Chemioterapia - rozmowy codzienne

Wysłane przez Amazonki.net 

suchal (offline)

Post #1

09-12-2010 - 09:25:11

Uzdrowisko 

Ewunia , nie będziesz sama. Pisz do nas o swoich odczuciach, o strachu( masz prawo się bać).My będziemy Ciebie wspierać i mówić, że to minie bo tak jest.
Razem jest raźniejpociesza
Utrata włosów to tylko ...... uboczny efekt leczenia..... a ono jest najważniejsze.ok

Red (offline)

Post #2

09-12-2010 - 17:13:56

Olsztyn 

Ewa, nie taki diabeł straszny smiling smiley, moja mama jest juz prawie tydzień po pierwszej chemii ( czerwona ) i jak narazie jest super ! Miała mały kryzys trzeciego dnia, ale tabletki pomogły, oczywiście było trochę mdłości, ale zostały opanowane..teraz tylko nadwrażliwość na zapachy i doborem jedzenia..tak więc napewno będzie dobrze, i wierze, ze każdą chemię mamy tak przejdziemy smiling smiley

Red (offline)

Post #3

14-12-2010 - 19:58:23

Olsztyn 

Cześć kobietki, powoli mija drugi tydzień po pierwszej chemii mojej mamy i według mnie jest OK uśmiech, podsumowując nie było latania do łazienki, samopoczucie też nie jest najgorsze i apetyt też OK, oczywiście zaopatruje moją mame w soki z buraków ( najlepiej jej smakuję połączony z jabłkowym..co mogłabym jej jeszcze zaserwować ?

Jolcia (offline)

Post #4

14-12-2010 - 20:44:06

 

Witam. I wróciłam po 3 chemii AC. Po tamtych dwóch na drugi dzień , a właściwie po zastrzyku z neulasty źle się czułam, a teraz od razu. I znów leżę do końca tygodnia sad smiley
Pozdrawiam wszystkich i ściskam mocno.

mag_dag (offline)

Post #5

14-12-2010 - 20:45:55

Sosnowiec 

Jolciu, leż i dobrzej a na Święta będziesz jak nowa uśmiech









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

ToJa (offline)

Post #6

14-12-2010 - 22:35:15

 

Cytuj
Red
, oczywiście zaopatruje moją mame w soki z buraków ( najlepiej jej smakuję połączony z jabłkowym..co mogłabym jej jeszcze zaserwować ?
natka pietruszki
brokuły
warzywa na parze

tesa (offline)

Post #7

15-12-2010 - 08:33:43

 

Jolciu, ale pamiętaj ten tydzień się skończy a potem będzie już lepiej. Też tak mam. Jestem po 3 czerwonych , nie jest najtragiczniej. Jeżeli chodzi o zapachy ... po pierwszej chemii, po 2 dniach usiadłam przy stoliku na którym były 2 pomidory. Cały czas miałam wrażenie że siedzę w szklarni z pomidorami, tak mi intensywnie zajeżdżałyoczko



<a href="[amazonki.net] src="[amazonki.net]; alt="tesa" /></a>

Magda (offline)

Post #8

15-12-2010 - 08:55:35

Jastrzębie Zdrój 

buziakjolciu dasz radę ,ja tchorz pokonałam 6 kursów FAC,wart żeby żyć buziak



Jolcia (offline)

Post #9

15-12-2010 - 09:48:12

 

Dziewczęta bardzo Wam dziękuję za te słowa otuchy, jesteście kochane.
Tesa ja też tak mam. Mąż kupił kurczaczka z rożna , to go pogoniłam, nie mogłam znieść zapachu, chociaż zawsze uwielbiałam.
Mag_dag racja, na święta juz będzie oki, ale następna 4 i ostatnia radochaczerwona przyjemność 28 grudnia, i Nowy Rok będzie ble. Potem jeszcze cztery. Ale twardziel jestem kurcze, dam radę, co tam dla mnie taki mały skorupiaczek.
Całuję Was wszystkkie mocnobuzki

