Granice wolności w związku

Wysłane przez agawa 

agawa (offline)

Post #1

17-02-2013 - 23:03:07

okolice 

Cytuj
Perła
Trochę odbiegłyśmy od tematu...

e_tam, ciągle o tym samym - o wolności w związku smiling smiley

Słuchałam. I jestem przerażona. Tym jak wiele wiele kobiet musi poświęcać, aby zaznać bycia zaopiekowaną.
Zdecydownie wolę mieć poczucie, ze potrafię opiekować się sama sobą.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 17-02-2013 - 23:04:46 przez agawa.

Halinka (offline)

Post #2

17-02-2013 - 23:06:16

 

He, he, to Wy nie znacie starej ludowej mądrości: "Chłopa treba kradaty i pod nieho kłaty"?rotfl



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 17-02-2013 - 23:07:00 przez Halinka.

Perła (offline)

Post #3

17-02-2013 - 23:23:51

Łódź 

Halinko, nie panimaju...



www.perla.nets.pl

agawa (offline)

Post #4

17-02-2013 - 23:31:58

okolice 

ani ja... niezdecydowany
Hanilnko, tłumacza_na_nasze poproszę włączyć przewraca_oczy

mag_dag (offline)

Post #5

18-02-2013 - 09:21:53

Sosnowiec 

Cytuj
agawa
eee, Mag... Liczyłam na Twój głos... hm, jakby to powiedzieć oczko bardziej obszerny przewraca_oczy

agawo, chyba coś napiszę smiling smiley

ciekawa dyskusja nam się wywiązała po wklejeniu przec Ciebie rozmowy o wolności w związkach,
miałam nawet coś jak najbardziej w temacie dopisać, ale nagle cała rozmowa zmieniła główny nurt...

jano napisał jedno zdanie sugerujące, że związki homoseksualne to wg niego patologia - przypuszczam więc, że tak właśnie sądzi,
ale przedtem napisał też, że nie jest krową i zdarza sie, że zmienia poglądy winking smiley

dlatego właśnie piszę winking smiley

pozwolę sobie odejść kilka kroków od sedna i zaryzykować uogólnienie (tak, tak język ) że często wyrażamy jakieś opinie, bo nie znamy tematu,

mała dygresja: ileż razy spotkałyśmy się z opinią, że rak boi się noża - dla nas tutaj, które prawie wszystkie jesteśmy po operacjach - to herezja,
bo my znamy temat od podszewki,
być może wiele osób wypowiada takie herezje z powodu nieznajomości tematu, bo zna tylko takie przypadki raka, że ktoś po operacji szybko umarł,
gdyby ta sama osoba weszła na nasze forum, poszła do klubu amazonek, czy choćby poczytała - to jej zdanie pewnie byłoby inne,

być może gdyby jano w momencie, gdy zachorowała jego Ania, miał tylko takie doświadczenie, że kobiety chore na raka piersi umierają krótko po operacji, to nie pozwoliłby Ani zoperować,
ale jano znał temat, bo gdy tylko sprawa raka dotknęła jego rodzinę, zaczął szukać wiadomości,

posunę się więc do stwierdzenia, choć oczywiście mogę się mylić,
że być może jano by nie napisał tego "zapalnego" zdania, gdyby znał kogoś homoseksualnego,

gdyby na przykład ktoś z jego rodziny przeżywał w młodości kryzys związany z odkryciem swojej seksualności, co spowodowałoby odrzucenie przez rodzinę i przyjaciół, potępienie przez księdza itp. a co za tym idzie wielką tragedię tej osoby,

gdyby miał bliskiego sąsiada, spokojnego pana, który wychodzi na spacery z pieskiem i wtedy świetnie im się rozmawia na przeróżne tematy - od polityki, przez literaturę do czarnych dziur w kosmosie, a potem do tego pana sprowadził by się przyjaciel i by sobie razem mieszkali długie lata, nie wadząc nikomu,

gdyby w pracy poznał świetną specjalistkę w jakiejś dziedzinie, kompetentną, wykształconą, światłą i mówiącą otwarcie o swoim związku z kobietą,


ale nie będę tu snuć domysłów, bo może całkiem źle myślę i może jano temat ma dokładnie przemyślany...
napiszę więc tylko i wyłącznie o sobie,

poznałam kiedyś, dawno temu, młoda dziewczynę chorą na raka piersi,
była bardzo inteligentna, uczyła w liceum, miała szerokie zainteresowania w których było mi z nią po drodze,
oprócz tego była szalenie dobrą, delikatną, pogodną i pomocną osobą,
zachorowała bardzo młodo, choroba nie dała za wygraną i szybko doszło do przerzutów,
przez cały czas choroby była z nią, opiekowała się nią, jeździła po szpitalach, lekarzach, szukała ratunku, wspierała i cierpiała z nią, była obecna w długim i bolesnym umieraniu - jej długoletnia partnerka,
nigdy bym nie pomyślała, że można taki związek nazwać patologią,

ech, może gdyby dałoby się coś poczarować z czasem, to jano spotkałby tę dziewczynę na forum myśli

