przyszły mąż- randki

Wysłane przez justyna81 

justyna81 (offline)

Post #1

11-02-2016 - 21:28:22

 

Zakładam, że na forum pojawiają się młode osoby, które jeszcze nie są w związkach albo były. Na forum było już kilka dziewczyn, które wyszły za mąż po wyleczeniu się smiling smiley rak nie przekreśla niczego w naszym życiu.
Co zrobić kiedy w trakcie leczenia pojawia się szansa na poznanie kogoś fajnego ??? albo kiedy właśnie się budzimy i dociera do nas, że najważniejsza w życiu nie jest praca czy kariera tylko miłość dla której nigdy nie było czasu. Dochodzi do nas, że chciałbyśmy kogoś poznać w celu przeżcia czegoś wyjątkowego na co nie miałyśmy nigdy odwagii albo w celu założenia rodziny.. itp.
Co ja radzę... przeczekać.
Wiem, że obecność drugiej osoby, która byłaby przy Tobie napewno by Ci pomogła ale pomyśl czy ta osoba, którą poznajesz jest w stanie tą Twoją chorobę udzwignąć ? zaakceptować Cię bez włosów i piersi ? nie masz na to gwarancji. Jeśli Cię nie zaakceptuje to będzie to dla Ciebie kolejna porażka i jeszcze większe rozczarowanie. Po co Ci to? Jeśli to będzie ta osoba na którą czekasz i pasujecie do siebie jak dwie połówki jabłka to przecież możesz z nim spotykać się po wyleczeniu. smiling smiley
Jeżeli szukasz chłopaka bo boisz się, że możesz się nie wyleczyć a jeszcze przed śmiercią przeżyć te wspaniałe chwile uniesienia w miłości o którcyh czytasz tylko w romansach... powiem Ci to samo - poczekaj. Jeśli brakuje Ci wsparcia prędzej znajdziesz go na forum dlatego, że osoby, które przeszły to co Ty zrozumieją Cię najlepiej. grinning smiley
Chciałam napisać o swojej historii smiling smiley
Kiedy zachorowałam (w dodatkowej pracy na promocji batoników) poznałam fajnego chłopaka, chyba pierwszego i jedynego, którego bliskość akceptowałam już na pierwszej randce. Moja onkolog, której ufałam bezgranicznie, była na tyle szczera i przytomna, że odrazu mi odradziła wspólnego sylewstra i randkowanie argumentując to tym, że mi wypadną włosy. Miała rację !!! co się odwlecze to nie uciecze jak mówi znane przysłowie smiling smiley
Po roku czy dwóch ponownie spotkałam tego chłopaka - trochę przypadkiem smiling smiley dobiegałam do autobusu a On szarmacko stał w drzwiach, żeby pan kierowca poczekał smiling smiley nadal nie miał nikogo..... życie zaskauje smiling smiley co było dalej to już moja tajemnica smiling smiley

lulu (offline)

Post #2

11-02-2016 - 22:39:39

k/Kwidzyna 

No nie, Justyna tak się nie robi. Nikt nie ma zamiaru pytać o szczegóły, ale tak ogólnie to dalszy ciąg mile widziany.



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

justyna81 (offline)

Post #3

12-02-2016 - 00:34:01

 

Lulu rozczarujesz się. Napisałam tego posta powyżej w taki sposób jakby to mogło wyglądać.... gdybym była normalna. Niestety tak jak i przed chorobą - uciekłam. Nie dlatego, że jestem amazonką tylko dlatego, że tak jak i przed chorobą nie miałam odwagii. Przede wszystkim szukam chłopaka chrześciajnina. Nie wiem, może to bez sensu, to co zrobiłam, bo wiem doskonale, że jeśli ktoś jest chrześciajninem to nie znaczy, że jest fajniejszy czy że lepszym człowiekiem ( czasem jest wręcz odwrotnie). Mam takie a nie inne zasady i już. bezradny

przypomniało mi się, że na forum naszym są dziewczyny a napewno jedna, która po wyleczeniu poznała fajnego chłopaka i nawet nam tu fotki wrzuciła smiling smiley grinning smiley



