Port naczyniowy

Wysłane przez hawute 

hawute (offline)

Post #1

27-04-2011 - 14:39:44

 

Jade do W-wy 5 maja na założenie portu, bo zyły wysiadły. Jakie macie doswiadczenia z samego zakładania portu i jak " toto " pielegnować po wszczepieniu. Czy bardzo boli zabieg i jak długo trwa, ile po zabiegu zostaje sie na oddziale ? Jak z igłami do portu? Teraz dostaje cotygodniowo taxol, na dokładkę co trzeci tydzień herceptyne. Pozdro...

mag_dag (offline)

Post #2

27-04-2011 - 14:44:22

Sosnowiec 

tu dziewczyny rozmawiają o porcie:

[amazonki.net]









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

andzia73 (offline)

Post #3

27-04-2011 - 14:48:31

Gdańsk 

Port mam od listopada...w niczym nie przeszkadza...Lekarz umiejscowił mi go tak, że przykrywa go ramiączko stanika..Ja poszłam na 9 do szpitala pod znieczuleniem miejscowym ,założyli mi port...ok godzinki to trwało..Potem 2 godzinki byłam na obserwacji ..zrobiono mi rtg klatki piersiowej, czy dobrze założyli....dopóki masz chemie i hercie nie musisz się martwic... tylko trzeba pilnować aby heparyną płukali po każdym wlewie..Potem jak już nie będzie wlewów to co 6 tygodni trzeba płukać...I to wsio pozdroduży uśmiech




Haniap. (offline)

Post #4

27-04-2011 - 17:03:23

Poznań 

Andziula miałam podobnie, tylko w ten sam dzień dostałam chemię w nowy port i przenocowałam sobie w szpitalu. Mnie powiedzieli, że płukanie heparyną po zakończeniu chemii, trzeba robić co 3-4 tygodnie. Byłam już raz, bo chemię skończyłam 21 marca. Nie wiem dlaczego Ty masz taką informację? Może to zależy od portu?



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



dani (offline)

Post #5

27-04-2011 - 17:33:42

 

Port mam już 2 i pół roku. Po zakończeniu chemii jeżdżę go przepłukać co ok. 6 tygodni.
Spotkałam się z radami, aby:
1. Płukać go, co 3 tygodnie.
2. Płukać go, co 6 tygodni.
3. Płukać go, co 3 miesiące.
Niezłe, co?
Najczęściej radzą płukać, co 6 tygodni i według mnie jest to najrozsądniejsze.
Co 3 tygodnie, to zwariować by można..Za często....
Co 3 miesiące to już lekkie przegięcie. Nie mam zamiaru przekręcić się na własne żądanie z jakimś zakrzepem w porcie...
Hawute, port zakładano mi w CO.
Trochę czekania na swoją kolej ( bo nie ja jedna byłam do założenia portu ), trochę czekania na wolną sale operacyjną ( ta sama w której miałam mastektomię ).
Potem zabieg. Niezbyt miły, ale nie boli.
Czekanie na RTG. Czekanie na wynik. Czekanie na wypis.
Jak to w CO. Kilka godzin oczekiwania na wszystko po kolei.
W końcu pojechałam sobie do domku.
50 km sama samochodem. Jako kierowca.
Blisko domu nie było ciekawie, bo znieczulenie puściło...
Ogólnie - nic strasznego..
Aha...Po założeniu portu przez jakiś czas robiłam sobie w brzuch zastrzyki przeciwzakrzepowe.





Chcesz rozśmieszyć Boga... Opowiedz mu o swoich planach..

andzia73 (offline)

Post #6

27-04-2011 - 19:53:28

Gdańsk 

Haneczko tak mi powiedzieli w WCO..Że bezpieczne będzie płukanie portu raz na 6 tygodni nie później..Żadnych zastrzyków sobie nie robiłam w brzuch..A chemie miałam podawaną przez port po 3 dniach..A widzisz Dani ma podobnie może co ośrodek to inaczej ... a może te porty też się czymś różniąduży uśmiechMój to CelsiteT305




akzseinga74 (offline)

Post #7

27-04-2011 - 22:41:44

 