żaba (offline)

Post #10

15-12-2010 - 12:55:49

 

Witam!
moje Panie czy chemia może przyspieszyć rozprzestrzenianie się raka,
wiadomo jest po to by zabić to paskudztwo!wyczytałam gdzieś,że nie umiera się od guza tylko od przerzutów,
zastanawia mnie jednak ,dlaczego ludziska czasem umierają w trakcie chemioterapii?
mam takiego wielkiego stracha przed kolejnym leczeniem chemią,że myślę o tym czy się nie wycofać,
i niech się dzieje wola Boża.
nie wiem już sama co myśleć?,zwłaszcza,że poczytałam,o tym,
że hormonozależne niekoniecznie muszą być leczone chemią.
mój onkolog powiedział,że chemia jest najważniejsza!

ira (offline)

Post #11

15-12-2010 - 13:25:29

Pabianice 

Żabo, co Ty wypisujesz?! bezradny Jeśli umierają w trakcie chemioterapii, to może dlatego, że mają bardzo agresywnego gada. Ja miałam hormonozależnego z przerzutami do węzłów i miałam 6 cykli FAC i naświetlania i żyję już prawie ósmy rok. Warto było się pomęczyc podczas chemii, żeby potem i teraz życ normalnie, jak zdrowy człowiek.
Słuchaj swojego onka! tak



żaba (offline)

Post #12

15-12-2010 - 14:14:26

 

chyba dopadła mnie jakaś chwilowa depresja,do tej pory trzymałam "fason",
ale każda z nas na pewno miała takie chwile zwątpienia i strachu, suuper że jesteście,
i tak dużo tu spraw poruszacie i piszecie,dzięki wam dużo wiem i łatwiej to przejść!
ira buziaczkibuziaki w ogóle dla wszystkich dziewczynek!serceróże

amado (offline)

Post #13

15-12-2010 - 16:56:13

 

żaba marsz odważnie na chemię, bez głupich myśli przemyśleń wnerwiony,
chemia to mikstura, która wykańcza raczysko, trochę i my całościowo pomęczymy się, ale warto ! ! !

Jolcia (offline)

Post #14

15-12-2010 - 18:06:24

 

Żabko oczywiście, że dasz radę, jak każda z naspociesza Ale muszę Ci przyznać rację, że faktycznie są dni lepsze i gorsze, górki i doły. Ale przetrzymamy to wszystko i będziemy zdrowe. Ściskam mocno.

żaba (offline)

Post #15

17-12-2010 - 19:41:18

 

Witam moje królewny!
to jestem już po chemii,póki co ok!
dziewczynki mam pytanko,ponieważ łykam dexaven to jestem troszkę nerwowa,
i mam kłopoty
ze spaniem,i popijam sobie melisę,
wyczytałam,że dobra jest przy menopauzie,bólach miesiączkowych i pomaga przy nadczynności tarczycy,
ale nie wiem czy przy tym hormonozależnym gadzie nie zaszkodzi?
jakoś nic na ten temat nie znalazłam,jak myślicie można pic?buziaki!

Polcia (offline)

Post #16

18-12-2010 - 11:28:10

 

Cytuj
żaba
Witam!
moje Panie czy chemia może przyspieszyć rozprzestrzenianie się raka,
wiadomo jest po to by zabić to paskudztwo!wyczytałam gdzieś,że nie umiera się od guza tylko od przerzutów,
zastanawia mnie jednak ,dlaczego ludziska czasem umierają w trakcie chemioterapii?
mam takiego wielkiego stracha przed kolejnym leczeniem chemią,że myślę o tym czy się nie wycofać,
i niech się dzieje wola Boża.
nie wiem już sama co myśleć?,zwłaszcza,że poczytałam,o tym,
że hormonozależne niekoniecznie muszą być leczone chemią.
mój onkolog powiedział,że chemia jest najważniejsza!