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 12-02-2016 - 00:41:56 przez justyna81.

lulu (offline)

Post #4

12-02-2016 - 00:48:08

k/Kwidzyna 

A jeśli spotkasz go trzeci raz?
To może być tak jak w tym kawale. Prosi człowiek Boga o wygraną, i zanosi wciąż te modły. Znużony Bóg wreszcie mówi, no daj mi szane i zagraj wreszcie.



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

justyna81 (offline)

Post #5

12-02-2016 - 00:57:24

 

hahaha grinning smiley kto wie.... grinning smiley grinning smiley grinning smiley

aquila (offline)

Post #6

13-02-2016 - 11:23:27

 

nie zgadzam się z Tobą, ani z Twoją onkolog
nie randkować, bo wypadną włosy? to facet umawia się z Tobą czy z Twoimi włosami?



It's just a ride ...

annzaw (offline)

Post #7

13-02-2016 - 11:44:14

Tarnów 

włosy to chyba taka troche metafora. Chodzi bardziej o stan psychiczny i to ze w trakcie leczenia nie do konca mamy taki luz w głowie żeby w normalnym trybie zrodziła sie zażyłość.Ja znam dziewczyne ktora w trakcie leczenia a moze i nawet dzieki chorobie - choc to dziwnie brzmi smiling smiley- poznala swojego do dzis towarzysza zycia, ktory ja w danym etapie wsparł i pokochał. Ale to dojrzały, dwa razy od niej starszy pan. Moje świeże małżeństwo (jak zaczelam chorowac mój mąż miał 27 lat niespełna) sie o maly wlos nie rozpadlo sie pod koniec leczenia. Udało się dzięki wspólnemu zaangażowaniu.. A libido mojego męża rośnie razem z włosami i może ktoś oceni to jako płytkie ale ja sie wcale nie dziwie bo naprawde nie wygladalam ani nie czułam się ponętna przez długi czas...no to sie wywnetrzylam.

aquila (offline)

Post #8

13-02-2016 - 13:40:35

 

no kwestia czy masz ochotę na amory to odrębna rzecz
ale jeśli masz ochotę, to kwestia włosów nie powinna mieć znaczenia jeśli spotykasz kogoś wartościowego
osoby np grube i nieładne też znajdują partnerów, choć ich wady nie są przejściowe, jak tymczasowa utrata włosów
mój związek w t y m momencie też był świeży, co prawda włosów nie straciłam, ale straciłam inne "atrybuty", ale w tym wszyskim to był najmniejszy problem, wiedziałam w końcu, że nie związałam się z pustakiem
omijam szerokim łukiem osoby za bardzo skupione na wyglądzie winking smiley



It's just a ride ...

Kass (offline)

Post #9

13-02-2016 - 14:42:03

 

Aquila, ale to tez nie jest takie proste. Przeciez rak to jakby nie bylo wciaz stygma. I ma niesamowity wplyw nie tylko na osobe chora, ale i na osoby jej najblizsze. Utrata pewnych atrybutow kobiecych (tymczasowo czy permamentnie) jest jedynie uzewnetrznieniem walki, jaka osoba chora przechodzi wewnatrz. Osobiscie mysle, ze w wiekszosci przypadkow to, co rak moze zrobic z nasza (i naszych najblizszych) psychika - jest bardziej krzywdzace, niz blizny..

