Przytul mnie pociesza

Wysłane przez Amazonki.net 

braja (offline)

Post #1

01-09-2016 - 14:38:43

 

Jej reakcja moim zdaniem świadczy o tym, ze nie chce wierzyc ze jestes aż tak chora, że ją to przeraża i woli temu zaprzeczyć. A Ty nie potrafisz postawic granic i pracujesz ponad siły. Myślę, że obu Wam dobrze by zrobila rozmowa z psychologiem, a może szereg takich rozmów. Mam wrażenie, że ona sie strasznie boi i to zamyka ją emocjonalnie na Twoje potrzeby. pociesza



dziubas (offline)

Post #2

01-09-2016 - 16:53:27

Gdańsk 

atanaer! serce czytając twoje posty przypomniałam sobie jak jeszcze pracowałam... wszedzie w pracy to normalka , ze chorym do pracy sie przychodziło i jednoczesnie utwierdzało pracodawców , szefów w przekonaniu, że wszystko jest ok! Ja akurat zapadalam na infekcje zato, które zwałały mnie z nóg i chodziłam na zwolnienia! I byłam ta niedobra, co zmusza innych, by za nia pracowali... podobnie było gdy zaliczałam kolejne doły psychiczne, lekarka nawet proponowała zwolnienie, ale ja-nie!!! przeciez nie mogę!!! Dzis moge powiedzieć, że jezeli człowiek sam sie nie sznuje, nie zaopiekuje sie soba, to próżno oczekiwac tego od innych...Własnie choroba nowotworowa nauczyła mnie zacząć dbać o siebie i zachecam Cie, żebys poszła w Tym kierunku. Jeżeli tak bardzo żle w tej chwili sie czujesz, weź zwolnienie, daj sobie choc troche odetchnąć! Jestem przekonana, że Twoja firma sie nie zawali, że Cie nie zwolnią, bo bardzo Ci współczują! tak A więc odwagi!!! Z córka rozmawiaj, ale jej nie chroń przed wszystkimi trudnościami, bo jak przy Tobie nie doswiadczy co to cierpienie, to w swoim zyciu i tak sie z nim spotka i trudniej jej będzie sobie poradzić w takich sytuacjach! Wiem, jako jedynaczka przyzwyczajona jest, ze jest najwazniejsza i że wszystko jej sie nalezy, ale myśle, że jeszcze jest czas , żeby zawczasu zwreyfikowała swoja postawę. Zgadzam sie z dziewczynami, że ona sie po prostu boi! Dlatego rozmawiaj, rozmawiaj, podtrzymuj ja też na duchu. I koniecznie pros o pomoc! prosi Buziaki! buzki





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam

lulu (offline)

Post #3

01-09-2016 - 17:35:18

k/Kwidzyna 

Atanaer456, trochę sobie sama odpowiedziałaś, na to , co mogłaś źle poprowadzić w wychowaniu córki (mądruję się, bo też mam dzieci i też popaprałam wiele spraw). Czujesz się źle, TO NIC NIE ROBISZ, i koniec. Wtedy ona uwierzy, w innym przypadku ma prawo myśleć, że to jednak nie jest tak poważnie. Jeśli nawet odrobinę lepiej się czujesz to przygotuj tylko sobie jedzenie (jakieś proste), a córce powiedz, że nie miałaś więcej siły. Musisz sama sobie dotrzymywać słowa. Jak kilka dni nic nie będziesz robić, to brudem nie zarośniesz, spoko. Masz zadbać o siebie, bo to Ci się teraz należy.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Ataner456 (offline)

Post #4

02-09-2016 - 09:20:34

Warszawa 

Ja nie chcę brać zwolnień, bo nie chcę sama siedzieć w domu i wpadać w jeszcze większy dół, wśród ludzi gdy gorzej się czuję nadrabiam miną - ale poza wykonywaniem swojej pracy można się pośmiac, pożartować z kolegami. Poza tym nie czuję się źle cały czas, taka totalna niemoc zdarza się raz lub dwa na cykl xelody. Mówiłam córce o tych skutkach ubocznych, ale ona jakby nie słyszała. Może to i prawda, że wypiera rzeczywistość - ale mnie przykro jest słuchać, jak to ona jest przeciążona, nie ma czasu dla siebie, nie wysypia się. Tak jakbym na złość jej zachorowała. Ale przecież ja mimo choroby naprawdę dużo w domu robię, po prostu NIE UMIEM siedzieć bezzczynnie. Ja sama uważam, że dopóki życie toczy się w miarę normalnie, dopóki daję radę - to ja wygrywam, a nie choroba. Tym bardziej boli, że jeśli raz na jakiś czas powiem, że gorzej się czuję i chciałabym odpocząć, spotykam się z zarzutami i wypominaniem. A rozmowa z moją córką jest trudna, zawsze była trudna - to zodiakalny baran, uparty i najmądrzejszy. Na ogół kończy się tym, że w domu zapada milczenie. Najwięcej gadam z psami, jeszcze trochę - i zaczną mi odpowiadać...

