Schemat AC

Wysłane przez Amazonki.net 

dana23 (offline)

Post #1

30-10-2013 - 20:53:01

Gdańsk, Saarbruecken 

Iva pociesza



ewka36 (offline)

Post #2

30-10-2013 - 20:58:13

Sopot 

A skąd wiesz że nie pomożepytaMam znajomą która przerwała chemię, chyba nie muszę Ci pisać co się z nią teraz dziejesmutnyChemia była dla mnie najgorszym przeżyciembleeKiedy zbliżały się kolejne wlewy płakałam,ale szłam bo chciałam wytłuc dziada do końcawnerwionyŻycie jest zbyt piękne żeby oddać je "walkowerem"serce



dziubas (offline)

Post #3

30-10-2013 - 21:01:32

Gdańsk 

Iva nie rezygnuj! Trzymam kciuki! buzki





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam

małgonia (offline)

Post #4

30-10-2013 - 21:02:45

Niepołomice 

IVA NAWET O TYM NIE MYŚLwnerwiony

iva (offline)

Post #5

30-10-2013 - 21:43:35

 

Dzięki dziewczyny za wypowiedzi, wezmę je wszystkie pod uwagęniezdecydowany

nutka (offline)

Post #6

30-10-2013 - 22:04:16

 

Iva, są gorsze dni, ale to nie znaczy, że możesz odpuścić i poddać się bez walki. Chemia nie jest aż tak straszna, żeby rezygnację z niej ryzykować życiem. Trzymam kciuki za właściwą decyzję pociesza



"W życiu nie chodzi o to, żeby przetrwać burzę, ale o to, żeby tańczyć w deszczu."
Richard Paul Evans
"... Wszystko wydarza się wtedy, gdy jest na to gotowe."
Dennis Genpo Merzel

iva (offline)

Post #7

30-10-2013 - 22:11:55

 

Andzia73, zbliża mi się drugi wlew, ale po pierwszym mam dość: non stop mdłości : blee :, zaparcia , zgaga taka, że o mało nie rozerwie przełyku, "jęczmień" na obydwu oczach, pękła pupa i znowu mam szczelinę (a jestem po 2 operacjach szczeliny odbytu),swędzenie skóry ,pleśniawki w buzi i jakby tego było mało zrobił mi się krwiak w ranie po mastektomii i chłonka zbiera się w ramieniu, nie mówiąc o obłędnym bólu niegojącej się rany. Problemy ze snem i zawroty głowy. Co mnie czeka po 2 wlewie?zly Potem zostanie 2 AC+12Paclitaxel, co tydzień?myślistres Przecież wiadomym jest, że z chemią czy bez, to 50/50%. Znam wiele osób, które po radykalnych operacjach nie miały ani chemii ,ani radio i żyjąradocha, co niektórzy ponad 8 lat.
Boję się, że po prostu nie przeżyję tej chemii do końcapłacze i jakość tego życia też będzie koszmarna. Nie wiem, co zrobić, nie mam żadnego wsparcia, jestem zdana sama na siebie, a lekarze zbywają.

andzia73 (offline)

Post #8

30-10-2013 - 23:22:24

Gdańsk 

pocieszaIva no to faktycznie dogniata Cię ta chemia...ale nie wiem co Tobie poradzić...Lekarz nic na to?myśli Wiem nie jest łatwo ...Chemia dobija gnojka ale i my po tyłku dostajemy...Ja przeżyłam to wszystko chociaż nie było różowo też....z perspektywy czasu nie żałuje. Była to wojna i ja ją na razie wygrałam..Iva zepnij poślady podejdź do leczenia bardziej pozytywnie. Może zmień nastawienie i będzie o niebo lepiej....pocieszaserce Trzymaj się i pomyśl może warto spróbować ,zobaczyć jak to będzie dalej...Zaparcia mogą być po tabletkach przeciwwymiotnych...poproś lekarza aby zmienił...na te pleśniawki nystatyna lub kup takie przeciw aftom jak dla niemowlaczka.. Powiedz lekarzowi koniecznie może antybiotyk jest potrzebny.. Jesli lekarz nie zareaguje to go koniecznie zmień...pocieszabuzkipociesza




mea (offline)