P.S. to już tylko tak na marginesie:
znam też kobietę, która zachorowała na raka mając 35 lat i od 15 lat kochającego męża - odszedł, gdy wróciła po operacji do domu, zabrał samochód a zostawił nieletnie dzieci i długi do spłacenia - być może tego nie da się podciągnąć pod patologię, ale nie ma się czym chwalić

i nie piszę tego, bo myślę, że związki homoseksualne są lepsze - tylko myślę, że to nie od orientacji seksualnej zależy jakość człowieka - tylko od niego samego










Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-02-2013 - 09:25:50 przez mag_dag.

jano0244 (offline)

Post #6

18-02-2013 - 09:38:30

Mrągowo 

No tak. Dyskusja przyprała format : jeden małżeński homofob kontra kobiety wyzwolone. Homofobię proponuję jednak pozostawić na inny wątek. Pozostańmy przy związkach. Małżeństwo, dla mnie nieistotne, czy kościelne, czy świeckie, tworzą ludzie. I to tylko i wyłącznie od tych ludzi zależy, czy jakie ono będzie. Niestety zależy to od obydwu stron. Dobra wola tylko jednej strony skazuje małżeństwo na niepowodzenie. Ale jeśli stworzą je ludzie, którzy naprawdę chcą się wzajemnie kochać, szanować, opiekować, rozumieć swoje potrzeby, pomagać je realizować, to o czymś takim, jak wolność w związku zupełnie się nie myśli. Doszukiwanie się jakichś tam wymyślonych przez psychologów granic wolności jest wyrazem egoizmu partnera. Mam dobrze, ale chcę mieć jeszcze lepiej. Mam dużo, ale chcę mieć jeszcze więcej. I wcale niejednostkowo, tę waszą domniemają wolność, partnerzy znajdują w ... łóżku koleżanki lub sąsiada.
Gdyby nie ten filozoficzny artykuł, nigdy bym nie wpadł na to, że w małżenstwie trzeba szukać wolności. Nie było i nie jest mi to do niczego potrzebne. Ponad dwadzieścia lat temu dokonałem WOLNEGO WYBORU i to mi wystarcza.

Oboje jesteśmy ludźmi towarzyskimi. Mieliśmy możliwość poznać sporo amazonek. I nie mam tu na myśli spotkań przelotnych, jednostkowych, przy okazyjnej kawie. Myśłę o spotkaniach rodzinnych. Poznaliśmy małżeństa szczęśliwe, choć czasem stworzone przez ludzi o jakże odmiennych światopoglądach. I nie zauważyłem, żeby on/ona rozglądali się za tą waszą wolnością. Z pojedyczym wyjątkiem brakuje mi tu ich głosów. A szkoda...





Nas dwoje, choroba tylko jedna...

jano0244 (offline)

Post #7

18-02-2013 - 10:46:00

Mrągowo 

Mag, powyższe pisaliśmy chyba w tym samym czasie.
Ograniczmy się tu, proszę, do krążenia wokół tematu tytułu wątku. Ocenianie mnie jako homo- lub niehomofoba na podstawie jednego użytego przeze mnie niewątpliwie w skrócie myślowym słowa "patologia" jest przedwczesne.
Swoje poglądy w tej kwestii chętnie wyrażę innym razem, w innym wątku. Jeśli taki powstanie. Jeśli ktoś będzie miał chęć i odwagę poruszyć tak modny obecnie w mediach temat homo. Mnie on wcale nie pasjonuje, więc zaczynał nie będę.





Nas dwoje, choroba tylko jedna...

agawa (offline)

Post #8

18-02-2013 - 12:07:27

okolice 

Cytuj
jano0244
I wcale niejednostkowo, tę waszą domniemają wolność, partnerzy znajdują w ... łóżku koleżanki lub sąsiada.

Jano, w Twoich slowach jest coś takiego, że potrzebuję się bronić, czuję się atakowana. Bardzo tego nie lubię. I nie muszę lubić winking smiley Bo tu, w dyskusjach na forum, raczej chciałabym dzielenia się sobą, a nie walki o jakąś słuszność czy tzw prawdę.
A po powyższych Twoich słowach chyba wszystkie powinnyśmy udawadniać, ze nie jesteśmy wielbłądami... Tylko po co? przecież Ty swoje już wiesz...

"Rozmawiając' z Tobą mam wrażenie stania przez wielkim murem zza którego co jakiś czas leci w moją stronę bomba. Nawet próbowałam przez moment odrzucać... ale czy to ma sens? Rozmowa ma sens tylko i wyłącznie wtedy, gdy mogę być usłyszana, a rozmówca jest zaciekawiony moimi opiniami.