Żabciu ludzie umierają w trakcie banalnej operacji operacji usunięcia wyrostka robaczkowego , bardzo rzadko ale czasami zdarzy się powikłanie i klops, w 99 % większość chemię przeżyje a ten 1 % to się zdaża jak przy każdym innym bardzo inwazyjnym leczeniu.
Ale to nie jest tak, ze od chemii się umiera . I oczywiście, nie umiera się od pierwotnego raka piersi wykrytego w piersi, ale od przerzutów i gdyby rak nie dawał przerzutów to byłaby to nie groźna choroba- ot jest guz, usuwany i po sprawie tak jak w przypadku guzów łagodnych. Tylko, że przerzuty nie występują u każdego a chemia ma za cel wytępić komórki rakowe jakie mogą być w organizmie aby nie dopuścić do ewentualnych przerzutów. Dlatego chemia to lekarstwo dla nas. Traktuj chemię jak dar, jak cud , jak błogosławieństwo, i cieszmy się , że chemia jest i dają , bo mamy namacalne przykłady dziewczyn - zwłaszcza tych co mają chemię przed operacją, bo wtedy widać jak na dłoni- jak cudownie chemia zabija gada.
Co do skuteczności chemii dla hormonozaleznych to nie wiem jak to jest w procentach ale przecież lekarze nie idioci i na pałę , dla widzimisię nie podawaliby pacjentkom hormonozaleznym chemii, gdyby nie mieli dowodów , ze działa.
Melisa nie zaszkodzi, możesz pić, tak myślę . Nie spotkałam się nigdy z opinią , że meliski nie można.
głowa do góry , ja miałam 8 kursów chemii i dałam radę a jakby mi kazali 20 kursów to też bym dała radę .




Dano Ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już Twoja sprawa, jak Ty ją opowiesz .................

Marek Hłasko "Sowa, córka piekarza"

Perła (offline)

Post #17

18-12-2010 - 11:54:41

Łódź 

No cóż, z przykrością muszę napisać, że niektórzy lekarze są idiotami i leczą na pałę...U mnie zdiagnozowali boleriozę, katowali 2 tyg. antybiotykami, a teraz w testach okazało się, że nigdy tej choroby we mnie nie było...
Co do skuteczności leczenia chemią też mam swoje zdanie i wcale mnie nie dziwią obawy i rozterki, ale nie będę wkładać kija w mrowisko... Dziś jestem wściekła i "na nie", a moja sprawa właściwie ociera się o sąd...



www.perla.nets.pl

Polcia (offline)

Post #18

18-12-2010 - 12:27:03

 

Perło ja też mam swoje spostrzeżenia co do chemii, raka itd . Może to się wyda Wam głupie ale ja prowadzę swoje badania a grupa badawczą są amazonki na forum i mam odpowiednie tabelki - jaki rak, jaka chemia,wiek , jakie inne leczenie itd , dlatego często dopytuje się dziewczyn o szczegóły - typ raka i leczenie.Oczywiście nie nadążam teraz za nowymi amazonkami ale stare amazonki ma sklasyfikowane w tabelkach. Sama nie wiem po co to robię ale dzięki tym moim "badaniom" mam swoje wnioski odnośnie raka , leczenia itd itd
Tylko, ze jak już ktoś dostał chemię i ją bierze to staram się taka osobę zmotywować,tak jak potrafię najlepiej, bo decyzja co do chemii już została podjęta.
O swoich wnioskach i analizie tez nie napisze bo to byłyby dwa kije w mrowisku a nie jedenjęzyk
Co do lekarzy he he he - mnie nie potrafią zdiagnozować a teraz robią już spychologie na onkologie, bo mi powiedzili prosto w oczy , że według nich to raczysko jest. Nawet juz o tym pisac mi sie nie chce. Teraz jak nie wyklucze angry smiley to nie chcą mnie leczyć.




Dano Ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już Twoja sprawa, jak Ty ją opowiesz .................

Marek Hłasko "Sowa, córka piekarza"



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-12-2010 - 12:29:12 przez Polcia.