Post #9

31-10-2013 - 08:05:26

Piaseczno 

Iva ja chemię też przechodziłam ciężko. Zaparcia, potem biegunki, wymiotowałam czasami przez tydzień po wlewie, nie mogłam jeść ani pić więc wiadomo co się działo, kwas żołądkowy popalił mi przełyk, gardło i buzie...masakra. Wszystko bolało, szczypało i ogólnie do dooopy. Puchły mi nogi, bolały mięśnie, sił 0... zęby myłam siedząc na kibelku, bo stać nie mogłam. Bolała głowa, kark, śluzówki wysuszone. Zrobiła mi sie grzybica na dwóch paznokciach u nóg. W lipcu przyplątało się zapalenie ucha, dostałam antybiotyk, więc następna petarda chemii dla organizmu. We wrześniu dwa tyg.przed operacja miałam początki zapalenia oskrzeli, następny antybiotyk, teraz miesiąc po mastektomii mam stan zapalny i zrobił mi się krwiak w ranie i qoooorwa znów jadę na antybiotyku...
Do tego po każdym wlewie miałam dół psychiczny, było lato, ciepło, słońce, za oknem śmiali się ludzie, życie tętniło, rowery, rolki, pikniki rodzinne.... a ja leżałam w łóżku przez 5 dni non stop, bo nie miałam sił iść nawet siku zrobić. Jak już sie doczłapałam do łazienki, to tak jakbym na Mount Everest wlazła... Ale to jest cena, którą musimy zapłacić za zdrowie.Było ciężko, ale wierz mi, to wszystko przejdzie. Chemia, choć jest to ciężkie doświadcznie, jest do przetrwania. Dasz radę, nie rezygnuj!! Tak jak napisałam, u mnie po mastektomii w gdzinie nie znaleźli ani jednej żywej komórki rakowej, wszystkie uszkodziła chemia. Dlaczego u Ciebie tak ma nie być? Tylko musisz sie leczyć. Trzymam mooocno kciuki za Ciebie i wspieram całym sercemserce
Ps. ostatnią chemię miałam 27 sierpnia i już mam włosy 1 cmuśmiech





With or without you...



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 31-10-2013 - 08:07:40 przez mea.

domina13 (offline)

Post #10

31-10-2013 - 08:44:00

Piotrków Tryb. 

pocieszaIva nie poddawaj się tak szybko ja popierwszych dwóch chemiach też miałam dość,chociaż nie miałam takich strasznych skutków ubocznych,u mnie siadała psychika,moja chemiczka przysłała mi jak byłam na trzecim wlewie psycholog kliniczną,gadała ze mną ponad godzinę,o moim nastawianiu itp.,a ja na przemian śmiałam się i płakałam,stwierdziła,że mam początki depresji .Wtedy chyba się przełamałam,teraz przychodzi do mnie jak mam podawaną każdą chemię i ostatnio nawet powiedziała,że widzi poprawę w moim nastawieniu do choroby ido leczenia.Zakończyłam już czerwoną(4) i miałam ostatnio taxotere po którym przez tydzień nie wstawałam(bolały mnie nawet paznokcie) ale dziś już dobrze i przygotowuję się do następnego tankowania we wtorek.Zacznij myśleć pozytywnie,TY przynajmniej masz już operację za sobą i wiesz mniej więcej na czym stoisz,a przede mną jeszcze 3 taxotere ,operacja a potem dalej niewiadoma....
Przesyłam całusy




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF

marchewka25 (offline)

Post #11

06-11-2013 - 14:17:34

Głogów 

Witam dziewczyny,jutro mam pierwsze tankowanie ,schemat 4xAC ,mam na 8 rano być,mam pytanie,czy mogę jakieś śniadanie rano zjeść czy nie ryzykować?



doria (offline)

Post #12

06-11-2013 - 15:07:02

Kraków 

Miałam taki sam schemat i pomijając ,że zaczynałam zawsze koło 10-11 godziny, to śniadanko w domu musiałam zjeśćjejablko, a ze sobą brałam jeszcze coś na przegryzkęjablko . Lekarz i pielęgniarki nawet zachęcali do jedzenia. Nie bój się, że będzie Ci niedobrze, bo dostaniesz na pewno leki przeciwwymiotne. A więc do boju marcheweczko, a wszystko będzie okok



mea (offline)

