Co Polacy myślą o klauzuli sumienia?

Wysłane przez Al_la 

lulu (offline)

Post #1

28-07-2014 - 22:10:47

k/Kwidzyna 

Ech, trudny temat.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Gizi (offline)

Post #2

28-07-2014 - 22:13:34

Warszawa 

No fakt. Tu trzeba Alunie pozdrowić. Wie jak dyskusje na forum ożywić. Aluś pozdrawiam.



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

magda2411 (offline)

Post #3

29-07-2014 - 12:59:23

Olsztyn 

Cytuj
Gizi
Tak, jestem zwolennikiem usuwania ciąży z wilowadziem.

Czyli uważasz Gizi, że takie dziecko z wielowadziem powinno się zabić?



Al_la (offline)

Post #4

29-07-2014 - 13:46:40

k/Warszawy 

Cytuj
Gizi
Tu trzeba Alunie pozdrowić. Wie jak dyskusje na forum ożywić. Aluś pozdrawiam.

Fakt, takie tematy ożywiają dyskusje, choć zaczynając temat nie myślałam o potrzebie ożywiania uśmiech
Temat na czasie, więc można podyskutować.
Ile nas tyle pewnie będzie zdań. Temat bardzo trudny...
Nawet trudno wyrazić swoje zdanie, bo jest ono zawsze z obecnego "punktu siedzenia".
A z mojego punktu nigdy bym nie przerwała ciąży i nie przyłożyłabym ręki do zabicia/eutanazji człowieka.
Gdybym miała dziecko z wielowadziem zapłakałabym się na śmierć, wpadła w depresję gigant, wylądowała w psychiatryku, ale nie usunęłabym ciąży...

Nie potępiam osób, które mają całkiem odmienne zdanie uśmiech





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

danuśka1 (offline)

Post #5

29-07-2014 - 14:05:15

 

Ja nie wiem dzisiaj jak postapiła bym w takiej sytuacji. Czy usunęła bym ciażę ????? Naprawdę nie wiem.

W moich wypowiedziach chodzło mi głównie nie o ten jeden przypadek ale ogólnie o pacjentów, o to aby byli informowani o wszystkich możliwościach,
o za i przeciw i żeby mieli możliwość wyboru. Myślę, że każdy zdrowy umysłowo człowiek ma pełne prawo samodzielnie podejmować decyzje.
Nie chcę żeby lekarz na moje pytanie odpowiadał " a po co pani ta wiedza " ,a z tym osobiście się spotkałam.

Temat trudny , ale warty dyskusji.

Gizi (offline)

Post #6

29-07-2014 - 15:30:27

Warszawa 

Wszystko się zgadza i sprowadza do jednego: pełnej informacji dla pacjenta, a potem uszanowanie wyboru i pomoc w jego realizacji. Byłoby to idealne rozwiązanie.
Czyli generalnie chodzi o szacunek do drugiego człowieka. Jakoś tak mam wrażenie że wiele rzeczy sprowadza się do szacunku. Pozdrawiam dziewczyny.



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

aquila (offline)

Post #7

29-07-2014 - 18:08:04

 

Cytuj
magda2411
Tak, jestem zwolennikiem usuwania ciąży z wilowadziem.

Czyli uważasz Gizi, że takie dziecko z wielowadziem powinno się zabić?



"skazanie" na śmierć jest w takim wypadku często bardziej humanitarne niż skazywanie na życie


ale "sprawa Chazana" jest mocno nadmuchana; nie chce mi się wierzyć, że pacjentka nie zorientowała się w odpowiednim czasie jakie poglądy ma Chazan, jest na tyle ogarnięta żeby iść ze sprawą do mediów i walczyć o odszkodowanie (news z dzisiaj), a nie była na tyle ogarnięta, żeby iść do "odpowiedniego" lekarza ? coś mi tu śmierdzi; czytałam też, choć nie wiem czy to prawda, że poprzednie jej ciąże też były problemowe, niedonoszone, że jest otyła i dziecko było z in vitro; nie potępiam oczywiście w żadnym wypadku ani in vitro ani otyłych, ale może niektórzy powinni pomyśleć nad rezygnacją z prokreacji, skoro nie mają do tego naturalnych "warunków"



It's just a ride ...



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 29-07-2014 - 18:08:17 przez aquila.

