Port naczyniowy

Wysłane przez hawute 

aga66 (offline)

Post #1

25-11-2013 - 20:03:36

Warszawa 

A ja szlafroka nie miałam. Przemycili mnie w tej zgrabnej ursynowskiej koszulinie na salę zabiegową, a po założeniu odstawili mnie od razu na salę, gdzie zostawiłam ciuchy i od razu się ubrałam. Miałam tylko kłopot z przebraniem się, bo tak mnie znieczulili (kilka razy dokładali znieczulenie, bo zabieg trwał ponad 1,5 godziny), że przez 2 godziny miałam całą lewa rękę bezwładną - śmieszne i dziwne uczucieduży uśmiech



"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono". W. Szymborska
Alexis de Tocqueville „Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.” Niestety, wielu z nas uważa, że ich wolność nie podlega ograniczeniom, przynajmniej nie takim, które oni sami by akceptowali...

raff2 (offline)

Post #2

25-11-2013 - 22:41:02

Lublin 

1.5 godziny? To współczuję. A uczucie odrętwienia ręki było efektem podania zbyt dużej objętości środka znieczulenia miejscowego i zablokowania przewodzenia w splocie barkowym - przepraszam ale powinaś być o tym poinformowana przez operatora...

nikulam (offline)

Post #3

26-11-2013 - 09:27:58

warszawa 

Dziękuję , czyli piżamy nie biorę, ale szlafrok na wszelki wypadek tak. Ja też cykror i dziś już mnie brzuch boli jak o tym pomyślesmiling smiley Aga, mam nadzieję,ze nie pobiję Twojego wyniku czasowegosad smiley



dana23 (offline)

Post #4

26-11-2013 - 11:09:13

Gdańsk, Saarbruecken 

Ja mialam luksus,bo mi port zakladali pod narkoza,jednoczesnie pobierajac do badania wezel wartowniczy. Nikulam,nie martw sie,bedzie dobrze,ja ciesze sie,ze mam ten port!kwiatek



nikulam (offline)

Post #5

26-11-2013 - 11:14:26

warszawa 

Dana to faktycznie super , trochę sie boję tego słuchania i "czucia" co oni tam robiąsmiling smiley Denerwuję się tez bo będzie to robił chirurg, który na codzień się tym nie zajmuje, wykonuje powazniejsze operacje niz taki tam port, ale może więc właśnie w takich prostych zabiegach nie ma wprawy.
Dana a bolało Cię potem? Przeszkadza Ci to w czymś?



aga66 (offline)

Post #6

26-11-2013 - 11:59:59

Warszawa 

Cytuj
nikulam
Dziękuję , czyli piżamy nie biorę, ale szlafrok na wszelki wypadek tak. Ja też cykror i dziś już mnie brzuch boli jak o tym pomyślesmiling smiley Aga, mam nadzieję,ze nie pobiję Twojego wyniku czasowegosad smiley
Dominika też mam nadzieję, że nie pobijesz, zresztą pani doktor, która mi go zakładała powiedziała, że byłam jej rekordzistką i może do dzisiejszego dnia nikt mi rekordu nie odebrałchichot I Ty też Kochana ani mi się ważrotfl
Raff2 operatorka mnie nie poinformowala, tylko chyba miała wyrzuty sumienia, bo jak siedziałam po zabiegu w oczekiwaniu na rtg, a potem jego wynik, przychodziła wielokrotnie pytać się jak się czujęuśmiech



"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono". W. Szymborska
Alexis de Tocqueville „Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.” Niestety, wielu z nas uważa, że ich wolność nie podlega ograniczeniom, przynajmniej nie takim, które oni sami by akceptowali...





Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 26-11-2013 - 12:05:22 przez aga66.

dana23 (offline)

Post #7

26-11-2013 - 14:31:16

Gdańsk, Saarbruecken 

Dominiko,bolalo tylko troche,bo to jednak rana (obylo sie bez srodkow przeciwbolowych), ale w niczym mi ten port nie przeszkadza! Buziaki!!!!serce



izafi (offline)

Post #8

26-11-2013 - 18:23:58

okolice Warszawy 

Aga,musisz mi zrobić miejsce obok siebie na podium,bo... mnie również męczono tyle samo czasuduży uśmiech
Dostarczyłam wszystkim masę wrażeń z mdleniem włącznieprzewraca_oczy
Na szczęście pani doktor była wyjątkowo cierpliwauśmiech

nikulam (offline)

Post #9

06-12-2013 - 11:13:16

warszawa 

Podziwiam Was Dziewczyny za te 1.5h, u mnie trwało godzinkę i okropnie to wspominam. brrrr



aga66 (offline)

Post #10

06-12-2013 - 11:48:31

Warszawa 

Ja na szczęście nie mdlałam. U mnie nie mogłi dostać się do żyły szyjnej. Chciała lekarka nawet rezygnować, ale powiedziałam jej, że leżę tu już ponad godzinę nie po to, by odejść z przysłowiowym kwitkiem. Stwierdziłam, że nie ruszę się z miejsca dopóki nie założą mi tego portu - taka byłam zdeterminowana. Dopiero jak wezwali jakąś panią profesor, to po dłuższej naradzie i kilku próbach udało się wreszcie mnie okablowaćduży uśmiech Efektem tych wszystkich poczynań był krwiak od szczęki po pępekchichot Także dobrze, że chemię miałam podawaną dopiero po tygodniu, bo bym ich chyba pogryzła, tak mnie bolało. Zresztą po tygodniu też mocno bolało wbijanie igły w port i krew się lała z tego krwiaka, bo jeszcze przecież nie zdążył się wchłonąć. Najśmieszniejsze w tym wszystkim było to, że tak zdrętwiałam leżąc tyle czasu bez ruchu i tak mnie strasznie bolał kręgosłup, że musieli mnie sadzać i zdejmować z tego "madejowego łoża", bo w ogóle nie mogłam sie ruszać. No i ta ręka znieczulona. To był po prostu poezjarotfl



"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono". W. Szymborska
Alexis de Tocqueville „Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.” Niestety, wielu z nas uważa, że ich wolność nie podlega ograniczeniom, przynajmniej nie takim, które oni sami by akceptowali...

raff2 (offline)

Post #11

06-12-2013 - 18:01:12

Lublin 

To nie poezja. To jakiś dramat! Gdzie coś takiego robią? Jak tak można? I dlaczego się na to godzicie?! Omijać ten szpital z daleka. Tym bardziej, że miejsc, gdzie dobrze implantują porty jest kilka...
Przy pobycie w szpitalu trwającym 2-3 godziny, to nawet można się gdzieś "przejechać". Nie namawiam na tak ekstremalne wyprawy, jak to jedna pacjentka z Gdańska pojechała zaimplantować sobie port do Lublina, ale trochę "ruszyć" to się można winking smiley

arkaola (offline)

Post #12

06-12-2013 - 18:40:13

Izbicko 

Zobaczę co u mnie będą cudować lewa strona nie wchodzi w grę bo po operacji jest. Nie mam węzłów chłonnych i nie dam sobie założyć.chichot Muszą podać przez wenflon w prawą rękę niestety. Zresztą zobaczę. Pozdrawiam cieplutko i Mikołajkowo



raff2 (offline)

Post #13

06-12-2013 - 21:16:22

Lublin 

Ale port można zaimplantować i po lewej stronie. Ograniczenia związane z przebytą mastektomią, a właściwe usunięciem węzłów chłonnych z pachy, dotyczą tylko żył obwodowych. Natomiast niezależnie od tego, czy żyły obwodowe są dobre czy nie, czy mamy dostępne obie ręce, czy jedną, to i tak zawsze (!) chemioterapia powinna być podawana przez żyły centralne, czyli przez port

aga66 (offline)