Post #13

06-11-2013 - 16:38:13

Piaseczno 

Ja miałam schemat AT. Zawsze brałam ze sobą kanapki. Do boju marchewko25the finger smiley





With or without you...

nikulam (offline)

Post #14

06-11-2013 - 17:25:35

warszawa 

Dziewczyny w piątek, mam początek chemii i właśnie na pierwszy ogień poleci AC, powiedzcie proszę:
- czy mam coś specjalnego ze sobą zabrać , np. kostki lodu do ssania?
- kiedy mogę spodziewać się gorszego samopoczucia? czy to jest indywidualne czy z góry wiadomo,że najgorzej jest np. od razu po wlewie czy np. 2 dni po?
-może jakieś rady macie? z góry dziękuję smiling smiley



ady (offline)

Post #15

06-11-2013 - 17:50:55

 

Najlepiej jak każda opowie co sama czuła, a ty sobie z tego wybierzesz co dla Ciebie najlepsze smiling smiley
W dniu chemii prawie nic nie jadłam, by nie mieć czym wymiotować. Przegryzałam albo waflem ryżowym (do dziś mam odrzut), albo biszkoptem. Piłam wodę.
Po wlewie dojeżdżałam do domu ( ok 2 godz), szłam do łóżka i ..zaczynałam jazdę. wymioty, odruchy wymiotne. Dostaniesz na pewno tabletki przeciwymiotne- nie żałuj sobie smiling smiley Daj sobie czas na dojście do siebie.
Po chemii dużo piłam a jak odzyskiwałam siły to sprzątałam lodówkę.. mąż się przeraził że nie nadąży jej zapełniać smiling smiley) Doktorek kazał jeść dużo natki- zielone jest ok. Polecam tez jarmuż.
Wyczytałam, by w trakcie chemii unikać cytrusów, no ale to był jakiś onetowski artykuł..
No i uzbroić się w cierpliwość - na pierwszą chemię pojechałam na 7.00- wyszłam o 20.00...

No i można pomyśleć o peruce grinning smileyD



Ada

A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój..



Przekaż 1% dla mojego bratanka: [dzieciom.pl]
Marcelek

ewka36 (offline)

Post #16

06-11-2013 - 17:51:26

Sopot 

Nikulam każdy reaguje inaczej,ja dwie godz po wlewie AC zaczynałambleei trzymało mnie tak 5 dni, z tym że ja nie mogłam dostawać środków "łagodzących"chemięzlybo jestem cukrzykiemfochTrzymaj się tego że Tobie nic nie będzie,bo duża grupa dziewczyn właśnie tak mauśmiechNiektóre duży uśmiechpo wlewie idą na zakupy,inne na piwo a innym wystarczy trochę snusercePamiętaj żeby nie czekać na złe samopoczucie,bo z własnego doświadczenia wiem że główka potrafi "spełniać nasze oczekiwania"Ja brałam ze sobą "odgazowaną"colę,tak poleciła mi chemiczkauśmiechTrzymaj się kochaniesercewszystko będzie gittakbuziak



doria (offline)

Post #17

06-11-2013 - 18:13:53

Kraków 

Po powrocie do domu po wlewie jeszcze funkcjonowałam normalnie jakieś 2 godziny, a potem robiłam się coraz słabsza i spać mi się chciało. Od czasu do czasu poszarpało mnie trochę, ale leki przeciwwymiotne bardzo łagodziły sprawę. Dziwna rzecz,że nie mogłam wody pic, , nawet patrzec na nią, a z innymi smakami róznie było, nawet w ciązy takich zachcianek nie miewałam. Trzymało mnie tak do 5 dni, ale z kazdym dniem było coraz lepiej. Jesli chodzi o cytrusy, to coś chyba jest na rzeczy, bo moja onka też mnie przed nimi ostrzegała i to dość stanowczo, nawet herbaty z cytryną nie piłam.
Z perspektywy czasu (ostatnią miałam w sierpniu) chemii nie wspominam bardzo źle, ale to faktycznie rzecz indywidualna. Grunt to dobre nastawieniebuziak



dana23 (offline)

