Schemat AC

Wysłane przez Amazonki.net 

ewka36 (offline)

Post #1

05-09-2010 - 17:06:33

Sopot 

HURA!!! skończyłam z chemią i żyję nadzieją że już nigdy nie będę musiała z niej korzystać.Teraz czeka mnie 5 lat hormonoterapii,ale cały czas żyję w strachu i niepewności co będzie dalej.



lotka4 (offline)

Post #2

05-09-2010 - 17:21:40

Rydułtowy 

Ewka gratulacje.kwiatek



Wszystkim życzę Dosiego Roku,wszystkiego co najlepsze w 2015 roku

malgos 10 (offline)

Post #3

05-09-2010 - 23:28:14

Łódź 

Ewuś super a strach schowaj do szuflady buziak
będzie ok i tak myśl ,bo czeka Ciebie nasza łączka dla zdrowych klempchichot



jestem na forum od 25-10-2008




Bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia.

- Fiodor Dostojewskiserce

Jazzowa (offline)

Post #4

06-09-2010 - 06:38:54

Łask 

Witaj Ewuś... również przeszłam właśnie na hormonoterapię...
Gratuluję końca chemii... i nie dopuszczaj do siebie strachu... strach to stres.. a stres to wiadomo... już raz się z tym zetknęłysmy... smiling smiley))))))))))))))))
Dlatego główka do góry... i mocna wiara, że to juz se ne wrati... smiling smiley))




Jak to powiedział Albert Einstein: "Życie niemal na pewno ma sens..."...
[jazzowa.blogspot.com]

żaba (offline)

Post #5

06-09-2010 - 14:50:19

 

Ewuś ja też Ci gratuluję!!!Może nie długo ja też będę się cieszyć
Pozdrawiam!radochabuziak!

kasial (offline)

Post #6

09-09-2010 - 10:18:06

 

gratuluje zakończenia chemii, ja tez nie moge sie doczekać kiedy to się skończy a na razie jestem 3 dzien po 3 AC i strasznie mnie sponiewierała, żołądek kompletnie się zbuntował i nic tylko wymioty i nie mam juz pomysłu co jeść. Byle do jutra.



Aness05 (offline)

Post #7

12-09-2010 - 12:47:00

 

Ja również dołączam się do gratulacjismiling smiley Przed moją mamą druga chemia we wtorek, choć nie wiem, czy ją dostanie. Leukocyty miała na poziomie 2,3, więc lekarka zapisała jej 3 zastrzyki neupogenu. I w poniedziałek kontrola krwi. Oby było dobrzesmiling smiley

b_angel (offline)

Post #8

12-09-2010 - 12:52:59

radom 

po neupogenie na pewno się podniosły smiling smiley



. . . . . . . . . . . . . .

...na forum od 16 listopada 2005 ...

Aness05 (offline)

Post #9

12-09-2010 - 13:16:11

 

Mam nadzieję. Jaka jest skuteczność chemii AC? Wiem, że to wszystko zależy od ogólnego stanu zdrowia, przyjmowanych leków, innych terapii, stopnia zaawansowania itd, ale chciałabym poznać Wasze opinie na ten tematsmiling smiley

hawute (offline)

Post #10

16-09-2010 - 20:15:28

 

W poniedziałek / 13 września / miałam 5 wlew czerwonej. Nie daje sobie rady z nudnościami, osłabieniem, bólem. Jak człowiek mieszka sam, nie ma się komu nawet w mankiet wyryczeć. Dotychczas jakoś dawałam sobie radę - teraz zaczynam się poddawać. Mam przed sobą jeszcze jeden wlew 4 października, potem konsylium co dalej- mastektomia ? radio ?. Przy raku zapalnym dalsze postępowanie wcale nie jest proste. Dasz radę - mówią znajomi. Wcale tego nie jestem pewna. Na forum również sam optymizm od tych, które tu są. Jeszcze są. A te, które odeszły, milczą . Z " tamtej strony" już się nie przekonuje, że będzie tylko dobrze.