Cytuj
jano0244
Gdyby nie ten filozoficzny artykuł, nigdy bym nie wpadł na to, że w małżenstwie trzeba szukać wolności. Nie było i nie jest mi to do niczego potrzebne. ...

Gdyby nie wiele książek, rozmów z ludźmi, wykładów, artykułów...o wielu rzeczach bym się nie dowiedziała. I bardzo dużo bym straciła.
Kultura, również ta pisana, jest po to, aby poszerzać siebie, swoje horyzonty, aby lepiej orientować się w świecie oraz w sobie samym. Nawet jeśłi się z czymś nie zgadzam, to jestem ciekawa, potrzebuję zrozumieć - co autor miał na myśli, co chciał przekazać...
Bez wysiłku zrozumienia odmienności nie ma możliwości porozumienia.

To tyle... A smutek we mnie zostaje.... Że fajną rozmowę można tak zchrzanić...

Mag_dag... Gdy przeczytałam Twoje literki - bardzo się ucieszyłam, bo trudne sprawy potrafisz nazywać wprost. Zawsze mi to pomaga buzki

Masza70 (offline)

Post #9

18-02-2013 - 12:22:19

 

Rany Julek, co wy tu wypisujecie?!
Janusz, fajnie że odważyłeś się napisać swoje zdanie mimo tego że jest wyjątkowo niepoprawne politycznie i pod prąd.
Życie w małżeństwie jest patologią? czy ja dobrze przeczytałam?
Co za głupoty. Co mnie to obchodzi kto z kim sypia, po co to wszystko podnosić na sztandary?
Teraz muszę wyznać, mam męża, żyję z nim ponad 20 lat i myśli o kontaktach seksualnych z osobą tej samej płci budzą we mnie odrazę. I co? nie wolno mi? wolno!



jano0244 (offline)

Post #10

18-02-2013 - 13:30:53

Mrągowo 

Piszę ponownie do wszystkich, żeby nie było...
Podsumowując to wszystko, co napisałem od początku wątku, mam świadomość, że nie tworzę konkretnego gatunku literackiego. Dlatego moje posty pozbawione są środków artystycznych, takich jak personifikacja, alegoria, onomatopeja itp. Swoje poglądy opisuję językiem na tyle prostym, że każdy normalny czytelnik powinien to zrozumieć, choć nie musi się z tym zgadzać. Celem każdego kolejnego mojego wpisu, jest uzupełnienie poprzedniego. Wszystkie razem tworzą być może nieco chaotyczną, ale pewną całość. Nie mam majmniejszego zamiaru przekonywać kogokolwiek do swoich racji, ani walczyć z tymi, którzy uważają mnie za heretyka, homofoba itp. Nie biorę przykładu z niektórych przedmówców i nie oglądam się za siebie, czy ktoś pokaże mi akceptacyjną "buźkę", czy obrażoną d...
Każdy powinien zauważyć, że moją intencją nie jest wykazywanie wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiejnocy.
Oczywiście każdy, kto tego chce. Jak widać nie wszyscy chcą. Niektórzy wolą odkrywać Amerykę i analizować to jako utwór literacki. Rozbierać na poszczególne zdania, cytując i analizując je oddzielnie pod kątem, co "poeta" miał na myśli. Podpowiem, że szkoda na to czasu, a wnioski będą błędne.

Poza tym, staram się kierować techniczną zasadą "punkt-wielopunkt". W tłumaczeniu: jeden mówi do wielu.
Każdy, kto odbiera mój przekaz szczególnie osobiście, powinien głęboko zastanowić się, dlaczego tak go to gryzie ?





Nas dwoje, choroba tylko jedna...

Perła (offline)

Post #11

18-02-2013 - 13:31:32

Łódź 

Masza, wszystko wolno. Wolność nie zna granic! Nikt nie napisał, że życie w małżeństwie, to patologia. Ale na pewno tu napisano, że ludzie homoseksualni są eksta patologią. A ja znam, lubię i mnie nie brzydząsmiling smiley

Jano...mnie Twoje teksy gryzą, bo (pardon) głupoty piszesz.



www.perla.nets.pl



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 18-02-2013 - 13:40:31 przez Perła.

magda2411 (offline)

Post #12

18-02-2013 - 14:46:08

Olsztyn 

Janusz pisze konkretnie, jasno, szczerze. Taki ma styl. Bez "ochów", "achów", całej tej infantylnej otoczki. Właśnie tak "dzieli się sobą". Agawa czuje jakby w nią leciały bomby, traktuje się jak ofiara. Chociaż przyjęła od początku rolę moderatora dyskusji, wychodzi rakiem. Dlaczego? Dlatego, że nie ma zwyczaju tu na forum, aby mieć odmienne zdanie od większości i otwarcie je mówić. Kto je miał i pisał podobnie ... już go nie ma, albo siedzi cicho - tak jak ja.

