Moi rodzice i teściowie

Wysłane przez Amazonki.net 

Kama78 (offline)

Post #1

14-06-2020 - 23:41:08

Gdynia 

Moja mama mieszka we Francji. Jej dwie siostry, moje ukochane ciocie, odeszły z powodu raka- jedna płuc, druga piersi. Żadna nie doczekała 60 urodzin. Byłąm bardzo wdzięczna losowi, że nie zachorowała, że moje córki mają babcię.
W piątek zadzwoniłą do mnie ze szpitala, ze ma zapalenie wyrostka i czeka na operację. Przy diagnozowaniu miała zrobione chyba tk, które pokazało guza w nerce wielkości orzecha. Wyglada na to, ze w czasie operacji chirurdzy postanowili zrobic jej przegląd jamy brzusznej i wycieli trzy guzy. Oczywiście trzeba czekać na wyniki histopatologiczne. Będzie jeszcze biopsja tego guza z nerki. Mam złe przeczucia... Pocieszające jest to, ze mama jest w bardzo dobrym ośrodku i we Francji raczej nie bedzie problemu z najnowoczesniejszym leczeniem.

Musiałam to wszystko wyrzucic z siebie... Cały czas rozpaczam po smierci młodszej siostry mamy. Mam tyle w zalu w sobie, bo wydaje mi się, ze mogła byc z nami dłuzej. Miała raka G2, hormonozaleznego, ki67- 1% .Najpierw poddała się zabiegowi oszczedzającemu, potem zaraz lekarz zdecydował o mastektomii, moze z powodu zbyt małych marginesów, była mowa, ze guz naciekał... Nie było radioterapii, nie było chemii, tylko antyhormony. Prez prawie pięć lat było ok. Potem pojawiły się bóle kostno-stawowe i bieganie po reumatologach i neurologach (bo powikłania po półpaścu) Lekarka rodzinna (nieonkolog) dałą skierowanie na scyntygrafię (pierwszy raz w zyciu) i wyszło- rozsiew do zeber, kosci udowej, biodra. Zajete były tez płuca i jak się wkrótce okazało mózg. Ciocia zyła jeszcze 8 miesięcy. Przez cały czas miała jednego onkologa. Nie konsultowała się z innymi lekarzami. Kiedy przyjaciółka namawiała ją na peta przed rekonstrukcją piersi mowila, ze jej pani doktor uważa, że nie ma potrzeby. Zaufałą tylko jej... Nie było wlewów z kwasu zoledronowego. Nie było badań materiału płuc- zastanawiam się, czy to moze był inny rak, a nie koniecznie rozsiew z piersi- nikt tego nie sprawdzał.

Żałuję, ze wtedy nie trafiłam na to forum. O swoim leczeniu staram się mysleć pozytywnie, ze nie musi byc tak samo, ze zostało mi trochę więcej niz 5 lat...



Rak typu NST G2 ER ++w 70% PR ++ w 60% Ki67- 40% HER2- E-Catherin + mutacja BRCA1. Za mną 4 AC +2 PXL+3 DCX przed operacją. Mastektomia z rekonstrukcją. Lametta. Radioterapia. styczeń 2021- profilaktyczne usuniecie jajników, kwiecień 2021- profilaktyczna mastektomia lewej piersi

renatar (offline)

Post #2

15-06-2020 - 07:26:07

sieradz 

serce






T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.

ira (offline)

Post #3

15-06-2020 - 11:04:07

Pabianice 

Kama, wiesz, jak trudno jest pocieszać... Mogę Cię tylko przytulić.pociesza
Ale przecież nie musi być źle, nieraz wygląda niefajnie, a potem wcale tak nie jest.
Rozumiem Twoją rozpacz po śmierci cioci i lęk o mamę. Moja odeszła w kwietniu, miała 92 lata, umarła na "starość", ale wcale mnie to nie pociesza.
Twoja ma jeszcze dużo życia prze sobą serce



etruzilka (offline)

Post #4

15-06-2020 - 14:04:29

Olsztyn 

Powodzenia Kamo dla Twojej mamy i dla Ciebie.
Moja mama zmarła sześć lat temu. Mała 81 lat. Chorowała na serce. Któregoś dnia stanęło...
Do dziś mi Jej brakuje. Choć różniłyśmy się w wielu kwestiach gdy przyszło co do czego zawsze stałyśmy za sobą murem.
Wielka szkoda...

dziubas (offline)

Post #5

16-06-2020 - 00:00:39

Gdańsk 

dziewczynki! serce ja też "sierotka" więc przytulam Was cieplutko do piersi!!! pociesza





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam

Magdaaa (offline)

Post #6

09-02-2021 - 19:39:56

 

Witam Was. Tak pięknie pisałyście o swoich rodzicach, aż mi się łza zakręciła ze wzruszenia. Moja mamcia miała dziś mastektomię. Tak bardzo się o nią bałam, a strach jeszcze się potęgował bo przez pandemię nie wpuszczają na oddział. Na szczęście wybudziła się i na ten moment jest dobrze. Jestem jedynaczką bardzo z mamcią związaną. Na ojca nigdy tak naprawdę nie mogłam liczyć bo ma problem z alkoholem choć on twierdzi inaczej. Boli mnie i nie mogę zrozumieć, że nawet dziś, w dniu operacji jest pijany. Mama moja to bardzo dobra, kochana i lubiana osoba. Do tej pory czasami nie mogę uwierzyć, że tak poważnie zachorowała. Czasami myślę, ze to jakiś zły sen, koszmar, którego nie życzę nikomu. Ona do swojej choroby podchodzi z optymizmem i jeszcze mnie pociesza, ja staram się być silna lecz nie zawsze wychodzi. Mama to mama. Nic i nikt jej nigdy nie zastąpi, obojętnie ile ma lat, zawsze za szybko odchodzi. Cieszę się, że trafiłam na to forum, bo nikt inny nie zrozumie rozterek i żalu osób chorych i członków ich rodzin jak osoby zmagające się z tym wstrętnym przeciwnikiem. Dziękuję, że jesteście i pomagacie osobom w potrzebie róże

dziubas (offline)

Post #7

09-02-2021 - 20:24:04

Gdańsk 

Magda! serceprzytulam Cię cieplutko! pociesza Uszy do góry! uśmiechkwiatek





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam

Wusia. (offline)

Post #8

09-02-2021 - 20:32:40

Gorzów Wielkopolski 

Magduś, będzie wszystko dobrze. Już po operacji. Ja tak samo z moją mamą jestem bardzo związana, ja tak szczerze to bardziej się stresuje niż Ona przed różnymi badaniami itp.
Oczywiście rodzicom tego nie pokazuje, staram się ich pokrzepiać. Będzie dobrze. Pozytywnych myśli. Pozdrów mamcie. buzki

Zdziwiona71 (offline)

Post #9

09-02-2021 - 22:16:40

Bialystok 

Magda ,pięknie to napisałaś ,taka jest prawda .Będzie dobrze ,trzymaj się kochana serceserceserce



Magdaaa (offline)

Post #10

10-02-2021 - 11:42:38

 

Dziękuję dziewczyny serce
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 690
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022