Aness05 (offline)

Post #11

16-09-2010 - 20:43:35

 

Może i nie przekonałam się na własnej skórze, jak to jest, ale mam chorą mamę i boję się o nią każdego dnia, w każdej chwili. Wyobrażam sobie różne scenariusze, te najgorsze też, ale wiem, że muszę być silna dla niej i się nie poddawać. I przede wszystkim wierzyć, że będzie dobrze. Ty także musisz. Nigdy nie wolno się poddawać. Nigdy! Samemu jest trudniej, ale zawsze warto walczyć. Don't give up! Moja mama właśnie dostała drugą chemię. No i pierwszy raz wymiotowała dzisiaj w nocy. Nie ma już włosów, ale dla mnie nie ma to znaczenia. Bądź silna!

Haniap. (offline)

Post #12

16-09-2010 - 21:28:21

Poznań 

Aness nie poddawaj się. Wiem, że nie jest Ci łatwo, wiem, że nie wiesz jak rozmawiać z mamą. Ty również cierpisz. Ona wymiotuje, a Ciebie to boli. Pozwól sobie na chwilę zwykłego strachu, ale takiego, który jest związany z sytuacją. Strachu z konkretnego powodu. Gdy zdasz sobie sprawę czego się boisz, będziesz umiała sobie z nim poradzić. Tak to działa. A powiem Ci jeszcze, że jesteś wspaniałą córką. Jestem z Tobą i Twoją mamą. pociesza



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



Masza70 (offline)

Post #13

17-09-2010 - 07:43:26

 

Hawute, ja też się boję. Bardzo często. Nie tylko Ty zachorowałaś na raka zapalnego, są osoby z tego forum, które pokonały to dziadostwo. Wszyscy "jeszcze żyjemy", osoby bez raka też "jeszcze żyją". A wczoraj był pogrzeb mojego kuzyna, który się utopił w jeziorze po pijaku, do piątku "jeszcze żył". Nie da rady tak żyć - czekając na najgorsze, bo to życie które nam jeszcze zostało zamienimy w koszmar. Chemia to nie jest najlepszy okres w leczeniu (nie mogę sobie przypomnieć czemu w takim razie mnie tak uskrzydlały te kroplówki, ze szpitala wracałam szczęśliwa, dopiero później miałam doły), różnie reagują nasze organizmy. Jeżeli potrzebujesz konkretnej pomocy w domu po kolejnych wlewach zastanów się, czy masz kogo o nią poprosić? Może powinnaś udać się do psychologa? Z tego co wiem, w Częstochowie się znajdzie bez większego wysiłku. Pozdrawiam Cię serdecznie i przytulam smiling smiley
P.s. a wypłakać też się czasami trzeba







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 17-09-2010 - 07:44:17 przez Masza70.

Aness05 (offline)

Post #14

17-09-2010 - 10:10:27

 

Teraz już jest dobrze, rozmawiam z nią o wszystkim, o jej chorobie również i jak wyczytam coś nowego związanego z rakiem, to zawsze się z nią dzielę. Jest tak, jak było przed operacją, bo najgorzej było właśnie po mastektomii. Oj, wolę tego nie wspominać...
Macie rację, trzeba się czasami wypłakać i nie tłumić tych złych emocji w sobie. Właśnie... Inni giną w wypadkach, cierpią na różne choroby lub po prostu odchodzą, bo nadszedł na nich czas. Ostatnio u mnie w mieście zabili młodego chłopaka, który bawił się na imprezie. Napadła go banda jakichś debili i gonili kilka km po mieście, aż go dopadli. Dlatego nie można uznawać, że jak ktoś ma raka, to już jest koniec. Nie! Trzeba walczyć!