W tej dyskusji żona "januszowa", przedstawiana jest jako męczennica, poświęcająca się, nie umiejąca opiekować się sobą, "podduszana". To bardzo populistyczne - ale jakże nieprawdziwe. Skojarzenie mam z kobietą zahukaną, kurą domową, pod pręgierzem męża tyrana, zniewoloną, nie dbającą o siebie itd. A te wolne kobiety to dopiero mają życie.....
Nie współczujcie nam, "januszowym" żonom. Jesteśmy szczęśliwe!

Agawa w jednym poście pisze:
"kiedy mając malutkie dziecko podjęłam decyzję o podwyżaszaniu swoich kwalifikacji zawodowych nie musiałam tego ustalac z moim mężem. Bo to nie jego sprawa. Moja. To decyzja dotycząca wyłącznie mojej kariery zawodowej. NIe jego. Oczywiście powstał problem z zapewnieniem opieki nad dzieckiem oraz innych niedogodności z tym związanych. Razem usiedliśmy i razem tworzyliśmy plan, abym mogła zrealizowac swoją potrzebę. Nie było mowy o żadnym kompromisie"
Moim zdaniem to nielogiczne. Skoro, agawo, to byłą Twoja decyzja (nie jego - podkreślasz) to po co siadłaś z mężem i tworzyliście plan? Sama podjęłaś decyzję, sama mogłaś ją realizować - ale to było niemożliwe. Mąż musiał to zaakceptować.
itd.







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-02-2013 - 14:49:42 przez magda2411.

Al_la (offline)

Post #13

18-02-2013 - 15:52:46

k/Warszawy 

Już napisałam oględnie, co myślę na temat zadany w artykule i miało wystarczyć. Ale nie podoba mi się dalsza dyskusja, więc zabiorę głos jeszcze raz. Wiem, że nie dostanę buziaczków i oklasków, bo napiszę to, co myślę. A pisząc szczerze nie jest się poklepywanym, a raczej krytykowanym, co widać na przykładzie Jano.

Na temat wolności w związku można dyskutować długo i nawet bez końca. Żeby dyskutować, to trzeba najpierw zadać pytanie, co to jest ta wolność. I znów dla każdego człowieka może to być coś innego. Jedna osoba w tym samym związku może czuć się wolna, a inna nie. Jak to możliwe? Bo jednej wystarcza coś innego, a inna by chciała więcej.
Ja czuję się wolna i napisałam to w swoim pierwszym poście. Czuję się wolna, bo mam taką wolność, jaką chcę mieć.
Nie muszę się pytać męża o zgodę, jeśli chcę gdzieś wyjechać, czy pójść z kimś na kawę. Nie muszę mieć zgody na zaproszenie kogoś do domu, na kupno czegoś, na co mam ochotę. Nie muszę zdawać sprawozdania z każdego spotkania. Pamiętam te zbolałe twarze kobiet i mężczyzn w sanatorium, kiedy musieli chodzić z komórką w kieszeni i spowiadać się z każdej minuty i każdego głosu przeciwnej płci, który żona (mąż) usłyszeli w czasie rozmowy przez komórkę. "A z kim jesteś?" - padało pytanie. Kiedy siedzieliśmy w grupie i dzwonił telefon, wszyscy milkli, żeby żona (mąż) nikogo nie słyszeli. Szczerze im współczułam.
Wracając do mojego związku... Od dnia ślubu nikt w naszej rodzinie nie zajmował się finansami, pieniądze leżały na jednej kupce i każdy brał ile i kiedy chciał. Mąż nie musiał prosić na papierosy czy piwo. Teraz jest wspólne konto, którego oboje jesteśmy współwłaścicielami. Oboje mamy swoje hobby i zainteresowania, w których się nawzajem wspieramy. Więcej wolności mi nie potrzeba. Może ktoś by powiedział, ze nie mam jej w ogóle. Tak też może być...
Mój mąż ma też taką wolność, jakiej chce. A nasze "chciejstwa są podobne uśmiech