żaba (offline)

Post #19

18-12-2010 - 15:04:32

 

Witam!
Polciu kochana,dziękuję za dobre słowa,fajnie jest poczytać i popisać z kobitkami,które coś wiedzą na temat!
Lekarzem nie jestem i w tym temacie nigdy nie byłam zorientowana,bo myślałam,że mnie nie dotyczy,a jednak!Dlatego zastosuję się do wszystkich zaleceń,a co ma być to i tak będzie,z Bożą pomocą na pewno nam wszystkim uda się przeżyć jeszcze parę lat!
Tylko jak czytam te wszystkie badania na temat odżywiania i dietach antyrakowych,to jestem wściekła,tak jak już tu panie pisały,
każdy zdrowo się odżywiał a rak nas dopadł!Moja teoria na ten temat to stres i jeszcze stres a także wybuch w Czernobylu innego wytłumaczenia nie widzę!Pozdrawiam,buziaki!

Perła (offline)

Post #20

19-12-2010 - 17:54:26

Łódź 

Polciu, nie Ty jedna patrzysz w historie chorób...Też "badam" jak się mają "sprawy" u tych, lub innych Dziewczyn i niestety logika tu słabo działa.. Poza tym mam przeświadczenie, że rak , to ciągle choroba leczona objawowo, nawet pierwotny guz nie jest zaczynem tego draństwa, tylko już manifestacją czegoś..Pytanie za 100 punktów: Czego?

Żabciu...mnie nie słuchaj, ja należę do tych bardziej zblazowanych...duży uśmiech



www.perla.nets.pl

amor (offline)

Post #21

19-12-2010 - 18:56:34

Siemianowice Sl. 

Zabo masz prawo sie wsciekac i zloscic! Bo to niesprawiedliwe- te choroby, zycie w strachu, stresie, to leczenie.... Wyzlosc się, a potem trezba to zaakceptowac i do przodu. Najlepiej to starac się nie analizowac, nie rozmyslac, nie obwiniac sie! Ta choroba mimo iz juz bardzo rozpracowana wciaz zaskakuje i nie daje odpowiedzi na wiele pytan! Nieczemu nie jestesmy winne......taki los....taki organizm..., taka choroba....Mozna z nia wygrac, więc jesli jest leczenie to jest jakis cel , jest nadzieja! Skup sie na niej i nie marnuj energii na pytania co by bylo gdyby...... Będzie dobrze , wszystko minie a zdrowie wroci!

Polcia (offline)

Post #22

19-12-2010 - 19:00:27

 

Czego?? hmmmmmmm

zachwiana równowaga w organizmie na skutek wielu przyczyn, do których ogólnie możemy zaliczyć- stres, złe odżywianie, brak ruchu, osłabiony system immunologiczny,specyficzna osobowość , zatrute środowisko, czynniki genetyczne u konkretnej osoby ( moja teoria- raki potrójnieujemne to raki genetyczne i nie ważne, że nie wykryli u potójnieujemnej BRCA , bo są nie odkryte mutacje na dzień obecny)

złe odżywianie to nie oznacza, że ktoś nie jadł warzyw itd ale to oznacza, że spożywamy zatrute jedzenie i dlatego w dzisiejszych czasach trudno powiedzieć o kimś- zdrowo się odżywia- no chyba , że je wszystko na 100% ekologiczne.
stres to tez pojęcie ogólne- w wielu wywiadach z chorymi tak na rok, dwa lata przed zachorowaniem u osoby wystąpił jakiś mega stres ,negatywna sytuacja życiowa, nadmiar negatywnych emocji, który mógł zadziałać jako bodziec, ten czynnik mega stresu pojawia się w wywiadach chorych , że coś strasznego w ich życiu się stało a potem za rok, dwa lata okazało się , ze rak jest

pozatym po mojej analizie- rak hormonozależny a rak potrójnie ujemny to są zupełnie inne raki - jakby na dwóch przeciwstawnych biegunach i chociaż występują oba w piersi to nie można ich porównywać ani tym bardziej tak samo leczyć
a leczą taką samą chemią oba raki

