarogów, jogurtów etc. jadłam TONY grinning smiley

Ale masz rację, nie ma reguły.
Może też być tak, że ja się "załatwiłam" najbardziej tymi wędlinami, które są mięsem przetworzonym i zawierają sporo chemii. Nabiał prowokuje wzrost estrogenu, aha - i jeszcze jadłam MASĘ kurczaków, bo z mięs zawsze najbardziej podchodził mi drób - i te kurczaki wcale niekoniecznie zawsze były ekologiczne winking smiley Czyli kurczaki z masowej produkcji, też nafaszerowane hormonami. No i wyhodowałam sobie bombę tongue sticking out smiley

Teraz już zmądrzałam... odżywiam się bardziej wege z dodatkiem ryb, odrzuciłam nabiał (tj. jem o wiele mniejsze ilości, nie odrzuciłam tak całkiem), cukru też staram się unikać. Mam nadzieję że jak pokonam mojego raczka, to ten paskuda już nigdy nie wróci! smiling smiley



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 739
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018