Ja mam port od roku. Gdy miałam kilkumiesięczną przerwę od chemii płukałam go co 6 tygodni, bo tak wyczytałam w necie, że co 4 - 6 tygodni. Jednego razu poszłam przepłukac port po 4 tygodniach, bo akurat byłam na usg. Pielęgniarki mnie ochrzaniły, że to za krótki okres, że płukanie rozrzedza krew i nie jest to zbyt dobre, że wystarczy co 8 tygodni.
Założenie portu nie trwało u mnie godziny, ale bolało, bo miałam źle ułożoną rękę i dźgał mnie tam i dźgał i mówi, że żyły nie widzi. W końcu kazał pielęgniarce położyć moją rękę w inny sposób i już było ok. Po zabiegu czekałam może z pół godziny na korytarzu i mogłam iść do domu. Wypisu nie mam do tej pory, bo nikt mi nie napisał duży uśmiech Nie musiałam robić żadnych zastrzyków, ani też jakoś specjalnie pielęgnować tego portu. Chemię miałam podawaną jakoś po 4 dniach od założenia portu.

Haniap. (offline)

Post #8

27-04-2011 - 23:25:51

Poznań 

Ja też robiłam sobie zastrzyki w brzuch przeciwzakrzepowe. Byłam przepłukać przed świętami i nikt mnie nie pytał po jakim czasie przychodzę, tylko sama zapytałam i dostałam odpowiedź, że nie później niż cztery tygodnie ...



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



Hala1962 (offline)

Post #9

28-04-2011 - 08:21:45

Szczecin 

a mówiono Wam po jakim czasie trzeba port usunąć? bo ja zapomniałam...
ja płuczę raz w miesiącu, czasami po 6 tygodniach ale to rzadko, ostatnio miałam płukany w krótkim odstępie czasu (11 dni) bo potrzebna była na genetykę moja krew a w żyły nie było szansy się wkłuć, więc wiozłam krew w probówce z ZCO na genetykę na drugi koniec miasta smiling smiley

dani (offline)

Post #10

28-04-2011 - 08:37:12

 

Hala, kiedy zakładano mi port w CO mówiono, że może sobie u mnie pomieszkać 2 -3 lata ( chyba, bo pamięć już nie ta ...).
Teraz jeżdżę do innego ośrodka i tam przystojny pan ordynator powiedział, że jak się nic złego z portem nie dzieje to i 5 - 7 lat może sobie siedzieć.
Tak więc, niech se siedzi...duży uśmiech





Chcesz rozśmieszyć Boga... Opowiedz mu o swoich planach..

Haniap. (offline)

Post #11

28-04-2011 - 11:47:12

Poznań 

Mnie też mówiono, że 3- 4 lata, ale można i dłużej go mieć..... więc mój niech sobie siedzi.....



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



hawute (offline)

Post #12

28-04-2011 - 22:04:11

 

Dziękuję serdecznie za wiadomości. Pomimo sporej ilości poważnych operacji, jakoś bardzo boje się samego zakładania portu. Chyba muszą mi dać coś na uspokojenie, bo już samo usiedzenie w jednym miejscu przez 15-20 minut to dla mnie wyczyn, a co będzie na leżąco, kiedy nie można się ruszać ? Biorę sporo leków na odwodnienie, plus złapałam zapalenie pęcherza, a nie zdążę podleczyć. Brrrrrrrrrrrrrrrr, ciężko to widzę. A jak piszecie trwa to blisko godzinę. Czyli ubranko szpitalne czy swoję i jakie ? Jak sie przygotowac ? Czy pierwsze podania chemii przez port bolą ? Jak w pierwszych dniach pielęgnować wszycie, czy trzeba ostrożnie , czy jest tam " coś " co sie może przemieszczać przy spaniu / śpię pozwijana jak kot / czy ramiączko od biustonosza nie podraznia ? Czy, CZy, CZy..... Uf.dość. Pozdrawiam wszystkich.

dani (offline)

Post #13

28-04-2011 - 22:16:27

 

Hawute...Ja wzięłam sobie piżamkę, ale dali mi szpitalny zielony garniturek..
Chemię miałam podaną do portu po tygodniu chyba. Nie bolało. Jedynie wkłucie, ale to przecież pikuś...
Nie przypominam sobie, abym jakoś specjalnie na początku pielęgnowała port. Pewnie opatrunki zmieniałam, ale nie pamiętam.
Ramiączko urażało mnie. I owszem. Nie ma się co czarować, będziesz troszkę obolała, ale niedługo.
Nie spię na porcie, bo mi niewygodnie. Ciśnie mnie tam.
Nie bój się. Nie czaruję. To nie jest takie straszne...Dasz radę.