Ja mysle, ze kazdy jest inny i kazdy/a z nas czego innego potrzebuje. Jestem za tym, zeby podazac za tym, co nam serce dyktuje. Ktos poznany w czasie choroby moze przeciez pomoc przejsc przez leczenie, byc niesamowitym oparciem dla chorego. Zgadzam sie co do tego, ze lekarz (szczegolnie nie specjalista czyli psycholog czy psychoterapeuta) nie powinien wplywac na nasze decyzje dotyczace naszego zycia prywatnego.





aquila (offline)

Post #10

13-02-2016 - 17:08:01

 

Kass zgadzam się wew calej rozciągłości i nie widzę sprzeczności z tym co napisałam winking smiley
po prostu nie rozumiem czekania z powodu włosów
rozumiem, że w tym momencie można nie mieć ochoty na zawieranie jakichkolwiek znajomości, można nie mieć ochoty na nic w ogóle; dokładnie tak jak piszesz - trzeba robić to co dyktuje serce, jeśli dyktuje żeby przeczekać, to przeczekać, ale nie czekać z powodu tego, że przechodzi się przez okres w którym nie wygląda się jak milion dolarów
tę właściwą osobę jest spotkać bardzo trudno, czemu sobie dodatkowo odbierać szansę ?



It's just a ride ...

annzaw (offline)

Post #11

13-02-2016 - 17:14:49

Tarnów 

a ja chcialam nadmienic ze moj malzonek nie jest pustakiem oraz uwazam ze aspekt fizyczny w pierwszym momencie znajomosci ma duze znaczenie (no chyba ze ktos ma nadprzyrodzone zdolnosci i potrafi ocenic wartosc wewnetrzna czlowieka na oko smiling smiley).

justyna81 (offline)

Post #12

13-02-2016 - 18:28:55

 

Aquila smiling smiley dawno mnie na forum nie było więc miło mi czytać Twoje literki smiling smiley Serdecznie Cię pozdrawiam.

Co do tematu to jeżeli chodzi o mnie i tylko o mnie to myślę, że w tym wszytkim chodzi o całokształt leczenia a włosy czy pierś są jego symbolem. Często nam samym jest trudno siebie akceptować i nasza psychika traci bo czujemy się nie atrakcyjne. Nie wiem jak Wy ale Ja miewam takie etapy, że zaczynam ubierać się nie atrakcyjnie, nie maluję się, nie dbam o siebie itp. wyłączam swoją seksualność, nie zwracam uwagii na mężycyzn - patrzę na nich aseksualnie itp. i chyba wtedy lepiej przeczekać.
Co do mojej onkolog to odpowiedziała mi szczerze. Chciałam znać jej zdanie i zależało mi na nim. Wtedy byłam takim etapie, że potrzebowałam autorytetu, żeby mi ktoś podpowiedział co robić. Byłam młoda. Teraz p. doktor jest dla mnie autorytetem jedynie w dziedzinie medycyny bo od dawna już się nikogo nie pytam o zdanie, nie szukam porad, sama intuicyjnie decyduję.

Odnosnie historii z przeszłości to On nie wiedział, że jestem chora. To były początki leczenia. Wiem jak reagowała moja mama czy koleżanka. Wiem, że to dla nich było extremalnie trudne a jak bardzo musiało to by być trudne dla co dopiero poznanego faceta. Nie wiem jakby zareagował i dobrze, że się nie zdecydowałam bo jednak dla mężczyzn ta fizyczność jest bardzo ważna.


Napisałam tego posta dla innych dziewczyn, które po diagnozie mogą mieć różne wątpilowści co do tej sfery życia. Cieszę się, że się odezwałyście i opowiedziałyście trochę jak to było u Was i co o tym myślicie smiling smiley dziękuję smiling smiley



Zmieniany 3 raz(y). Ostatnia zmiana 13-02-2016 - 18:42:07 przez justyna81.