Nie bardzo rozumiem przykłady wolności (jako zaprzeczenie kompromisu) podane w artykule i poparte przykładem agawy.
Mąż lubi narty, więc wyjeżdża, a agawa wolałaby spędzić wolny czas w innym miejscu, ale nie siada, aby zawrzeć kompromis, tylko jedzie z mężem. To jest wolność? W tym przypadku mąż agawy na pewno ma wolność, ale czy ona też? Czy to nie to samo, jeśli dwoje małżonków idzie na kompromis i decydują, że zimą jedziemy oboje w góry, bo "Ty lubisz narty", a latem nad morze, bo "ja lubię się smażyć na słońcu"? Jest to jakiś układ, porozumienie. Chyba nie ma w tym nic złego, bo jest to uczciwe podejście. Gdyby zawsze o wyjeździe decydował mąż, to co innego, bo żona czułaby się wykorzystana.
Kiedy jeszcze pracowałam i byłam "piękna i młoda" zawsze czułam się wykorzystana, pokrzywdzona, kiedy uzgadniałyśmy urlopy. Panie z dziećmi wybierały terminy w czasie wakacji, a bezdzietne dostawały to, co zostanie, czyli maj lub wrzesień. To też była wolność? One były wolne, a reszta?
Dalej agawa pisze, że jeśli robi coś dla męża, to z miłości. Dużo kobiet w udanym związku kochają męża i robią wiele dla niego i dzieci z miłości, a wcale nie są wolne. Pewnie nie raz słyszymy głos kobiet, wobec których mąż stosuje przemoc lub nadużywa alkoholu. I też na pytanie "dlaczego pani nie wystąpi o rozwód" odpowiadają - "bo go kocham". Czyli piorę mu, gotuję, sprzątam, finansuję, bo go kocham. A jestem wolna? Wiem, ze to odosobniony przykład, ale jednak przykład z życia wzięty.

Co mi się w dyskusji nie podoba.
To co zwykle. Nie umiemy dyskutować bez osobistych wycieczek i wytykania palcem. Nie umiemy uszanować czyjegoś zdania.
Nawet jeśli Jano i Masza "brzydzą się" czy nie popierają homoseksualistów, to mają takie prawo, i wydawało mi się, że mogą swoje zdanie szczerze napisać na forum. Ale wygląda na to, że nie, bo jeśli ktoś ma inne zdanie, niż „ja”, to głupoty pisze, więc lepiej, żeby nie pisał.
„Ja bym się dusiła w takim związku”. Ja znam troszkę lepiej Jano i Jego związek (tak mi się wydaje) niż autorka tego stwierdzenia i nie ośmieliłabym się wypowiadać na temat „czy by mi było dobrze w takim związku, czy nie”, bo to trzeba w nim być, żeby oceniać. A póki co się nie zanosi śmiech
A na moje oko Ania i Jano, to jedno z najbardziej udanych, rozumiejących się małżeństw, jakie znam. Byliśmy z mężem ich gośćmi, oni byli naszymi i było nam z nimi dobrze uśmiech

I tym miłym akcentem kończę moje zdanie w temacie - mam nadzieję, ze drugie i ostatnie.
I jeszcze buziaczki buzki dla wszystkich czytaczy śmiech





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

magda2411 (offline)

Post #14

18-02-2013 - 16:11:52

Olsztyn 

Alu, buzkibrawo

chichot







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-02-2013 - 16:13:30 przez magda2411.

Parabola (offline)

Post #15

18-02-2013 - 16:14:54

Nowy Sącz 

Cytuj
magda2411

W tej dyskusji żona "januszowa", przedstawiana jest jako męczennica, poświęcająca się, nie umiejąca opiekować się sobą, "podduszana". To bardzo populistyczne - ale jakże nieprawdziwe. Skojarzenie mam z kobietą zahukaną, kurą domową, pod pręgierzem męża tyrana, zniewoloną, nie dbającą o siebie itd. ...........

Magda chyba "przyszłaś " wsadzić kij w mrowisko ............ myśli nikt nigdzie nie napisał tak o Ani,...
słowo "dusiła" bym się w takim związku użyła b.angel komentując siebie, ja to tak zrozumiałam....
Twoje skojarzenia typu zahukana, kura domowa, pręgierz (..) itd.... są nieprzyjemne i wręcz nietaktowne..... wiem, ze bronisz Ani i Janusza, ale nie musisz używać aż takich drastycznych słów rodem z średniowiecza...

agawa (offline)

Post #16

18-02-2013 - 16:16:53

okolice 

Cytuj
Masza70
Rany Julek, co wy tu wypisujecie?!

Wypisujemy, że nie zgadzamy się na obrażanie kogokolwiek za wyrażnaie swoich poglądów. Nie chce mi się cytować. W ogóle mało mi już chce w powyższej sprawie (buźki nie wkleję, choć myślałam, że skoro madga tak na nie zwraca uwagę, to jednak są istotne, żeby nie powiedzieć - najistotniejsze)

Maszo, tu na forum niektóre z nas mają nadzieję na znalezienie platformy wymiany myśłi, ale również na dostanie wsparcia. Nie oceny w obelżywy sposób. Nie jedna z nas pisała o dużych, na prawdę bardzo dużych, kłopotach rodzinnych, na przykład z dziećmi. I choć ktoś mógły powiedzieć: 'patologia', to takie sława nie padły, prawda? Było zrozumienie, podtrzymanie w trudzie oraz rady.
I o to chodzi.
Nie o oceny i wyzywanie od patologii, czy tez doszukiwania się kochanków w nie swoich łóżkach.
Maszo, mam bardzo dużą nadzieję, że mnie rozumiesz. Nie musisz się zagadzać. Wystarczy, ze zrozumiesz, o co mi chodzi.