Post #18

06-11-2013 - 20:29:41

Gdańsk, Saarbruecken 

Ja jem lekkie sniadanko i biore cos ze soba.Juz w dniu wlewu mam nudnosci i tak 5 dni,jem (wszystko lekkostrawne,gotowane) i pije z rozsadku,ale malo. Jestem strasznie slaba przez tydzien. Drugi tydzien jest juz duuuzo lepszy. Jeszcze 2 chemie przede mna. Da sie wytrzymac! tak Tylko u mnie jest problem z bezsennoscia i kolataniem serca,co mi dodatkowo "umila" zycie. Coraz czesciej mysle ,ze to wplyw sztucznej menopauzy i moze lekkiej depresji?
Marchewko,Nikulam,trzymam za was kciuki!buziak



nanet (offline)

Post #19

06-11-2013 - 21:24:15

Konstancin/Góra Kalwaria 

Kochana, na pierwszy wlew pojechalam z koleżanką (bo ktoś musiał przecież wrócić samochodem), dzieci pojechały do babci, no wszystko było zapięte na ostatni guzik. Ja cała zapłakana. Płakałam nawet jak mi krew pobierali, potem jak mi chemię podłaczali.Z upływem czasu wszystko słabło, bledło, obojetniało. Koleżankę puściłam do domu, bo sama mogłam prowadzić, po dzieci pojechałam od razu, tyle tylko że mama była u mnie cała noc bo przecież nad ranem mogłam .............i się pożygałam, tyle tylko że po starej rybce na którą miałam ochotę. Następne chemie też tak samo, tyle tylko że brałam ze sobą książkę, bądź coś do poczytania, ale i tak nie mogłam się skupić bo ci wszyscy ludzie tyle mieli do opowiedzenia, i śmiesznego i mniej zabawnego ale byli. Tacy sami jak ja. I tak zleciało 6 x AC. Oczywiście nie było zawsze tak różowo, ale wymiotowałam tylko dwa razu pierwszy raz, tak jak pisałam wczesniej i przy ostatniej chemii jak po pojechalam do Chinczyka i kupiłam sobie golonke w pięciu smakach na zakończenie chemii. I zdrowy by tego nie wytrzymał. Pamiętam jeszcze że jak leciała czerwona to strasznie chciało mi się pieczonego kurczaka. Jedynym takim największym moim utrapieniem były łzawiące oczy. To mnie doprowadzało do szału. Rano ropiały, potem łzawiłam. I tak przez całą chemijkę.



„Gdy tkwisz głęboko w ciemnym wąwozie bólu, stajesz się głuchy na słowa. Ukojenie i schronienie przynosi wówczas tylko ciepło dotyku i ramiona innych osób”.
John O’Donohue



andzia73 (offline)

Post #20

06-11-2013 - 23:01:14

Gdańsk 

Nikula kazdy ma inaczej...Ja rano jechałam na krewke..potem wyjmowłam mój bufet z siatki i jadłam sniadanko czekając na wynik ...potem szłam na oddział chemioterapi dzienny.tam dostałam wszytkie leki chroniace przed wymiotami i antyalergiczne....i wtedy kapało...tego samego dnia miałam sie wspaniale,ale na nastepny dzien byly mdłosci jakby cos mi na żołądku staneło...Ale kisielek i rosołek czyniły cuda...Dasz rade wszytko jest do przejscia...pocieszakciuki trzymam ok




domina13 (offline)

Post #21

07-11-2013 - 05:29:24

Piotrków Tryb. 

Nikulam ja AC przechodziłam akurat łagodnie,profilaktycznie brałam Atossę co 8 godz.,bo miałam jedynie mdłości,szczególnie jak podrażnił mnie jakiś zapach(nawet moich ulubionych perfum).Jadłam wszystko ,co dało efekty +6-7kg(ale dzięki temu,lepiej ją znosiłam),zachciewajki miałam jak w ciążym przez dwie pierwsze non stop lody,będzie dobrze jutro trzymam kciukiok




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF

dziubas (offline)

Post #22

07-11-2013 - 07:22:29

Gdańsk 

Nikulam! Trzymam kciuki! Bedzie dobrze! serce





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam

nikulam (offline)