Kass (offline)

Post #13

14-02-2016 - 00:37:11

 

Aquila - jasne, ze sie z Toba zgadzam. smiling smiley Od samego poczatku zgadzam sie chyba z wiekszoscia Twoich pogladow. smiling smiley

Mnie bardziej chodzilo o to, ze zwiazanie sie z kims w momencie zachorowania jest trudne nie tylko ze wzgledu na to, jak choroba zmienia nas zewnetrznie. Wiec facet nie musi byc pustakiem a i tak moze uciec.. winking smiley

Ale znam przyklady kobiet, ktore poznaly kogos na poczatku choroby i te zwiazki przetrwaly leczenie. Dla jednej osoby leczenie onkolgiczne bedzie wiazalo sie z utrata kobiecosci i latwiej jej bedzie nie angazowac sie w zwiazek w tym okresie. Dla innej wazniejsza bedzie podpora, jaka da jej partner w trakcie leczenia - chorowanie w samotnoscie potrafi byc trudne... W zyciu nigdy nie ma "jedynie wlasciwych rozwiazan"..

Przypomnial mi sie film amerykanski (zupelnie nie pamietam tytulu), w ktorym to nastolatka choruje na raka. W szpitalu - w trakcie chemii - poznaje chlopaka, ktory jest w trakcie remisji choroby. Zakochuja sie w sobie, spedzaja razem bal "maturalny" (prom), ktory mial duze znaczenie dla dziewczyny.. wspieraja sie nawzajem podczas choroby i jest to dla obojga wazne przezycie.

Justynko - dobrze, ze dodalas, ze sama poprosilas swoja p. doktor o zdanie. To duzo zmienia. Ja mialam na mysli to, ze lekarz onkolog (nie psychology) nie powinien sam z siebie dawac porad w sferze psychologicznej. smiling smiley

No i trzymam kciuki za to, zeby na Twojej drodze stanal ktos wyjatkowy. Moze tamten chlopak, moze inny. Ale mysle, ze jesli sie pojawi, i bedzie to TEN, to nie bedziesz miala ochoty uciekac.. buziak





justyna81 (offline)

Post #14

14-02-2016 - 03:47:34

 

Kass buziak dziękuję smiling smiley i też mam taką nadzieję smiling smiley

Co do miłości to znam z opowiadania autentyczną historię pewnej miłości z hospicjum Cordis. Umierająca dziewczyna i odwiedzający ją chłopak wolontariusz zakochali się w sobie smiling smiley wzięli ślub smiling smiley ja stwierdziłam, że to piękne i że taka miłość była czymś ważnym dla tych dwojga. Być może Ona przed śmiercią chciała doświadczyć tej miłości zapewne tak samo jak i On.
Moja koleżnaka, twardo stąpająca po ziemi, stwierdziła, że poprostu chcieli skonsumować znajomość. Myślę sobie, że nawet jeśli to chyba nic w tym złego, że chcieli. Ja osobiście chcę wierzyć w miłość tzn w coś więcej niż seksualność -w prawdziwe uczucie, coś co istnieje a na co niektórzy może nie są w stanie się otworzyć albo tego nie doświadczyli.
No ale ile jest takich historii jak z filmu?
Czy na portalach randkowych można znaleźć taką miłość. Szczerze wątpie.

Mam wrażenie, że więcej się słyszy o historiach typu... mąż zostawia żonę dla młodszej.
Jakiś czas temu pożyczałam książkę pani koło 50-tki, która była w trakcie rozwodu- wg mnie naprawdę śliczna kobieta ( ładna, szczupła, zadbana, mądra, smypmatyczna itd). Udane małżeństwo - mąż był z nią w trakcie leczenia i kilka lat po nim ale ostatecznie zostawił ją dla młodzej dziewczyny, która jest w wieku jego syna. załamka i szczerze nie rozumiem dlaczego.
Ja z tą panią miałam okazję porozmawiać dłużej kilka razy w ciągu tych 3 m-cy ale niektóre panie, z którymi pracowała i dzieliła się swoimi przeżyciami obgadywały ją za jej plecami - usłyszałam, że to zapewne jest w tym, też jakaś jej wina, bo mówiła, że mąż ją w końcu zostawi, bała się zdrady itp ale ja myślę, że może ona czuła podświadomie, że tak będzie. Niestety i takie jest życie i taka jest miłość i tacy są faceci. bezradny

maly (offline)