Post #14

06-12-2013 - 21:19:20

Warszawa 

Cytuj
raff2
To nie poezja. To jakiś dramat! Gdzie coś takiego robią? Jak tak można? I dlaczego się na to godzicie?! Omijać ten szpital z daleka. Tym bardziej, że miejsc, gdzie dobrze implantują porty jest kilka...
Przy pobycie w szpitalu trwającym 2-3 godziny, to nawet można się gdzieś "przejechać". Nie namawiam na tak ekstremalne wyprawy, jak to jedna pacjentka z Gdańska pojechała zaimplantować sobie port do Lublina, ale trochę "ruszyć" to się można winking smiley
Port miałam zakładany w Centrum Onkologii - Instytucie w Warszawieduży uśmiech



"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono". W. Szymborska
Alexis de Tocqueville „Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.” Niestety, wielu z nas uważa, że ich wolność nie podlega ograniczeniom, przynajmniej nie takim, które oni sami by akceptowali...

raff2 (offline)

Post #15

06-12-2013 - 21:38:10

Lublin 

W samej Warszawie można znaleźć kilka placówek zajmujących się portami. W CO-I zespół zajmujący się portami został w ostatnich latach mocno "rozbity", a większość osób z dużym doświadczeniem odeszło z pracy... co w jakiś sposób może także tłumaczyć powtarzające się tu "dziwne historie"

Gizi (offline)

Post #16

04-02-2014 - 17:46:47

Warszawa 

Witam! Piszę by uspokoić wszystkie dziewczyny, które obawiają się założenia portu naczyniowego -- vascu portu.pociesza Nie ma się czego bać. Ja miałam zakładany port po pierwszej chemii AC w CO Ursynów na oddziale Anestezjologii. Teraz namawiam na port wszystkie panie, które spotykam a mają podawaną chemię przez Venflon.
okPlusy:
- port zakładany jest w znieczuleniu miejscowym przez lekarza w warunkach sali operacyjnej. W moim przypadku trwało to ok. 40 min.
- po założeniu idzie się do domu,
- w domu zmieniane są opatrunki - łatwizna,
- od razu można podawać chemię do portu,
- żyły na obwodzie mają się świetnie,
- nie muszę się martwić czy żyły wytrzymają czy nie, czy będzie stan zapalny czy nie, czy dojdzie do wylewu podskórnego leku czy nie,
- przychodzę na chemię odchylam koszulkę i Pani pielęgniarka wbija mi igiełkę - ukłucie czuć ale tylko trochę,
- mogę robić co chcę i jak chcę port w niczym nie przeszkadza,
- port można utrzymać latami na ewentualne dłuższe leczenie,
- nic nie wystaje na zewnątrz, jest prawie niewidoczny,

niedowiarekMinusy
- na razie nie widzę

Pamiętajcie drogie Panie, że żyły mają nam wystarczyć do końca życia. Kiedyś zakończymy leczenie onkologiczne i będziemy mieć zakładane venflony czy pobieraną krew przy innych okazjach i dobrze by żyły obwodowe były w dobrym stanie. Jeśli chemia będzie szła przez venflon to bardzo prawdopodobne jest że tak zniszczy żyły że będzie kiedyś kłopot z założeniem venflonu na obwód. Dodam jeszcze że w wielu krajach Vascu - port zakładany jest standardowo pacjentom, którzy mają planowanie leczenie cytostatykami. Myślę że za jakiś czas w Polsce też będzie to standard a na razie każda z nas musi o swój port zawalczyć.



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

dana23 (offline)

Post #17

04-02-2014 - 18:10:17

Gdańsk, Saarbruecken 

Wszystko potwierdzam! okDodam,że port nieużywany trzeba co 3 miesiące przepłukiwać.



sasky7 (offline)

Post #18

04-02-2014 - 21:51:15

Warszawa 

Wstawili mi port w grudniu 2012 - po 4 AC i przed 4 AT.
Bo żyły już nie wyrabiały...