Alu, piszesz: Nie bardzo rozumiem przykłady wolności (jako zaprzeczenie kompromisu) podane w artykule i poparte przykładem agawy. A chcesz zrozumieć? czy tylko mój nic'k jest użyty przypadkiem?
Ja, reasumując, mam bardzo podobne zdanie do Ciebie - chodzi o wzajemne zrozumienie się partnerów, które nie powoduje cierpienia jednego z nich. Z zastrzeżeniem, że tak jak jest rozumiane słowo 'kompromis' (np w encyklopediach) zawieranie go w bliskich relacjach może być trudne, jeśli jest nagminne.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-02-2013 - 16:18:19 przez agawa.

magda2411 (offline)

Post #17

18-02-2013 - 16:19:14

Olsztyn 

Cytuj
Parabola

W tej dyskusji żona "januszowa", przedstawiana jest jako męczennica, poświęcająca się, nie umiejąca opiekować się sobą, "podduszana". To bardzo populistyczne - ale jakże nieprawdziwe. Skojarzenie mam z kobietą zahukaną, kurą domową, pod pręgierzem męża tyrana, zniewoloną, nie dbającą o siebie itd. ...........

Magda chyba "przyszłaś " wsadzić kij w mrowisko ............ myśli nikt nigdzie nie napisał tak o Ani,...
słowo "dusiła" bym się w takim związku użyła b.angel komentując siebie, ja to tak zrozumiałam....
Twoje skojarzenia typu zahukana, kura domowa, pręgierz (..) itd.... są nieprzyjemne i wręcz nietaktowne..... wiem, ze bronisz Ani i Janusza, ale nie musisz używać aż takich drastycznych słów rodem z średniowiecza...

Tak to ja - zawsze wsadzająca kij w mrowisko!!!! bezradny

Parabola, przeczytaj ze zrozumieniem to co napisałam. Nie pisałam o Ani. Żona "januszowa"to także ja...







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-02-2013 - 16:20:35 przez magda2411.

Parabola (offline)

Post #18

18-02-2013 - 16:32:05

Nowy Sącz 

Cytuj
magda2411

Parabola, przeczytaj ze zrozumieniem to co napisałam. Nie pisałam o Ani. Żona "januszowa"to także ja...

Magdo dobrze zrozumiałam, ale celowo napisałam o Ani ... ponieważ niektórzy mogą to tak odebrać i nie zauważyć że "januszowa" jest w cudzysłowie. uśmiech

Szpaku (offline)

Post #19

18-02-2013 - 16:37:30

Poznań 

oj, ale ciekawa lektura się trafiła. Czytam czytam .....
Wiele mądrych słów zostało napisanych.
Dla mnie związek to: coś nad czym nie muszę się zastanawiać. Nie muszę określać granic , definicji itp. Po prostu jestem w związku i tylko tyle. Jest mi bardzo dobrze smiling smiley
Kilka lat razem z Myszką tworzymy naszą rodzinę i dobrze nam razem. Nie wymyślamy jakiś kompromisów czy odpoczynków od siebie. Ale my może jacyś dziwni jesteśmy smiling smiley my nawet kłócić się nie potrafimy sad smiley
A co do opinii na temat opinii na temat związków i wypowiedzi. Dla mnie lepiej jak ktoś pisze prawdę niż pisze coś co jest niezgodne z jego poglądami. Każdy przecież może mieć swoje zdanie. Najważniejsze aby nie obrażać innych.



...szanuj ADMINA swego...zawsze możesz mieć INNEGO...


zapraszamy fotografia dziecięca poznań

Al_la (offline)

Post #20

18-02-2013 - 16:39:36

k/Warszawy 

Cytuj
agawa

Alu, piszesz: Nie bardzo rozumiem przykłady wolności (jako zaprzeczenie kompromisu) podane w artykule i poparte przykładem agawy. A chcesz zrozumieć? czy tylko mój nic'k jest użyty przypadkiem?
Ja, reasumując, mam bardzo podobne zdanie do Ciebie - chodzi o wzajemne zrozumienie się partnerów, które nie powoduje cierpienia jednego z nich. Z zastrzeżeniem, że tak jak jest rozumiane słowo 'kompromis' (np w encyklopediach) zawieranie go w bliskich relacjach może być trudne, jeśli jest nagminne.