bozena_stanczyk (offline)

Post #5

02-09-2016 - 09:47:56

Tomaszów Mazowiecki 

W tej chorobie potrzeba trochę zdrowego egoizmu.jeżeli się źle czujesz to po prostu -rzucasz wszystko i odpoczywasz,nie musisz się z tego tłumaczyć,a jeżeli inni mają pretensje to ich problem,nie przejmuj się tym-masz pelne prawo czuc się gorzej,więcej asertywnościserce

Ataner456 (offline)

Post #6

02-09-2016 - 11:21:57

Warszawa 

I tak robię, tego już się nauczyłam - wątek jest o tym, że jestem z chorobą SAMA, nie mam NIKOGO, kto by mnie pocieszył, pomógł podjąć decyzję, porozmawiał z lekarzami ( bo ja nie umiem, a na ogół odpowiadają tak, że niewiele z tego wynika). Dopóki żył mój prawie-mąż - jeździł ze mną wszędzie, załatwiał wizyty, konsultacje, szpitale. Mówił - ty nie możesz umrzeć, bo jak ja miałbym żyć bez ciebie... I on umarł, a ja zostałam. Dlatego napisałam, że zazdroszczę tym, dla których dzieci są opoką. W czasie czekania na wizytę widzę pod gabinetem, że z większością chorych jest ktoś bliski z rodziny, podtrzymuje na duchu. Ja jeżdżę do szpitala w Wieliszewie sama, autobusem, pociągiem, autobusem... czekam na przystankach, to wyprawa na prawie cały dzień. Przed nami jesień i zima, pogoda nie będzie już łaskawa, a ja sama sterczę na przystankach i pod gabinetami. I zazdroszczę kobietom, których córki są z nimi...

bozena_stanczyk (offline)

Post #7

02-09-2016 - 11:49:41

Tomaszów Mazowiecki 

Trudno-trzeba się z tą samotnością pogodzić i nauczyć radzić sobie samemu jeżeli nie możesz liczyć na rodzinę, na pewno dasz radęok
pożalić się możesz tu -na forum otrzymasz wsparcie,poza tym można zapisać się do stowarzyszenia amazonek-one też wspierają-wiem bo do nich należęsmiling smiley

Ataner456 (offline)

Post #8

02-09-2016 - 12:34:19

Warszawa 

Pogodziłam się z tym, nie miałam wyjścia. Co nie zmienia faktu, że zazdroszczę innym wsparcia bliskich. Często tego nie doceniają, nie zdają sobie sprawy, ile znaczy psychiczne wsparcie, dobre słowo...

jagodula (offline)

Post #9

02-09-2016 - 15:19:31

Sławkow 

jablkoA ja mimo wszystko nie rezygnowała bym z dalszych prób porozumienia z córką. Bardziej dla jej dobra niż dla swojej wygody. Będzie cierpiała z powodu swojej nieumiejętności okazywania uczucia.serce

lulu (offline)

Post #10

03-09-2016 - 19:44:18

k/Kwidzyna 

Jak brałam czerwoną to jeździł ze mną mąż, bo nie wiedziałam jak się będę czuła. Z perspektywy czasu wiem, że śmiało mogłam sama to ogarnąć. Na herceptyne jeżdżę sama. No jakoś tak mi jest wygodniej. Nie muszę go o czwartej rano budzić.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

amazonka46 (offline)

Post #11

01-07-2016 - 06:23:16

gotelp czersk 

Wczoraj córka była ma kolposkopii i nie dość ze ma dwie mavive nie ma szyjki to jeszcze jest nowotwor a na zrobienie wycinka czekać ma ponad miesiąc jestem zalana

Al_la (offline)