PRZED wstawieniem portu mój entuzjazm sięgał zenitu oczko
Wtedy port był dla mnie jak zbawienie uśmiech

Chemioterapię skończyłam 26.02.2013 i od tamtej pory płukałam port co 8 tygodni (w CO-I na Roentgena)
Do stycznia tego roku...
... kiedy przyszłam na kolejne płukanie, a pielęgniarka w gab.27 mi na to że ... przychodzę za późno. Że nie można co 8 tygodni. Że musi gdzieśtam-gdzieśtam zadzwonić. Że musi wezwać lekarza.
No żeszzzz .... standardy im się nagle pozmieniały ??? smutny

Bo godziny płukania zmieniają się co przyjście: ostatnio mówili, że płuczą do 18:00 ale od lutego będzie do 15:30, poprzednio: że płukanie tylko w godz. 8:00-10:00, a jeszcze poprzednio, że do 18:00.

Za każdym razem muszę prosić chemioterapeutkę o zgodę na zarejestrowanie na płukanie, a jak mnie zarejestrują, to wchodzę drugi raz - po zlecenie na płukanie. Legalnie - poza kolejnością. Wcinam się patrząc na babeczki siedzące pod gabinetem i czekające na kwalifikację ... niezdecydowany

Jakby nie można było wystawić stałego zlecenia!!!
Bo port przecież płukać trzeba - dopóki nosi się go w sobie.

***

Reasumując moje odczucia:

W czasie chemioterapii port był świetną sprawą!!!

Potem ... stał się swego rodzaju obciążeniem.

Krwi z niego - niestety - nie pobierają ( ani w CO-I, ani w LUX-MEDzie, ani w szpitalu, do którego trafiłam na operację-tam skłuli mnie 6 razy zanim wstawili wenflon)


***

Gdyby był wstawiany pacjentom standardowo jeszcze przed pierwszym podaniem - o czym wspomniała Gizi - byłoby super!

Pozdraviam



Marggan2 (offline)

Post #19

04-02-2014 - 22:43:33

Szwecja 

Dziewczynki ja mam cos co nazywa sie pic-line. To jest tak jak wenflon tylko bardzo dlugi (ok 40 cm). Wklucie w przedramieniu i idzie dalej w strone serca.
Zalozenie tez na anestezjologii. Pic-line moze zostac do roku. Przeplukiwac i zmieniac plastry trzeba raz w tygodniu.
U mnie ta metoda jest znana od ok 8 lat, wiec w Polsce chyba tez juz powinna byc.
Pozdrawiam wszystkie tankujace smiling smiley



Gizi (offline)

Post #20

05-02-2014 - 01:23:15

Warszawa 

Potwierdzam to co pisze Sasky7.
CO na Ursynowie ciągle ostatnio się standaryzuje. Co przyjdę na chemię to inne zasady. Pielęgniarki też mają dość, narzekając że nie wygląda to profesjonalnie jeśli co tydzień zmieniają się zasady postępowania z portem. Ostatnio panie mówiły że heparyną portu już się nie przepłukuje, trochę się przestraszyłam, bo gdzieś tam, jakiś ktoś wymyśla nowe zasady i zmienia stare sprawdzone. Oby te nowe zwyczaje nie odbiły się na długości użytkowania portów, bo to by nie było fajne.
Może odezwie się ktoś z innych ośrodków i pochwali się tamtejszymi zwyczajami.
Porty w Polsce nie są popularne. Z tego co wiem to igły do portu są dostępne prawie wyłącznie na oddziałach onkologicznych a wynika to z tego że port zakładany jest pacjentom do przewlekłego, intensywnego leczenia. Po prostu gdzie indziej nie ma potrzeby stosowania portu. Personel jest nieprzeszkolony jak się obchodzić z tym sprzętem no i nie ma igieł do stosowania. A nawet jak pacjent przyniesie igły ze sobą to i tak nie chcą wbijać ich do portu bo albo nie mają uprawnień albo się boją. Teraz na wszystko trzeba mieć papierek i nikt się nie będzie narażał.
A jeśli chodzi o pobieranie krwi z portu to rzeczywiści nie chcą tego robić w gabinecie pobrań, mimo że przy zakładaniu portu zapewniano mnie o tym że można i trzeba.wnerwiony
Ale podkreślam że port jest super sprawą i będę walczyć i przekonywać by wszystkie Panie na pierwszej wizycie u chemika upierały się przy założeniu portu zwłaszcza że MY MAMY TYLKO JEDNĄ RĘKĘ DO KŁUCIA KTÓRA MA NAM WYSTARCZYĆ DO KOŃCA ŻYCIA. Dlatego dziewczyny walczcie jak lwice o te porty.
Ja miałam tylko jeden raz podaną AC do żyły. Venflon był założony na dłoni a żyła w zgięciu łokciowym przeszła stan zapalny i zwłókniała. Teraz smaruje ją kremem z heparyną - zalecenie lekarza. A efekt czy coś mi to da jest niepewny. A i jeszcze jedno to moje smarowanie ma trwać nawet rok. Tak więc jest o co się bić.buzki