Chcę zrozumieć, a Twój nick użyłam dlatego, bo Ty podałaś przykład ze swojego życia, na podstawie którego mamy zrozumieć na czym polega wolność. I ja nadal nie rozumiem, bo jeśli Ty pojechałaś w góry, choć nie za bardzo lubisz, to byłaś w tym momencie wolna? Przecież to nie był Twój wybór, tylko męża. A jeśli byłaś wolna, to w jakiej sytuacji w tym konkretnym przypadku nie byłabyś wolna?

Jeśli kompromisy w małżeństwie są nagminne i cały czas trzeba żyć w "kompromisie", to jest źle dobrany partner. I nic tu nie da wolność. Znałam męża 2 lata przed ślubem. Poznałam jego zainteresowania, poglądy, słabości, zalety, psychikę i wiedziałam, ze z tym człowiekiem nie będę się musiała targować. I tak jest uśmiech

A czy wolnymi mogą być jednocześnie 2 osoby w małżeństwie? Moim zdaniem prawie zawsze jedna.





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

magda2411 (offline)

Post #21

18-02-2013 - 17:01:42

Olsztyn 

Cytuj
Parabola


Twoje skojarzenia typu zahukana, kura domowa, pręgierz (..) itd.... są nieprzyjemne i wręcz nietaktowne..... wiem, ze bronisz Ani i Janusza, ale nie musisz używać aż takich drastycznych słów rodem z średniowiecza...

Nikogo nie bronię. Słowa nie są drastyczne i pochodzą ze współczesności. Tak uważam.



Masza70 (offline)

Post #22

18-02-2013 - 17:08:28

 

jasne, teraz się będziemy tłumaczyć ze swoich słów...
Nie napisałam, że brzydzę się ludźmi, ludzi szanuję za to jacy są a nie z kim sypiają i co robią w łóżku. Odrazę budzą we mnie kontakty seksualne osób tej samej płci i tak po prostu jest i nie uważam, żebym nie miała mieć prawa o tym napisać.
Agawo, to ja napisałam o dużych problemach rodzinnych z dziećmi i fakt, że tutaj o tym wspomniałaś i uprzejmie nie nazwałaś tego patologią (czy może jednak nazwałaś?) odebrałam bardzo osobiście. To pewnie moja wina, nie trzeba o sobie paplać w internecie, bo nigdy nie wiadomo kto i kiedy może to wykorzystać. Szkoda, że sięgasz po takie argumenty, to jest zdecydowanie poniżej pasa.
Napisałam pewnie za szybko i zbyt emocjonalnie ale uważam, że Janusz napisał mądry komentarz, napisał tak jak myśli, ja zresztą myślę podobnie a został w niewybredny sposób zaatakowany.
Buntuję się kiedy ktoś mi mówi co mam myśleć.
Nie odbieram nikomu prawa do innych poglądów niż moje, mi też proszę nie odbierać takiego prawa.



lulu (offline)

Post #23

18-02-2013 - 17:28:19

k/Kwidzyna 

Wiem, że to nie na temat, to tylko tak à propos ...
Osoby homo... nie są postaciami z mojej bajki, ale był jeden przypadek, kiedy dowiedziawszy się o orientacji seksualnej poczułam ulgę. Moja córcia długo i namiętnie, z ogromnym zainteresowaniem, podziwem opowiadała o jednym ze swoich kolegów. Czas jej ślubu się nieuchronnie zbliżał, a Ona częściej i więcej mówiła właśnie o nim. Kiedyś wreszcie nie wytrzymałam i zapytałam czy może ma zamiar zmienić kandydata na męża ???? a ona mi na to spoko mamo, ten chłopak nie jest dla mnie osiągalny i wyjaśniła powody. (Jaka ulga dla mnie ... ) Oba chłopaki byli zaproszeni na wesele, świetnie się cała młodzież bawiła ... ale to nie przekonuje mnie i tak. Może dulszczyzna przemówi teraz przeze mnie, ale dalej uważam, że nie ma najmniejszego powodu do celebrowana tej odmienności. Chcą tak się "kochać" OK, ale świat bez tej wiadomości da sobie radę.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Perła (offline)

Post #24

18-02-2013 - 17:35:51

Łódź 

Janusz został zaatakowany? Ciekawe... Mogę przeprosić za "głupoty", jeśli ja zostanę przeproszona za osadzenie mnie w "cudacznym związku"...nie wspomnając o patologicznych znajomych. Szkoda, że nie jestem lesbijką...chętnie przyjęłabym na klatę wszelkie "inteligentne" zarzuty na temat mojej dewiacji.



www.perla.nets.pl



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-02-2013 - 17:37:36 przez Perła.

agawa (offline)

Post #25

18-02-2013 - 17:49:03

okolice 

Maszo, nie miałam na myśłi akurat Ciebie, ale i siebie i jeszcze wiele dziewczyn, które na forum znalazły ukojenie, a nie obelgi. Jeśłi moje slowa Cię dotkneły - przepraszam.