Ps. Dzisiaj jedziemy po perukęsmiling smiley Naprawdę mama fajnie wygląda!

eviva47 (offline)

Post #15

17-09-2010 - 21:00:16

Bydgoszcz 

Jestem po drugiej czerwonej chemii. Przede mną jeszcze dwie. O objawach nie wspomnę, bo na samą myśl mam ochotę pędzić do klopa. Ból brzucha okropny- od tygodnia. (Chemia była w piątek). Właśnie wczytałam się w moje wyniki krwi. Przed drugą miałam WBC 3,46. Wcześniej były w normie. Boję się, że jeśli tak polecą w dół, nie dostanę kolejnej dawki. Wspomagam się sokiem z buraków i natka pietruszki, no i oczywiście wszystkim co wyczytam, że zdrowe, czyli głównie zieleniną. Kupiłam też sok z noni. Ktos mi polecił. Czy macie jakieś zdanie, co do jego działania? boje się, żebym sobie nie narobiła większej szkody niż pożytku. Pozdrawiam wszystkie "Wojowniczki" i te, co już spoczęły na laurach.

Al_la (offline)

Post #16

20-09-2010 - 12:15:09

k/Warszawy 

Cytuj
eviva47
Kupiłam też sok z noni. Ktos mi polecił. Czy macie jakieś zdanie, co do jego działania?

tu jest wątek o noni [amazonki.net]





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Aness05 (offline)

Post #17

22-09-2010 - 18:02:12

 

Czy możecie mi powiedzieć, jak to faktycznie jest z tym zakwasem i z buraków i białymi krwinkami? Czy działa on na leukocyty? Mamie znowu spadły białe krwinki po chemii - norma. Dostała wczoraj Metypred, wit. B6 i Biseptol. Dzisiaj byłyśmy zrobić wyniki i z 1,7 podniosło się do 2,1. Po pierwszej chemii dostała ten sam zestaw leków, ale wtedy leukocyty spadały dzień po dniu i pomógł dopiero Neupogen. Tyle tylko, że wczoraj mama wypiła zakwas mojej robotysmiling smiley No i muszę dodać, że zaraz po drugiej chemii (we wtorek był tydzień) dostała Neulaste. Ten zakwas naprawdę pomaga?

Becia (offline)

Post #18

22-09-2010 - 18:44:26

Siemianowice Śląskie 

Aness05, mnie pomaga i zakwas, i sok z buraków, marchwi, jabłek uśmiech
piję cały czas od początku chemii...najpierw piłam sok, teraz zakwas, bo już mi się znudził słodki smak soku...moje wyniki przed 7 cyklem chemii: WBC 5,3; RBC 4,38; HGB 13,1

podobno buraki podnoszą ilość tylko czerwonych krwinek, ale ja wierzę, że na wzrost białych też działają, a jak wiadomo wiara czyni cuda tak



"Życie nie po to jest, by się spieszyć.
Życie jest po to, by się życiem cieszyć."






Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 22-09-2010 - 18:44:49 przez Becia.

Aness05 (offline)

Post #19

22-09-2010 - 19:19:40

 

I nie bierzesz żadnych dodatkowych leków? Zawsze leukocyty są w normie?

Becia (offline)

Post #20

22-09-2010 - 19:23:59

Siemianowice Śląskie 

nie biorę żadnych dodatkowych leków, leukocyty zawsze w normie uśmiech



"Życie nie po to jest, by się spieszyć.
Życie jest po to, by się życiem cieszyć."


Aness05 (offline)

Post #21

22-09-2010 - 19:30:21

 

No to tylko pogratulowaćsmiling smiley Mamie lekarka powiedziała, że buraki można sobie darować, bo tak po prostu reaguje jej szpik. Ale ja teraz nie dam za wygraną. Codziennie będzie go pić i zobaczymy. Kolejna porcja już się kisi.

kasial (offline)

Post #22

22-09-2010 - 19:40:16

 

Ja tez pije sok z buraków z jabłkiem i marcjewką i jem brokuły nie codziennie i jestem po 3 chemii AC i do tej pory przed każda chemią leukocyty powyżej 4,5. Nie wiem czy to działa ale jak robiłam pierwsze badania tydzień po pierwszej chemii to leukocyty i płytki krwi były poniżej normy a po kolejnych 2 tygodniach podskoczyły. Nie wiem czy to od odpowiedniego żywienia czy po prostu organizm sam się zregenerował. Ale myslę, warzywa nie zaszkodzą. pozdrawiam



ul87 (offline)

Post #23

26-09-2010 - 21:52:37

 

moja mama zakonczyla chemie 3 tygodnie temu hura
od jutra zaczyna radioterapie. jest tylko jedno, co mnie troche martwi. czy to mozliwe, ze po 3 tyg. od zakonczenia chemii moze utrzymywac sie stan podgoraczkowy? mama ma go od wczoraj, niby niewielki, bo 37 st., ale jest. co prawda jest troche przeziebiona, ale choroba az tak mocno jej nie dopadla (ma lekki katar i kaszel), a stan podgoraczkowy ma dzisiaj caly dzien, wczoraj tez troche.