Chcesz rozśmieszyć Boga... Opowiedz mu o swoich planach..

akzseinga74 (offline)

Post #14

28-04-2011 - 22:27:57

 

A ja poszłam w swoich ubraniach i musiałam zdjąć tylko bluzkę i biustonosz. Portu nie mam pod ramiączkiem, więc mi go widać i nie chodzę w bluzkach z takimi dekoltami, z których było by widać port. Z tego co czytałam w internecie nie zaleca się spania na boku, na którym założony jest port, albo zapinania pasa w samochodzie. Oczywiście nie da się zastosować do wszystkich nakazów i zakazów, można z tym żyć normalnie. Z tego co pamiętam to chyba po 2 dniach miałam zdjąć opatrunek i tak już zostawić. Szwy chyba były do ściągnięcia po 2 tygodniach. Wkuwanie igły do portu nie jest bolesne - ot takie szczypnięcie. I nie czuje się jak kroplówka tam kapie. Nie bój się - to nie takie straszne. I powiem tylko jedno - jak szłam na założenie portu to niczego się nie dowiadywałam i nie czytałam i stwierdziłam, że tak lepiej. Czasami człowiek się naczyta i niepotrzebnie ma potem stracha.

dani (offline)

Post #15

28-04-2011 - 22:36:56

 

Ja też nie mam portu pod ramiączkiem..Ale w jego okolicach. Dlatego na początku ramiączko mnie urażało. Ale niedługo.
Bluzki z wiekszym dekoltem też odpadają..Ale mnie akurat nie przeszkadza, że port widać. Nie wstydzę się go. A jak ktoś ciekawy, to niech się gapi....





Chcesz rozśmieszyć Boga... Opowiedz mu o swoich planach..

hawute (offline)

Post #16

02-05-2011 - 20:01:12

 

Dziękuje jeszcze raz za rady. A powiedzcie mi miłe, gdzie można uszczęśliwić się zakupem igieł do portu ? . Obciekłam 3/4 aptek w Częstochowie i nici. Po choinkę mi port, jak niet igieł ?. Ani w aptekach, w wym przyszpitalnych, ani w sklepie zaopatrzenie medycznego. Pozostaje szydło szewskie ? Gdzie się toto zamawia i czy sa jakieś rozmiary / grubości ?.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 02-05-2011 - 20:07:42 przez hawute.

hawute (offline)

Post #17

02-05-2011 - 20:07:04

 

A, gapa za mnie..........jeszcze zapytam, czy np. do taxolu potrzebna sama igła czy też taka z ogonkiem i kranikiem?

Masza70 (offline)

Post #18

02-05-2011 - 22:57:46

 

Hawute, a w szpitalu na oddziale nie mają igieł do portu? Pytam, bo wkrótce chciałabym jeździć do Cz-wy na płukanie portu.



dani (offline)

Post #19

03-05-2011 - 10:06:57

 

Cytuj
hawute
A, gapa za mnie..........jeszcze zapytam, czy np. do taxolu potrzebna sama igła czy też taka z ogonkiem i kranikiem?
Sama igła może być do płukania portu. Z ogonkiem i kranikiem do podawania leków, czyli taksolu też.




Chcesz rozśmieszyć Boga... Opowiedz mu o swoich planach..

akzseinga74 (offline)

Post #20

03-05-2011 - 16:43:08

 

chichot A u nas nie trzeba się o nic martwić, wszystko dają sami

Haniap. (offline)

Post #21

03-05-2011 - 18:05:21

Poznań 

A dlaczego masz mieć swoją igłę? Mnie podawali Taxol i sami dawali igłę z taką rurką i zamknięciem. Przy płukaniu też nie musiałam mieć swojej igły.



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



akabere (offline)

Post #22

17-05-2011 - 22:17:18

Warszawa 

Długo myslałam nad usunięciem portu, po prawie dwóch latach, po 17 herceptynach i chemii,po sterydach dożylnych ostatniego dnia pobytu w szpitalu sam zropiał i mi go usunięto.
Być może się mądrzę ale nie martwmy się na zapas.
bezradny

Hala1962 (offline)

Post #23

17-05-2011 - 22:29:12

Szczecin 

mówią że porty niebezpieczne mogą być, moja onka chce żebym usunęła, ja narazie nie chcę...jeszcze trochę niech posiedzi, chociaż to już 2,5 roku...
akabere a usunięcie bardzo bolesne? bo już nie pamiętam jak to było myśli

dani (offline)

Post #24

17-05-2011 - 22:36:39

 

Cytuj
akabere
Długo myslałam nad usunięciem portu, po prawie dwóch latach, po 17 herceptynach i chemii,po sterydach dożylnych ostatniego dnia pobytu w szpitalu sam zropiał i mi go usunięto.
Być może się mądrzę ale nie martwmy się na zapas.
bezradny
Akabere, napisz coś więcej. Jakie były objawy?
Bolało?
Widać było, że coś tam się dzieje?
Skrobnij słówko...