Gizi (offline)

Post #8

29-07-2014 - 18:35:36

Warszawa 

Magda, nie chciałam tego robić, ale widzę że nie masz na szczęście zresztą wiedzy na temat usuwania ciąży z powodu ciężkiego wielowadzia. Wkleję Ci zdjęcie, tak dla pełnego obrazu sytuacji, by wiadomo o ochronie jakiego życia mówimy. Obejrzyj i zastanów się czy to jest życie? czy może samo cierpienie. Ty piszesz o zabijaniu, ja napiszę o skracaniu cierpienia. Kwestia nazewnictwa, a zmienia wszystko. Nie zdenerwowałam się, prowadzę tylko ożywioną rozmowę. Magda szanuję Twoje zdanie ale zobacz.




A chcę Ci powiedzieć że to co widać na zewnątrz to nic takiego. To co jest w środku, wewnątrznarządowo to warto wiedzieć. Przełożenie naczyń, niedorozwój płuc, przepukliny oponowo - rdzeniowe, wady jelit, brak odbytu, wady lub niewykształcenie kończyn, i wiele, wiele innych. Dlaczego media nie pokazały tego cudu życia prof. Chazana? Dlatego że nie nadawało się do pokazania bo widok był tak drastyczny.

Kwestia uczciwości matki tego dziecka to inna historia.



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

lulu (offline)

Post #9

29-07-2014 - 18:45:54

k/Kwidzyna 

Szacunek dla drugiego człowieka.
W starożytnych Chinach i Japonii wiek człowieka liczono od poczęcia. Jeśli tak podejdzoemy do tego, to nie można mieć za złe komuś, że szanuje tego maleńkiego człowieczka od jego początku. Ja jak byłam w ciązy nie myślałm, że noszę embriona itp., tylko cały czas to było moje DZIECKO.
Wiem, ze łatwo mi w ten sposób pisać, bo mam zdrowe dzieci. Miałam okazje bywać w rodzinach, gdzie było dziecko niepełnosprawne i te rodziny były szczęśliwe. Pamiętam też wizytę w ośrodku dla głęboko upośledzonych, przytłaczający widok, ta ogromna ich ilość ....
Dla mnie wtedy to było coś okropnego, nie potrafiłam tego zrozumieć ... z jednej strony, dlaczego to się zdarzyło, z drugiej, czemu rodzice się wyrzekli .... w tym pytaniu nie było potępienia, tylko niezrozumienie.
ps. Pisząc powyższe nie miałam pojęcia o tym co napisała/wkleiła Gizi



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 29-07-2014 - 18:50:34 przez lulu.

Agaba190 (offline)

Post #10

29-07-2014 - 19:11:15

k/Warszawy 

Bardzo dobrze się stało, że matka tego dziecka wystąpiła przeciwko prof.Ch. Moim zdaniem takich lekarzy powinno się eliminować i nie powinni oni zajmować się pacjentkami/pacjentami. Poglądy Pana Profesora nie powinny interesować pacjentek. On jest od udzielenia rzetelnej informacji i wskazania dalszej drogi. Kobieta powinna wiedzieć jakie ma możliwości wyboru. Jeżeli Pan Profesor, czy jakiś inny lekarz podpisuje klauzulę sumienia to nie powinien zatrudniać się w państwowej służbie zdrowia. Może otworzyć prywatną praktykę i tam leczyć zgodnie ze swoim sumieniem nie respektując obowiązującego prawa.
No i już nie uwierzę w te bzdury, które wypisują, że zrobiła to w celu wyciągnięcia pieniędzy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie narazi siebie (i dziecka) na cierpienie zarówno fizyczne jak i psychiczne. Uważam, że Ona szukała ratunku dla swojego nienarodzonego dziecka, dlatego poszła na konsultację do Pana Profesora bo przecież nie poszła do niego tylko po skierowanie na zabieg przerwania ciąży. Wydaje mi się, że nie znamy dokładnie całej sytuacji. Wiemy tylko to co napiszą media a one jak wiadomo piszą co chcą byle wywołać sensację.
Druga sprawa to ciągłe podkreślanie, że to dziecko było z in vitro. No i co z tego?. W dzisiejszych czasach podobno co 5-6 para ma problem z zajściem w ciążę i jej donoszeniem. Czasami chęć posiadania potomstwa jest tak wielka,iż po wyczerpaniu pozostałych możliwości pary sięgają po in vitro. I ja to rozumiem i chylę czoła przed tymi ludźmi, bo wiem przez co przechodzą żeby móc mieć potomstwo.
Są również inne pary, które godzą się z sytuacją niemocy posiadania własnych dzieci i zabiegają o adopcję. I dla tych rodziców mam jeszcze większy szacunek i uznanie .Bo to jest wspaniała sprawa - umieć pokochać "nie swoje" dziecko.