po prostu pod wpływem wielu negatywnych czynników, które się skumulowały następuję maxymalne osłabniecie systemu immunologicznego i wtedy komórki rakowe , które każdy zdrowy człowiek przecież ma , bo one krążą po organizmie , zaczynają atakować , tworząc guz
ważny aspekt to nieodkryte możliwości mózgu- dlaczego mózg daje sygnał do orgaznimu, ze organizm traktuje komórki rakowe jak zdrowe i zaczyna sie proces tworzenia systemu naczyn krwionośnych , które odżywiają raka
gdyby naukowcy wpadli na lek , który np hamuje ten sygnał,ze mózg zawsze będzie potrafił zawsze odróżnic komórki nowotworowe od zdrowych komórek to wtedy w poczatkowym etapie moglibyśmy zachamowac proces powstawania raka, bo mózg nie da sygnału do tworzenia systemu naczyn krwionosnych aby raka odzywiac

w raku brak logiku to fakt ale pewne wnioski nasuwają sie same
skoro juz powstał rak to według mnie co jest ważne, aby go pokonać :
1 .wczesne wykrycie to nie podlega żadnej dyskusji dla mnie - wielkosc guza, stan wezłow i stan naczyn krwionosnych
2 jaki typ raka i tutaj posługujemy sie ogolnymi , odkrytymi prawdami i ja powiem jestem potrójnieujemna a inna tez potrójnie tylko , że nie wiadomo czy miedzy mną a inna dziewczyną nie ma róznic w raku, które jeszcze swiat medycyny nie odkrył?
bo mogą byc takie same raki - tylko, że takie same na obecny stan wiedzy medycznej!!!!
chodzi o to czy dany rak jest bardziej złośliwy a inny leniwy bo może byc właśnie tak- niby te same raki ale są czynniki nie znane , które powodują , że jeden szaleje a inny cicho siedzi
3 czy działa leczenie na raka i to jest bardzo ważny aspekt - i tu mam dowody, że leczenie działa w 100% albo nie działa , chociaż taka sama chemia w takich samych rakach- jak leczenia działa to wielki sukces i szanse wzrastają - to najlepiej zaobserowac na chemii przed operacyjnej
4 .inne czynniki ważne - a wiec zmiana stylu zycia, praca nad swoim umysłem bo to juz też pisałam- mózg może byc naszą słabością albo siłą

i teraz tak - jak w określonym przypadku wszystkie 4 punkty są na tak, a przede wszystkim te 3 to wtedy czytamy mam 10 lat , mam 20 lat po raku

gdy ktoś ma pecha i punkt 1 jest na nie , to tragedii nie ma o ile punkt 2, 3 , 4 jest na tak

gdy ktoś ma pecha i np punkt 1 jest na tak, ale punkt 2 na nie i 3 na nie no to tak sobie ale zostaje nam punkt 4 i punktem 4 mozemy zawalczyć ale i tak szanse są duze bo punkt 1 oznacza, że rak się nie rozsiał ani przez wezły ani przez naczynia krwionosne , które najczesciej pomija sie milczeniem, bo wszystkim wydaje sie, że rak sie przerzuca tylko droga naczyn , chłonnych - tak wiec ta sytuacja nie jest wymarzona ale nie jest tragiczna a raczej dobra, bo punkt 1 na tak to dobra pozycja startowa tzw dobry początek

gdy ktoś ma pecha i punkt 1 na nie, punkt 2 na nie, ale punkt 3 i 4 na tak to ma szanse bo chociaz ma pecha na starcie i pecha , ze trafił mu sie np jakis szybki Bil, to leczenie działa i wytłucze

gdy ktoś ma pecha i punkt 1 , i punk 2 i punk 3 na nie to ma mega pecha i musi bardzo się starac z punktem 4 ale to bardzo ale jezeli sam chory sobie zlekcewazy punkt 4 no to czytam wtedy watek pozegnanie

punkt 4 jest istotny ale są przypadki , gdzie inne punkty są bardzo na nie i cóż wtedy nawet ja wątpię w działanie punktu 4, jak maxymalnie zawiodły punkty 1, 2 , 3