Alu, nie będę tutaj rozwijać swoich myśli, bo klimat temu nie służy. Na dziś mam dosyć. Dziękuję, że jesteś ciekawa mojego zdania; mam nadzieję, że nie raz o różnych rzeczach pogadamy.

Szpaku, tak, dyskusja na prawdę ciekawa. Szkoda tylko, że nie mam grubszej skóry na odpieranie ataków. Bo wiele rzeczy mogłoby się tutaj jeszcze pojawić. Sam aksjomat w słowie 'wolność' jest dyskutowany od setek lat; ogromna i przeciekawa sprawa.

Lulu, tu nikt niczego nie celebruje. Ujawnienie odmienności to podstawa wyodrębnienia się ze świata, tylko tyle. Nie zasługuje na naganę.

Perło, ja tez żałuję, że lesbijką nie jestem; choć może i wolabym być biseksualna - tyle nowych możliwości the finger smiley (przed wklejeniem buźki nie mogę się w tym miejscu powstrzymać...)

Masza70 (offline)

Post #26

18-02-2013 - 17:55:34

 

dobra, może mnie też nieco poniosło.... może nas wszystkich?
Ja też przepraszam, jeśli ktoś poczuł się urażony moimi słowami.
Perła, możesz sobie być lesbijką, tylko mnie nie podrywaj oczko



lulu (offline)

Post #27

18-02-2013 - 17:57:48

k/Kwidzyna 

Lulu, tu nikt niczego nie celebruje. Ujawnienie odmienności to podstawa wyodrębnienia się ze świata, tylko tyle. Nie zasługuje na naganę.

Agawo wybacz, że tak z grubej rury, ale miewam takie skojarzenia ...
Anders Behring Breivik - to też odmienność, On jest przekonany o swojej słuszności.
Wiem, mocne i nie na temat.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

aquila (offline)

Post #28

18-02-2013 - 17:59:45

 

Cytuj
lulu
Może dulszczyzna przemówi teraz przeze mnie, ale dalej uważam, że nie ma najmniejszego powodu do celebrowana tej odmienności. Chcą tak się "kochać" OK, ale świat bez tej wiadomości da sobie radę.

A czy jest powód do celebrowania swojej normalności ? Pytam serio, nie złośliwie.
Bo ja np w ogóle nie za bardzo lubię jak się ktoś z czymkolwiek za bardzo obnosi. Za bardzo w sensie demonstracyjnie, tak żeby wszyscy widzieli jaki ten ktoś jest ą ę. I nie ważne czy szpanuje orientacją seksualną (jedną, drugą czy trzecią), czy drogimi samochodami.
I tak myślę jeszcze nad tym określeniem "osoby z mojej bajki"; wiesz, bardzo niedawno temu osoby chore na raka nie były z mojej bajki (bo znałam raptem jedną) ... pewnych rzeczy się nie wybiera; większość moich starych znajomych nie wie, jaką "przygodę" mam za sobą, przyznam że mam wątpliwości czy się przyznawać, bo się boję że mogą zacząć mnie traktować inaczej; i jestem pewna, że wiele osób homoseksualnych ma podobne obawy i się nie przyznaje do swojej orientacji; także możemy takich osób znać dużo więcej niż nam się wydaje. I one są z tej samej bajki co my. Bo jesteśmy wszyscy tylko ludźmi c'nie? Z różnymi odmiennościami.
A co do brzydzenia się. Mamy prawo się brzydzić, owszem. Mnie brzydzą ryby na przykład. Ale żadna ryba się raczej nie poczuje urażona jak to powiem czy napiszę. Jak piszemy o ludziach to miło by było zważać na ich uczucia.

Co powiecie na wypowiedź faceta, który powie, że brzydzi go widok kobiety bez piersi ?

Ma prawo nie ?

To tytułem offtopa.



It's just a ride ...

agawa (offline)

Post #29

18-02-2013 - 18:05:38

okolice 

Cytuj
lulu
On jest przekonany o swojej słuszności..

czym innym jest mieć jakieś poglądy, przekonania, opinie - czym innym jest wcielać je w życie szkodząc innym

to taka sama różnica, jak być wściekłym i o tym mówić - a zabijać pod wpływem tej wściekłości
*
Maszo, wiedziałam, ze zrozumiesz smiling smiley Buziak smiling smiley



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-02-2013 - 18:06:36 przez agawa.

magda2411 (offline)

Post #30

18-02-2013 - 18:20:40

Olsztyn 

Rozumię agawo, ze na moje posty nie odpowiadasz celowo. Tak? Wszystkim odpowiedziałaś, a mnie pominęłaś, tak dla przejrzystości pytam.



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 436
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018