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

magda2411 (offline)

Post #11

29-07-2014 - 19:26:39

Olsztyn 

Gizi, nie zszokowałaś mnie tymi zdjęciami. Ja wiem jak wygląda dziecko urodzone z wielowadziem. Naprawdę wiem. Nie wiem za to czemu piszesz, że nie mam wiedzy związanej z usuwaniem ciąży związanej z wielowadziem? Skąd to przypuszczenie? Może wiem więcej niż Ty? Może doświadczyłam tego dramatu w mojej rodzinie?

Zdania nie zmienię. Pozostańmy przy swoim.




Gizi (offline)

Post #12

29-07-2014 - 20:00:59

Warszawa 

Magda, nie denerwuj się. Wymieniamy poglądy, nie chcę zaostrzać sytuacji. kwiatek
Ja z takimi dziećmi pracuje, z ich rodzicami rozmawiam. Rodzice mówią mi o takich rzeczach o których nie rozmawiają nawet ze sobą, bo nie chcą się ranić wzajemnie. Najczęściej rodzice nie zajmują się takimi dziećmi bo nie są w stanie. Zbyt dużo maszynerii jest podłączonych do takiego malucha by mogli sobie poradzić często nawet z przewinięciem dziecka. Boją się. Często przyjeżdżają na chwilkę, zerkną i odchodzą. Rzadko zostają na dłużej. Rozumiem ich.
Mogę śmiało powiedzieć że spędzam z tymi dziećmi więcej czasu niż ich rodzice. Chodzi mi o takie dzieci, które umrą po urodzeniu w szpitalu, nigdy nie wyjdąc do domu.
Te dzieci i tak umrą, kwestia ile my cywilizowani ludzie będziemy je utrzymywać przy życiu. A rodzice którzy muszą choć chwilkę patrzeć na umieranie, powolne swojego własnego dziecka przeżywają traumę. Po co to wszystko? Czy to dziecko przyniosło komuś radość, czy samo jakieś radości przeżyło.
Nigdy nie usłyszałam od żadnego z tych rodziców że jest dumny, że się cieszy. Za to często słyszałam, kocham swojego syna ale niech już umrze. Zapłakani, wyczerpani, przerażeni, patrzący jak w inkubatorze obok leży zdrowy maluch. Jaki to ma sens? Czy to nie okrucieństwo?
Obok przychodzą szczęśliwi rodzice, robią zdjęcia, zachwycają się swoim dzieckiem.
Jak ktoś mi powie powie że to ma sens i będzie to logiczne, to przyznam na głos, wielkimi literami ,,tak niech się rodzą dzieci z ciężkim wielowadziem". Na razie jest z tego tylko tyle, że lekarze robią zdjęcia do książek medycznych.



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

mona1311 (offline)

Post #13

02-08-2014 - 21:17:40

 

Zgadzam się z To bądź całkowicie. Ja pracuję na oddziale gdzie wiele lat leczono śpiączki. Rodzice-dokładnie tak jak opisujesz. A co do 5 minut- to ten lekarz chciał mieć swoje 5 minut. Nie rodzina. Takich lekarzy też znam. I chodzi dokładnie o zaistnienie w mediach.



lulu (offline)

Post #14

02-08-2014 - 21:51:30

k/Kwidzyna 

Mona, to nie lekarz poszedł do mediów.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Baba Jaga (offline)

Post #15

03-08-2014 - 06:55:44

Jagolandia 

gdybyśmy oprócz sumienia posługiwali się jeszcze zdrowym rozsądkiem i szeroko pojętą etyką, empatią było prościej

irena1956 (offline)

Post #16

12-08-2014 - 09:28:54

 