Post #12

01-07-2016 - 13:10:55

k/Warszawy 

Gdzie jest ten nowotwór?
Może wcześnie wykryty i da się go wyleczyć pociesza





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

amazonka46 (offline)

Post #13

01-07-2016 - 15:07:36

gotelp czersk 

Są to dwie narosle w drodach rodnych ale dokładnie nie wiem bo ma wady brak szyjki macicy i podwójna macicę i do tego to paskudztwo a chodziła regularnie do ginekologa i to rożnych dopiero ostatni się poznał na rzeczy

marzusia (offline)

Post #14

01-07-2016 - 19:46:30

Cieszyn 

może to polipy,one nie są złośliwe



amazonka46 (offline)

Post #15

01-07-2016 - 21:20:04

gotelp czersk 

Opis z kolposkopii to cin 2 i hsil a lekarka nie zaprzeczyła gdy córka spytała się czy to rak tylko powiedziała ze nie ma się BAC przy obecnej technologii

braja (offline)

Post #16

13-07-2016 - 18:54:24

 

Wytna, wpakuja w formalinę i będzie dobrze! pociesza Skoro już wiadomo, że to nowotwór to nie ma co czekac, tylko pójśc na wizyte prywatną do lekarza, który bedzie ja leczył, to zwykle wszystko przyśpiesza...



amazonka46 (offline)

Post #17

20-07-2016 - 19:57:23

gotelp czersk 

Problemów ciąg alszy węzły szyjne z jednej strony powiększone na migdałki narośl wizyta u laryngologa23 września .Jak ty być silna a muszę ale zaczynam się sypać moja córka ma dopiero 30 lat

rudaryba (offline)

Post #18

22-06-2015 - 18:20:16

Lüneburg 

Czytam i czytam i nie wiem co z moim rakiem i czego sie spodziewac, lek we mnie rosnie ogromny!, placze
krzycze, nie moge pracowac nie wiem totalnie co dalej, bo lekarz wyjasnil mi ze wszystko beda wiedzieli po
operacji i badaniu histopatologicznym...na razie wiem tylko ze to Her2-nowy, ekpressyjny negatywny hormonozalezny ma cos tam w opisie Score+1..co to znaczy?
w nocy mam sny ze, ten rak wyglada jak blady Putin, otwiera usta i wymiotuje na mnie,....jezuu, w ciagu dnia czuje bol pod pachami, w piersiach, wszytsko mnie juz powoli boli....czy oni tylko przedluzaja zycie tymi terapiami o pare lat i po co to robia, czy w ogole mozna z tego wyjsc?.....jak zyc?

czeremcha (offline)

Post #19

22-06-2015 - 22:54:58

pod Opolem 

Szkoda zdrowia na stres... Może jakieś tableteczki? Sama dziś po nie podreptałam, bo dołujące jest czytanie, że stres dokłada do pieca...

Może ten sen o wymiotowaniu jest zapowiedzią chemioterapii? przewraca_oczy Czyli - lekarze będą cię leczyć, a ty ich będziesz kontrolowała, czy ci robią dobrze duży uśmiech A gadowi - odwrotnie the finger smiley

Ania

maly (offline)

Post #20

22-06-2015 - 23:07:26

Gdynia 

Witaj
Wyjsc nie tylko mozna... po prostu trzeba! Poszukaj drzwi, innych zainteresowań , zajecia mysli.
A zyc - szybko, jak do tej pory , normalnie.jezor
Wczoraj było jutrem dnia dzisiejszego pokazane....
Pozdr.

magda2411 (offline)

Post #21

22-06-2015 - 23:18:41

Olsztyn 

mnie z zaawansowanego raka piersi wyleczyli, chorowałam 8 lat temu... czas diagnozy jest trudny, pózniej będzie lżej...
powodzenia smiling smiley

hormonozależność i Her (-) - to score 1 oznacza brak nadekspresji - to dobre czynniki rokownicze







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 22-06-2015 - 23:22:49 przez magda2411.

malgos 10 (offline)

