Nie lubię swojej pracy

Wysłane przez Amazonki.net 

Amazonki.net (offline)

Post #1

24-01-2010 - 18:16:56

Forumowo 

Chcesz ponarzekać na pracę albo atmosferę tam panującą, to pisz w tym wątku.

agawa (offline)

Post #2

13-04-2010 - 21:04:45

okolice 

To ja tutaj zacznę... wiem, wiem... pisałamw wątku obok. Ale dziś jest taki dzień, że się zastanawiam, czy mój szanowny by wytrzymał, gdybym pracę rzuciła (w diabły wnerwiony) i bym została niezestresowaną panią domu...
Dopiekło mi dzisiaj. Dopiekło strasznie. Się poskarżę. Na zlecenie z 'góry' przygotowałam duży materiał. Siedziałam nad nim po nocach od trzech tygodni. I co? Okazało sie, że do realizacji pójdzie projekt od dawna leżący w szufladzie szefa. Bo na tamten są już przyznane środki. A na mój nie... Ale tego nikt mi wcześniej nie powiedział bezradny
Gdy takie dni się zdarzają, to mi sie odechcewa.
I myślę, coby zawód zmienieć. Marzę sobie, że pójde do sklepu pracować. Na przykład do kwiaciarni.... Albo do sklepu z bielizną oczko
No to sie wyżaliłam...
A teraz sobie herbatki zaparzę. I nie będę o pracy myśleć. W ogóle. Aż do jutra rana. A jutro pójdę jakby nigdy nic. Uśmiechnę się szeroko. I powiem: wszystko w porządku...

amor (offline)

Post #3

13-04-2010 - 23:21:10

Siemianowice Sl. 

E tam myśle ze to minie....
Ja pod koniec roku będe miec 10 lat jak nie pracuje zawodowo. Zamknęłam swoj gabinet dentystyczny bo mialam dosc lekarzy stomatologow i pacjentow! Uzerania sie z nimi. Oj nie raz żalowalam... a jakie plany mialam... jedyne co z tego zrealizowalam to wyzylam sie w domu prowadząc zdrowa kuchnie i bylam stale obecna dla corki choc to chyba jednak nie jest takie pozytywne.Za bardzo ja nadal wyręczam...uzaleznilam sie. Nauczylam sie w tym czasie jezdzic na nartach i grac porządnie w tenisa , duzo cwiczylam , uczyłam sie ang., a na koniec " zlapalam" raka. Oczywiscie bylo tez moc problemow i dramatow ale niestety czegos najwazniejszego dla mnie nie spelniłam...moze jeszcze kiedys choc zaczynam juz w siebie watpic. Owszem od stresow zwiazanych z praca calkowicie sie uwolniłam... ale marzy mi sie marzy..... cholera jakas pasja....

agawa (offline)

Post #4

13-04-2010 - 23:32:17

okolice 

No własnie, Amorku, pasja.... Ja byłam przekonana, że moja praca jest moją pasją... I była. I bywa. Czasami...
Tylko nie zawsze. Nie w tej chwili. Mówią, że jednym z większych szczęść, które moga nas spotkać, to takie, aby praca była pasją. I żeby jeszcze za to płacili oczko
A mi się wypala.... A nowej pasji nie ma...
Planuję, ale to dopiero na emeryturze (jak dożyję pyta) pisać powieści duży uśmiech
Może was tez opiszę? :tak

b_angel (offline)

Post #5

13-04-2010 - 23:53:09

radom 

... ja czuję sie wypalona zawodowo sad smiley

niestety nie mogę sobie//z oczywistych finansowych względów// pozwolić na rezygnacje z pracy zawodowej ....

tak se myślałam skąd m.in to wypalenie - ano chyba za dużo papierkologii a za mało pracy autentycznej z dzieckiem - nieważny efekt terapeutyczy_reawlidacyjny sad smiley

najważniejsze papierki ............ eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeech sad smiley




. . . . . . . . . . . . . .

...na forum od 16 listopada 2005 ...

Al_la (offline)

Post #6

14-04-2010 - 00:19:36

k/Warszawy 

Ja bardzo lubiłam swoją pracę. Można powiedzieć, że 31 lat pracowałam robiąc "to samo" i nie miałabym dość.
Nigdy nie pytałam "za ile", nie trzeba było mnie prosić o zostanie dłużej, bo sama widziałam potrzebę, byłam zdyscyplinowana i praca była moją pasję.
Po 13 latach trafił mi się bezpośredni zwierzchnik - człowiek toksyczny i musiałam odejść. Poszłam pracować do tej samej jednostki, tylko w innej dzielnicy i tu trafiłam na kolejnego człowieka bez cech człowieczeństwa. Wytrzymałam 18 lat, choć było ciężko. Miałam propozycję przejścia do całkiem innej firmy za podwójną kasę, ale odmówiłam. Wydawało mi się, ze wystarczy kochać swoją pracę, a wszystko inne jest nieważne. Jakże się myliłam. Ostatnie 3 lata to była gehenna. Nawet tytuł tego wątku jest za delikatny do moich odczuć. Ja nienawidziłam swoją pracę. Przypłaciłam to utratą zdrowia, a teraz renty.
Jaka ja głupia byłam...





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

betty (offline)

Post #7

17-04-2010 - 12:52:21

 

Ja nawet nie mogę powiedzieć, że nie lubię swojej pracy. Tylko czasem sobie myślę, że pracuję w krainie absurdu. I to mi przeszkadza, te różne dziwne rzeczy. Myślę też, że o ile cały świat idzie naprzód, to moja firma się cofa. Wszystkiego brakuje, na wszystko są limity, o najdrobniejsze rzeczy (niezbędne do tej roboty) trzeba walczyć. Przynosić swoje prywatne rzeczy, bo służbowych nie ma i nie będzie. Na zasadzie nie bo nie. Dodatkowo dużo kija, a mało marchewki. Duża odpowiedzialność i brak szacunku. A, i jeszcze - jak u Anioła - dużo za dużo papierologii........Z tych to względów, gdyby było mnie na to stać, odeszłabym....



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 396
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018