Witam .Niezabieram głosu na forum ,ale gdy mi czas pozwala czytam .Przerazona jestem wpisami tutaj ,ile pogardy i nienawiści i niezrozumienia dla innosci dla kalekich dzieci .Własnie najmniej bym sie spodzewała tego od kobiet ,ktore walczą z rakiem.Przeciez nas widok tez niejest piekny podczas leczenia ,bardzo kosztowne leczenie i tez chcemy pomocy ,troski rodziny i wsparcia i nasz widok łysych ,zle wygladajacych tez niektorych poraża.KOnczymy czesto prace po leczeniu ,chcemy rent ,tanszych lekow .PO prostu tym napuszczamy jednych na drugich.,dojdzie do tego ,ze po co leczyc i wydawac na terapie ,ponosic koszty jak potem niema z nas pozytku a trzeba tez nieraz jakies hospicjum w ostatnim stadium choroby ,lub opieki rodziny.Lepsza by była eutanazja ,zeby niedraznic zdrowych kosztami leczenia i widokiem np.po chemioterapii.Wiem co pisze ,wychowuje corke uposledzoną umysłowo 28 lat ,mam tez zdrowe dzieci ,skonczyły studia i nieczuły sie odsuniete na drugi plan ani tez lekcewazone.Oczywiscie wstaje po nocach (zmieniam pampersy)chodze z dzieckiem codzien na długie spacery ,jestem w lepszej kondycji fizycznej i psychicznej niz niejedna z kobiet ,ktora ma zdrowe dzieci.TRaumy ja i moja rodzina niedostała ,Wlasnie to dziecko dało kopa do walki z chroba i wytezonej pracy.Niechodze z głową opuszczona miedzy nogami jakby niektorzy mnie chcieliu widzec. .Cieszy mnie zycie ,jestem pogodna ,cieszą mnie rzeczy ,ktorych niezauwazają rodzice izdrowych dzieci.Ludzie społeczenstwo łozy ogromne pieniadze na mordercow i inych zbrodniarzy ,zapewnia im opike a czy niemozna pomoc rodzicom materialnie ,lub nawet wsparcie psychiczne,oczytwiscie tym ktorzy sobie sami nieradzą.Gdyby tak myslała matka Beethowena ,niemilebysmy dzisiaj wspaniałej muzyki.GDybym nawet wiedziala ,ze moje dziecko bedzie uposledzone ,niezrobiłabym szafotu ze swojego brzucha.Niepiszcie mi ze po mojej smierci zostanie bez opieki.ma rodzenstwo i zabezpieczenie..Jak sie opiekujemy swoimi rodzicami na starosc ,lub osobami kalekimi w rodzinie,zalezy od nas jak wychowamy nasze dzieci.ZAbic ,bo chore ,niepatrzec na kalekich ,bo straszny widok ,wychowywac dzieci ,aby tylko widziały wszystko co piekne,uzywac zycia,bo cos sie nalezy a przeciez nikt niedostaje recepty na to ze niebedzie kalekialbo chory .Niedajny sie napuszczac jedni na drugich ,to prowadzi do zagłady .Na koniec nienaleze do Pisu ,ale uwazam ze wiele kobiet (znam takie)po skrobance dostało traumy....

magda2411 (offline)

Post #17

12-08-2014 - 09:49:31

Olsztyn 

Przeczytałam w Tygodniku Powszechnym, o tym, że dr Chazan miał wydzielony w szpitalu pokój do pożegnań rodziny z dzieckiem:
„Kobiety przynosiły w foliowych torebkach płatki kwiatków, które sypały do malutkich trumienek swoim dzieciom, w których tylko wykwalifikowany patolog dopatrzyłby się ludzkich cech i które w normalnym szpitalu poszłyby do spalarni razem z pooperacyjnymi odpadami. To dyrektor Chazan umożliwił im to sypanie kwiatków na sczerniałe, zmacerowane ciała ich wytęsknionych dzieci. Przypominam: Chazan, ten wróg kobiet.”

Bargielska (w TP) opisuje też przypadek noworodka, którego matkę poznała kilka lat temu, a która trafiła do Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny.