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

Gizi (offline)

Post #21

05-02-2014 - 01:30:27

Warszawa 

Jeśli chodzi o picc-line, to wolę vascu port. Jest bezpieczniejszy, nie można go wyszarpnąć, nie ma zmiany opatrunku, można się normalnie kąpać i wo gule wszystko robić normalnie. Port w niczym nie przeszkadza. A i możliwość zainfekowania portu jest wielokrotnie mniejsze.
Boję się myśleć co by się stało gdyby jakimś cudem wyszarpnąć picc-line z żyły, krwotok murowany. Wiem że takie wkłucie jest przyszyte, ale nie takie cuda się zdarzały. Nie chcę Cię straszyć ale po prostu uznaję wyższość portu nad picc-line tak w mojej skromnej ocenie. Pozdrawiam



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

Gizi (offline)

Post #22

05-02-2014 - 01:33:52

Warszawa 

Chyba wszyscy poszli spać. To tylko ja cierpię na bezsenność? myśli Zobaczę może jeszcze gdzież ktoś nie śpi tak jak ja. Pa



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

Marggan2 (offline)

Post #23

05-02-2014 - 08:11:09

Szwecja 

Gizi, nie mialam portu (widzialam tylko u kolezanki), wiec nie moge powiedziec co lepsze.
Wyszarpac byloby trudno, bo jest zabezpieczony, ale nie przyszyty. Siedzi w takim malym jakby pudeleczku, ktore jest przyklejone do reki. Wszystko jest jeszcze zabezpieczone tak jak wenflon (plastry, opaski itd).
Niedogodnosci zwiazane z kapiela to prawda i plastry tez moga uczulac.
Kazdorazowa zmaina opatrunku i koncowek pic-line oraz przeplukanie zajmuje tez sporo czasu.
Tu takie metody a pic-line zakladaja pielegniarki i krew do analizy jest pobierana z pic-line.
Pozdrawiam



raff2 (offline)

Post #24

05-02-2014 - 08:53:45

Lublin 

Cytuj
Gizi
/.../ Dodam jeszcze że w wielu krajach Vascu - port zakładany jest standardowo pacjentom, którzy mają planowanie leczenie cytostatykami. Myślę że za jakiś czas w Polsce też będzie to standard a na razie każda z nas musi o swój port zawalczyć.
Każdy kij ma dwa końce. Tam gdzie port jest standardem w chemioterapii (np. w Niemczech, bo tam kasa chorych dopłaca do pierwszej chth ok. 500euro i ośrodek "ma zaimplantować port"winking smiley, pewne problemy mają z dostępem do portu pacjenci "nieonkologiczni", a jest sporo innych schorzeń, w których taki stały dostęp dożylny jest potrzebny, np. borelioza, astma, tężyczka, mukowiscydoza... W Polsce implanatcja portu jest procedurą, którą można dołączyć do hospitalizacji z innych przyczyn i wcale nie jest to złe rozwiązanie. Problemem natomiast są LIMITY narzucane przez NFZ. Bo nie ma oddzielnej puli na porty, więc albo zostaną "zużyte" punkty przeznaczone na chemioterapię, albo na inne zabiegi operacyjne...