Post #23

07-11-2013 - 11:51:09

warszawa 

Dziewczyny dziękuję,że podzieliłyście się swoimi przeżyciami! Te z Was, które mnie znają wiedzą,że ja panikara i straaasznie się boję tego leczenia. Dziś nawet płakałam, tzn. leciały mi łzy przy pobieraniu krwi, bo 3 czy 4 razy próbowali w końcu się udało metodą kapania (dostałam skierowanie na port). Nanet jutro więc zapewne dołączę do Ciebie z tym płaczem, bo nie mam zielonego pojęcia gdzie i jak mi podadzą tą chemię z takimi żyłami.
W takim razie chyba spróbuję zjeść jutro jakieś śniadanie, choć przy moim odruchu wymiotnym-nerwowym to będzie trudne.
Ewka36---ja też mam problemy z cukrem, choć bardziej z insuliną, jakich leków nie mogłaś brać? Ja te swoje cukrzycowe odstawiłam na początku września, wtedy też zaczełam pić sok z noni, teraz cukier mam ok. Trochę nie chce mi sie wierzyć,że to sprawka noni, no ale coś, jakoś mi ten cukier unormowało.
Z leków dostałam emend, zofran i atossa.
Aha i jutro jadę z mężem, nie wyobrażam sobie być tam przynajmniej pierwszy raz sama.
Słyszałam,ze trzeba dużo pić, czy są jakieś wytyczne co najlepiej? Mam nadzieję,że od wody mnie nie odrzucismiling smiley



domina13 (offline)

Post #24

07-11-2013 - 11:57:37

Piotrków Tryb. 

Ja kupuję sobie 3 butelki o,5 l mineralnej smakowej niegazowanej,(rózne smaki) mi pomagabuzki




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF

nikulam (offline)

Post #25

07-11-2013 - 12:03:41

warszawa 

Domina i te 3 butelki kiedy wypijasz? Jeszcze w czasie tankowania chemii, tego samego dnia w domu ,czy w ciagu powiedzmy 2 dni?



izafi (offline)

Post #26

07-11-2013 - 12:04:42

okolice Warszawy 

Nikulam,port to świetna sprawa.
Założono mi go,bo w czasie pierwszej chemii trzeba było przekłuwać się pięć razy.
Będzie dobrzepociesza

domina13 (offline)

Post #27

07-11-2013 - 12:07:25

Piotrków Tryb. 

3 te male 0,5 wypijam w czasie jak leci chemia,w domu też dużo piję ,żeby ją szybciej wypłukać z organizmu,mniej robi wtedy skutków ubocznych




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF

ewka36 (offline)

Post #28

07-11-2013 - 13:35:02

Sopot 

Nie mogłam przyjmować leków sterydowych,a takie podaje się przed chemią ,ja jestem na insuliniejezor



nikulam (offline)

Post #29

07-11-2013 - 13:51:41

warszawa 

Izafi u mnie pewnie będzie jutro podobnie jak zwykłej krwi nie mogą pobrać.
Domina---aaaa w czasie gdy leci, o to sporo faktycznie trzeba pić w takim razie, nic to mąż będzie biegał i donosił hihi
Ewa-ja tabletki, insulinę w ciąży tylko miałam a potem znowu tabletki, nikt póki co nie mówił,że czegoś nie bede mogła z tego tytułu dostawać. Teraz to nawet liczę,że dzięki???noni może i do tabletek nie wrócesmiling smiley



nanet (offline)

Post #30

07-11-2013 - 15:53:46

Konstancin/Góra Kalwaria 

Bardzo dobrze że za pierwszym raze ktos będzie z tobą Jakby tutaj nie patrzyć jest to jednak silne przeżycie. Z biegiem czasu zrobisz się bardziej samodzielna i kiedys jeszcze będziesz się śmiała ze swojego pierwszego razu, tak jak ja teraz juz sama nie wiem czemu tyle wyłam.
Tylko że każdy jest mądry po .........Trzymam kciuki za jutrzejszy dzień. Zobaczysz że wszystko będzie dobrze.pociesza



„Gdy tkwisz głęboko w ciemnym wąwozie bólu, stajesz się głuchy na słowa. Ukojenie i schronienie przynosi wówczas tylko ciepło dotyku i ramiona innych osób”.
John O’Donohue



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 480
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022