Post #15

14-02-2016 - 06:17:52

Gdynia 

Nie takie jest zycie i nie tacy faceci...Czasem to zupelnie odwrotnie wyglada. I nie zawsze facet szuka mlodszej, nigdy na dzien dobry o wiek sie nie pyta...

lulu (offline)

Post #16

14-02-2016 - 09:34:39

k/Kwidzyna 

Justyna znam taką parę (dokładnie, znam ją, jego nie miałam okazji poznać), która poznała się przez internet. To nie są bardzo młodzi ludzie. Sporo pisali do siebie, nim doszło do spotkania w realu. Ona jest bardzo zadowolona i chyba partner też. Mieszkają osobno, bo i odległość spora, ale odwiedzają się, wspólne święta, wyjazdy, urlopy.



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

fianiebieska (offline)

Post #17

14-02-2016 - 09:39:31

Warszawa 

Ja znam 3 pary z portali internetowych. Każda z tych par jest to wieloletnią sprawą, dwie pary mają ślub i dzieci, trzecia para pewnie też by miała gdyby nie to, że to związek homoseksualny. Myślę, że to pocieszające, że przez internet można poznać swoją drugą połówkę, wielu ludzi szuka w ten sposób.



fianiebieska opowiada

doubleD (offline)

Post #18

14-02-2016 - 10:38:50

London 

Justyna zycze ci wszystkiego najlepszego w poszukiwaniach... ale wchodzenie w zwiazek z bardzo nierzeczywista wizja 'milosci' jako czegos co wypelni pustke i zrobi z nas pelna osobe zawsze bedzie skazane na porazke, zwiazki oparte na ko-zaleznosci nie beda zwiazkami ktore przynosza radosc i 'wartosc dodana' w zyciu. fizycznosc jest jak najbardziej wazna w zwiazku ale koncentracja na fizycznosci jako powodom rozpadu zwiazkow ktora widze w niektorych postach tutaj to jedna wielka bzdura. z tego powodu rozpadaja sie znajomoasci paro tygodniowe albo paro miesieczne. i nie jest to kwestia bycia pustakiem ale wzajemnej atrakcji i checi bycia ze soba, dzielenia zycia jako druzyna. i nie ma zwiazkow ktore rozpadaja sie z 'winy' tylko i wylacznie jednej strony.

choroba i raczej jej koniec wbily mnie w totalny kryzys osobowosci, zapomnialam jak to jest byc samostanowiaca osoba i jedyne co wydawalo sie prawdziwe i czego trzymalam sie jak tonacy brzytwy to zwiazek, nienawidzilam siebie takiej i nadal taka bylam i to wlasnie nas rozbilo. bycie niezalezna od meza i zwiazku to jest wlasnie to czego wtedy najbardziej potrzebowalam. kilka tygodni osobno pozwolilo mi zastanowic sie kim jestem nie w kontekscie zwiazku i zaczac planowac zycie jako ja i to nas zblizylo od nowa. zaczelam kurs rysunku, wyszlam z domu 'sama' i dobrze sie bawilam, dostalam medal za 10km i maz zorganizowal znajomych w grupe dopingujaca jako niespodzianke dla mnie. wlasnie wrocilam z nart, mojej pierwszej 'samotnej' podrozy i bylo swietnie. wiekszosc wyjazdow zaplanowalam w tym roku sama albo z kolezanka, bo nie bedziemy w stanie odbudowac nas kiedy jedno z nas nie bedzie niezalezna i w pelni soba.