raff2 (offline)

Post #25

05-02-2014 - 08:56:56

Lublin 

Cytuj
dana23
Dodam,że port nieużywany trzeba co 3 miesiące przepłukiwać.
Heparyną do 4 tygodnie. Jest to jasno opisane w instrukcji niemal wszystkich portów (a poznałem produkty 20-stu kilku firm). W Polsce co 3 miesiące można przepłukiwać port tylko mieszaniną taurolidyny i cytrynianu. Warto to sprawdzać i... poszukać sobie w razie potrzeby ośrodka zajmującego się serwisem portów - tak we własnym interesie, aby port działał jak najdłużej...

raff2 (offline)

Post #26

05-02-2014 - 09:18:07

Lublin 

Cytuj
Gizi
Potwierdzam to co pisze Sasky7. CO na Ursynowie ciągle ostatnio się standaryzuje.
Ale nie ma konieczności przepłukiwania portu w tym samym ośrodku...
Cytuj
Gizi
Ostatnio panie mówiły że heparyną portu już się nie przepłukuje /.../
Nie do końca jest tak. Są dostępne nowe lepsze roztwory, ale... jeśli NFZ za przepłukanie portu płaci 5 pkt. (czyli 45zł), a ampułka takiego rozwtoru kosztuje 40zł, to... łatwo domyśleć się, że ampułki są rozcieńczane i zamiast 5 ml odpowiedniego rozwtoru do portu dają 1 ml - nie twierdzę, że tak jest w CO-I, ale wiem, że takie rzeczy się w Polsce dzieją (i w sumie trudno się dziwić, bo trzeba jeszcze doliczyć koszty igły do portu, strzykawki, jakiegoś opatrunku, no i przecież ktoś tą usługę wykonuje?); może więc lepiej robić to częściej i odpowiednim roztworem heparyny (?) albo poszukać innych możliwości winking smiley
Cytuj
Gizi
Porty w Polsce nie są popularne. Z tego co wiem to igły do portu są dostępne prawie wyłącznie na oddziałach onkologicznych /.../
Rzeczywiście z popularnością portów nie jest w Polsce najlepiej. I ze świadomością wśród personelu też. Choć ja myślę, że wszystko zaczyna się od... planowania leczenia, w którym brakuje miejsca na zaplanowanie "drogi" jaką to leczenie będzie podane.
Cytuj
Gizi
A jeśli chodzi o pobieranie krwi z portu to rzeczywiści nie chcą tego robić /.../
Pobranie krwi przez port jest procedurą wymagającą jego przepłukania rozwtorem heparyny, no i oczywiście posiadania odpowiedniej igły. Wszystko rozbija się więc o kwestie organizacyjne. Ale oczywiście można to tak zrobić, aby pobierać krew z portu i jednocześnie "załatwić" temat "okresowego płukania portu" - tylko trzeba to odpowiednio zorganizować...
Cytuj
Gizi
będę walczyć i przekonywać by wszystkie Panie na pierwszej wizycie u chemika upierały się przy założeniu portu /.../
Popieram w całej rozciągłości smiling smiley

raff2 (offline)

Post #27

05-02-2014 - 09:20:42

Lublin 

Cytuj
Gizi
Jeśli chodzi o picc-line, to wolę vascu port. /.../
Najważniejsza różnica, to znacznie mniejsze ryzyko zakrzepicy żylnej - różnica w niektórych ośrodkach to 30% do 3% (!) w ciągu roku. Ale "zaletą" PICC jest mniejszy koszt urządzenia oraz możliwość wykonania zabiegu poza salą operacyjną (czyli też niższy koszt)