Chcesz rozśmieszyć Boga... Opowiedz mu o swoich planach..

Haniap. (offline)

Post #25

18-05-2011 - 11:27:02

Poznań 

Właśnie wczoraj byłam na płukaniu i u mnie wszystko ok. Port mam dopiero od listopada.... Akabere napisz coś więcej co się u Ciebie stało?



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-05-2011 - 11:27:47 przez Haniap..

akabere (offline)

Post #26

23-05-2011 - 13:55:00

Warszawa 

Przy napromienianiu mózgu trzeba leżeć w szpitalu i są podawane leki antyobrzękowe dożylnie-do portu.
Po dziesięciu dniach ostatni raz zmieniano mi igłę.
Uczuliłam się na jakieś plastry, bo pewnych zabrakło - przezroczyste i siostra zmyla mi skórę benzyną.
Okolica zaczerwieniła się i bolała.
Tam gdzie miałam zakładany port pobrano próbki i była w porcie ropa.
Usunięcie natychmiast tzn. na drugi dzień,antybiotyk doustnie dostałam na parę dni-zabieg trwa ok.15 min w znieczuleniu miejscowym,na sali operacyjnej.
W porównaniu z 10-ciokrotnym nakłuwaniu żyły przy wszczepianiu to była bajka.Zaszycie po tamtym szwie i jeden dzień dłużej w szpitalu.
Po 12 dniach zdjęcie szwów.Zapytałam o powtórny port- nie ma sprawy zakładają.
Na szczęście dostałam tylko jedną kroplowkę czy dwie w rękę i poszłam do domu.
Teraz mam xelodę w tabletkach.
Było to w pażdzierniku 2010,dziś pierwszy raz od września siadłam za kierownicą samochodu i przejechałam się kawałek.
Jutro znów do CO po xelodę .Pojadę powolutku ok. 4 km sama bo kierowcy mi się skończyli.
Mam nadzieję,że ją dostanę jak będą dobre wyniki, a może zrezygnować z niej?
Myślę.że z Waszymi portami nie będzie kłopotu,czego Wam z całego serca życzę.Ania

akabere (offline)

Post #27

23-05-2011 - 13:59:41

Warszawa 

Aha, port był załozony w marcu 2009.czyli miał 1,5 roku.
Po 17 herceptynach raz go płukałam i potem znów był potrzebny.

Haniap. (offline)

Post #28

23-05-2011 - 23:31:59

Poznań 

Ja mój port trzymam na razie, bo jeszcze nie wiadomo, może jesienią znowu chemia.... ale teraz o tym nie myślę. Byłam tylko ciekawa dlaczego akabere miała ropę...



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



hawute (offline)

Post #29

30-05-2011 - 22:15:30

 

Miały rację te z Was, które namawiają na założenie portu. Ja już jestem właścicielka takowego. Założyli w Warszawie 25 maja. Załadowałam na wyposażenie wyprawy chyba pół apteki przeciwbólowych...a nie łyknęłam ani ziarenka. Do dzisiaj NIC bólu nie czuję. Przeszkadzają supełki i kokardki na szwach na obojczyku i szyjce, ale rozpuszczalne to i same odpadną. Siniak na dłoń ponoć normalny.
Strachałam się okrutnie, ale teraz jestem bardzo zadowolona. Jutro chemię / taxol dziewiąty wlew plus czwarta herceptyna / i sterydy podadzą już chyba przez port. Szkoda, ze igły w Częstochowie trzeba kupować samemu. Śpię na lewym boku- port nie przeszkadza, -co prawda dostałam w W-wie zaświadczenie o zwolnieniu z pasów, ale jeżdżę w samochodzie w pasach, port nie przeszkadza / podkładam grubiej gazę /. To tyle w temacie. Pozdrawiam.

Haniap. (offline)

Post #30

30-05-2011 - 22:51:29

Poznań 

A to się dziwię, że każą kupować własne igły. U mnie, chodzę na płukanie, nie muszę mieć, podczas chemii oczywiście też dostawałam w szpitalu ...



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 612
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022