kilka osob na nasze rozstanie zaregowalo w stylu 'jak on mogl cie zostawic, skoro tyle razem przeszliscie...', tak jakby oczywistym bylo ze to mezczyzna musi byc inicjatorem i kobieta nie jest w zaden sposob decycentem i rozstanie nie jest w jej interesie. strasznie to seksistowskie i bardzo niszczace, zwlaszcza ze ten stereotyp podtrzymuja bardzo czesto same kobiety.

aquila (offline)

Post #19

14-02-2016 - 12:56:23

 

Cytuj
justyna81
Mam wrażenie, że więcej się słyszy o historiach typu... mąż zostawia żonę dla młodszej.
Jakiś czas temu pożyczałam książkę pani koło 50-tki, która była w trakcie rozwodu- wg mnie naprawdę śliczna kobieta ( ładna, szczupła, zadbana, mądra, smypmatyczna itd). Udane małżeństwo - mąż był z nią w trakcie leczenia i kilka lat po nim ale ostatecznie zostawił ją dla młodzej dziewczyny, która jest w wieku jego syna. załamka i szczerze nie rozumiem dlaczego.
Ja z tą panią miałam okazję porozmawiać dłużej kilka razy w ciągu tych 3 m-cy ale niektóre panie, z którymi pracowała i dzieliła się swoimi przeżyciami obgadywały ją za jej plecami - usłyszałam, że to zapewne jest w tym, też jakaś jej wina, bo mówiła, że mąż ją w końcu zostawi, bała się zdrady itp ale ja myślę, że może ona czuła podświadomie, że tak będzie. Niestety i takie jest życie i taka jest miłość i tacy są faceci. bezradny

nie możemy oceniać, bo nie wiemy co tak naprawdę się w tym związku działo, to wiedzą tylko te dwie osoby; i nie, nie taka jest miłość, ludzie są ze sobą, z różnych powodów, często z przyzwyczajenia, a nie z miłości, więc nic dziwnego, że i takie sytuacje się zdarzają; nie przestawaj wierzyć, że miłość istnieje smiling smiley



It's just a ride ...

marzusia (offline)

Post #20

15-02-2016 - 00:05:35

Cieszyn 

w tym temacie polecam film Wesele w Sorrento ,szkoda że takie rzeczy tylko w filmach przewraca_oczy



justyna81 (offline)

Post #21

15-02-2016 - 00:54:37

 

dzięki Aquila smiling smiley wierzyć nie przestanę bo trzeba wierzyć, że jest na świecie dobro i miłość smiling smiley
dzisiaj znalazłam taki obrazek smiling smiley

justyna81 (offline)

Post #22

15-02-2016 - 01:12:14

 

odnośnie obrazka powyżej - jeśli tak uważają niektórzy mężczyzni to jest to wielce pocieszające smiling smiley

Maly dzięki za pocieszenie smiling smiley
lulu, fianiebieska też myślę, że to pocieszające, że można kogoś przez internet pozać, że komuś się jednak udaje smiling smiley że udają się nawet związki na odległość smiling smiley
double D dzięki za to co napisałaś. Muszę to przemyśleć. smiling smiley



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 15-02-2016 - 01:22:15 przez justyna81.

Rudzia (offline)

Post #23

15-02-2016 - 19:45:16

Warszawa 

...u lala, jaki smakowity tematoczko, w sam raz dla mnie śmiechrotflśmiech





"Cha do dhuin doras nach d’fhosgail doras"

justyna81 (offline)

Post #24

16-02-2016 - 17:29:43

 

smiling smiley temat przyjemny dla każdego smiling smiley grinning smiley

jano0244 (offline)

Post #25

16-02-2016 - 19:33:46

Mrągowo 

Cytuj
maly
Nie takie jest zycie i nie tacy faceci...Czasem to zupelnie odwrotnie wyglada. I nie zawsze facet szuka mlodszej, nigdy na dzien dobry o wiek sie nie pyta...

ok




Nas dwoje, choroba tylko jedna...
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 426
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018