„Piotrek praktycznie nie ma serca. W każdym razie nie ma takiego serca, które pozwoliłoby mu przeżyć, nie nadaje się też do żadnych przeszczepów, umrze w trakcie porodu albo zaraz potem. Tak się̨ składa, że matka Piotrka jest katoliczką. Mnie się na początku wydaje, że ona ma nadzieję na cud, ale im dłużej trwa jej ciąża, tym dobitniej dociera do mnie, że nadzieja na cud to nie jest to, co nią kieruje. Ona po prostu chce urodzić swoje skazane na śmierć dziecko. Nawet bez nadziei. Cóż, ostatecznie nadzieja to jest dopiero pierwszy stopień, potem jest wiara, a potem – wiadomo.”

„Tylko szaleniec domagałby się wyjątkowego traktowania, czy choćby szacunku, gdy dzieje mu się jedna z tych tak popularnych wśród ludzi rzeczy, jak narodziny bądź śmierć. U profesora Chazana nie trzeba się było tego domagać, sam na to wpadł. Umożliwił kobietom wybór, którego nie miały wtedy w większości szpitali.”
– pisze Justyna Bargielska.

Dla matki wystarczającą traumą jest świadomość nieuleczalnie chorego dziecka, które umrze w niej, lub zaraz po porodzie. Obarczanie jej decyzją o zabiciu tego maleństwa to moim zdaniem barbarzyństwo - nie pozbiera się z tego nigdy. Dokonując aborcji odbierze sobie możliwość przeżycia żałoby, której ważnym elementem jest pożegnanie....



dziubas (offline)

Post #18

12-08-2014 - 10:31:55

Gdańsk 

Magda! Szacun! buzki





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat

irena1956 (offline)

Post #19

12-08-2014 - 18:05:07

 

CZy to ma sens ...patrzec na smierc swojego dziecka...uwazam ze ma...docenimy to ze jeszcze mozemy lub mamy zdrowe dzieci .Takie powiedzenie co nas nie zabije to nas wzmocni ..tak własnie tak jest stres ,żałoba smierc to jest wpisane w zycie.Nasza rodzina tez przezywała stres lub przezywa nadal zwiazany z naszą chorobą i własnie ten stres to poczucie odpowiedzialnosci ,stworzenie nam dobrej atmosfery u pomocy w terapiiitez jest traumą dla nich (choc niepokazują tego)Czy mamy im tergo niedac ,poddac sie eutanazji lub popełnic samobojstwo bo po co mają na nas oszpecone patrzec???MOje dziecko bylo w szpitalu w specjalistycznym i co ,codzien je\zdzilam ,karmiłam ,myłam oprowadzałam po kotytarzu .(niebyło agresywne )i co po moim wyjciu było wiazane pasami do łozka a ma skolioze prawostronna i z tego bolu zrobiło sobie dziure w piecie zapierało sie .Doszło do tego ,ze przyjechałam corka wpoł zgarbiona ,zarzuciła mi rece na szyje całym swoim ciezarem i poczułam ze ma wysoka temperature i jej nogi były sine od pasow ona cała w fekaliach z ogromnym przerazeniem w oczach .Oczywiscie zabrałam do domu i od razu na pogotowie gdzie stwierdzono silna angine i do neurologa prywatnie (w szpitalu odjeto jej leki na padaczke ,ktotre brala od 27 lat )miesiac robilam jej masaze i powoli wyszła z tegoWidziałam tam jak wyglada opieka ,jak sie odnosi personel do kobiet (niekoniecznie uposledzonych ,leczacych nerwice jakby byly zwierzetami a nie ludzmi.)Oczywiscie zabrac do domu ,poradzila mi po cichu jedna ze starszych p[ielegniarekSZpital teraz piekny odnowiony ,piekne sale ,ale ten nowy personel jest tam chyba z przypadku.Własnie to personel ma kontakt z pacjentami a takze rodzinami chorych i umierajacymi dorosłymi ludzmi ,powinien widzac rodzica nawet wesprzec dobrym słowempomoc przez to przejsc..i nie pytac ,czy to ma sens ...to ze my po chorobie zyjemy ,dano nam mozliwosc leczenia tez ma sens...naszą rodzine to wzmocniło a nieraz to własnie połaczyło i pokazalo inne zycie ,te wazniejsze strony zycia,cieszy nas co innego ,jestesmy odporniejsze.tak samo jest z rodzicami dzieci umierających ,(docenia te zdrowe co maja ,lub te ktore sie urodza zdrowe .....niestety kocha sie dzieci jakie sie ma a nie jakie sie wymarzylo i nierobmy na siłe selekcje w białych rekawiczkach ....