Al_la (offline)

Post #24

27-09-2010 - 00:49:51

k/Warszawy 

Stan podgorączkowy może być z przeziębienia.





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Aness05 (offline)

Post #25

04-10-2010 - 19:45:01

 

A ja mam do was jeszcze jedno pytanko. Mamę pali w okolicach żołądka, tak jakby miała zgagę i odbija się jej trochę. Czy to może być efekt uboczny chemii?

madzia_61 (offline)

Post #26

04-10-2010 - 22:40:32

 

Aness05 prawdopodobnie tak ,ja brałam przez cały czas leczenia lek prazol ,polprazol,tez miałam te same problemy,ale radze zasięgnąć opinii lekarza.

malgos 10 (offline)

Post #27

04-10-2010 - 23:20:03

Łódź 

Aness05 to może być po chemi ja tak mialam i cały czas lekarze dawali oslonowe na żołądek
Ale dostawalam ne nie receptę od lekarza



jestem na forum od 25-10-2008




Bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia.

- Fiodor Dostojewskiserce

tesa (offline)

Post #28

11-11-2010 - 19:27:48

 

Mam zaplanowane 4 chemie schemat AC, co trzy tygodnie. Następnie 12 chemii (jeszcze nie wiem jakich)co tydzień, później radio i hormonoterapia. Pani doktor powiedziała że chemia będzie agresywnasmutny Pierwszą chemię dostałam 2.5 tyg. temu. Pani doktor poinformowała o skutkach ubocznych, przepisała atosę. Pielęgniarka podłączając chemię, kiedy zapytałam czy to ta czerwona, odpowiedziała że tak, z miną zwiastującą sto nieszczęść. Czekałam na "trzęsienie ziemi" i rozczarowałam się bardzo pozytywnie. Lekkie nudności przez 2 dni, osłabiony apetyt i prze 2 dni wszystko mi intensywnie zajeżdżało zapachami, ale znośnie i do przeżycia. Aż pojawiły się w mojej głowie lęki że może ona nie zadziałała, skoro tak dobrze ją zniosłamzałamka



<a href="[amazonki.net] src="[amazonki.net]; alt="tesa" /></a>

andzia73 (offline)

Post #29

11-11-2010 - 19:50:41

Gdańsk 

Tesa niepotrzebnie się martwisz.Ja też jestem na AC.Pani dr.też poinformowała mnie o skutkach ubocznych,ale miałam lekkie nudności tak jak ty.Teraz po drugiej chemii było troszkę gorzej, ale da się wytrzymać.Przekonasz się jak włoski zaczną ci wychodzić.Także ciesz się, że to paskudztwo tak łagodnie się z nami obchodzi.Oby do ostatniego wlewu tak byłopociesza




ToJa (offline)

Post #30

11-11-2010 - 20:55:10

 

ja tez po AC (miałam 6 x co 3 tygodnie) , chemia przeszła rzec by mozna jak po masle, ciutke mnie tylko sponiewieralo po 4 i dośc mocno po 6........
po kazdej chemii 2 dni w łóżeczku, a potem to juz prawie normalka........
patrzac z perspektywy czasu (chemie skonczyłam 2 lata temu)....mogłabym smiało iśc do pracy, a nie wylegiwac sie na L-4...........
.......... to jak sie czujesz po chemii nie znaczy, że chemia działa albo nie..........
tym się nie zamartwiaj .............. piszesz, że mineło 2,5 tygodnia od pierwszej chemii........ to juz pewnie zaczynasz rozstawac sie z włoskami........... to znak, że chemia działa duży uśmiech
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 780
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018