Post #22

23-06-2015 - 14:54:15

Łódź 

Kochanie bardzo Ciebie rozumię
Rozumię twój strach
Ale staraj pokonać ten strach choćby małymy kroczkami
i myślami .ze to choroba którą da się opanować da się z nią zyć a na strach to np.ja biorę takie różowe tabletki czyli Hydroxizinum
mnie pomaga A może Tobie lekarz rozpisze coś innego A swoją drogą nie wstydz się i idz do psycho onkologa
i wykrzycz mu wszystkie swoje strachy mnie pomagała również wiara
Pamietaj rak to choroba i trzeba ją leczyć Wiadomo ,że leczenie jest ciężkie ale zawsze po cięzkich dniach jest lepsze jutro jak po burzy pojawia się piękna tęcza dająca nadzieję ,że będzie lepiej i ,ze nastanie lepszy dzień
Tak sobie myśle ustaw sobie swoje myślenie tak po troszeczku ,ze po tych strasznych dniach choroby leczenia nastanie piękna tecza tylko dla ciebie piękna tęcza i piekne dni takie jeden piekniejszy po drugim gdzie będziesz powoli dochodziła do siebie po chorobie i bedziesz cieszyła się życiem ale niestety pamiętaj będzie to trwało powoli ale pojawią się te piękne dni tylko uwierz w nie a bedzie ich coraz więcej a paskudne sny zaczną Ciebie omijać i pojawi się uśmiech na twojej twarzy
Rozumiem Twój smutek i łzy i nie broń się przed nimi masz prawo się wyżalić wypłakać i wkurzyć się na wszystko i na wszystkich
ale pamiętaj ,ze o tych pięknych dniach co nadejdą o tęczy co będzie świecić dla Ciebie i zamień żal i strach w chęć życia
Pamiętaj że my będziemy z Tobą i wszystkie życzliwe Tobie osoby Buziaki




jestem na forum od 25-10-2008




Bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia.

- Fiodor Dostojewskiserce

elka1969 (offline)

Post #23

14-08-2012 - 16:13:15

Piła 

mam raka zapalnego i potrzebuję wsparcia!

Masza70 (offline)

Post #24

14-08-2012 - 16:20:08

 

Cześć ELka smiling smiley
póki się nie zgłoszą z zapalnym, zgłaszam się ja, żeby Cię przywitać i uspokoić troszkę kwiatek
Nigdy nie wiadomo jaki ten nasz rak, póki się nie zacznie go leczyć. Paskudny typ Ci się trafił ale takie też się leczy, wszystko zależy jak zareaguje na leczenie właśnie.
Z zapalnym rakiem jest u nas na forum Hawute i Bajdunia. Bajdunia to weteranka, była na tym forum jeszcze przede mną, a mi niedługo stuknie 3 lata smiling smiley



lulu (offline)

Post #25

14-08-2012 - 20:42:32

k/Kwidzyna 

Bajdunia od 2006 bardzo dobrze sobie radzi. Elka tu masz link do profilu Bajduni [amazonki.net], napisz do niej na pv, bo Bajdunia nie bywa często na forum.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

maja60 (offline)

Post #26

18-05-2014 - 22:20:01

Anglia 

Od dwoch tygodni mam kaszel i nic mi nie pomagaja zadne leki , tak mi swiszczy ze slychac . Jestem po oszczedzajacej 8 m-c rak hormonozalezny wezly czyste. Czy mam sie martwic .



jestem , bo chce !

b_angel (offline)

Post #27

18-05-2014 - 22:21:51

radom 

maju
przee wszystkim powinien CIę lekarz osłuchać - możesz mieć zapalenie płuc/oskrzeli a wtedy bez antybiotyku ani rusz




. . . . . . . . . . . . . .

...na forum od 16 listopada 2005 ...

Gizi (offline)

Post #28

19-05-2014 - 09:39:21

Warszawa 

Maja, nie wiem czy miałaś chemioterapię, naświetlania pewnie tak. I tu mogą pojawić się zwłóknienia w płucach jako póżne powikłanie radioterapii.
Po chemii też mogą być różne infekcje, które przebiegają dłużej niż normalne.
Ale tak dla porządku, zrobiłam bym tak jak mówi Angel. Najpierw lekarz pierwszego kontaktu i podstawowe badanie lekarskie.pociesza



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

arkaola (offline)

Post #29

03-07-2014 - 17:43:21

Izbicko 

Hej Dziewczyny dawno mnie nie było na forum mam pytanko czy po chemioterapii mozna miec problem z watrobą? konkretnie z drogami żłciowymi.



Al_la (offline)

Post #30

03-07-2014 - 17:51:12

k/Warszawy 

Jakieś badania robiłaś, czy boli Cię coś?





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 479
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022