Gizi (offline)

Post #28

05-02-2014 - 15:41:56

Warszawa 

Bardzo dziękuje wszystkim za wpisy. Trochę się wyjaśnia. Widzę że są osoby zorientowane w temacie, to ważne bo zaglądają tutaj po wiedzę nowicjusze i dobrze że ten temat się rozwija. prosi
Jeśli chodzi o kwestię finansowe to mnie jako pacjenta to raczej nie powinno interesować . Dla mnie przy wielu niedogodnościach leczenia raka ważne jest by tych minusów było jak najmniej. Liczy się dla mnie moja wygoda i moje bezpieczeństwo i moje ewentualne skutki uboczne takiej czy innej drogi wyboru podania cytostatyku.
Podsumowując: wolę port, wszystkie za już omówiła. Jeśli chodzi o kwestię przepłukiwania to tak jak pisałam w CO ostatnio Panie pielęgniarki mówiły że heparyną już nie przepłukują, ale dowiem się przy następnej okazji czy znowu nie ma zmiany. Mówię o przepłukiwaniu po podaniu chemii a nie po zakończeniu leczenia dla utrzymania portu. Jak miałam zakładany port we wrześniu to obowiązywała zasada przepłukiwania roztworem heparyny po podaniu cytostatyku i taką informację dostałam na piśmie.Minęło kilka miesięcy i......Nie chodzi tutaj chyba o kwestię finansowe bo igle mam i tak założoną do portu, a butelka heparyny jest rozdzielana na wiele pacjentek.
Piszcie dziewczyny jak najwięcej o waszych doświadczeniach, może rozpropagujemy szerzej ten temat i port czy inne drogi dostępu lepsze niż venflon staną się standardem. Pozdrawiam wszystkich cieplutko, wielkie dzięki za aktywność. brawo



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

jagodula (offline)

Post #29

05-02-2014 - 16:46:44

Sławkow 

jablkoJa mam port od półtora roku. Po każdym podaniu leku jest przepłukiwany heparyną przez pielęgniarkę podającą chemioterapeutyk. W okresie radioterapii miałam wyznaczone co 4 tygodnie wizyty w przychodni przyszpitalnej (chirurgicznej), gdzie lekarz dokonywał tego zabiegu. I tyle. Dla mnie proste i oczywiste, jak konstrukcja cepa. Nie podaje się do portu kontrastów, bo one są aplikowane przez specjalną pompę, która mogłaby uszkodzić to ustrojstwo. Nie zrozumiałe jest dla mnie natomiast nie pobieranie krwi do badań ale to chyba tylko dlatego, że igły do portu są stosunkowo drogie. serce

Hala1962 (offline)

Post #30

05-02-2014 - 16:56:19

Szczecin 

Nie jestem pewna czy ta stronka nie była już przypadkiem podawana, ale od przybytku głowa nie boli:
pytania dot. portów naczyniowych
wystarczy kliknąć kursorem na pytanie a na dole strony wyświetla się odpowiedź.
Ja mam port już 5 lat, płuczę średnio co miesiąc, ale ostatnio pielęgniarka powiedziała, że wystarczy co 6-8 tygodni. Skierowanie na usunięcie portu leży w szufladzie już drugi rok, ale jakoś ciężko mi się zdecydować...
Jedno fajne pytanie:
Czy mając wszczepiony port można latać samolotem?
Tak. Port nie powoduje żadnych ograniczeń dotyczących podróży samolotem. Trzeba jednak pamiętać, że port może wzbudzić alarm w większości bramek zabezpieczających na lotnisku.
Zobaczymy w czerwcu czy zatrzymają mnie na takiej bramcemyśli na wszelki wypadek biorę paszporcik mojego urządzonka.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 05-02-2014 - 16:59:59 przez Hala1962.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 524
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022