irena1956 (offline)

Post #20

12-08-2014 - 18:21:33

 

Niestety lekarz nieposzedł do mediow to media nasłano na tego lekarza .Uwazam ze Nfz powinien wskazac tej pani odpowiedni szpital.Jesli sie decyduje miec dzieci to trzeba brac rozne tego konsekwencje ,niedługo moze dojsc do tego ,ze kolor dziecka oczu nietaki ,lub wzrost ,figura (przykladowo bedzie sie robic portret jak bedzie wygladac gdy dorosnie)i co tez skrobanka??MOze dojsc do tego ze badania genetyczne beda przechodzic wszyscy i co gen nowotworu wyjdzie i co bedzie przymus zapobiegania ciązy ,lub przrwanie ciązy (bo po co nam ludzie ,ktorych kiedus moze trzeba bedzie leczyc...)Przeciez to normalne ,ze to celowe nagłosnienie tej sprawy ,ktore wykluczą ze społeczenstwa ludzi chorych kalekich lub mogacych zachorowac,bo to wydatek niepotrzebny..Niedajmy sie zwariowac te mocarstwa ,ktore takie rzeczy robiły upadły.Poza tym to działa na młodych ,ktorym chce sie pokazac ze tylko co ładne lepiej ogladac i modne ,po co stres ,stary rodzic ,chory człowiek ...Wychowamy społeczenstwo bez wiezi z rodziną ,słabych psychicznie ..

lulu (offline)

Post #21

12-08-2014 - 18:42:33

k/Kwidzyna 

Irenko, brawo. Te matki, które znam, dzieci niepełnosprawnych właśnie mają takie podejście. Kochać te dzieci, wychowywać i dać im szansę. Zawsze podziwiałam, podziwiam i będę podziwiać ten trud, pracę, które wkładają, nie mając pewności czy da sie postąpić o krok do przodu. Szacun za postawę. serce



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

jolaxyz (offline)

Post #22

12-08-2014 - 19:09:12

k/Leszna 

Irenko, co tu dużo pisać- chylę czoła, za Twoje wypowiedzi. Pozdrawiam.serce



Ci, którzy żyją nadzieją, widzą dalej.
Ci, co żyją miłością, widzą głębiej.
Ci, co żyją wiarą, widzą wszystko w innym świetle. (Lothar Zenetti)

dorota79 (offline)

Post #23

12-08-2014 - 19:09:54

 

Problem klauzuli sumienia podpisywanej przez lekarzy został nagłośniony w tv akurat w przypadku dotyczącym aborcji.
Nie nam oceniać i osądzić matki, które zdobędą się na taką ewentualność.
Moim zdaniem problem dotyczy całokształtu do czego będą posuwać się lekarze powołując się na ową klauzule. Jedno jest pewne, jest prawo i należy go przestrzegać.

odnośnie choroby nowotworowej to wiele osób w terminalnym stadium raka przyjmuje narkotyczne środki przeciwbólowe, nie wyobrażam sobie sytuacji gdy kiedyś lekarz odmówi pacjentowi dostepu do tych leków bo mu sumienie nie pozwoli podawać mu opiatów

Ja jestem przeciwna aboracji, nie dyskryminuje upośledzonych, podziwiam matki dzieci niepełnosprawnych ich oddanie i poświęcenie.



lulu (offline)

Post #24

12-08-2014 - 19:19:29

k/Kwidzyna 

Cytuj
dorota79
nie wyobrażam sobie sytuacji gdy kiedyś lekarz odmówi pacjentowi dostepu do tych leków bo mu sumienie nie pozwoli podawać mu opiatów
I nie musisz sobie tego wyobrażać, mam wrażenie, że to nietrafione porównanie.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

dorota79 (offline)

Post #25

12-08-2014 - 19:24:17

 

Oczywiście każdy ma indywidualne wrażenia.Ja też mam swoje.



aquila (offline)

Post #26

12-08-2014 - 21:46:48

 

Cytuj
lulu
nie wyobrażam sobie sytuacji gdy kiedyś lekarz odmówi pacjentowi dostepu do tych leków bo mu sumienie nie pozwoli podawać mu opiatów
I nie musisz sobie tego wyobrażać, mam wrażenie, że to nietrafione porównanie.

nie musi sobie tego wyobrażać, bo coś w tym stylu już miało miejsce, pewna Teresa z Kalkuty odmawiała umierającym na raka leków przeciwbólowych, bo uważała, że cierpienie uszlachetnia



It's just a ride ...

irena1956 (offline)

Post #27

12-08-2014 - 22:00:44

 

Dziekuje za opinię o moich wypowiedziach ,dla mnie to normalne to moje dziecko i takie jest moje podejscie do tej sprawy.Nieobchodzi mnie co mowi na ten temat ksiadz ani media.