Amorku jedna osoba potrzebuje wiedzieć, roztrzasac na czynniki pierwsze , analizowac a inna osoba nawet nie chce wiedziec jaki ma typ raka, nawet nie chce o tym mówic itd
ale jezeli ktoś przeanalizuje gruntownie swoje zycie przed rakiem to byc moze wyłapie czynniki, które mogły miec wpływ na powstanie raka i je po chorobie skutecznie wyeliminuje co moze miec wpływ ale nie musi na dalsza chorobe bo to raczej spekulację niz prawda objawiona .




Dano Ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już Twoja sprawa, jak Ty ją opowiesz .................

Marek Hłasko "Sowa, córka piekarza"



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-12-2010 - 19:06:15 przez Polcia.

Perła (offline)

Post #23

19-12-2010 - 19:48:47

Łódź 

No Polcia...czapka z głowy za ten wpissmiling smiley

Moje:"czego?" dotyczy 100 procentowego konkretu. A tego jak nie ma, tak nie niezdecydowanyma



www.perla.nets.pl



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-12-2010 - 19:58:04 przez Perła.

Polcia (offline)

Post #24

19-12-2010 - 20:28:47

 

ale w raku nie ma 100% konkretu!!! To nie jest choroba wywołana wirusem - odkrywamy wirus - jeden czynnik i na niego znajdujemy lekarstwo. Chociaż sa raki, zależne od wirusa jak np rak szyjki macicy od hpv

to nie gruzlica gdzie wykryto prątki Kocha
sa rózne raki, róznych organów, a przyczyny sa złozone a nie jedna konkretna i dlatego to taki trudny przeciwnik
ale kto wie, moze przyszlosc jest w genetyce albo w medycynie molekularnej
zreszta rak to pojecia ogolne - w raku piersi są rozne typy, rózniące się od siebie diametralnie a co mówiąc o rakach innych organów
nie ma sie co łudzic- , że znajdą jedno cudowne lekarstwo na raka bo raków są tysiące typów i na każdy typ potrzeba innego lekarstwa
ale jest postęp i to duży i naukowcy pracują wiec trzeba miec nadzieję, że cos wymyślą

A Ty byś Perło chciała gotową receptę a ona nie istnieje , bo w raku za duzo zmiennych jest
i tak duzo wiecej wiemy o raku niz kiedyś ale to nadal wiedza nie pełna bo rak to inteligentna bestia




Dano Ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już Twoja sprawa, jak Ty ją opowiesz .................

Marek Hłasko "Sowa, córka piekarza"

Perła (offline)

Post #25

19-12-2010 - 20:34:46

Łódź 

Tak...dokładnie TAK BYM CHCIAŁA,ewentualnie może być "jedynie" informacja w mediach, że rak przestał być choroba śmiertelną.



www.perla.nets.pl

mag_dag (offline)

Post #26

19-12-2010 - 22:29:19

Sosnowiec 

cały czas działania współczesnej medycyny polegają na uśmiercaniu raka, bo nie ma i myślę, że prędko nie będzie jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, skąd się toto wzięło, jakie mechanizmy i ile ich musi zadziałać w organizmie człowieka i jakie sprzyjają temu okoliczności, by komórki nowotworowe zaczęły się bez kontroli namnażać, słowem co składa się na to jedno "pstryk" kiedy guz zaczyna rosnąć
i dlaczego na jednego jakieś okoliczności i mechanizmy działają negatywnie, a na drugiego nie - czy dlatego, że rak potrzebuje o wiele_wiele więcej "zapalników" niż nam się wydaje?
ja sądzę, że tak jest - nie znamy mechanizmu i dlatego walka jest nierówna

ale znając zwyczaje guza naukowcy szukają sposobów, by mu pomieszać szyki i całkiem dobrze sobie radzą, szukając na przykład sposobu na to by uniemożliwić rakowi budowanie naczyń krwionośnych do odżywiania się - jeśli znajdzie się taki lek, który będzie to potrafił w 100%, to będzie wielki przełom
avastin już sobie dobrze radzi na tym polu, odcinając dopływ krwi do guza

uważam, że medycyna ma nam dużo więcej do zaoferowania niż 10 czy 20 lat temu
a nawet więcej niż 5 lat temu uśmiech


Perło, rak już nie jest chorobą śmiertelną, jeśli tylko spełnia się punt 1 z wpisu Polci (ja cały czas o raku piersi)
no i nie zawadzi mieć ciut szczęścia śmiech

czego nam wszystkim życzę drink.gif










Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

Perła (offline)

Post #27

19-12-2010 - 22:35:02

Łódź 

Nie miałam tyle szczęścia...ech.



www.perla.nets.pl

mag_dag (offline)

Post #28

19-12-2010 - 22:41:55

Sosnowiec 

to łap się na pozostałe punkty + szczęście uśmiech

ja sobie z każdego punktu wybrałam coś dla siebie - bo niby węzeł zajęty, trójujemna, przed (dużo przed) menopauzą itp.
ale resztę sobie zapisałam na plus
uśmiech









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

Polcia (offline)

Post #29

20-12-2010 - 18:04:45

 

hi hi hi ,Perło ja własnie po to analizuję szczególnie potrójnieujemne , żeby łapac plusy dla siebie , bo punkt 1 był zdecydowanie na NIE
czegoś muszę się trzymać skoro na starcie miałam pozycję z góry przegraną płacze
i jeszcze jedno - łatwo dbać o psychike jak ktoś ma punkt 1 super, mały guzek, czyste wezły i dodatkowo oszczedzającą albo jak pare dziewczyn in situ, gdzie to nie daje przerzutów a co innego ja, ja musiałam ciezko pracowac nad swoją głową
ale coś dodam co prawda nie o chemii ale o hormonoterapii - otóż dzisiaj spotkałam na Wewelskiej dwie amazonki, które świadomie zrezygnowały z brania hormoterapii jak nasza Katty!!
Oceniły , że negatywne skutki sa wieksze niż korzyści i same zdecydowały , że nie biorą!! Byłam w lekkim szoku ale szanuję ich decyzję. Katty jak widac , nie jesteś sama w swojej decyzji odstawienia leków, takich amazonek jest więcej niż myslimy jak się okazuje Jedna hormono....puls herówka z zajętymi węzłami a druga nie herówka ale u tej drugiej , hormonoterapia powodowała , że białe ciałka miała praktycznie zerowe .
I co Wy na to?? osobiście spotkałam dwie dziewczyny , obie same podjęły decyzje- Nie hormonoterapii.
Kiedyś bym je potepiła ale nie dzisiaj


Madziu Ty nie panikaj Ty miałas małego guza i czyste wezły , Twój punkt 1 i tak był super bo Twoje 10 lat świadczy , że u Ciebie pozostałe punkty 2, 3 i 4 zadziałaly i super tak trzymaj



Dano Ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już Twoja sprawa, jak Ty ją opowiesz .................

Marek Hłasko "Sowa, córka piekarza"



Zmieniany 3 raz(y). Ostatnia zmiana 20-12-2010 - 18:18:51 przez Polcia.

mag_dag (offline)

Post #30

20-12-2010 - 18:37:30

Sosnowiec 

Polciu, ja nie panikuję, panika, to obcy mi stan uśmiech
miałam zajęty jeden węzeł - piszę o tym wyżej,
ale zawsze sobie mówiłam, że on właśnie wyłapał wszystko i nie puścił dalej - i tej wersji się będę trzymać nadal uśmiech










Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------
Nie możesz pisać w tym wątku ponieważ został on zamknięty

Użytkownicy online

Gości: 486
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022