Gizi (offline)

Post #28

12-08-2014 - 22:43:21

Warszawa 

Dziewczyny Ala umieściła ten temat po to by każdy tu wchodzący mógł się wypowiedzieć w tej sprawie. Nie chodzi tutaj o przekonywanie innych do swoich racji, wydaje mi się, że za daleko ta rozmowa poszła, zwłaszcza w temacie nierozumienia tego co piszą inni i wyciąganie zdań z kontekstu. Piszę to bo widzę wyraźnie zarzut w moim kierunku.
Chcę podkreślić bardzo wyraźnie, że moje wypowiedzi dotyczyły przede wszystkim głębokiego wielowadzia.
Wyrażnie też pisałam o swoim głębokim szacunku dla rodziców dzieci niepełnosprawnych i rodzin które się osobami niepełnosprawnymi zajmują. Wiem co piszę , bo wiem doskonale jak taka opieka wygląda.
Pisałam o niedostosowaniu systemu, brakach finansowych, pomocy państwa i niedoinformowaniu rodziców przez lekarzy.

Jest jedna rzecz z którą nigdy się nie zgodzę i zdania nie zmienię.
Cytuj
CZy to ma sens ...patrzec na smierc swojego dziecka...uwazam ze ma...docenimy to ze jeszcze mozemy lub mamy zdrowe dzieci
Irenko, błagam. Patrzeć na śmierć dziecka by docenić, że mamy inne - zdrowe? Mam nadzieję że to nieporozumienie. Ja nigdy nie musiałam patrzeć na czyjąś śmierć dla takich powodów. Skazywać innych na cierpienie dla rozwoju naszych, wyższych odczuć. Wybacz ale nie rozumiem. Może ja tych śmierci i nieszczęść zbyt dużo widziałam i nie widzę sensu w cierpieniu.

Jeszcze wspomnę o przekazywanie dzieci niepełnosprawnych pod opiekę rodzeństwu. Oby w Twojej rodzinie się to udało. Ale bardzo często nic z tego planu nie wychodzi. A dlaczego. Powody są bardzo życiowe. Rodzeństwo chce studiować, pracować, rozwijać się, zakładać własne rodziny. Wyjeżdżają do pracy za granicę itd. I często nie mają czasu i chęci na zajmowanie się niepełnosprawnym rodzeństwem. Często też partnerzy życiowi zdrowego rodzeństwa nie chcą takiej opieki sprawować.

Irenko, nie obrażaj się na prawdę bo ona taka właśnie jest. I proszę nie przedstawiaj moich słów w złym świetle bo nie taki był ich sens, ani mój cel.



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

irena1956 (offline)

Post #29

12-08-2014 - 23:47:16

 

Gizi ,widocznie jestem inaczej mysląca ,nierozumiem a dlaczego rodzenstwo nie moze byc najlepszym opiekunem.Moje starsze dzieci juz zdobyly wykształcenie ,mają swoje domy i mam juz wnusie.Dzieci bardzo kochaja swoją siostre ,poza tym moj mąz pracuje poza krajem i własnie moje dzieci staraja sie mi pomoc ,gdy tej pomocy mi potrzeba .mąz mojej corki od poczatku wiedzial ze kiedys trzeba zapewnic opieke.MOja corka niebyła by z kims ,kto by wymagał od niej pozbycia sie siostry.Gizi ja moze podchodze do zycia inaczej TY mnie nierozumiesz(wiele osob niema czasu dla swoich zdrowych dzieci ,wazniejsze sa potrzeby rodzicow ,brak czasu ,zaspokajanie potrzeb dawaniem kasy a nie czasu i milosci ,rozmow z dziecmi a przede wszystkim cierpliwosci.,moi rodzice byli pod opieką nas ich dzieci ,ciezko chorzy i jakos był zawsze czas.Dziecko Sie wychowuje i powinno od małego sie uczyc ze rodzina to najwieksza wartosc w zyciu i zawsze w chorobie ,nieszczesciu lub problemach to rodzina daje najwiecej .Gizi moja corka ma wyzsze wykształcenie medyczne i tez mysli jak ja (bedzie zaczynac doktorat).POza tym bywała tutaj kolezanka Ewa ,ktora opiekuje sie swoim bratem (ostatnio wydała nastepną ksiazke )tez ma dzieci rodzine i co mozna mozna ...Jesli z domu sie dostanie to co powinno ,to potem procentuje (niemysle tu o dobrach materialnych)Gizi ,czy zabic nienarodzone to niejest cierpienie dla tego bezbronnego...Wydaje mi się ,ze danie umrzec godnie mimo kalectwa jest bardziej ludzkie.!!!Wcale mnie te zdjecia nieprzestraszyły ,własnie na odwród ,pokazały bezbronnosc dzieci .Przezywamy smierc swoich rodzicow ,innych krewnych z rodziny ,dlaczego niemozemy przezyc tej smierci i pozegnac to dziecko ...

Gizi (offline)

Post #30

13-08-2014 - 11:38:26

Warszawa 

Irenko, ja przecież nie generalizuje. Mówię o tym co widzę dookoła, a widzę dużo. Są oczywiście różne rodziny i różne przypadki i o tym też pisałam. Nie rozumiem dlaczego ustawiasz mnie nie po tej stronie co trzeba. Przecież nic o mnie nie wiesz, albo niewiele. Ja przedstawiam relacje rodziców, nie swoje. Mam wrażenie że odebrałaś moje wpisy konkretnie do siebie, a przecież my się nie znamy.
Zapytaj swojej córki z punktu widzenia czysto medycznego czy bardziej cierpi dziecko fizycznie podczas usuwania ciąży, czy podczas wielogodzinnego, wilelodniowego duszenia się, bólu.
Irenko nie uważasz że sprowadzenie na świat dziecka, które skazane jest na śmierć w męczarniach, które ma świadomość jest okropnym egoizmem. Bo co? Bo dorośli chcą się pożegnać? Tak? A co z tym dzieckiem o które niby tak się troszczymy, co z jego bólem. Nie ważny jest?
Przełóż to na dorosłych właśnie. Dlaczego tak bardzo pragniemy by osoba dorosła, chora nieuleczalnie, w ostatnim stadium choroby nie cierpiała i umarła szybko, dlaczego tak zależy nam by cierpienia nie przedłużać? Pomyśl.
A dlaczego nie myśli się tak o dziecku? Bo malutkie? bo płacze cichutko, albo leży tylko sine w inkubatorze i powoli się dusi? Bo co? Bo nie wykrzyczy że je boli i że ma dość? A my mówimy używając górnolotnych słów że to jest NAM potrzebne, NAM dorosłym bo chcemy sobie popatrzeć! Uważam że to egoizm. Wiesz ile badań te dzieci przechodzą? Ile razy są kłute?
I jeszcze raz podkreślam z całą stanowczością że moja dyskusja dotyczy dzieci z wilowadziem, które umierają w krótkim czasie po porodzie i medycyna nic nie jest im w stanie zaofiarować. Mam wrażenie, że nie zauważasz tego zupełnie. Proszę nie krzycz na mnie i zwróć uważnie uwagę na to co piszę. Sprowadzasz wszystko do swojej osoby, a ja nie mówię o Twojej rodzinie.Twoja córka jest dorosła a umieściłaś ją w tej dyskusji. Odwracasz moje słowa i przedstawiasz je w zupełnie innym kontekście. Nie rozumiem po co to robisz?

I jeszcze jedno. Prof. Chazan nie prowadzi prywatnej kliniki, nie ma prawa decydować za pacjentki. Uważam, że popełnił karygodny błąd, nie wiem może mu było tak wygodnie. Nie interesuje mnie to. Jak się pracuje na kontrakcie z NFZ to trzeba przyjąć jego zasady i przestrzegać prawa Polskiego. A jak ma ochotę pracować wg. własnych zasad to niech otworzy prywatną klinikę z wielkim szyldem ,,Klauzula sumienia". Nikt mu tego nie zabrania.



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 13-08-2014 - 11:40:17 przez Gizi.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 512
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018